perfect Christmas

December 21, 2012 5:00 am

Na lekcję angielskiego dla dorosłej uczennicy przygotowuję listę pomysłów na “Perfect Christmas”. Odnajduję ich w sieciowym poradnictwie całe krocie. Mamy więc ręcznie wykonywane dekoracje do ozdobienia całego domu, potrawy ze świątecznej książki kucharskiej, których maestrię wieńczy dekoracja do tortu zaprojektowana przez znaną celebrytkę, oraz prezenty do i powyżej $50 ze specjalną sekcją “dla seniorów.”

W sklepie postarano się, bym nie zapomniała, że Święta nie odbędą się także bez elektrycznego mieszadełka do capuccino, kandyzowanego mango i suszonych jabłek, które kosztują tyle co szynka wiejska bez konserwantów (sprzedawczynie informują się nawzajem, że właścicielka sklepu podniosła dzisiaj ceny o 60%).

I w gorącu kolejki powinna spłynąć ze mnie, wraz z pospiesznym wielce makijażem, wszelka nadzieja na perfect Christmas, bo w każdym punkcie “doskonałości” kulawo.

A potem myślę, że ludzkość dała by radę przeżyć Święta przy ognisku w lesie, smażąc nad ogniem kromkę suchego chleba, jak na wojnie. I całe śniegi Alaski nie zrobią klimatycznego “white Christmas”, jeśli nie podzielimy się kawałkiem serca i błogosławieństwem.*

Oby starczyło miłości do udekorowania Świąt. 🙂

Małgosia

*Bing Crosby

trening wysiłkowy

December 20, 2012 5:00 am

Żeby choć dzień, może pół dnia bez trosk. Nierealne. Tak było zapewne w raju, a ten utraciliśmy. Coraz bardziej dociera do mnie, że na tym polega życie. Na ciągłym zmaganiu się. Na podejmowaniu wysiłków pokonywania kolejnych trudów. Na pełny odpoczynek przyjdzie dopiero czas.

Bicie serca i unoszenie się klatki piersiowej w ciągłym oddechu oznaczają, że ciało jeszcze żyje. Trudności i problemy ukazują nam z kolei, że mamy kolejną szansę na dojrzewanie naszej miłości. I kolejną. I jeszcze jedną.

Gdy serce i oddechy ustaną, to pozostanie już tylko jedno zmartwienie – niewykorzystanych chwil, by przekraczać własną słabość, już nie da się odrobić. Dlatego ostatnio, gdy przygniata mnie kolejny dzień, chwytam się cnoty nadziei, że dam radę pomimo braku sił oraz dziękuję za kolejną szansę, by móc wzrosnąć.

Michał

magia świąt czy AMDG?

December 19, 2012 5:00 am

Już wiem, na czym polega reklamowana magia świąt!

Na tym, że będąc w sklepie, można nie poczuć, jak marketing działa i naprawdę  można stracić kontrolę nad zawartością, coraz to bardziej szczupłego, portfela (upsss..).

Na szczęście, dla mnie, z pomocą przyszedł wczoraj św. Ignacy Loyola, który był przedstawiany dzieciom na Mszy roratniej. To on zachęca do tego, aby wszystko robić AMDG (ad maiorem Dei gloriam łac. – na większą chwałę Bożą)!

I aby nasze przygotowania do Świąt głównie na tym były skoncentrowane. Aby wśród zakupów i  wszystkich niezbędnych potraw, które trzeba przygotować – nie stracić z oczu tego, co najważniejsze. Aby nie zabrakło wiary, tak jak Zachariaszowi (Łk 1,5-25), na Kogo czekamy!

„Będę opiewał chwałę Twoją, Boże” (Ps 71) we wszystkim, co robię. Również w przygotowaniach  świątecznych.

Czego sobie i Wam dziś i w najbliższych dniach życzę 😉

Dosia

Jest za co dziękować…

December 18, 2012 5:00 am

Nie tylko za kolejną rocznicę (jak ten czas pędzi!), nie tylko za spotkania z rodzinami w czasie dnia skupienia, za Program 1-szy, na który przybyło 14 par ale i za to, że wszystkie te lata to czas spędzony z rodzinami. Dobrze być z tymi, do których należy przyszłość i Kościoła i świata 🙂

Do tej pory udawało się pojechać do Szczecina na rocznicowe spotkania z kursowymi kolegami. Tym razem było to niemożliwe. Ale to dobrze, bo… dzięki temu mogłem tę rocznicę spędzić w taki sposób, w jaki przyszło mi przeżywać to Boże zaproszenie do bycia Jego kapłanem: dla rodzin i z rodzinami.

Dziękuję wszystkim za pamięć, za różne sygnały życzliwości, za modlitwę. Ona rodzi siłę, kreuje pomysły i daje wytrwałość.

Z pełni serca błogosławię

ks. Jarosław

ksiądz katolicki

December 16, 2012 9:58 am

Gdy o. Maksymilian Kolbe zgłosił się do bunkra głodowego zamiast sierżanta Franciszka Gajowniczka, zapytany o to, kim jest, odparł jedynie: “Ksiądz katolicki”.

Na temat tych dwóch słów można by pisać kilometrami: o sprawianiu w czasie każdej Mszy Świętej, że nasz Pan staje się obecny namacalnie pośród nas, o posłudze jednania, którą by można liczyć w tysiące godzin, o byciu ojcem dla dziesiątków i setek ludzi, którzy powierzają z tak wielkim zaufaniem swoje sprawy, o byciu bratem i “wszystkim dla wszystkich”.

15 grudnia minęło 27 lat od Święceń Kapłańskich naszego redakcyjnego Księdza Kapitana. Mając limit jednego wpisu, można co najwyżej wypisać wdzięczność Panu Bogu, że chciał go mieć właśnie Księdzem. Pewnie byłby z niego i dobry hydraulik, spadochroniarz czy nurek, ale wszyscy, którzy zawdzięczają mu swoje powroty do wiary, zwycięstwa w małżeńskich kryzysach i nieustające zaplecze wytrwałej modlitwy, dziękują Opatrzności w tych dniach, że właśnie “katolicki ksiądz”. I to ksiądz, co kocha być księdzem.

Życzymy błogosławieństwa i wielu cudów Bożej miłości. Dobrze, że Ksiądz jest – i taki, jaki jest.

Redakcja

Jak prosić, to od razu z rozmachem

December 15, 2012 5:00 am

Nasza Kasia poprosiła mnie o modlitwę w intencji jej przyjaciółki, 18 letniej Igi, umierającej na raka mózgu. Żyje, bo jest podłączona do urządzeń je podtrzymujących. Następnego dnia miało się zebrać konsylium lekarskie, żeby podjąć decyzję, czy jest jeszcze sens walczyć, bo skoro mózg już nie pracuje…

Nie tylko poprosiła o modlitwę, ale jeszcze wyraziła pragnienie, żeby się ktoś u Matki Bożej z Guadalupe pomodlił. Przesłałem więc natychmiast intencję do moich różnych przyjaciół, w tym do tych poznanych w Omaha na kursie Modelu Creightona. Tej wiadomości o pragnieniu, by modlitwa dotarła do Matki Bożej, nie podałem. Wyobraźcie sobie moje zdumienie (i radość), gdy kilka godzin później dostaję wiadomość z Meksyku (niezastąpiona nasza Beatriz), że intencja jest już u Matki Bożej. Oczywiście tej z Guadalupe! Czyż nie jest to samo w sobie niezwykłe?

Konsylium zebrało się w czwartek i podjęło decyzję o odłączeniu od aparatury, bo… mózg pracuje! Następne konsylium w poniedziałek i decyzja co dalej. Wszystko w ręku Boga. Warto pamiętać, że nawet najbardziej szalone nasze pragnienia miłe są Panu Bogu i z radością je spełni, gdy są całkowicie na służbie miłości. Och, jak kocham takie „szalone” prośby…

xj

Program 1 po raz trzeci

December 14, 2012 7:15 am

…w tym miesiącu. Najpierw w Szczecinku (pierwszy weekend grudnia), potem w Łomiankach i w najbliższy weekend w Katowicach. Choć tyle już było tych programów (choćby w tym roku, a ile w ciągu tych pięciu już lat) i ciągle mówi się to samo, to za każdym razem jest to dla mnie niezwykłe przeżycie.

Niezależnie od miejsca, niezależnie od kraju (a kilka krajów już ten program odwiedził) wszędzie jest to spotkanie z małżonkami, którzy chcą się stać lepszą wersją siebie.

Jaki to zaszczyt być świadkiem tych zmagań, tej walki na  głębinach, tego burzenia i budowania od nowa.

Wiem, że niektórzy doświadczają, że z nimi jest wyjątkowo źle, że oni to już chyba tylko na złomowanie, bo na generalny remont – to już pewnie za późno… O jak bardzo chciałbym im wtedy powiedzieć, że każde dobro jest trudne, ale warto, warto, warto podjąć ten wysiłek.  Im większy trud na początku, tym większe szczęście czeka później.

Proszę Was wszystkich, Absolwentów jedynki, dwójki, trójki czy czwórki, otoczcie ich swoją troską, modlitwą i dobrym uczynkiem. Choćby najmniejszy gest troski o swoją małżonkę czy małżonka niech pójdzie w ten weekend do tych, którym najtrudniej. Kogóż Pan Bóg wysłucha bardziej niż małżonków wstawiających się za małżonków?

xj

Matki Bożej z Guadalupe

December 12, 2012 5:21 am

MB 1“Mój mały ukochany synu,
niech się nie trwoży twoje serce (…).
Czyż nie jestem przy tobie Ja, twoja Matka?
Czy nie stoisz w moim cieniu?
Czy to nie Ja jestem twoim wybawieniem?
Czyż nie jesteś ukryty w fałdach mego płaszcza
i w moich ramionach, które cię obejmują?
Czyż potrzebujesz czegokolwiek innego?”
Matka Boża z Guadalupe
12.12.1531 r.

Śp. Ks. Jerzy Bajda

December 11, 2012 5:00 am

Wczoraj wcześnie nad ranem odszedł do wieczności ks. Prof. Jerzy Bajda.

Był w Instytucie od zawsze. Słuchałem jego wykładów, a potem miałem zaszczyt pracować razem z nim. Człowiek wielkiego formatu. Wolny w każdym calu. Niczego nie miał dla siebie. Mieszkał u przyjaciół, choć mógłby mieszkać wszędzie. Przyjeżdżał zawsze autobusem, solidnie zabezpieczony przed dokuczliwościami pogody. Zawsze pogodny, uśmiechnięty.

Jakoś kojarzę go z nr 29 Humanae Vitae, a zwłaszcza ze zdaniem: „nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla grzeszników”. Zawsze walczył o prawdę. Choć wiem, że niewielu z czytelników naszego bloga mogło go poznać (chyba, że z publikacji), to pragnę go wspomnieć. Mało kto rozumiał tak dobrze nauczanie bł. Jana Pawła II jak on. Możemy więc szczególnie liczyć na jego modlitwę. A teraz pomodlić się za niego.

xj