przyjaciele

December 10, 2012 5:00 am

„Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim” (Łk 5,18)

Niedawno, gdy miała z nami zamieszkać moja Teściowa, sama byłam sparaliżowana swoim strachem, niechęcią, uprzedzeniami.

Na szczęście miałam wokół siebie przyjaciół, którzy w swoich sercach przynieśli mnie przed Jezusa, a Ten mnie uzdrowił.

Dużym przywilejem jest dla mnie, gdy mogę komuś pomóc, gdy mogę kogoś w sercu przynieść przed Jego tron i oddać w ręce Króla, który uzdrowi, nie tylko co jest widoczne, ale też to, co przed oczami zakryte.

Dobrze jest mieć przyjaciół we wspólnocie Kościoła. Oni się nami zajmą, gdy już sami nie będziemy mogli dotrzeć przed oblicze Pana.

Dosia

Niepokalane Poczęcie

December 8, 2012 10:24 am

Normalne w naszej kulturze – świętować urodziny. Bo narodziny to ewidentny taki moment, że ktoś jest. A dzisiejsza uroczystość – to fajerwerki na cześć poczęcia. Początku człowieka, o którym pierwszy wie tylko Bóg. Dziś szczególnie – Początku Maryi.

Ten Jej początek wyróżnia się, bo jest tak pełen łaski, że zdejmuje z Niej ciężar grzechu: tę skłonność, która z naszego życia czyni walkę i nieraz doprowadza i nas, i innych do łez. Jednak pełnia łaski nie pozbawia Maryi człowieczeństwa. Bo “zmieszała się”, gdy przyszedł Anioł i zadawała pytania, a potem “z bólem serca” szukała swego Syna – i opowiedziała Mu o tym. Więc Ona potrafi człowiekowi towarzyszyć z pełnym zrozumieniem w codziennych zmartwieniach, pytaniach, radościach i rozczarowaniach.

Śląc dziś do Nieba najlepsze życzenia dla Niej, możemy być pewni, że uwadze Ojca Życia nie umyka żaden poczynający się człowiek. Dzisiejsze Słowo zapewnia: “wybrał nas przed założeniem świata” i “z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów” (Ef 1). Wybrał Ciebie, wybrał mnie. I nie odwołał. Wybrał także to Maleństwo, które kilka dni temu przyszło na świat tylko z jedną półkulą mózgu, i znajome siostry z wrocławskiej Fundacji szukały dla niego pomocy.

Wbrew wszelkim okolicznościom towarzyszącym, każdy początek to nieskończona miłość.

Małgosia

oczekuj…

December 7, 2012 5:05 am

serce ze świec

„Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi  i oczekuj Pana.” (Ps 27,14)

Wiemy na pewno, że On przyjdzie powtórnie.  Sam nas o tym zapewniał wiele razy.

Dlatego szczególnie w adwencie uczę się radosnego oczekiwania – jak  na ukochanego gościa,  który lubi sprawiać niespodzianki i nigdy nie wiadomo, kiedy nas odwiedzi.

I chyba aż tak bardzo nie chodzi o to, by Gość  zastał wysprzątane wszystkie kąty i okna na błysk.  Bardziej zależy Mu na mojej miłości, serdecznym przyjęciu, przygotowanym sercu. I na radości  z Jego upragnionego przyjścia.

Basia

Komu jest potrzebny Święty Mikołaj?

December 6, 2012 5:00 am

Najbardziej czekają na niego dzieci. Wiadomo, zawsze przychodzi z tym, o czym się właśnie marzy. Więc dzieci proszą o misie, lalki, samochody, komputery, narty i słodycze. On zawsze wsłuchiwał się w potrzeby innych 😉 i pomagał. W sposób szczególny, bardzo dyskretny – po kryjomu.

Święty Mikołaj jest wyjątkowy, bo wsłuchuje się nie tylko w prośby dzieci. My, dorośli, też możemy go o wiele prosić. On się będzie za nami wstawiał. Wsłuchuje się także i w nasze potrzeby.  Skoro obchodzą go prośby dzieci, to i nasze nie są mu obojętne.

I jeśli my, rodzice, pomagamy jak możemy Świętemu Mikołajowi spełnić marzenia dzieci, to o ileż bardziej nasz Ojciec pomoże mu w spełnieniu naszych potrzeb 🙂

A najpiękniejsze jest to, że sam nie opatentował swojego sposobu działania. Pozwala korzystać ze sprawdzonego wzorca.

Mikołaj 2010Sprawiać radość innym w sposób bardzo dyskretny 😉 I nie chodzi tylko o materialne upominki, a o dobre słowo, życzliwość. W taki sposób obdarowując przecież sami też jesteśmy obdarowani, a to dopiero jest cud, podwójny 😉

Dosia

[pamiątkowa fotografia przedstawia Męża Dosi w roli, jaką dobrze wszyscy kojarzymy 😉 – przyp. Redakcji]

wyobraźnia miłosierdzia

December 5, 2012 5:00 am

Był dobrze ubranym,  grzecznym mężczyzną. Wszedł do mojego gabinetu pod koniec sobotniego dyżuru. Opowiadał, że zatrzasnął sobie kluczyki w samochodzie i musi do miasta autobusem po drugi komplet. I jakieś mieszalnie farb posiada i odda. No, może nie zdąży w sobotę, ale w poniedziałek na pewno odda. Te 10 zł, które potrzebuje. I pyta, co ma zostawić w zastaw. Bo on chętnie zostawi.

Rozmawiam tak z nim uśmiechając się szeroko do niego i do siebie samego. Mówię, że nie chcę zastawu i że różni już byli. Jednym na bilet brakowało, innym na wykupienie leków (apteka blisko), innym na chleb w pobliskiej „Żabce”… I znowu uśmiecham się do niego. I daję te 10 zł, bo przypomniała mi się pewna siostra zakonna, co pracuje z ludźmi z ulicy. Mówiła, by się pilnować, nie dawać wykorzystywać. To oczywiste. Powiedziała jednak coś, co bardzo mi utkwiło w pamięci, by mimo wszystko nie zabijać odruchów serca.

To takie trudne dzisiaj. Skoro podejrzewam, że ktoś oszukuje, to może rzeczywiście nie dawać. Jednak nie odnajduję się całkowicie w postawie obojętności, z góry zakładającej, że ktoś oszukuje i kłamie. Chcę zauważać wszystkich ludzi, którzy stają przede mną. Jak im pomóc? Jak zachować tę „wyobraźnię miłosierdzia”, o którą tak wołał bł. Jan Paweł II?

Jak Wam się to udaje?

Michał

P.S.
Poniedziałek minął. Nie oddał 🙂

Jak dobrze jest policzyć dni

December 4, 2012 5:00 am

Jak dobrze, że Gosia policzyła ile jest dni w Adwencie. Od razu zrobiło się tak jakoś bardziej mobilizująco. To już nie CAŁY Adwent, tylko szybko mijające 22 dni. Trochę tak, jak na maratonie: zauważasz najpierw poważnie pierwszą dziesiątkę, potem już liczysz kilometry do półmaratonu, a potem 30 km i zaczynasz odliczać, ile do końca. Jeszcze tylko 12, 11, 10…

Wszyscy wiemy, jak szybko te dni pędzą. Warto więc uczynić każdy z tych dni wyjątkowym poprzez moje postanowienie. Jakiekolwiek by nie było, to jego celem jest zawsze nie moja „doskonałość”, ale radość innych. Co mi po świetnym postanowieniu, jeśli nie przyniosłem radości najbliższym.

W Szczecinku zakończył się w niedzielę program Ja+Ty=My. Jak dobrze było zobaczyć małżonków, którzy w czasie Mszy św. na zakończenie mieli dla siebie tyle czułości w spojrzeniu i tyle uśmiechu na twarzy. Niech nasz Adwent przynosi najpiękniejsze uśmiechy naszym bliskim.

Z uśmiechem zwróconym do Was, kochani

ks. Jarosław 🙂

 

tęskność zawrotna przybliża nas

December 3, 2012 5:00 am

... ale powiedz tylko słowo. (Mt 8,8)

22 dni Adwentu. Co można zrobić w tak krótkim czasie? To jakby się dowiedzieć, że zaraz goście, a tu bałagan i pusta lodówka.

Więc może: wyłączyć dystraktory, rozpraszacze, wszystkie te iluzoryczne neony i świecidełka, zagłuszacze prawdziwego głodu miłości. Najpierw zrobi się ciemno, ale potem zaraz rozbłyśnie światło. I w tym świetle zobaczymy, jak bardzo On jest blisko, i dostrzeżemy tych nam powierzonych, też głodnych miłości.

A jednak i tak samemu można nie zdążyć. Więc trzeba też dać pierwszeństwo spodziewanemu Gościowi: otworzyć się na łaskę, żeby mógł w nas przygotować sobie miejsce na miarę swoich pragnień.

I uwierzyć mu na Słowo. Że przyjdzie. Choćby wszystko w nas mówiło, że się nie uda, że znajdzie lepsze miejsce, że nie do mnie.

To i Jego Adwent, On już czeka.

01775M.

Nowy początek

December 2, 2012 5:00 am

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam początki. Chociaż przypomina się od razu z lekcji łaciny ze szkoły średniej, że omnes principium difficile (każdy początek jest trudny), to przecież czekam z utęsknieniem, kiedy będzie jakiś nowy początek. To okazja do skorygowania wszelkich niepowodzeń minionego czasu, to okazja do nowego zaangażowania, to moment zawsze w jakiś sposób uroczysty. Nowy rok akademicki, nowy sezon biegowy (przypominam, że zaczynamy go zimą  😉  ), nowy sezon narciarski (choć to mnie nie dotyczy, bo słabo jeżdżę), nowy … Tyle tych nowych, ważnych rzeczy, które się zaczynają.

A dziś zaczyna się Nowy Rok Kościelny. Jakże dla mnie ważny. Coraz bardziej staje się najważniejszym. Kiedyś wykładnikiem zmiany czasu był nowy rok szkolny. Potem jakoś stał się na moment nowy rok, ten od Sylwestra, jeszcze później był rok pracy, czyli nowy rok akademicki. Ale teraz serce bardziej się cieszy z nowego roku kościelnego, bo bardziej jestem w Kościele niż gdziekolwiek indziej.

Zaczynamy z nowym postanowieniem, zaczynami z nową gorliwością, zaczynamy pracę nad sobą, żeby moich bliskich jeszcze bardziej uszczęśliwić, żeby świat stał się dzięki mnie piękniejszy.

xj

obrońca moich marzeń

December 1, 2012 5:00 am

O przyjaźni napisano wiele.

Przyjaciel to taki ktoś, kto jest, ale nienachalnie. Daje tę wolność bycia sobą. Wierzy w Ciebie i jest kibicem Twoich sukcesów. Zna Twoje bolączki, niekiedy nawet wielkie Twoje wpadki, i nie puszcza ich w świat. Gdy zaczynasz zdanie, niejednokrotnie potrafi skończyć je za Ciebie. Choć jeśli zależy mu naprawdę, rzuci czasem: A może musisz się zastanowić nad tym, czy tamtym. Albo: Chyba trochę przesadziłeś.

Siadam obok mojego Anioła Stróża. Czasem się martwię, czy to przyjaźń na całe życie, no bo tak zupełnie w jedną stronę te wszystkie zabiegi i starania. W naturze ludzkiej jednostronność przecież nie leży. Kto by dał radę.

Potem sobie przypominam te momenty, gdy od Niego właśnie tak wiele zależało. Gdy nie dało się opowiedzieć nikomu, jak jest, a On był. I w aucie, podczas rozmowy, nie mówił: to ja wysiadam, mam dość. Zawsze jedynie: Dasz radę. Damy radę. Jedynka, dwójka, trójka, czwórka, łagodny skręt. Dajemy radę.

Obrońca moich marzeń, strażnik moich snów.

M