kochać bezinteresownie

April 10, 2013 5:00 am

Jezus powiedział do Nikodema: “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3,16)

Pamiętam, jak mnie poruszyło to zdanie, gdy byłam młodą 😉 dziewczyną. Poznawałam wtedy Jezusa. Poczułam się wtedy tak bardzo ważna i wybrana, i bardzo kochana. Tak bezinteresownie i bezwarunkowo. Tylko ze względu na to, że jestem!

I  w ten sposób Jezus pokazał mi, jak kochać drugiego człowieka.
Nie dlatego, że jest dla mnie miły, nie dlatego, że coś załatwi i ma wpływy, nie dlatego, że jest piękny, ale dlatego, że jest!
Od tamtej pory dość często zadaję sobie pytanie:
Czy potrafię kochać bezinteresownie?
Dorota

 

ludzie, idźcie do kina

April 9, 2013 5:00 am

Ponieważ wszyscy w Redakcji bardzo zajęci, korzystam z okazji, żeby Was wysłać do kina. My z Mężem zrobiliśmy to tak.

To niezwykły film z bardzo wielu względów. I w gwiazdorskiej obsadzie. Dokumentuje wydarzenia z Meksyku, z lat dwudziestych ubiegłego stulecia. I pokazuje takie relacje, jakich moglibyśmy sobie nawzajem życzyć.

Zresztą idźcie i zobaczcie sami. Dystrybutor prosi o niekorzystanie z piratów. Zyski ze sprzedaży w części pójdą na realizację filmu o św. M. M. Kolbe. Mapa kin TU.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=58DYjIMj5s8]

barwy rodzicielstwa

April 8, 2013 4:57 am

“Jak my byśmy chcieli być w państwa sytuacji” – usłyszałem kiedyś od pary, która bardzo pragnie poczęcia dziecka, lecz nie może się tej chwili doczekać. W luźnej rozmowie opisywałem im codzienność naszej rodziny z czwórką dzieci, w oczekiwaniu na niedaleki poród kolejnego dziecka. Bynajmniej opis nie tonął w samych tylko superlatywach.

Inna, bardzo młoda kobieta powiedziała mi z kolei, że jej w zupełności jedno dziecko wystarcza. Dość ma dzieci w miejscu pracy. „Jestem bardzo za, ale nie czuję się jeszcze gotowa, dość dojrzała” – usłyszałem od innej młodej mężatki. „Nie oszukujmy się, człowiek się po prostu boi. Gdyby mi Bóg pomógł, to bym się bardzo cieszyła, ale sama nie potrafię się na to zdobyć” – to zdanie wyrażone przy okazji gratulacji niedawnych narodzin naszego synka . Do pełni obrazu należałoby tu dodać jako przykład całkiem przeciwległego bieguna opinię kobiety, którą opisałem tutaj.

Tak bardzo różne są postawy wobec rodzicielstwa. Wynikają z tak wielu rozmaitych czynników. Pisałem kiedyś o kolorach i barwach naszego życia. Też są bardzo różne. Jednak, i tego jestem pewien, życie zawsze jest darem składanym w nasze ręce. Uzurpowanie sobie prawa do całkowitego rozporządzania nim jest błędem. I to jest dla mnie kolor podstawowy.

Michał

wyjątkowy dzień

April 7, 2013 5:00 am

Wszyscy mamy jakieś marzenia, nie o wszystkich potrafimy nawet opowiadać, z pewnością nie wszędzie i nie każdemu, ale dopiero niezwykłym jest usłyszeć, gdy o swoich marzeniach mówi Pan Jezus.

Dzisiejsze Święto Miłosierdzia Bożego, ustanowione dla całego Kościoła przez bł. Jana Pawła II w 2000 r., jest wyrazem spełnienia części tych marzeń, powierzonych św. Faustynie Kowalskiej. Nie sposób o nich nie napisać:

Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła  miłosierdzia  Mojego.  Która dusza  przystąpi  do  spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699).

I nie sposób nie pamiętać o tak usilnych zabiegach Pana Jezusa, o Jego dialogach z Siostrą Faustyną o tym, jak bardzo czuje się niezrozumiany i jak cierpi z powodu braku zaufania do Niego. Prosił – i nadal prosi, by rozpoznawać w Nim samą miłość i miłosierdzie. Ten, który zna głębiny naszych serc i może w nich “uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (Ef 3,20), potrzebuje naszego “tak” wyrażonego prostym: “ufam Tobie”.

Jezu, ufam Tobie

M

gdybyś jeszcze nie wiedział

April 6, 2013 5:00 am

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.

Mt 14.14

Przychodzisz do Mnie, ale tak często nie spodziewasz się niczego dobrego.

Myślisz, że Cię nie przyjmę, że się nie zainteresuję.

Nabyłem Cię Moją krwią. Czy to za mało, byś wierzył, jaki jesteś drogi?

Domyślasz się, że prowadzę szczegółowy rejestr Twoich win i upadków.

Czy nie powiedziałem Ci, że liczę włosy na Twojej głowie? Nie przestaję nigdy wierzyć w Ciebie i daję Ci siłę do zaczynania od nowa.

Podejrzewasz, że mam w zanadrzu plan na Twoje życie, który odbierze Ci wszelką radość.

A przecież powiedziałem Pawłowi, żeby Ci wyjaśnił, że “ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Pan Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują”.

Jesteś Moją tęsknotą.

Daj Mi radość Twojej wiary we Mnie.

Jezus

dobre śniadanie

April 5, 2013 5:00 am

Całą noc łowili i nic nie ułowili. Wyobrażam sobie tę frustrację, zmęczenie, rozżalenie – uczucia tak dobrze znane, gdy efekty wykonanej pracy są odwrotnie proporcjonalne do włożonego wysiłku. A oni na dodatek byli jeszcze głodni.

I wtedy zjawia się Jezus. I wszystkiemu zaradza. Nie dość, że sprawia cud (na Jego słowo w jednej chwili ułowili tak wiele ryb, że był problem z wyciągnięciem sieci), to jeszcze czeka na brzegu ze śniadaniem.

Bardzo lubię tę scenę z dzisiejszej Ewangelii (J 21, 1-14). Spotkanie przy śniadaniu, gdy nie padają żadne ważne słowa, gdy Jezus nie naucza, niczego nie wyjaśnia, nie koryguje. Po prostu JEST i „traci czas” dla przyjaciół. I pewnie zachęca nas do takiego ciepłego bycia razem, gdy słowa przestają być aż tak bardzo potrzebne. Bo takie spotkania krzepią jak dobre śniadanie.

Z życzeniami wielu dobrych „śniadań” z Jezusem i bliskimi.

Basia

przy stole

April 4, 2013 5:00 am

“Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. ”  (Łk 24, 41-43)

Uczniowie nie zostali zostawieni sami sobie. Ale ilość zdarzeń ostatnich dni na pewno rozstroiła ich emocjonalnie. I gdy Jezus ukazuje się im zmartwychwstały, nie wierzą w Tego, którego widzą, nawet gdy mogą Go dotknąć. Dopiero wspólny posiłek z Jezusem uspakaja ich i wycisza tak, że Pan otwiera ich umysły i wyjaśnia Pisma.

Błogosławiony czas przy stole.

W naszej Rodzinie nie codziennie udaje nam się zjeść wspólnie posiłek. Jednak gdy już nastąpi ten moment, to okazuje się, że jest to bardzo ważna chwila. Wspólny posiłek sprawia, że jesteśmy sobie bliżsi, wspólny posiłek sprawia, że tworzy się okazja do rozmowy. Czasami bardziej poważnej, czasami pełnej humoru. Wspólny posiłek sprawia, że jest okazja do postawienia wielu pytań i do wyjaśnienia wielu trudnych rzeczy, zwłaszcza gdy zaprosimy do niego też Jezusa.

Błogosławiony czas przy stole.

Jezu, dziękuję Ci, że i teraz nie pozostawiasz nas samych, lecz zapraszasz do Twojego stołu, że właśnie tam się uobecniasz, tak, że możemy Cię dotknąć. I że ciągle, z cierpliwością i wyrozumiałością, wyjaśniasz nam Pisma.

Dziękuję Ci za ten błogosławiony czas przy Twoim stole.

Dorota

w drodze do Emaus

April 3, 2013 5:00 am

On zaś ich zapytał: “Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni.

“Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.” Wszedł więc, aby zostać z nimi.

(Łk 24,29)

W drodze do Emaus jesteś codziennie. Wędrujesz od wydarzenia do wydarzenia, niosąc w sobie ów wewnętrzny monolog, który komentuje to, co już się stało, ale też przewiduje, obawia się, popada w zniechęcenie, traci z oczu horyzont.

W tej drodze od wstawania do odprowadzania dzieci do szkoły, przedszkola, w pracy i z pracy do domu, przyłącza się do Ciebie Jezus. I mówi: Opowiedz mi o tym. Wypowiedz swoje serce. Mam czas.

A potem opowiada Ci, jak to wszystko wygląda z Jego perspektywy. Na ogół o wiele lepiej niż myślisz (wiesz, On właśnie po ciężkich przejściach, a przecież ŻYJE). Tu śnieg, a tu zobacz: ptak woła, że wiosna.Ty, że zawaliłeś, On, że teraz możesz spróbować inaczej. Ty, że się nie poukładało, On, że jednak po coś, cierpliwości, jeszcze się zdziwisz. Ty, że ktoś w rodzinie za mało z siebie daje, On, zobacz, trzeba mu pomóc, bo sam nie daje już rady. Ty, że wygrałbyś konkurs na przegrane życie, On: “moje śliczne i kochane Dziecko”.

Opowiedz Mu. Posłuchaj. Daj się przekonać. Potem wejdzie razem z Tobą do domu, żebyś na wieczór nie siedział sam.

M

moje imię

April 2, 2013 5:00 am

“Jezus rzekł do niej:”Mario!”” (J 20, 16a)

Niezmiennie zachwyca mnie historia Marii przy grobie Jezusa, która szukała Pana, a On dążył wręcz do tego, aby rozpoznała Go żyjącego.

A gdybym to ja była na jej miejscu? Przyszła do grobu Pana i Go tam nie znalazła? Mówiono by mi, że na próżno Go szukam wśród umarłych, że zmartwychwstał?

Maria rozpoznała zmartwychwstałego Pana, gdy zawołał ją po imieniu, mimo że jeszcze Go nie widziała. Uwierzyła słuchając Jego głosu.

A ileż razy mnie Jezus zawołał po imieniu?

Pierwszy raz przy – Chrzcie; przy każdej komunii, gdy zaprasza mnie do eucharystycznego stołu, każdego dnia, gdy przychodzi do mnie ze swoim Słowem.

Jezu, proszę, daj mi łaskę abym zawsze widziała Cię oczyma wiary, gdy wołasz mnie po imieniu. Znanym Tobie od zawsze.

Dorota