Odnowienie przyrzeczeń małżeńskich

July 10, 2013 5:00 am

Swoiste streszczenie rekolekcji. Stara zasada rekolekcji mówiła: intra totus, mane solus, exi alius (wejdź cały, pozostań sam, wyjdź inny).

Wejdź cały, czyli przypomnij sobie kim jesteś, tak często w ciągu roku zredukowany do roli pracownika, kierowcy, kąpielowego czy opowiadacza bajek na dobranoc. CAŁY!
Pozostań sam, żeby usłyszeć głos Pana Jezusa, żeby przemyśleć, czy moja “ścieżka kariery” w pełni pokrywa otrzymane powołanie.

Wyjdź inny – w najlepszej wersji siebie, spójnej, uskrzydlającej i prawdziwej. Godnej tego kim jesteś: osobą relacyjną, stworzoną z miłości oraz na obraz i podobieństwo Tego, który cię kocha od pierwszej chwili twojego istnienia.

Wszyscy tacy piękni w kaplicy. I tyle entuzjazmu i nadziei w chwili odnawiania przyrzeczeń małżeńskich. Różnie się działo w różnych małżeństwach, ale pragnienie jest wspólne: być lepszym mężem / być lepszą żoną.

Z pamięcią o Was

Ks. Jarosław

zdjęcie(1) zdjęcie

wolne miejsce

July 8, 2013 5:00 am

Rano widzę wywieszoną w hallu listę z godzinami nocnej Adoracji. No nie wiem, myślę, byłam już wczoraj, może zajmę miejsce komuś, kto jeszcze zdążył. Godzin jest o wiele mniej niż uczestników. Poza tym czy On chce się ze mną znowu spotkać? Postanawiam, że jeśli do kolacji “moja” godzina zostanie wolna, to się wpiszę. Przed kolacją cała lista jest zapełniona, poza rubryką między 2 a 3:00. Czas, na który tak bardzo miałam nadzieję, jest wolny.

Jak bardzo każdy z nas jest przez Niego wyczekiwany. Nikt nie może zająć Twojego miejsca w Jego sercu. W prostym spojrzeniu na Ciebie, gdy przychodzisz, On Cię przyjmuje, wita, zaprasza. Nic w Tobie Go nie przestraszy, nie wyda się zbyt skomplikowane. Jeśli nawet czasem w sali pełnej ludzi czujesz się tak samotny z powodu swoich trudności, że przyjacielem wydaje Ci się jedynie wiszący pod sufitem pająk, On jest Ci nieskończenie bliski. Ocala, chroni, wyrywa z izolacji. Wie, że potrzebujesz Jego miłości, uzdrowienia i łaski, by kochać i przebaczać. By ocalać innych.

Błogosławione godziny, gdy On chce spędzać z nami czas.

Adoracja nocna - Wisełka

M

Chrystus, prawdziwe słońce,

July 7, 2013 5:00 am

którego promienie dają życie.

Tak pisze Papież Franciszek w swojej pierwszej encyklice Lumen Fidei – Światło wiary. Tak przeżywamy nasz Turnus rekolekcyjny w Wisełce. W świetle Słowa Bożego zaglądamy w milczenie Nazaretu, starając się wydobyć na światło to, czym żyła Święta Rodzina przez 30 lat swojego życia ukrytego.

Szczególnie bliskie memu sercu jest zaangażowanie uczestniczących małżonków w Adorację Najświętszego Sakramentu. Nie tylko tę codzienną, wieczorną, pełną uwielbienia i modlitw wstawienniczych nad każdą rodziną, ale także tych całonocnych, gdzie poszczególne małżeństwa biorą na siebie kolejne godziny. Od powieszenia listy z poszczególnymi godzinami adoracji do jej zapełnienia mija niewiele czasu. Przebywać w kaplicy, wpatrując się w Chrystusa, prawdziwe słońce, którego promienie dają życie, „jest jednym z najbardziej autentycznych doświadczeń naszego bycia Kościołem” (Benedykt XVI). Kościół domowy jest szczególnie zaproszony do takiego wpatrywania się, bo tam nie tylko otrzymują życie, ale jeszcze uczą się, jak być jeszcze piękniejszym małżeństwem i rodziną. I to jest prawdziwa owocność rekolekcji – poddać się Jego działaniu.

Jeśli Wam się kochani uda, zachęcam do choćby krótkiej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Może w drodze powrotnej z pracy do domu? Będziecie w nim odrobinę później, to pewne, ale o ileż bardziej będziecie dla siebie.

z pamięcią w modlitwie o Was wszystkich

ks. Jarosław

Koronka

July 6, 2013 5:00 am
Zdarzyło mi się w ostatnim czasie spędzić trochę czasu w kościele parafialnym, gdzie w wydzielonej kaplicy można było adorować Pana Jezusa w wystawionym Najświętszym Sakramencie. Lubię zajmować pierwszą ławkę, żeby być jak najbliżej Niego. 
Widziałem oczywiście, że ktoś jeszcze modli się w kaplicy, ale potem już był tylko On i ja. W pewnym momencie zacząłem zauważać, że są też inne osoby, prawdopodobnie starsze już wiekiem: głośne wzdychania, przewracanie kartek, modlitwy odmawiane szeptem, który jednak słychać. W pierwszej chwili, przyznaję się, pomyślałem sobie, że szkoda, że ktoś przyszedł i zakłóca spokój. Ale zaraz potem przyszła refleksja, że oto jestem świadkiem, jak różnie ludzie przynoszą swoje życie Panu Jezusowi. A gdy potem ktoś z tego grona zaczął Koronkę, którą wszyscy podjęli i głośno odmawiali, pomyślałem sobie, że to właśnie ci, którzy trzymają cały świat w ryzach. To właśnie taka pokorna, zwyczajna i pełna ludzkiej obecności modlitwa sprawia, że Kościół ciągle służy.
Gdy więc jeszcze ktoś do mnie podszedł i zapytał, czy mogę go wyspowiadać, nie było już trudno porzucić „swoją” modlitwę i „swój” czas z Panem Jezusem, tylko z radością podjąć Jego misję. Wstydzę się tej swojej pierwszej reakcji, ale też i dziękuję, bo Pan poszerzył wtedy moje serce i spojrzenie. 
Ile takich mam i ojców modli się nieustannie za swoje dzieci i w tylu innych intencjach? Ile my możemy wnieść naszą wierną modlitwą, ilu ludzi uratować…
z pamięcią o Was
z II Turnusu w Wisełce
ks. Jarosław

bez umowy z NFZ

July 5, 2013 5:00 am

“Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” Mt 9,12b

Rekolekcje to czas odsłaniania przed Panem Bogiem swoich ran. Najpierw człowiek myśli, że powinien przyjechać uczesany i w odświętnym stroju, żeby przed Nim jakoś wypaść. Często może także głęboko zmartwiony, w poczuciu, że nie spełnia oczekiwań.

A jednak Panu Bogu zależy na tym, żeby człowiek poczuł się przyjęty bez względu na to, jaki jest. I że jest tak wyczekiwany w domu Ojca nie ze względu na to, co może ofiarować, ale by zostać obdarowanym. Zapewnionym o tym, że jest kochany. Uzdrowionym. Bo w dzisiejszej Ewangelii On mówi o sobie, że jest lekarzem.

Jest to Lekarz wyjątkowy. Gdy odsłania miejsca chore, zranione, nie upokarza pacjenta, lecz czyni to z wielką delikatnością. Czasem wszystko już przyschło, czasem rany się jątrzą, a czasem pacjent już stracił nadzieję na dobre rokowania. To dobrze, bo wreszcie może pozwolić, by zajął się nim Specjalista. Jest to Lekarz cierpliwy, który ma czas. Nie pogania Go kolejka w poczekalni. I zna całą historię choroby. Wszystkie przebyte urazy, złamania i okaleczenia. I zna też najlepsze lekarstwo.

Przywołuje Go nasze cierpienie, ograniczenia i grzech, by mógł ich dotknąć swoją miłością. Lekarz bliskiego kontaktu.

M

szczęśliwa 15-stka

July 4, 2013 5:00 am

“Wstań i chodź!” (Mt 9, 5b)

Różnie przecież bywało, a jednak uważam, że minione wspólnie piętnaście lat życia były bardzo szczęśliwymi.

Dziś rocznica naszego Sakramentu Małżeństwa i to nawet taka bardziej okrągła. Nasz mały jubileusz.

Mamy wiele szczęścia, bo spędzamy ją na rekolekcjach wraz z innymi małżonkami i rodzinami. Dzięki temu mamy trochę czasu, aby przyjrzeć się naszym wzajemnym relacjom.

I widzę wyraźnie, że to szczęście nie płynie od nas samych. Widzę, że jesteśmy razem i każde z nas z osobna oblewani zdrojem łask, które podnoszą nas z naszych słabości, przyzwyczajeń, egoistycznych oczekiwań.

Nie raz przecież, gdy upadałam, słyszałam od Jezusa: “Wstań i chodź!”. Nie raz to usłyszałam również od mojego Męża, który znosił moje humory i gorsze dni. Który nie raz mi też wybaczył.

I wiem, że po ludzku miałby dosyć troszczyć się i starać, ale właśnie dzięki mocy, która płynie z Sakramentu Małżeństwa jest w stanie ciągle się o mnie troszczyć i być darem z siebie dla mnie.

Dziękuję Ci, Panie, za mojego Męża i nasze małżeństwo, które jest naszą wspólną drogą do Ciebie.

Dorota

tożsamość

July 3, 2013 5:00 am

„Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga”. (Ef 2,19)

Panu leży na sercu nawet to, co o sobie samych myślimy. Jak w myślach siebie nazywamy. Wie, które z tych słów mają moc nas podnieść i wzmocnić, a które sprawiają coś zupełnie przeciwnego 🙂Zależy Mu na tym, byśmy mieli zdrowe poczucie własnej wartości budowane na Nim. Dlatego daruje nam dziś przez swoje Słowo piękną tożsamość: współobywatele świętych, domownicy Boga. Patrzy na nas jak na swoich. Zaprasza do bycia Jego najbliższym, Jego domownikiem.

Uwierzenie Jego Słowu, patrzenie na siebie Jego oczyma zawsze prowadzi do szczęśliwszego i lepszego “ja”.

Basia

Ach, co to był za ślub…

July 2, 2013 5:00 am

Wspomniałem przedwczoraj, że powodem, dla którego pojawiłem się na południu, był ślub Ani i Krzysztofa Zdanowskich. Oczywiście Krzysztofa juniora. Jak nie być wzruszonym i przejętym, gdy się ma być świadkiem bardzo osobistych, a przecież ze skutkami dla tak wielu, wydarzeń zbawczych.
Tydzień temu mój Siostrzeniec, dziś syn Przyjaciół od zawsze. Ten sam Sakrament Małżeństwa, który czyni jednością światy tak różne od siebie. Nie tylko połączyć, ale uczynić jednością: program na całe życie.

Dziś Wisełka już pęka w szwach, bo tyle przyjechało małżeństw. Przyjechali przyjrzeć się swojemu Sakramentowi. Gdy patrzę na te małżeństwa z perspektywy uczestniczenia w ślubie Ani i Krzysia, rośnie moja wiara w moc Bożą. Bo któż, jak nie On, zachował je, chronił, umacniał…
Aniu i Krzysztofie, poddaliście swoją miłość Temu, który JEST Miłością. Niech On prowadzi Was do wieczności.
Niech ta łaska dotknie także małżeństwa w Wisełce i wszędzie.

Z modlitwą
Ks. Jarosław

photo

Turnus II

July 1, 2013 5:00 am

Turnus drugi prawie się zjechał do Wisełki. Czekamy jeszcze na ks. Jarosława, który przed nami uciekł na ślub w Krakowie. Czyżby wiedział, że zwalimy się tłumnie, przywożąc poza licznymi torbami i tobołki spraw? Więc Czytelników prosimy o duchowe wsparcie. A że Redakcja w składzie Fr. Captain, Dorota i Małgosia tutaj, możemy pamiętać w tym szczególnym miejscu o tych, którzy na “Przystani” przystają. O znanej powszechnie skuteczności modlitw Basi i Michała, obecnych tu duchem z domu w Rybniku, nie wspomnę.

Przebrnęliśmy jakoś przez pakowanie, co powinno już być powodem do dumy. Istnieją udokumentowane przypadki, gdy chciano czekać z rozpakowaniem auta do zapadnięcia zmroku, by nie było widać, ile się zwiozło maneli. 😉 Choć ktoś mądry powiedział przecież, że przestalibyśmy się martwić, co inni o nas myślą, gdybyśmy wiedzieli, jak rzadko to robią. 😉 Poza tym, jako stwory biurowe doznajemy szoku tlenowego, więc dobrze, że pierwsze dni są zaplanowane na oddech.

Na takim wyjeździe można odkryć, że żadna rodzina nie jest samotną wyspą. Ile radości daje wypicie razem kawy. Wymiana osobistych darów. Obiektywizacja problemów. Uśmiech, który odwraca uwagę od tobołka i czyni go lżejszym choćby na chwilę.

Znacie zapewne metaforę z patykiem, który sam jeden łatwo złamać. Ale grubą wiązkę patyków już nie.  Potrzebujemy siebie nawzajem.

A żebyście nam nie zazdrościli plażowego szaleństwa, zamieszczam pocztówkę z warunkami pogodowymi. 😉

20130630_171833

Małgosia