Wyjaśnienie zagadki

August 11, 2013 12:26 pm

Dlaczego narodowe muzeum poświęcone II wojnie światowej znajduje się w Nowym Orleanie?

why

Zawdzięczają to Amerykanie konstruktorowi i budowniczemu łodzi z Nowego Orleanu, Andrew J. Higginsowi, który zaprojektował łódź umożliwiającą Aliantom lądowanie w Normandii. Właśnie tu powstało przeszło 20 000 tych łodzi.

Dla ekipy z Instytutu Papieża Pawła VI z Omaha, założonego i kierowanego przez dr Hilgersa (skąd Model Creightona i NaProTechnologia dociera do innych części świata) ma to dodatkową wartość, bo Higgins urodził się w stanie Nebraska i chodził do Creighton Prep. High School w Omaha.

boatboat2

Zainteresowanych odsyłam do wielu stron poświęconych jego łodziom, np. http://www.defensemedianetwork.com/stories/higgins-and-his-war-winning-boats/

Z gorączki obrad

Fr. Jay

70. urodziny dr Hilgersa

August 10, 2013 10:19 am

Dziś świętowaliśmy 70. rocznicę urodzin dr Hilgersa. To dzięki niemu jesteśmy tu wszyscy. Gdyby nie jego odczytanie przesłania kochanego Papieża Pawła VI w „Humanae vitae”, nie byłoby ani Modelu Creightona, ani NaProTechnology, ani corocznych spotkań. Każdy więc chciał w wyjątkowy sposób uczcić tę rocznicę.

Dr. Hilgers

Ostatnie chwile dnia dr Hilgers spędził w gronie najbliższych. Przybyli więc na to spotkanie i najmłodszy z rodziny – Matthew, i jedyna córka – młoda pani doktor, Teresa, która podobnie jak tata jest ginekologiem-położnikiem, i najstarszy syn Paul. Pozostali synowie – Steven i Mike świętowali w swoich rodzinach, choć w łączności telefonicznej. Tego samego dnia 30 lat temu urodziła się także córka Ann Prebil, współtwórczyni Modelu Creightona – Mary (podobnie córka dr Hilgersa, Teresa, urodziła się tego samego dnia, co mąż Ann). Obchodziliśmy więc razem ich 100 rocznicę urodzin. 🙂

Dr. Hilgers and Mary Prebil

Cieszę się, że mogłem być świadkiem tego rodzinnego wydarzenia. Tak wiele zawdzięczamy Thomasowi Higersowi. Modlimy się za niego i pragniemy, by Bóg zachował go jeszcze na długie lata. A wszystko to we wspomnienie świętej wrocławianki – Edyty Stein, Teresy Benedykty.

Z modlitwą i życzeniem – Many happy returns dla dostajnego Jubilata

Fr. Jay

 

Odrobina zwiedzania

August 9, 2013 10:20 am

Udało się dzisiaj wcześnie rano zwiedzić troszkę miasta – oczywiście biegając. Co prawda w temperaturze 41 stopni Celsjusza i przy wilgotności 96% jest to raczej kiepski pomysł (zwłaszcza jeśli trening wymaga przebiegnięcia 12 km), ale terminu maratonu nikt nie opóźni i swoje trzeba wybiegać. Potem spadł ulewny deszcz. Ale wtedy już byłem z powrotem.

Udało się dziś tak połączyć wszystkie obowiązki, że starczyło jeszcze czasu na zwiedzenie The National WWII Museum. Jak to się stało, że Nowy Orlean stał się siedzibą takiego muzeum? Co ma Nowy Orlean do II Wojny Światowej?

Wystawa jest rzeczywiście imponująca. Dla Amerykanów ta wojna toczyła się na dwóch frontach – Pacyfik: przeciw Japończykom i Atltantyk: przeciwko Niemcom. Przypomniałem sobie zwiedzaną w zeszłym roku Normandię z jej słynną plażą o nazwie „Omaha”, gdzie poległo tak wielu Amerykanów. Po raz kolejny byłem pod wrażeniem, jak bardzo Amerykanie troszczą się o pamięć o swoich żołnierzach, którzy oddali życie za wolność. To budzi szacunek.

Tymczasem doroczne spotkanie tych, którzy troszczą się o leczenie niepłodności na tylu frontach obfituje nie tylko w świetne naukowe doniesienia, dobre praktyki i wymianę doświadczeń, ale także w spotkania poszczególnych „klas” EP z Omaha. Jak miło się ponownie zobaczyć i posłuchać, co się u nich wydarzyło. Spotkałem już sporo absolwentów ostatniego, 34. kursu. Obiecujemy sobie extra spotkanie. Zobaczymy czy nam się uda. Patrząc na ilość zajęć i bogactwo programu, pewnie będzie trudno.

Z pamięcią o Was

Fr Jay

FertilityCare Centers International

August 8, 2013 10:23 am

Organizacja, która opiekuje się wszystkimi dziełami, które powstały wokół Modelu Creightona i NaProTechnology. Oprócz grona współtwórców Modelu, sekretarza oraz teologa, w Radzie zasiadają przedstawiciele poszczególnych kontynentów. Spora część spotkania poświęcona była więc sprawozdaniom z rozwoju NaProTechnologii na świecie. Kilka razy wywołało to długą dyskusję i poszukiwanie właściwych rozwiązań. To moje trzecie już spotkanie, które odbywa się tylko raz w roku i z każdym rokiem jest więcej tematów.

Poza Stanami Zjednoczonymi tylko Polska może się poszczycić takim rozwojem i liczbą instruktorów i lekarzy. Mamy być z czego dumni.

Przy okazji takiego spotkania widać, jak wiele udało się już zbudować. Tak jak ze wszystkim: wysiłki podejmowane każdego dnia, jak i przezwyciężane po drodze trudności, składają się na konkretne dobro, które – zobaczone z pewnej odległości – może nam dać radość, poczucie spełnienia i siły do dalszej pracy. W każdej dziedzinie.

Krótko po spotkaniu zaczęło się spotkanie American Academy for FertilityCare Professionals, które potrwa do końca tygodnia.

Nowy Orlean pozostaje więc ciągle tylko widokiem z okna hotelu.

z pamięcią

Fr Jay

długa podróż

August 7, 2013 9:56 am

Najpierw 9 godzin lotu do Nowego Jorku. Niewiele spokoju, bo siedziałem obok grupy nastolatków z USA, a ci zachowywali się jak na wycieczce autokarowej, w której nikt inny nie uczestniczy. Nie bardzo więc dało się pospać. Pozostała książka.

Potem błyskawicznie przeszedłem przez Immigration – bez żadnej kolejki i upokarzających pytań, jak ostatnio. Za to postałem oczekując na walizkę, którą odebrałem jako jeden z ostatnich. Bagaż nadaje się dalej zaraz po przejściu przez Customs, więc nie trzeba się więcej o niego martwić. Pozostaje tylko zmienić terminal. Na przesiadkę było 5 godzin, więc starczyło czasu na te wszystkie operacje. Ostatni lot, niecałe 4 godziny, udało mi się w całości przespać. Tuż po północy trafiłem do hotelu.

W samolocie z Warszawy do Nowego Jorku było wyjątkowo dużo naszych starszych Braci w wierze: wielu chłopców w jarmułkach i około 10 bardzo oficjalnie ubranych Żydów, w kapeluszach i długich czarnych płaszczach. Wydawało się, że w tych warunkach sutanna zupełnie ginęła. Okazało się jednak, że została dostrzeżona i doceniona. Taka prosta sprawa jak strój, a jak silnie oddziałuje.

Pamiętam, jak w ostatnich latach moich studiów seminaryjnych, podczas praktyk w jednej parafii, z racji braku plebanii nocowałem u jednej rodziny. Mieszkał z nimi dziadek. Miał w szafie garnitur i koszulę – zestaw na niedzielną Mszę św. Nigdy mu się nie zdarzyło, żeby pójść na Mszę św. nieodpowiednio ubranym. Dzisiaj mniejszą wagę przywiązujemy do odpowiedniego stroju na Mszę św. Ale też i coraz mniej księży podróżuje w sutannie. Czasem widzę, zwłaszcza w USA, jak dzieci pokazują na mnie palcami i pytają się mamy, kto to jest. W takich chwilach cieszę się, że mogę także poza kościołem zainspirować kogoś do ewangelizacji.

z pamięcią o Was

 Fr Jay

I znowu w podróży

August 5, 2013 1:35 pm

Wczorajsza zaczęła się o 13:50 i zakończyła o 4 nad ranem. Gdyby nie pomoc Przyjaciół z Ogniska Poznańskiego, nie udałoby się. Najpierw Zosia i Ryszard, a potem Mariusz, który nas przywiózł ofiarnie samochodem do Łomianek, żebym zdążył na samolot. Nie było więc zbyt wiele okazji do snu, ale to dobrze, bo dziś część dalsza podróży, i może uda się odespać.

Tym razem udaję się na spotkanie FertilityCare Centers International – organizacji, która koordynuje wszystkie działania w świecie związane z NaProTechnologią. Oprócz jej twórcy, dr. T. Hilgersa, są przedstawiciele wszystkich kontynentów i kilka jeszcze osób, które w sumie tworzą Radę Dyrektorów. Zebranie odbywa się raz w roku i jest baaaardzo intensywne. A zaraz po – jest spotkanie American Association for FertilityCare Profesionals. Wszystko kończy się w niedzielę. I zaraz potem powrót. Spotkanie w tym roku wydaje sie szczególnie ważne, bo pojawiają sie nowe centra, które wymagają szczególnej uwagi. Jak zawsze będzie się dużo działo, o czym nie omieszkam informować.

Teraz lot do Nowego Jorku, tam kilka godzin przerwy – oczekiwania na następny lot, do Nowego Orleanu (choć to USA, to klimaty bardzo francuskie i europejskie). I jak zawsze proszę mojego Anioła Stróża, żeby się mną w tym czasie opiekował i … dysponował.

Z serdeczną pamięcią

Ks. Jarosław

zatrzymany w akcji

August 4, 2013 10:18 pm

Wracamy szczęśliwi po zakończeniu rekolekcji. Montujemy małą kolumnę i jedziemy w 4 auta. Żeby jeszcze jak najdłużej być ze sobą. Gdy już musimy się rozstać, jeszcze stajemy na ostatni popas. To był piękny czas. To cudowne wiedzieć, że jesteśmy sobie bliscy i możemy na siebie liczyć. W końcu rozstajemy się i ruszamy podzieleni na dwa zespoły, po dwa samochody.

Teraz natomiast czuję się jak reporter na polu walki. Obok mnie śmigają auta pędząc A2. Cały samochód drży od podmuchów, a nasza załoga przy słupku SOS czeka na car assistance. Samochód odmówił dalszej jazdy. Nie wiadomo czemu. Oczywiście rozumiem zasady udzielania pomocy na autostradzie, ale jest to strasznie smutne, że nikt się nie zatrzymuje na widok księdza, który prosi o pomoc. Do tego przecież służą odpowiednie instytucje.

Gdyby nie konieczność znalezienia się jutro rano na lotnisku w Warszawie, cała przygoda byłaby świetną okazją do przećwiczenia, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest to w dalszym ciągu przygoda. Ale nie jesteśmy sami. Dołączyli do nas Irmina i Krzysztof, którzy nam towarzyszą w biedzie i nie zostawią, dopóki nie wyjaśni się, co z nami będzie. Razem raźniej.

Z serdeczną pamięcią

Z A2

Ks. Jarosław

błogosławieństwo dla każdego

August 4, 2013 5:00 am

Rekolekcje w nadmorskim kurorcie mają zupełnie inny charakter niż w ciszy Domu Św. Rodziny w Wisełce.

Chociażby dlatego, że nie mamy do dyspozycji własnej kaplicy, a korzystamy z otwartych drzwi kościoła w Trzęsaczu. Na “nasze” Msze Św i adoracje przychodzą więc również “przypadkowi” ludzie. Ci, pojedynczy są raczej “bezszelestni” – nie chcą przeszkadzać, ale chcą zaczerpnąć łask. Ale było i tak, gdy podczas jednej adoracji do kościoła weszła kolonia z zamiarem zwiedzania. I w jednej chwili kilkadziesiąt osób podeszło do ołtarza, przesłaniając widok monstrancji, w której wystawiony był Pan Jezus.

Ponieważ grupa mało była zainteresowana Najświętszym Sakramentem, a jedynie ołtarzem, który nota bene jest bardzo interesujący, jej zachowanie pozbawione było szczególnego szacunku i czci do Jezusa ukrytego w białej Hostii.

Pomyślałam sobie wówczas, że to wcale nie jest takie oczywiste, że przychodząc na adorację i będąc tak blisko Pana ma się tę okazję Go zobaczyć. Że nawet wtedy, gdy przeznaczę na to spotkanie z Nim czas, to ludzie mogą mi Go zasłonić. Ale to też wcale nie muszą być ludzie, a wystarczy sama gonitwa własnych myśli.

Grupa kolonijna szybko wyszła z kościoła. Niektóre osoby pokłoniły się Jezusowi. I w tym momencie rozradowałam się, bo sobie zdałam sprawę, że przecież ta wycieczka mogłaby przyjść w innym momencie, ale przyszli właśnie teraz, właśnie wtedy, gdy Pan Jezus tak po prostu był sobie z nami.

I na nich też spłynęło Jego błogosławieństwo, chociaż wcale się tego nie spodziewali.

Z pozdrowieniami z Trzęsacza,

Dorota

droga krajowa

August 3, 2013 5:00 am

Wczesny poranek. Drogą wiejską dojeżdżam do krajowej. Z zamiarem jazdy w prawo, do pobliskiej wsi po chleb na śniadanie. Rodzina jeszcze śpi w domu.

Lewa wolna, więc wjeżdżam zwalniając. I wtedy po prawej widzę przed sobą samochód. Stary model, czerwony. I jedna myśl tylko, że jest nie na tym pasie ruchu, co trzeba. Wyprzedza na podwójnej ciągłej. Przez szybę spostrzegam kierowcę i pasażera, młodzi, rysy twarzy widać wyraźnie. Zdziwienie, że znaleźli się tutaj, jest tak ogromne, że zupełnie nic nie robię, patrzę. W ostatniej chwili auto mieści się między mną a wyprzedzanym przez nie samochodem, skosem wjeżdża na swój pas ruchu. Gdyby się nie udało, nie rozmawialibyśmy nawet o szpitalu. Przy prędkości wyprzedzania nawet tylko 110 i zderzeniu czołowym, nie byłoby bułek na śniadanie i słuchałabym “Anielskiego orszaku” po innej od reszty zebranych stronie.

Wydaje się, że tyle spraw zależy od nas. Że albo nasza wina, albo nasz problem, albo staraliśmy się nie tak, jak trzeba, albo coś musimy zrobić, bo inaczej nie wiadomo co. Czasem, że On o nas zapomniał, albo że nie obchodzimy Go aż tak. A jednak dwa decydujące punkty naszej historii, gdy przyszliśmy na świat i ten, w którym z niego odejdziemy, nie są w naszej mocy. Czy Ten, który ze swoją miłością jest obecny w obu tych momentach, nie dba o wszystkie pozostałe? Czy coś, co nas dotyczy, mogłoby ujść Jego uwadze, skoro byliśmy dla Niego warci hańby krzyża? Ocala, podnosi i wyprowadzi dobro ze wszystkich, nawet najbardziej straconych w naszych oczach, spraw.

Szczęśliwi, którzy Mu wierzą.

M

Św. Paweł czy św. Jan?

August 2, 2013 5:00 am

Który z nich był świętszy?

Marta czy Maria? Choć obie zostały świętymi.

Jak bardzo jesteśmy podzieleni skutkami grzechu pierworodnego, że ciągle musimy wybierać jedno bardziej niż drugie.

Kiedyś, po jakimś czasie, pewnie się to wszystko spotka w Tym, który POJEDNAŁ świat ze sobą. Póki co, mamy jednak jezuitów, franciszkanów, dominikanów, karmelitów i tyle dróg, ilu jest ludzi. Każdy zaproszony do miłowania i każdy, z racji indywidualnego zaproszenia na świat, jest prowadzony własną drogą do zjednoczenia z Nim.

Po ludzku, chcielibyśmy mieć porządek, wszystko przewidywalne, zaprogramowane, ale tak się nie da. Trzeba więc, pomagając innym, uczyć ich tego jednego – jak słuchać głosu Ducha Świętego, który jest w nas po to, by nas prowadzić do spotkania z całą Trójcą Przenajświętszą.

Z Trzęsacza

ks. Jarosław