dobry czas

September 20, 2013 5:00 am

“Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.” (Łk 2, 46-47)

Nie raz jestem zdumiona naturalną mądrością naszych dzieci. Chociażby w takiej sytuacji, gdy po “lekcji wychowawczej” z mojej strony, nasza córka powiedziała mi: “Mamo, nie złość się na nas, kiedy psocimy, tylko bądź spokojna, bo my musimy się jeszcze dużo nauczyć”.

Nie da się ukryć, że miała 100% racji i już jako dziecko przedszkolne umiała to jasno zwerbalizować. I z trudem przyznaję, że to bardziej dla mnie była lekcja wychowawcza, ale też od razu dała mi możliwość skorygowania swojego nastawienia i sposobu wyrażania. Od dzieci też się wiele można nauczyć.

Niekiedy jednak potrzebuję więcej czasu, aby dotarła do mnie taka naturalna mądrość, albo aby przyjąć to, czego mnie inni uczą.

Jezus poświęcił trzy dni nauczycielom. Trzy dni z nimi spędził, aby zdążyli się zachwycić, zrozumieć, dostrzec. Dla mnie też ma ten czas. Jedno co muszę zrobić, to sama znaleźć ochotę poświęcić Mu trochę czasu, aby z Nim posiedzieć i przegadać wiele spraw.

Dorota

Jak współpracować z łaską?

September 19, 2013 5:00 am

„ Do czasu aż przyjdę przykładaj się do czytania, zachęcania, nauki (…) aby twój postęp widoczny był dla wszystkich. ” (1 Tm 4, 13.15)

Słowo Boże zachęca nas dziś do czytania i nauki, a także do rozwoju „widocznego dla wszystkich”. Pomyślałam więc sobie, że polecę Wam książkę Moniki i Marcina Gajdów, którą się ostatnio zachwyciłam*. Książkę napisaną niezwykle przystępnie o tym, jak dążyć do dojrzałości (świętości), czyli coraz piękniejszego człowieczeństwa. Człowieczeństwa przeżywanego w coraz większej integracji sfery cielesnej, psychicznej i duchowej; w otwartości na łaskę – z jednej strony i nie zwalniając się z pracy nad sobą i odpowiedzialności za własne życie – z drugiej.

Autorzy połączyli swą wiedzę psychologiczną i doświadczenie psychoterapeutów z chrześcijańską wizją człowieka i rozwoju.  W książce znajdziemy odpowiedzi na wiele pytań, m. inn: Kiedy religijność staje się przeszkodą na drodze rozwoju? Dlaczego w miłości nie może zabraknąć wymagań? Dlaczego rozwojowi często towarzyszy ból? Jakie pułapki uniemożliwiają wolność emocjonalną? Dlaczego mamy obowiązek pracować z własnymi myślami, a próby modyfikowania uczuć są szkodliwe?

I fragment książki – na dziś 🙂

„Warto zwrócić uwagę, czy nie mylimy słusznej troski o swój rozwój z perfekcjonizmem, który pcha nas do ciągłego działania. Celem naszego rozwoju nie jest perfekcja, lecz miłość. (…) Przeciwieństwem perfekcjonizmu nie jest chaos, lecz miłosierdzie. Perfekcjonizm karmi się brakiem akceptacji samego siebie i lękiem, miłosierdzie wynika z miłości i zaufania. Perfekcjonizm niesie napięcie, rywalizację i przemoc. Miłosierdzie rodzi łagodność, współpracę i pokój. Perfekcjonizm sprowadza rozłam i rozczarowanie. Miłosierdzie niesie komunię i zrozumienie.” (s. 182).

Basia

* “Rozwój. Jak współpracować z łaską?”. Książkę można nabyć poprzez stronę www.gajdy.pl. Tam również można dowiedzieć się więcej o autorach oraz ich działalności terapeutycznej, konferencyjnej i rekolekcyjnej.

Bogdan

September 18, 2013 5:00 am

Żył w ziemi polskiej człowiek imieniem Bogdan.
Był to rolnik, człowiek prosty i spokojny.
Miał żonę, dwóch synów i dwie córki.
Majętność jego stanowiło duże gospodarstwo rolne,
na którym pracował i o które się troszczył.

Pewnego dnia troje dzieci jego w wieku szkolnym
wraz z żoną i matką udały się na zakupy.
Rok szkolny się zaczął,
uzupełnić potrzebne rzeczy należało.

Późno się zrobiło,
żona, córki dwie i syn nie wracają.
Telefonu nie odbierają.

Wypadek był na trasie, tir najechał na osobowy samochód
– sąsiad przyszedł, by mu o tym powiedzieć.

Pojechał Bogdan na miejsce wskazane.
O mało co nie upadł na ziemię. Jeszcze nie jest w stanie wyszeptać:
Dał Pan i zabrał Pan.
Jeszcze nie jest w stanie wyszeptać:
Niech imię Pańskie będzie błogosławione.

Usłyszeli ludzie o wszystkim, co na niego spadło.
I przybiegli czym prędzej.
Redaktorzy i dziennikarze z lokalnej prasy.
Telefon zadzwonił:
Jestem pana przyjacielem, mogę pomóc.
Jestem prawnikiem.
Proszę, to mój telefon …
Kolejny wjechał na podwórze, wizytówkę zostawił.
Też prawnik.

I przyszli inni, rodzina, sąsiedzi, proboszcz.
Zorganizowali pogrzeb.
Wszystkim się zajęli.
Była cała szkoła, do której dzieci chodziły.
Ludzie z wiosek tłumnie przybyli.
Wśród bólu i łez odbył się pogrzeb.
Cztery trumny w jednej wspólnej mogile.

Cisza nastała.
Koniec stał się początkiem najtrudniejszego.
Został Bogdan z małym, dwuletnim synkiem.
Nie jest w stanie wyszeptać:
Dał Pan, zabrał Pan.
Nie jest w stanie wyszeptać:
Niech będzie imię Pańskie błogosławione.

Proszę: obejmijcie modlitwą Bogdana – współczesnego Hioba.
Bo teraz mu ta nasza modlitwa najbardziej potrzebna.

s. Nazaria

Spokojna przystań, cichy port

September 17, 2013 5:00 am

– Zobaczcie! W drodze na Sarnią Skałę ktoś ułożył z kamieni wielki napis “PRZYSTAŃ”!
– Świetnie, napisz coś o tym.
– Ale ja tak nie potrafię. Nie jestem zawodowcem, który pisze na zadany temat.
– To prawda. A ponieważ lubisz wyzwania, chętnie napiszesz, nieprawdaż?
DSC_0170
Kilka dni później, już po wakacjach, w naszym domu szaleje sztorm. Emocje związane z powrotem do szkoły, nowymi nauczycielami, zadaniami, starymi trudnościami wybuchają i są nie do opanowania. Wściekły na wszystkich poczynając od siebie, umykam do miejsca zwanego szumnie biblioteką, z książką “Droga wewnętrznego uzdrowienia”. Właściwie wolałbym Tolkiena, ale Renata w Wisełce zachęcała do lektury równie serdecznie co stanowczo, poza tym ubrania czekające na prasowanie utrudniają dostęp do ww.

Siedzę w moim schronieniu, patrzę na zamknięte drzwi i czytam od miejsca, gdzie przerwałem miesiąc wcześniej “Ta droga wymaga naszego wysiłku. Otwórzmy drzwi i wraz z Chrystusem dotrzyjmy do jądra naszych problemów…” Zdecydowanie Tolkiena milej się czyta. I dłużej.

Do portu spokojnej rozmowy i wzajemnego zrozumienia dotarliśmy z Żoną jakieś dwie godziny później.

Andrzej J.

Po Programie

September 16, 2013 5:00 am

Niewiarygodne, jak szybko to przeszło. Tyle dobra w tak krótkim czasie. Pan Bóg łaskaw. I tyle modlitwy, jaka popłynęła w naszą stronę. Dziękuję Wam wszystkim.

Dziś we Wrocławiu był maraton. Ten, o którym myślałem kiedyś, żeby w nim pobiec. Jadąc na Program musieliśmy kluczyć, bo niektóre ulice były zablokowane dla biegaczy. My w tym czasie już zbliżaliśmy się do końca naszego maratonu – od piątku wieczór do niedzielnego wieczora. Tyle tematów, tyle przeżyć, tyle pracy, która tylko została zaczęta i będzie wymagała kontynuacji.

Patrzyłem z podziwem na tych 18 par i 3 pary trenerskie. Po ciężkim tygodniu pracy wybrali się na tak intensywny weekend zajęć. Choć wszyscy wiemy, że to dla dobra ich relacji, ale zawsze jest to wysiłek, z którego tak łatwo się zwolnić, bo tyle tych różnych zajęć. A przecież jak wrócili do siebie do domu, to czekały na nich jeszcze normalne domowe obowiązki. Jak dobrze, że są takie pary, którym się chce podnosić standardy.

Było ciężko, było długo, ale przepięknie. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy to tak pięknie zorganizowali: od Wrocławia po Łomianki.

Za dwa tygodnie Program 1 w Łomiankach. Za trzy – we Wrocławiu. Jak widać ciągle będzie zapotrzebowanie na Waszą modlitwę i pomoc.

z wdzięczną modlitwą

ks. Jarosław

My+Rodzina

September 15, 2013 9:40 am

Dlaczego MY+Rodzina? Dlaczego nie “JA+dzieci”, skoro już było JA+TY? Bo Program 2 pomaga nam odkryć fundamentalne znaczenie relacji małżeńskiej dla dobra naszej rodziny i naszych dzieci. Skoro one przychodzą na świat jako owoc wyłącznej i całkowitej miłości męża i żony, to jedynie wzajemna miłość Mamy i Taty, wyrażona koalicją w zwykłych, ale i też tych trudnych okolicznościach życia, może dać dzieciom to wsparcie, które jest gwarancją ich bezpieczeństwa i zdrowego rozwoju. Jeśli dalibyśmy im w posagu tylko to, byłby to wystarczający prezent na ich dorosłość.

Na Programie, obok wytężonej pracy, towarzyszy nam jakaś ogromna pogoda ducha. Bo jak zwykle poprzez wykłady, warsztaty i rozmowę ze współmałżonkiem można stworzyć zaplecze narzędzi potrzebnych do przywracania naszym domom i naszym rodzinom pokoju i normalności, które – bez odpowiedniej nawigacji – przegrywają z tempem dzisiejszego świata. Piękno Programów to konkret codzienności, przy całej świadomości ludzkich ograniczeń.

Dziękujemy za Waszą modlitwę – i prosimy, byście byli nadal z nami w tym ważnym czasie odzyskiwania klarowności widzenia spraw.

Z Wrocławia
M z Mężem Andrzejem

Rodzinne spotkanie

September 14, 2013 11:52 am

Jak inaczej wygląda prowadzenie Programu 2. To absolwenci “jedynki”, wiedzą więc o co chodzi, znają dynamikę Programu i swoich opiekunów – trenerów. Wszystko jest o wiele prostsze. Łatwiej także dla prowadzącego, który może się odnosić do treści już w jakiejś mierze przepracowanych. Może jeszcze nie wszystkie zadania domowe odrobione :-(, ale wiele rzeczy już wdrożonych.

Przyglądamy się razem powołaniu do rodzicielstwa… tej niezwykłej godności małżonków, którzy stają się bliskimi współpracownikami Boga Stwórcy (Humanae Vitae, 1) w misji przekazywania życia. Dzieje się to w święto Podwyższenia Krzyża Św. W jednym i drugim nie chodzi o sam krzyż, ale o całkowity dar z siebie. W Programie My+Rodzina jakoś szczególnie mocno wybrzmiewa konieczność radykalizmu tego daru z siebie przeżywanego w małżeństwie. Im “mniej” małżeństwa, tym słabsze rodzicielstwo.

Jest więc teraz okazja do przyjrzenia się na nowo swojemu małżeństwu w perspektywie rodzicielstwa. Par jest 18. To ci, którym bardzo zależy. Kto może, niech o nich pamięta.

Z Wrocławia

ks. Jarosław

MY+Rodzina we Wrocławiu

September 13, 2013 5:05 am

Dzisiaj rozpoczynamy we Wrocławiu Program 2 Rozwoju Relacji Małżeńskiej – “MY+Rodzina”. To kolejny krok po zapoznaniu się z własnościami równania: JA+TY=MY. 😉

Program umiejscawia nasze małżeństwo w szerszym kontekście rodzicielstwa i “starań wychowawczych”, które tak często wydają się walką z wiatrakami. Pomaga zauważyć to, co jest darem, ale i bagażem wniesionym w małżeństwo z własnej rodziny, przyjrzeć się relacji z teściami, odkryć na nowo swoją rodzinną tożsamość.

Przygotowania do Programu i zorganizowanie go wspólnie to duży wysiłek, odpowiedzialność, stres. Podobnie jak w sytuacjach nadzwyczajnych w życiu rodzinnym – stres i zmęczenie popychają nas ku utartym koleinom reagowania, może właśnie podarowanym w rodzicielskim posagu. Okoliczności odsłaniają przed nami nie tylko nasze mocne strony i talenty, ale i słabości, i zranienia, i rzeczy, których nie potrafimy przeskoczyć. Takich nas Pan Bóg zaprasza do swoich projektów. Takich siebie przyjmujemy – z szacunkiem dla ograniczeń, z jakimi każdemu z nas przychodzi się zmagać. I jak w życiu rodzinnym, nasz Pan, Miłośnik Życia i Optymista, zachęca, byśmy nie upadali na duchu, a w obliczu problemów – nie dokładali do pieca, lecz szukali rozwiązań, które ratują sytuację, podnoszą, zachowują godność tego, co natrafia na trudności.

Potrzeba tego optymizmu, spokoju i spojrzenia do przodu tak samo Wrocławiowi na czas Programu 2, jak i zwykłego dnia rano, gdy ginie nagle strój dziecka na w-f. 🙂

Prosimy Was, Drodzy Czytelnicy, o modlitwę o łaskę Pana na ten czas,

M

Koszt

September 12, 2013 5:00 am

Napotkałem jakiś czas temu na informację, ile kosztuje wychowanie dziecka. Takie niby proste. Wziąć kalkulator i dodawać: jedzenie, ubranie, zabawki (może dostanie w prezencie?), edukacja itp., itd. Na końcu studia. I jak to liczyć? Jedni używaną bluzę akceptują, inni nie. Ma być tylko nowa. Jedni komputera nie liczą, jako że rzecz nie jest niezbędna. Inni w krzyk: ależ jak to, w dzisiejszych czasach! No i doliczają jeszcze tablet i komórkę. Czy to właściwa perspektywa rodzicielstwa?

Ja naprawdę wiem, czego temat dotyczy. Wychowanie piątki dzieci to trud, którego stale doświadczam. A recesja nie pomaga. I mógłbym tu jeszcze dodać wybrudzone ściany, zepsute sprzęty itp. Ale bilans to przecież dwie kolumny. Więc jak wyglądają zyski? Uśmiechy, pierwsze słowa, przytulenia, pierwsze kocham cię. Potem także zrobiona herbata, pomoc w pracach domowych. Wszystko to, co rodzic obserwuje gdy dojrzewa człowiek. Fakt, zwykle nie miodem i mlekiem płynący ten proces dojrzewania, lecz dla mnie bilans zawsze dodatni.

Ale trzeba zwracać także na te trudniejsze strony rodzicielstwa uwagę, ktoś powie. Tak. Lecz zauważam negatywny wpływ podkreślania finansów w ostatnich czasach. Dają temu wyraz narzeczeni i młodzi małżonkowie na spotkaniach. Dziecko?  Jeszcze nie teraz, bo jeszcze nas nie stać, bo to, bo tamto, słyszę. Czasem rzeczywiście trudności są obiektywnie poważne, lecz nieraz chciałoby mi się odpowiedzieć: kochani, w waszej sytuacji to dwójeczkę bez problemu można mieć.

Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Naprawdę, nie koncentrujmy się na finansach, bo stracimy z widoku to, co zdecydowanie ważniejsze. Każde dziecko potrzebuje przede wszystkim miłości.

P.S.
Dzisiaj Junior puścił z sikami, 6×0,48=2,90 zł. Na miesiąc to da 87zł i nie jest to jeszcze szczyt jego możliwości 🙂

Michał

Dziękuję…

September 11, 2013 5:00 am

… Wam wszystkim za tyle przejawów pamięci i serdeczności po maratonie. To piękne uzupełnienie samotności długodystansowca. W czasie biegu, kiedy na jakiś moment zrównaliśmy się w czasie picia wody przy stacji nawadniania z jednym z uczestników, przeprosił mnie, że nie będziemy biec razem, bo jemu obecność drugiej osoby przeszkadza. Inny rytm kroków, oddechu i że to nie ma nic wspólnego ze mną, tylko on tak ma.

I tak to trochę jest, że trzeba się do samotności przyzwyczaić. Na treningach jest się często samotnie. Choć po drodze mijasz innych biegaczy, to trudno jest znaleźć kogoś, kto biegnie tym samym rytmem. Wtedy albo on biegnie trochę wolniej, albo ty, żeby biec razem. Jest więc samotność ważnym elementem biegania. Ale tym bardziej trzeba wtedy uzupełnić samotność wymiarem wspólnoty. Może to dlatego formy grzecznościowe są uproszczone … jak w rodzinie. Zwracamy się do siebie po imieniu lub per ty, bo mamy wspólną pasję i pozdrawiamy się na wszystkich ścieżkach biegowych.

Samotność nigdy nie jest celem, zawsze tylko środkiem. Celem jest poznać siebie, swoje ograniczenia, nauczyć się je przezwyciężać, dawać z siebie wszystko, ale po to, żeby ostatecznie być lepszym człowiekiem.
I dlatego jest to takie ważne, gdy dostajesz informacje od innych, że cenią sobie twój wysiłek i twoją pracę, bo to pomaga wytrwać w chwilach trudnych.
Z pamięcią o wszystkich zmagających się.

Ks. Jarosław