Education Phase 1

October 11, 2013 9:25 am

Dziękuję wszystkim za serdeczne słowa wsparcia w tym nowym wyzwaniu. Świadomość, że jesteśmy razem bardzo pomaga.

Podróż była długa, ale też i daleka. Blisko 10 godzin lotu, a potem 6 godzin czekania na lotnisku w Chicago, by jeszcze po przeszło godzinie lotu znaleźć się w Omaha, gdzie spędzę najbliższe tygodnie, posługując w Instytucie Papieża Pawła VI.

Po raz 36. rozpocznie się jutro szkolenie dla instruktorów Modelu Creightona i lekarzy zainteresowanych NaProTechnology. Przeszło 80 studentów z wielu miejsc w USA i z innych krajów. Dla całego Zespołu to szczególny czas. Dni zaczynają się bardzo wcześnie i bardzo późno się kończą. Równolegle toczy się jeszcze program zwany Love and Life Unlimited Conference dla wszystkich, którym bliska jest troska o życie i chcieliby się więcej dowiedzieć o Modelu Creightona i NaProTechnologii oraz wzbogacić swoją wiedzę teologiczną w tym zakresie.

Dla mnie to przede wszystkim czas spotkań ze studentami i posługi jako kapelan. Tyle dobra się w tym czasie dzieje. Niezwykłe jest także to, że niezależnie od odległości wszyscy możemy się łączyć i wspierać.

Zapewniając Was wszystkich o serdecznej pamięci,

Fr. Jay

czas radości … czas smutku

October 10, 2013 5:00 am

„Im głębiej wyżłobi cię smutek, tym więcej radości możesz pomieścić. Czyż czara, w której przechowujesz wino, nie jest tą samą czarą, która wyszła z pieca garncarza? A lutnia, która koi twą duszę, czyż nie była drewnem drążonym przez dłuta? Kiedy odczuwasz radość, spójrz głęboko w swe serce, a powinieneś spostrzec, że wyzwala ją to samo, co przyniosło ci smutek. Kiedy czujesz smutek, znów zajrzyj do swego serca, a dowiesz się, że płaczesz z powodu tego, co przynosiło ci radość. Niektórzy z was mówią: „Radość jest wspanialsza niż smutek”, inni zaś: „Nie, smutek jest wspanialszy”. Ale powiadam wam – one są nierozdzielne. Przychodzą razem, a gdy jedno z nich siedzi z tobą za stołem, pamiętaj, że drugie drzemie przy twoim łóżku.” (K. Gibran, Prorok, Warszawa 2008)

Smutek i łzy są częścią życia, tak samo jak radość i uśmiech. I wcale nie chodzi o to, by jak najszybciej się ich pozbyć, lecz by się z nimi spotkać, zrozumieć i umieć je przeżywać. Również w relacjach.

Jak ważne wydaje mi się to w wychowaniu. Mówienie dzieciom: „nic się nie stało”, „to przecież aż tak nie boli”, „nie ma co płakać, uśmiechnij się”, „co za beksa z ciebie” itp. uczy jedynie tego, że niektórych uczuć trzeba się obawiać, unikać, wstydzić, tłumić. Fałszuje prawdę o rzeczywistości, w której przecież nie raz przyjdzie doświadczyć najprawdziwszego smutku, żalu, przykrości.

Więc dajmy sobie prawo do smutku, lecz nie rozpaczajmy i nie upadajmy na duchu.

A na trudne chwile życzę Wam nadziei i optymizmu. Pomimo wszystko :-).

Basia

Dziennik podróży

October 9, 2013 8:16 am

Ruszam dziś w długą podróż – na rok. Cel jest jeden: być wszędzie tam i tylko tam, gdzie życzy sobie tego Święta Rodzina.

Początek to Omaha, NE i kurs NaPro. Pod koniec miesiąca przeniosę się do Meksyku. Na 3 miesiące. Potem przyjdą następne etapy. Ostatnia noc była na pakowanie. Ale czy można się zapakować na cały rok, zwłaszcza, że linie lotnicze ograniczają bagaż do 23 kg?

Dzień upłynie na lotniskach i w samolotach. Do Omaha dolecę dopiero w czwartek rano (wg czasu polskiego). Jest we mnie tyle pytań, tyle rożnych emocji… Polecam się Waszej modlitwie i pamięci.

Do usłyszenia już zza wielkiej wody.

Jeszcze ks. Jarosław, już za chwilę Fr. Jay

droga przy herbacie

October 8, 2013 5:00 am

“Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.” (Łk 10,41-42)

Minął już intensywny weekend w pięknym Wrocławiu. To był dobry czas dla wielu małżeństw. I nie ukrywam, że i nasze też na tym skorzystało chociażby tym, że mogliśmy jeszcze raz wysłuchać wykładów i zweryfikować, co udało nam się zmienić, poprawić, gdzie jeszcze niedomagamy. Nabrać nowych sił, zapalić się na nowo.

Chociaż obowiązki domowe, służbowe, niekończąca się lista spraw “do natychmiastowego załatwienia” krzyczą żeby się nimi zająć, to serce podpowiada mi: “Nie zapomnij o herbatce! Herbatce bardzo gorącej. W dużych kubkach, żeby dłużej stygła. Nie zapomnij o herbatce wypitej razem z Mężem. Koniecznie na sofie. Tam będzie się Wam najlepiej rozmawiało :)”

Nasze małżeństwo to wspólna droga, skoro czasem pod górę, czasem z górki, ale ważne, by razem – nie może zabraknąć przystanku na herbatkę.

Dorota

małżeństwo od kuchni

October 6, 2013 11:31 am

Jak wielką radością jest patrzeć na 35 par zgromadzonych na sali wykładowej, zasłuchanych w wykłady “Znajomego Księdza z Polski”, co i raz to wybuchających śmiechem; kątem oka ogarniać siedzących z tyłu “trenerów”, z którymi w naszym zespole zjedliśmy już beczkę soli – uczenia się, sytuacji awaryjnych, nowych wyzwań, które pokazują, ile jeszcze nauki przed nami; jak wspaniale mieć u boku uczących-się-na-trenerów, obserwujących pracę warsztatową.

I przypomina mi się oglądany ostatnio angielski serial o domu bogatej arystokracji i gwardii ich służących. Na ostatniej płycie w dodatkach można sobie obejrzeć “the making of”. I wtedy uświadamia sobie człowiek, że za budową każdego planu, projektem każdego kapelusza uzupełniającego garderobę, za dosłownie każdym bibelotem, jest sztab ludzi, których nigdy nie poznamy – konsultantów, projektantów, rzemieślników. Podobnie “JA+TY=MY” we Wrocławiu odbywa się dzięki cichej i ogromnej ofiarności tak wielu osób, którzy poświęcili swój czas i talenty dla dobra Programu. Dlatego, że doświadczyli usprawnienia wzajemnych relacji  – i chcą się tą radością podzielić.

I pokazać, że o małżeństwo warto zawalczyć, by móc doświadczać mocy wpisanej w tę wyjątkową relację – której potrzeba trochę więcej kompetencji, trochę więcej uwagi, trochę więcej czasu, by mogła być dla nas liną ratunkową przeciw niepokojom współczesności.

Dziękujemy serdecznie Czytelnikom za modlitwę. Wasza pamięć bardzo wpisuje się w ukryty wysiłek stojący za tym Programem.

Z pozdrowieniami z Wrocławia

M

Ostatni akcent – Program 1 we Wrocławiu

October 5, 2013 5:00 am

Jak się zapewne nasi wierni Czytelnicy domyślają, w większości moje teksty powstają w przeddzień, pisane z myślą o jutrze, więc już w taki sposób, jakby to było dziś. Zwykle jest to wieczór (to takie miękkie określenie pory zwanej nocą), kiedy już wszystko się uspokaja i można przenieść się wyobraźnią w dzień następny.

Tym razem, lekko zdopingowany przez naszą redakcyjną Koleżankę, która nas wszystkich trzyma „żelazną ręką” jak prawdziwa Naczelna (kto zna Gosię, ten wie, że ta Okruszyna prędzej weźmie trud na siebie niż nim kogoś obarczy, zresztą poczytajcie sobie sami na jej blogu), piszę tekst w Polskim Busie (czy to się nazywa „lokowanie produktu”?).

Korzystając z tego, że podróż trwa długo (6 h) i z tego, że jest wi-fi, więc mam kontakt z całym światem (poszła już korespondencja do Belgii i Meksyku, że o krajowej nie wspomnę), a drogi ciągle jeszcze trochę przed nami, postanowiłem (powiedzmy, że to była moja decyzja ;-)) napisać – jak zwykle – na rozpoczęcie Programu.

I tu od razu wyjaśniam wszystkie wątpliwości: ten Program nie może się znudzić. To coś, na co zawsze czekam z niecierpliwością. Przejrzałem sobie jeszcze raz, na nowo, materiał (dzięki Tomkowi Jabłońskiemu przeniesiony na inną platformę mind mappingu) i liczę chwile do rozpoczęcia. Nie macie pojęcia, jakie to niesamowite spotkać ludzi, którzy są otwarci na przygodę, jaką jest podróż w głąb swojego małżeństwa, żeby stanąć w prawdzie, zachwycić się na nowo tym, co w nas złożone i przypomnieć sobie postawy, od których zaczynali swoje życie, ale po drodze troski, kłopoty i rozmaite problemy wpędziły nas w koleiny utartych reakcji, które nie do końca służą. Nie macie pojęcia, jaki to zaszczyt i radość być częścią tego wydarzenia.

Nasz wspaniały Wrocławski Team pracuje od dwóch tygodni, żeby było to dla wszystkich najpiękniejsze wydarzenie w każdym calu (jak w każdym miejscu, gdzie są Programy, jest też wielu ludzi dobrej woli, pozostających często zupełnie niewidocznymi dla odbiorców). Docierała do mnie tylko korespondencja opisująca wszystkie zakresy, odpowiedzialności i dokonania. W sposób szczególny to nasi Trenerzy sprawiają, że ten Program jest taki bliski normalnych, życiowych potrzeb każdego małżeństwa.
Dziś już jest program. Jesteśmy wszyscy w akcji, a Was prosimy o silne wsparcie.

z modlitwą zawsze za Was także

ks. Jarosław

Sąsiedztwo

October 4, 2013 5:00 am

Większość  małżeństw przeżywa rytuał  odwiedzania rodziców swojej „drugiej połowy”. Jedni  czynią to spacerkiem idąc dwie ulice dalej, inni jadą do sąsiedniej miejscowości. My musimy  przejechać pół Polski. I tak raz czy też dwa razy w roku by odwiedzić teściów jedziemy na piękną ziemię lubuską. Na stałej, dobrze znanej mi trasie już od wielu lat przykuwa moją uwagę jedno miejsce.

Przejeżdżając przez miejscowość Mostki można tuż przy drodze zauważyć kościół. Nieduży, otoczony murem. Nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie sąsiedztwo. Tuż obok, płot w płot stoi budynek, eufemistycznie agencją towarzyską zwany.

Gdy pierwszy raz zobaczyłem to miejsce, nie potrafiłem się zgodzić na taki stan rzeczy. Po wielu latach myślę sobie jednak, że to obraz rzeczywistości, w której żyjemy. W sensie makro: stale doświadczam tak działania Boga, jak i szatana w świecie, który mnie otacza. W skali mikro: moje serce jest takim miejscem, w którym miesza się sacrum i profanum. Lecz Miłość przyzywa, zawsze gotowa przyjąć, nie zamyka się, nic nie ukrywa. Pozwala zajrzeć do siebie przez tyle „okien” napotykanych w życiu….

Michał

wdzięczność

October 3, 2013 5:00 am

„Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie (…) A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest ostoją waszą”. (Ne 8, 9 – 10)

Choć dziś czwartek, a nie niedziela, to przecież mogę poświęcić go Panu. Dostrzegać to, za co mogę dziękować i cieszyć się tym na nowo. Doceniać moich bliskich, koncentrować się na dobru w nich. Przeżywać wdzięczność. A stąd już tylko krok do prawdziwej radości.

„ Jestem wdzięczny:

– kiedy mogę sprzątać po imprezie, bo to znaczy, że mam przyjaciół,

– za podatki, które płacę, bo to znaczy, że mam dochody,

– za ubrania, które są nieco ciasne, bo to znaczy, że mam jedzenie na stole,

– za to, że trzeba skosić trawnik i wymalować dom, bo to znaczy, że mam swój własny kąt, (…)

– za zmęczenie i ból w mięśniach, bo to znaczy, że mogłem ciężko pracować,

– za budzik, który dzwoni z rana, bo to znaczy, że mogę żyć kolejny dzień” (Lasse Lundberg)*

Jak bardzo można sobie pomóc zmianą myślenia 🙂

Dobrego dnia!

Basia

*z książki Liv Larsson, Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia. Warszawa 2011, s. 35-36

Aniołowie

October 2, 2013 5:00 am

“…bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach” (Ps 91,11)

Pod koniec wakacji byliśmy całą rodziną w Tatrach. Pewnego ranka, widząc piękne błękitne niebo i dostojne góry, postanowiliśmy wybrać się do Murowańca. Zdecydowaliśmy się podzielić i ruszyliśmy tam dwoma różnymi trasami. Mój Mąż wraz ze starszym synem – trasą trudniejszą przez Nosal, a ja z młodszymi dziećmi – Doliną Jaworzynki. Miejscem naszego spotkania miała być Przełęcz między Kopami, skąd mieliśmy już ruszyć razem.

Jak to w górach bywa – pogoda zmienną jest i na ostatnim odcinku, gdzie było już mocno pod górę i byliśmy bardzo zmęczeni, zaczął padać intensywny deszcz. Nasze kurtki, teoretycznie przeciwdeszczowe, przemokły. Byliśmy głodni i zmęczeni, a droga, którą szliśmy w górę, była bardzo stroma i śliska. Nie było gdzie odpocząć.

Poprosiłam wówczas naszych Aniołów Stróżów, aby pomogli nam bezpiecznie dojść do celu.

I tuż przed Przełęczą minęły nas dwie zakonnice, które jako jedyne nie zachwycały się dwójką przedszkolaków dzielnie wędrujących po górach w deszczu, a dały konkretne wytyczne i ostrzeżenia: “Wracajcie na dół, nie idźcie do Murowańca, tam jest tyle ludzi, że nawet nie wiadomo, czy wejdziecie do środka. Dla was, w tych warunkach, to jeszcze godzina drogi”. Przez chwilę się wahałam, ale posłuchałam, chociaż wizja gorącej herbaty i szarlotki w Murowańcu była tak kusząca 🙂

Po dojściu dwóch drużyn do Przełęczy między Kopami, od razu postanowiliśmy wracać. I to była doskonała decyzja, bo w połowie drogi najmłodszy syn już nie miał zupełnie siły, aby iść i musiał go znieść Mąż. Dobrze, że spotkałam te zakonnice, dzięki którym mogłam sobie uświadomić, że sytuacja jest naprawdę trudna.

Często proszę Anioła Stróża, aby pomógł mi przejść przez trudności tak, żeby sobie i innym krzywdy nie zrobić. Zawsze przecież mi towarzyszy. I strzeże. I wie, co dla mnie jest dobre.

Jak dobrze, że Bóg dał nam Aniołów Stróżów. Dzisiaj jest ich dzień 🙂

Dorota

winda

October 1, 2013 5:00 am

Windą, która ma wznieść mnie do Nieba, są Twoje ramiona, o Jezu!

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Dziś wspomnienie tej Świętej, specjalistki od zaufania bez granic i miłości w zwykłych rzeczach.

Przez kilkanaście lat szukałam ilustracji do słów św. Teresy o tym, że drogą do świętości są ramiona Ojca. “Wynalazek”, który nazwała “windą”. Bo przecież On jest jak “ten, który podnosi do policzka niemowlę” (Oz 11,4). Ale przecież można wyobrazić sobie 356 pięter, które ta winda będzie musiała pokonać, by kiedyś, w końcu, na ostatnim piętrze, może…

Gesty Ojca jednak dokonują się już tu i teraz, w codzienności. Ojciec już dziś bierze swoje dzieci w ramiona i unosi je wysoko. Ojcowie to przecież specjaliści od akrobacji. Dlaczego to robi? Nie tylko wtedy, gdy jesteś słaby, gdy się przewracasz, gdy mówisz, że nie dasz rady ani kroku dalej. Także po to, by uradować się Tobą, swoim dzieckiem i wypowiedzieć nad Tobą swoje pełne optymizmu “tak”. I by Ci pokazać, jak wielki mimo słabości jest Twój potencjał złączony z Jego mocą: “na co Cię stać” – razem z Nim.

6032572549_1828cf94c6_o

Źródło: Ryan Smith Photography

M