szanujący rodzice

November 21, 2013 5:00 am

„Najważniejszą rzeczą w szacunku jest patrzenie. Ale patrzenie na co? Według nas, szacunek dla drugiej osoby polega na tym, aby patrzeć na wszystko, czego ona doświadcza, a w szczególności zwracać uwagę na jej uczucia i potrzeby. Patrząc na swoje dziecko, możecie skupiać się na różnych rzeczach. Możecie skupiać się na jego zachowaniu i oceniać je ze swojego punktu widzenia: swoich potrzeb i swoich kryteriów. Ale możecie także starać się spojrzeć na nie z jego własnej perspektywy, biorąc pod uwagę jego potrzeby i jego uczucia”. (Sura Hart, Victora Kindle Hodson, Szanujący rodzice, szanujące dzieci. Jak zamienić rodzinne konflikty we współdziałanie? Wydawnictwo MiND)

A stąd już blisko tego, do o czym pisał Benedykt XVI:

„Przenikając to, co zewnętrzne w drugim człowieku, dostrzegam jego głębokie wewnętrzne oczekiwanie na gest miłości, na poświęcenie uwagi (…). Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, czego konieczność widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje.” (Benedykt XVI, Deus caritas est, 18)

Basia

Ostatni dzień kongresu

November 20, 2013 8:20 am

To przede wszystkim panel Przewodniczących konferencji biskupów USA, Kanady, Ameryki Łacińskiej i Brazylii. Przewidziany był także głos Filipin i Karaibów, ale ze względu na tragedię ks. biskup nie przyleciał. I było to oczywiste.

Potrzeba trochę czasu, żeby te wszystkie treści uporządkować, ale już teraz widzę, jak ważne było to spotkanie. I mimo tego, że dotyczyło Ameryki, wiele rzeczy można było odnieść do naszej sytuacji.

Co podkreślali wszyscy prelegenci? Nowa Ewangelizacja to nie tylko nasza sprawa. To nade wszystko wielka troska Pana Boga, który pragnie, by wszystkie dzieci wróciły do Niego. Jakie z tego wynikają wnioski?

Nie ma ewangelizacji, która nie wynika z indywidualnego spotkania z Nim. Zawsze więc na pierwszym miejscu – modlitwa i osobista realcja z Panem Jezusem. Misjonarzem jest Kościół i my wszyscy. To nie stanowisko czy tytuł, to tożsamość każdego z nas. Gdy spotykamy żywego Pana Jezusa, chcemy przekazać to doświadczenie wszystkim. Chcemy się dzielić.

Duch Święty jest tym, który został nam obiecany, że nas w każdej sytuacji poprowadzi. To z kolei zmusza do ciągłej otwartości i wewnętrznej wolności. Zmusza także do nieustannej refleksji i reagowania na bieżące przekstałcenia. Struktura społeczeństw w wielu państwach się zmienia. Kiedyś były przede wszystkim wiejskie, dziś stają się głównie miejskie. To, co było kiedyś dobre, dziś już nie wystarcza. Np. w Toronto 50 % mieszkańców nie urodziła się w Kanadzie. To wystarczy, żeby zobaczyć, w jakiej szczęśliwej sytuacji my jesteśmy. Choć strktura naszego społeczeństwa też się zmienia na bardziej miejskie.

Parafia – wspólnota wspólnot. Ciągle to powtarzamy. I ciągle do tego trzeba wracać. Każdy z nas potrzebuje mniejszej wspólnoty, która daje poczucie bliskości i zrozumienia. Ale naszą misją nie jest służba naszej wspólnocie, ani nawet naszej parafii. Naszą misją jest… świat. Zdobyć świat dla Jezusa. Mówiło się o potrzebie zmiany naszej mentalności na misyjną. Wszyscy jesteśmy w misji. Zmienić nasze parafie w terytoria misyjne. Na przykład: każdego roku przyprowadzić 2 nowe małżeństwa na nasze spotkania. “Strach” pomyśleć co się stanie po 5 latach.

Każdego dnia zaczynaliśmy modlitwą w miejscu obrad, a kończyliśmy w Sanktuarium. Cieszyło mnie bardzo, że nie żałowano czasu na modlitwę. Nie było to więc teoretyczne mówienie o potrzebie modlitwy, ale raczej praktyczne realizowanie tego, o czym była mowa.

Z pamięcią o Was wszystkich

Padre J.

Bazylika – Sanktuarium Matki Bożej

November 19, 2013 9:48 am

Miejsce niezwykłe. Za każdym razem jestem pod ogromnym wrażeniem. Tak podobne do naszej Jasnej Góry, ale też i pełne swojej własnej specyfiki. Może to dlatego, że tak różnorodne kulturowo, że tyle tu Indian z różnych plemion, przybywających w swoich własnych strojach?

Przychodzi tu rocznie 12 milionów pielgrzymów. To trzy razy więcej niż do Częstochowy. Tu ludzie są non-stop. Kiedy urodzi się dziecko, przynoszą je do Bazyliki, żeby je przedstawić Matce Bożej. Przynoszą jej kwiaty, które układa się w wielkie kopce.

IMG_1159

 

IMG_1160

Przynosi się świece i wodę do poświęcenia. Przychodzi się, żeby jej przedstawić swoje troski ale też i żeby jej zagrać i zatańczyć (choć to raczej ma miejsce na placu przed Bazyliką).

IMG_1145

IMG_1146

Dziś zrezygnowałem z lunchu (także dlatego, że mój identyfikator mnie nie upoważnia do wspólnego, a na indywidualny trochę szkoda… czasu) i wybrałem się na dłuższy pobyt u Matki Bożej. Nie do końca się to udało, bo księża są tu w cenie. Wystarczy, że się pojawi ksiądz, a zaraz ktoś podejdzie, żeby poprosić o błogosławieństwo dla swojego dziecka, żony czy mamy. Kiedy usiadłem w ławce, żeby chwilę sobie pobyć z Matką Bożą podeszła najpierw jedna rodzina z prośbą o błogosławieństwo, a potem ustawiła się cała kolejka, która nie miała zamiaru się zakończyć. Musiałem więc uciec. Nie dlatego, żebym nie chciał, ale rozpoczęła się Msza św. i trudno było modlić się indywidualnie, gdy Kościół sprawuje Mszę św.

Ale życzę każdemu księdzu takich przeżyć. Kolejka ludzi, którzy tylko proszą, żeby się chwilkę nad nimi pomodlić i im pobłogosławić. Musiałem odmawiać prośbie o spowiedź po hiszpańsku. To takie smutne. Jeszcze trochę czasu potrzebuję. Tak sobie mówię. Póki co, na naukę niewiele czasu, bo ciągle coś, a na dodatek wszędzie dookoła ludzie, którzy mówią po angielsku. Ale sobie obiecuję, że będzie lepiej. To ma się zresztą zmienić wkrótce, bo ks. bp Carlos planuje mi nowe lokum w parafii, gdzie nikt nie mówi po angielsku.

Ale wracając do Kongresu. Obrady bardzo ciekawe. Dziś prezentacja wszystkich prac w grupach. Ciągle się czegoś uczę. Najciekawsze dziś? Kometarz jednego z uczestników odnośnie do naszych zadań ewangelizacyjnych: Pan Jezus powiedział: GO…! Idźcie…! My mówimy: COME! Przyjdź! Może trzeba wrócić do źródeł? Pewnie to dlatego Papież Franciszek mówi, że mamy być w drodze. A jeśli nie jesteśmy w drodze, to coś z nami nie tak.

Wieczorem była przepiękna wigilia maryjna, w czasie której została uroczyście zaprezentowana róża ofiarowana przez papieża Franciszka. Tak jak Matka Boża poprosiła Juan Diego, żeby włożył do tilmy róże, tak dzisiaj ofiarowuje Matce Bożej róże. Trudno było powstrzymać łzy wzruszenia.

IMG_1151

Z pozdrowieniami w drodze na ostatni dzień Kongresu

Padre J. 

Laikat i…

November 18, 2013 9:08 am

Matka Boża z Guadalupe przemówiła do ubogiego Indianina z narodu Azteków. Ale choć rozmawiała z nim, prosiła, żeby wszystko przekazał swojemu biskupowi. W czasie kongresu ten moment kilku prelegentów podkreślało. Nie ma nowej ewangelizacji bez ludzi świeckich. Ale też musi ona dokonywać się w jedności ze swoimi biskupami. Tego porządku Matka Boża wszędzie pilnuje. Kościół jest hierarchiczny. Co wcale nie oznacza, że ogranicza się tylko do hierarchi. Dziś dużo uwagi poświęcono na formację świeckich. Mówili o konieczności takiej właśnie formacji… świeccy. I o to prosili obecnych kardynałów i biskupów. O to, żeby nie brakowało stałej formacji świeckich. Żeby dawali im kapłanów, którzy ich będą systematycznie formować i prowadzić. Po co? Żeby w swojej misji ewangelizacyjnej nie budowali na emocjach tylko na rzetelnej wiedzy i na prawdzie.

Nasze Programy… Budowanie na prawdzie. Która także potrzebuje systematycznej pracy. Stąd nasze zadania domowe. A propos, jak Wam idzie? Nie ma przestojów? Nikt się nie „zawiesił“? Bo, jak wiadomo, same się nie zrobią… Ale za to zrobione przynoszą plon stukrotny.

Z pamięcią o Was

Padre J. 

[Od Redakcji: Obszerniejszą relację ks. Jarosława Szymczaka z Kongresu można przeczytać na stronie Gościa Niedzielnego – TU].

Pielgrzymka i spotkanie

November 17, 2013 8:34 am

“Peregrinación y Encuentro.
Nuestra Señora de Guadalupe,
Estrella de la Nueva Evangelización
en el Continente Americano”

„Pielgrzymka i spotkanie. Matka Boża z Guadalupe, Gwiazda Nowej Ewangelizacji Kontynentu Amerykańskiego“

Korzystam z okazji i biorę udział w kongresie poświęconym nowej ewangelizacji kontynentu amerykańskiego. Mam nadzieję, że przez tych kilka dni nie tylko sam się ubogacę wiedzą, ale też i będę w stanie przekazać na bieżąco wrażenia z tego, co się tu dzieje. W sobotę był początek. Zaczęliśmy o godz. 8:30.

zdjęcie 4

Kilkudziesięciu biskupów, wielu kapłanów z obu Ameryk i kilkuset wiernych spotkało się w Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, żeby poszukać razem, przez refleksję i modlitwę, odpowiedzi na ważne pytania dotyczące przyszłości Ameryki i poszukiwania nowych sposobów pokonywania różnic między nimi. Ameryka Północna z USA i Kanadą oraz Ameryka Południowa z wieloma rejonami ogromnego ubóstwa – to tylko teoretycznie jeden kontynent. Matka Boża przyszła do obu Ameryk. Stąd pomysł na zawierzenie Jej całej troski o jedność i o nową ewangelizację. A tak przy okazji, dzielę się tu zdobytą wiedzą, bo sam byłem w tej dziedzinie ignorantem: Ameryka Północna – to nie tylko Kanada i USA. Okazuje się, że Amerykę Północną stanowią 22 państwa i 18 terytoriów zależnych, zaś Ameryka Południowa to 12 krajów. 

Kongres jest zorganizowany przez Papieską Radę do spraw Ameryki Łacińskiej, Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, Instituto Superiore de Estudios Guadalupanos i Rycerzy Kolumba. Carl Anderson, Najwyższy Rycerz, zauważył, że w Guadalupe, słychać wyraźnie przesłanie Maryi, które mówi o miłości i pojednaniu. Szczególnie można zobaczyć odbicie tego przesłania w staraniach papieża Franciszka by dotrzeć do ubogich i zepchniętych na margines, zarówno do tych, którzy upadli i do tych, którzy tak naprawdę nigdy nie naśladowali Chrystusa. Papież Franciszek skupił się na Nowej Ewangelizacji, która jest wyraźnie związana z amerykańskim modelem reprezentowanym przez Matkę Bożą z Guadalupe – modelem opartym na miłości, która się troszczy zarówno o dobro duchowe jak i fizyczne, o dobro wszystkich Jej dzieci.

Kongres rozpoczął się od uroczystej procesji obrazu Matki Bożej, poprzedzonej przez obraz św. Juan Diego i poczet sztandarowy reprezentujący wszystkie kraje biorące udział w tym kongresie.

zdjęcie 1 Przez moment serce mi szybciej zabiło jak zobaczyłem naszą flagę.

flagaNiestety była to flaga Chile. Widocznie mamy coś ze sobą wspólnego, skoro też są biało-czerwoni (tyle że oni mają jeszcze małą wstawką niebieskiego koloru z gwiazdą pośrodku). Choć wcale by to mnie nie zdziwiło, gdyby to naszą flagę wniesiono, bo przecież 3 maja 1953 roku kardynał Miranda y Gomez, ówczesny Prymas Meksyku, na prośbę polskiego Episkopatu oddał Polskę w opiekę Matki Bożej z Guadalupe. Jesteśmy więc też jej. A dziś po zakończeniu pierwszego dnia odwiedziłem jeszcze parafię Matki Bożej Częstochowskiej. Jak widać w rzeczywistości Bożej nie ma podziałów. 

Jutro ciąg dalszy.

z pamięcią o Was w Sankturarium

Padre J. 

zdjęcie 3

zdjęcie 2

nie po mojemu a dla Ciebie

November 16, 2013 5:00 am

Pewnego świątecznego dnia poprosiłam nasze dzieci, aby przygotowały stół do obiadu. Spodziewałam się tego, że będą go nakrywały tak jak to zwykle ze mną robiły. Ponieważ przejawiam cechy wzrokowca, to ma dla mnie znaczenie, jak ten stół jest nakryty, które serwetki dodane, czy ładnie jest wszystko ułożone.

Już w pierwszej chwili zauważyłam, że zabrały się do pracy “nie po mojemu”. Z trudem się powstrzymałam, aby nie skrytykować, ale sposób ich działania nawet mnie zaintrygował. Polegał bowiem na tym, że zamiast układać najpierw płaskie a potem głębokie talerze, i rozkładać sztućce równo, już w kuchni kompletowali zestaw obiadowy dla konkretnej osoby. Wybierali te talerze, które ktoś lubi najbardziej, to samo było ze sztućcami. Dopiero, gdy zestaw dla konkretnej osoby był gotowy, zanosili go na stół.

W efekcie końcowym wyszło, że nawet na uroczysty obiad nie mamy świątecznego zestawu, ale za to każdy mógł się poczuć wyjątkowy, bo każde nakrycie mówiło “to dla Ciebie!”

Osobiście poczułam, jak wielkim darem jest obecność kochanej i bliskiej osoby każdego dnia. I jak ważne jest wyrażanie i mówienie tego moim bliskim w każdej możliwej chwili.
To doświadczenie stało się dla mnie motywacją.

Z serdecznymi pozdrowieniami znad ulubionego kubka,

Dorota

Varekai – Wherever

November 15, 2013 8:55 am

Powrót z meksykańskiej wsi okazał się szybszy niż wszyscy planowaliśmy. Każdy chciał chwilę odpocząć. Pewnie moi niezwykle mili gospodarze też się uciszyli z chwili samotności.  😉 Powrót był do pracy, czyli do ważnych spotkań, ale o tym może kiedy indziej.

Dziś chciałbym się podzielić niezwykłym przeżyciem, uczestnictwem w wydarzeniu, o którym marzyłem od lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Cirque de Soleil w San Diego, w Oceanarium. Nie wiedziałem wtedy, co to jest ten Cyrk, i dopiero później dowiedziałem się, że ten powstały w Kanadzie niesamowity zespół podróżuje też po świecie i prezentuje swoje rozmaite przedstawienia. Marzyło mi się więc, żeby jeszcze kiedyś ich zobaczyć. Póki co musiały wystarczyć rozmaite fragmenty lub całe przedstawienia na YouTube.  Zachęcam wszystkich w wolnej chwili.

I oto okazało się, że są właśnie tu, w Meksyku, z przedstawieniem pt. Verekai – Wherever. A dobrzy ludzie, gdy usłyszeli moją radość z racji tego, że właśnie ten Cyrk  tu jest, zatroszczyli się o bilety i mogłem obejrzeć to na żywo. Wrażenie niezapomniane.

Połączenie bajecznych historii, przekraczających wyobraźnię strojów i choreografii z żywą muzyką graną w dużej części na scenie, przy graniczącym z cudem opanowaniem swojego ciała powoduje, że ten dwugodzinny występ jest czymś, czego nie można zapomnieć.

Trudno powiedzieć, co zrobiło największe wrażenie. Czy podniebne szaleństwa na linach bez najmniejszego zabezpieczenia, czy doskonała żonglerka, czy ciała, które wydawały się całkowicie pozbawione ograniczeń i sztywności, która jest w dużej już części naszym udziałem? Każde było niezwykłe, ale dla mnie chyba najbliższe było oglądanie wyczynów akrobatów. To już nie był indywidualny występ, to był wysiłek całego zespołu. I taka jego synchronizacja, żeby ostatecznie, po wyrzuceniu  w powietrze osoba wylądowała stojąc na rękach ileś tam metrów dalej na ramionach kolegów. Zaraźliwa radość ludzi, którzy znaleźli upodobanie w pokonywaniu granic tego, co możliwe. 

Pewnie nikt z nas po zobaczeniu tego przedstawienia nie zacznie trenować tego w domu, ale każdy, kto to zobaczył, już nie może łatwo i spokojnie sobie powiedzieć, że się nie da, że zbyt trudne, bo ci ludzie udowodnili, że dla tego, kto bardzo czegoś chce, wszystko jest możliwe.

Z pamięcią o Was

Padre J. 

 

zło nie przemoże

November 14, 2013 5:00 am

„… a Mądrości zło nie przemoże.” (Mdr 7, 30 )

Panie Jezu, Ty pokazałeś nam, że miłość zwycięża wszystko. Swoim życiem uczyłeś nas miłości nieprzyjaciół. Nic nie mogło zachwiać Twoją miłością i dobrocią. Nawet męka i śmierć na krzyżu. Spraw, byśmy i my nie dawali się pokonać złu. Pomóż nam nie tracić nadziei w cierpieniu, trudnościach i kłopotach. Daj nam siłę, abyśmy mężnie pokonywali przeciwności. Spraw, byśmy zawsze ufali Twojemu miłosierdziu i nigdy nie poddawali się zniechęceniu.

„Niech żyje moja dusza i niech Ciebie chwali, niech mnie wspierają Twoje wyroki.” (Ps 119, 175)

Basia

JC and I

November 13, 2013 5:00 am

Nasz legendarny Duszpasterz akademicki “Orzech” (ks. Stanisław Orzechowski) opowiadał nam czasami o swoim pomyśle na specjalny dzień spędzony z Panem Jezusem, zachęcając nas do tego samego. To dzień, w którym od rana zapraszał Go, by w szczególny sposób być razem we wszystkich kolejnych prostych sprawach, w dialogu serca najlepszych przyjaciół. Ale zachęcał, by dać temu wyraz także w tym, co zewnętrzne – na przykład nakryć do stołu dla dwóch osób, mimo że jesteśmy akurat sami.

Styl życia większości z nas, pełen spotkań i ludzi, nie daje możliwości, by był to aż cały dzień. Ale przecież bywają chociaż spokojniejsze jego części. W tym “specjalnym dniu” w aucie można nie kłaść torby na przednim siedzeniu, żeby podróżować bardziej “razem” (pewnie, że może nam te gesty są bardziej potrzebne niż Jemu). Gdy pamiętasz, że On jest obok, możesz pokazać Mu całkiem szczerze swoje pierwsze reakcje na różne sytuacje i otworzyć się na Jego ogląd spraw. Zupełnie inaczej przyjmiesz i wydarzenia, i obecność ludzi, pojawiających się w tym dniu, gdy dasz Mu wolną rękę prowadzenia Cię Jego miłością przez kolejne godziny.

Nawet gdyby dzień miał się rozpocząć wyprawą do fryzjera, jak mój wczoraj. I rzeczywiście, nie był to dzień ani trochę zwykły.

M

“JC and I”= “Jezus Chrystus i ja” – tytuł jednej z pogadanek z amerykańskiego programu dla nastolatków QUEST, który dawno temu robiliśmy we Wrocławiu. 

Meksykańska pobożność

November 12, 2013 8:29 am

Trafiłem na kilka dni na meksykańską wieś. I w ramach zwiedzania okolic na kilka chwil zatrzymałem się w Malinalco – Puebla Magica. Miejsce, gdzie się warto wybrać. Pewnie jeszcze kiedyś do wrażeń wrócę, ale dziś chciałbym się podzielić obrazami z nawiedzenia kościoła Divino Salvador i konwentu de la Transfiguracion założonego tu w 1540 roku przez ojców augustianów. Warto się tu wybrać nie tylko ze względu na pamiątki archeologiczne Azteków, ale też i po to, żeby zobaczyć wykonane przez Indian czarno-białe freski, które ozdabiają wszystkie ściany wirydarza.

Zdecydowanie jednak zatrzymałem się bliżej przy przejawach pobożności. Dobrze jest bowiem powierzyć Matce Bożej troskę o swoje dziecko, czy kogoś bliskiego, warto zwrócić się z prośbą do bardzo czczonego w Meksyku libańskiego maronity – San Charbel Makjluf’a, ale też dobrze jest upewnić się, że będą pamiętać.

Muszę powiedzieć, że mnie osobiście bardzo to ujęło. Wiadomo, że mają trochę tych intencji “na głowie”, więc nie zaszkodzi mały przypominacz. Ciekaw tylko jestem, kto od czasu do czasu robi remanent ze zdjęciami i wstążkami?…. Trzeba przecież przygotować miejsce na nowe intencje.

Z pamięcią w sercu o Was wszystkich

Padre J. 

I trochę zdjęć:

IMG_1033

IMG_1034

IMG_1035

 

IMG_1036

IMG_1037

IMG_1039

IMG_1040

 

IMG_1041