Dotyk miłości

January 11, 2014 12:32 pm

“Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: “Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast trąd z niego ustąpił.” (Łk 5, 13)

Wczoraj razem z innymi zgromadzonymi w synagodze w Nazarecie przysłuchiwałem “się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego” (Łk 4, 22). Dzisiaj przyglądam się, jak Jezus objawia miłość przez dotyk. Nie był to zwykły dotyk. To był dotyk miłości wobec człowieka chorego na trąd, a więc nieczystego, którego się nie dotyka. A On wyciągnął rękę i dotknął go. “I natychmiast trąd z niego ustąpił”.

I ja dzisiaj przychodzę Go prosić, by mnie dotknął swoją miłością. Wiem, że Jemu nie przeszkadza mój brak doskonałości niemalże w każdej dziedzinie życia. Ani moje braki w łagodności czy szacunku wobec innych, ani to, że mój dar z siebie ciągle pozostawia wiele do życzenia i jest daleko od  tego, co sam otrzymuję od innych. Przychodzę Go prosić o ten uzdrawiający dotyk. A On nie tylko mnie dotyka, ale i przytula, i mocno trzyma w swoich ramionach.

Dotknij mnie, Panie, proszę o to całym sercem, swoim dotykiem pełnym miłości. I uzdrów mnie z mojego trądu, uczyń mnie czystym. Będzie to dar nie tylko dla mnie, ale i dla moich sióstr i braci, z którymi pragnę się nim podzielić. I niech stanie się to “na świadectwo dla nich” (Łk 5, 14).

Dziś w Meksyku, po raz pierwszy w Ameryce, Program 2: MY+RODZINA. Dla tych, którzy w zeszłym roku zrobili już Program 1. Jak miło się ponownie zobaczyć. Jaka to radość, że małżonkom zależy, że chcą się zmieniać dla siebie nawzajem. Proszę Was o wsparcie, żeby to był dla nich taki czas szczególnego doświadczenia Bożej miłości, która pragnie każdego dotknąć i uzdrowić.

z serdeczną pamięcią

Padre J.

Błogosławcie

January 10, 2014 5:00 am

„Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią.” (Ps 72, 17)

„Błogosławcie, a nie złorzeczcie” (Rz  12, 14) – przypomina mi się od razu inny fragment Słowa. Błogo-sławcie, czyli w uproszczeniu: dobrze mówcie. Dobrze sobie nawzajem życzcie.

„Błogosławienie jest  rzeczą niezwykłą, gdyż Bóg dał obietnicę:  Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad swoimi bliskimi, „bo wzywając  moje Imię nad nimi, Ja osobiście (!!!) będę im błogosławił”. (…) Bóg osobiście będzie działał w naszym słowie, jeśli będą to słowa błogosławieństwa”.*  Pozwólmy Mu na to.

Basia

* z książki „Błogosławieństwo ma moc, czyli o sile Twojego słowa. 55 błogosławieństw na różne okazje”

P.S.

Przed Świętami pisałam o założonym przez nas  Łapaczu Dobra. Tak wiele radości przynosi to nasze wzajemne obdarzanie się zapisanym słowem na temat tego, co dobre w nas. Może to też jest jakaś forma czy odmiana błogosławieństwa?  Jak ważne wydaje się to nam w wychowaniu – sprawić, by dziecko uwierzyło, że jest dobre i by samo umiało błogo-sławić – dobrze myśleć i mówić o innych.

Przychodzę do Ciebie pusty

January 9, 2014 5:00 am

“odszedł na górę, aby się modlić.” (Mk 6, 46)

Czy mam swoją “górę”? Gdzie jest moja “góra”? W mojej sypialni, gabinecie, ulubionym fotelu czy na kanapie, może przy biurku? Czy mam zwyczaj udawać się tam systematycznie? Pan Jezus “kiedy … nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz … odszedł na górę, aby się modlić.” (MK 6, 45-46). Modlitwa była dla Niego tak naturalna. Normalna część rzeczywistości. Naturalna reakcja na wydarzenia. Podstawa wszelkiego rodzaju aktywności. 

My ciężko pracujemy, jesteśmy potem zmęczeni, potrzebujemy więc odpoczynku, a dopiero potem, jeśli mamy jeszcze siły, prawdopodobnie – pomodlimy się.

Czy zdarzyło Ci się modlić dlatego, że byłeś/byłaś zmęczona? Czy pomodliłeś/pomodliłaś się kiedyś w taki sposób:

“Pozwól mi pobyć ze sobą, Panie Jezu. Jestem taki zmęczony / taka zmęczona, bo ‘wiatr był mi przeciwny’ (por. Mk 6, 48). Przychodzę do Ciebie pusty, bez ‘dobrej’ czy ‘ładnej’ modlitwy. Po prostu chcę pobyć z Tobą.” A wtedy może i nas spotka to, co spotkało dziś Apostołów: “I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył” (Mk 6, 51).

Czasem jest o wiele ważniejsze po prostu z Nim być, bez żadnej wielkiej duchowej aktywności czy też słów. Po prostu być. Miłująca obecność w ciszy jest także modlitwą.

Z pamięcią o Was wszystkich, Kochani

od Niej, z Cerrito del Tepeyac

Padre J. 

łyżwy

January 8, 2014 7:14 am

czyli o tym, jak nauczyłam naszego syna jeździć na łyżwach.

Pomogło to, że nie należę ani do mistrzów panczenizmu, a już tym bardziej jazdy figurowej. Na lodzie nie czuję się bardzo pewnie, mimo że lubię łyżwy. Gdy więc weszłam z dziećmi na taflę, powiedziałam Grzybkowi: to teraz sam (bo razem byśmy się przewrócili ;)). Wcześniej miał za sobą rozpaczliwe próby utrzymania się w pionie wisząc na ręku Taty.

Krzyś na łyżwachPoinstruowałam, że musi ugiąć nogi i pochylić się nieco i często przypominałam tę zasadę w dość żartobliwy sposób. I pokazałam, jak upadać i wstawać, co chętnie oswoił. W połowie jazdy znalazł własny środek ciężkości. Po godzinie był w stanie przejechać lodowisko bez przewracania się. Cóż to była za radość i dla niego, i dla jego siostry, i dla mnie. 🙂

Bardzo mi to przypomniało myśl z Programu 2 “MY+Rodzina”. Nigdy nie dogonimy dzieci z ręczną obsługą w każdym momencie ich życia. Nie będziemy śledzić ich każdego kroku i zaopatrywać we wskazówki, żeby przypadkiem się nie potknęły i nie potłukły. Możemy jednak dać im zasady ogólne, wartości – jeśli zobaczą je w naszym życiu, przyjmą je za swoje i będą się mogły do nich odwoływać. Przykładowo: nasz szacunek w rodzinie do siebie nawzajem nauczy je szacunku.

Własny środek ciężkości na życiowe zawieruchy. Żebyśmy nie siwieli z zamartwiania się o ich przyszłość. 

M

na ucho

January 7, 2014 8:05 am

“A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących (…), a On ich uzdrawiał.” (Mt 4, 24)

Przekaz informacji nie jest dzisiaj niczym nadzwyczajnym. Sms-y , e-maile, telefony, telewizja, radio. Co tam chcemy. Nawet odległość nie stanowi większego problemu. Wszystko sprawnie, szybko i krótko.

Jezus rozpoczął nauczanie w Galilei graniczącej z Syrią. I to właśnie po Syrii ta wieść o Nim się rozeszła. Bez tych wszystkich udogodnień  technicznych. Ludzie ze sobą o Nim po prostu rozmawiali. Przekazywali sobie te informacje ustnie. I to dość szybko.

Może warto wspomnieć dzisiaj komuś “na ucho” o Miłości, która uzdrawia, pociesza, przemienia i umacnia. Może ktoś czeka na tę wiadomość.

Spróbuję nie przegapić takiej okazji. 🙂

Dorota

“Ofiarowali Mu dary…”

January 6, 2014 10:30 am

Dali to, co mieli najlepszego. Tradycja mówi, że złoto było dla uczczenia w Nim Króla, kadzidło dla Boga, a mirra – jako zwiastun męki Pana Jezusa. Ale też można spotkać i taką interpretację, że złoto reprezentuje naszą miłość, kadzidło naszą modlitwę, a mirra nasze cierpienie.

A ja sobie myślę o moich darach. Jak często to są resztki. Resztki mojego czasu, resztki mojego dnia. Zasypianie nad Liturgią Godzin, zasypianie w czasie rozmyślania. I to nie ze złej woli, tylko … z utrudzenia w Jego służbie.

Dzisiejsze święto na nowo mi uświadamia, jak bardzo ważne jest spotkanie z Nim na początku każdego dnia, zanim zacznie się praca nad budowaniem Królestwa Bożego. Służba jest miarą miłości, a miłość to zawsze najpierw spotkanie osób.

Najpierw odwiedziny, potem dary. Dary były konsekwencją spotkania. Owocność mojego dnia – jak bardzo zależy od tego spotkania.

IMG_1359

Święto Trzech Króli ma swoją bogatą tradycję w Meksyku. Przywędrowało razem z Hiszpanami i na trwałe zagościło. W przeddzień każdego dziecko pisze swój list do Trzech Króli z listą życzeń i wysyła kartkę balonem do nieba.  Rano, kiedy się obudzą pędzą zobaczyć, co dostali.

Rodzice muszą starać się więc dwukrotnie – w Boże Narodzenie i w Trzech Króli. Co prawda my też, w św. Mikołaja i w Wigilię. Wychodzi więc na to samo. 🙂

Z pamięcią serdeczną

Padre J.

P.S. Bardzo dziękuję za niespodziankę. Poczta z Przystani była niezwykła. Szynka… znakomita. Choć meksykańskie jedzenie jest jednym z najlepszych na świecie, to przecież trochę brakuje naszych pierogów, gołąbków, zrazów (zwanych roladami), kapusty (także tej modrej), itp. Kulinarny element poczty był więc bardzo trafiony. Dziękuję.

Urodziny to niezwykły moment, bo przecież rozpoczyna się największa podróż życia, która już nie będzie miała końca. Dziękuję za życzenia, za pamięć, za tyle serdeczności, za dobre słowa i ukryte w nich porządne wymagania 🙂  Dobrze, że jesteście.

Z ogromną wdzięcznością

ks. Jarosław 

 

urodzinowa poczta Przystani

January 5, 2014 5:00 am

Mimo iż szczęśliwi czasu nie liczą, trudno na Przystani przeoczyć urodziny Kapitana. A że przebywa już trzeci miesiąc w dalekim rejsie, ślemy pocztą lotniczą – przy pomocy dalekobieżnych albatrosów – najlepsze życzenia. Pozostawania w promieniach Słońca, co wschodzi dla tych, co w mroku. Jeśli deszczu – to tylko łask. I Wiatru, co porusza serca i daje moc i chcenia, i działania. Prowadzenia niezawodnej Gwiazdy Morza, której tak bardzo zawierzył. Oraz spokoju, że nasz Pan jest zawsze w łodzi, nawet jeśli ze zmęczenia zdarzy Mu się zasnąć.

Otaczamy modlitwą i dołączamy skromny upominek z Kraju. Niestety w konserwie, ale tak bardziej prawdopodobne, że dotrze, zachowując świeżość:

1520658_10201256070464387_890321173_n

Kończymy słowami Juliusza Słowackiego: “Niech nas Kapitan o liście nie prosi, bo kiedy Ksiądz już do Ojczyzny wróci, każdy mu liść sam radość ogłosi, każda mu gwiazdka piosenkę zanuci.”

Choć możliwe, że coś przekręciliśmy. I że zamiast “liści” chodziło nam o “listy”.

🙂

Redakcja

"Programowy" styczeń w Meksyku

January 4, 2014 5:00 am

Wczoraj zaczęliśmy z Irminą i Krzysztofem z Warszawy indywidualny program szkoleniowy dla lokalnych par trenerskich Programu 1. Trzy osoby prowadzą szkolenie dla czterech. Szaleństwo. Ale nie narzekamy, bo i pogoda, i okolica piękna. W poniedziałek zaczynamy indywidualne przygotowanie do prowadzenia Programu 2. Podobnie: trzy osoby dla czterech.

Dobrze, że tym razem nie jestem sam, bo na jednego to trochę za dużo. Ale za to będziemy mieli lokalne pary trenerskie na oba Programy. W drugi weakend stycznia będzie Program 2, a w trzeci weekend – JA+TY=MY, czyli “jedynka”. Otwartą pozostaje jeszcze kwestia, czy uda się zaprosić księży, którzy chcieliby się nauczyć naszego Programu. 

To już kolejny raz, kiedy prowadzę Program dla bardzo kameralnej grupy. I także tę wersję bardzo lubię. Jest więcej okazji do dyskusji, do częstszych interakcji. Taki też jest sens spotkań poprogramowych w mniejszym gronie, np. swojej grupy z Programu. Kto był, to wie, że w czasie takiego spotkania można się powymieniać sprawdzonymi pomysłami, zainspirować na nowo do tego niełatwego przecież dobra, jakim jest troska o swoje małżeństwo. No bo przecież jak jest dobrze, to nic nie trzeba robić, a jak źle, to … może samo minie? Jeśli się swojego małżeństwa nie umieści w swoim codziennym kalendarzu, to może się okazać, że nie ma na nie czasu.

Podobnie jest z modlitwą i wszystkim, co jest naprawdę ważne. To, co ważne, jest obwarowane wolnością. To, co konieczne, ma swoje środki przymusu (bez snu, posiłku długo nie pociągniemy, więc organizm sam się o to upomni). Ale nie upomni się o modlitwę i nie upomni się o małżeństwo. To pozostaje przedmiotem naszej odpowiedzialności i zaradności.

Gdy teraz pracuję z parami przygotowującymi się do prowadzenia Programu trenerzy, doświadczam na nowo, jak ważne są takie spotkania w małej grupce, która pozwala się na nowo zachwycić tym wszystkim, co ważne dla naszego małżeństwa.

Z pamięcią o wszystkich naszych Absolwentach,

Padre J. 

warsztaty

P1 Mexico 2014-3

P1 Mexico 2014-2

P1 Mexico 2014

rzeczywiście jesteśmy

January 3, 2014 9:43 am

Wydarzyło się to ze dwadzieścia lat temu. W czasie pierwszego wielkiego “kryzysu wiary”  w okolicach klasy maturalnej – i kryzysu wszystkiego: problemy w domu rodzinnym, lęk o przyszłość, kłopoty aż po utratę wagi. Pamiętam Mszę Św. w czasie wakacyjnych rekolekcji i myśl formułowaną z głębi udręki: to niemożliwe, że przychodzisz właśnie do mnie, pojedynczo. To niemożliwe pod każdym względem. 

Wracając od Komunii zabłądziłam do “nieswojej” ławki. I gdy uklękłam, moim oczom ukazał się wyryty na ławce gwoździem czy monetą napis: “GOSIA”. Znaczy zależało Mu, żebym wiedziała, że przychodzi właśnie do mnie.

Dziś przypomina mi to deklaracje zakochanych, zostawiane na drzewach: JA+TY=WNM. Wielka Nieskończona Miłość. Choć, jak wiadomo, On posunął się jeszcze dalej – i wyrył moje i Twoje imię na swoich dłoniach (Iz 49, 16). Tych śladów nic nie zatrze. Nic nie sprawi, żeby mógł zapomnieć, byś stał Mu się obcy. Każde Twoje trudne doświadczenie przeszedł w swojej osobistej traumie krzyża, żebyś nigdy nie był sam, żebyś zawsze czuł się kochany.

“Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy.” (1J 3, 1)

M

prostujcie

January 2, 2014 5:00 am

„Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz.” (J 1,23)

Początek nowego roku wiąże się dla mnie z nadzieją prostowania. Z radością i wdzięcznością płynącą ze świadomości, że zostaje mi darowana nowa porcja czasu na dobre zmiany. Chcę jak najlepiej tę szansę wykorzystać, by każdego dnia kochać choć odrobinę mądrzej i bardziej. Chcę  uczyć się na błędach, których zapewne nie uniknę, trwając w Nim i ufając, że pomoże prostować to, co prostowania wymaga.

Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu”. (1 J 2, 28)

Basia