St. Joan of Arc Parish i Program 1

May 3, 2014 12:16 pm

Po raz kolejny w Omaha zaczął się Program 1: JA+TY=MY.

Tym razem naszym gospodarzem jest parafia św. Joanny d’Arc. Nieduża, ok. 900 rodzin; ma swoją szkołę, w której odbywa się Program. Parafia ta jest znana naszym studentom z kursów FertilityCare Health Education, ponieważ ma nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu i jest położona zaledwie 5 minut drogi od hotelu Comfort Inn, gdzie odbywają się kursy. W tej to parafii znalazłem schronienie na kilka tygodni, także z racji tego, że znajduje się ona najbliżej Instytutu Papieża Pawła VI, gdzie codziennie spędzam kilka godzin na wspólnej modlitwie, Mszy św. i pracy.

Ks. Safranek, proboszcz parafii, skorzystał z okazji i poprosił o zorganizowanie programu u siebie.

Zaczęliśmy więc w piątek o godzinie 18:00 – dwa tematy; w sobotę, od 8 rano, ciąg dalszy. W Programie uczestniczy 6 par małżeńskich i dwie pary trenerskie z Instytutu Papieża Pawła VI (absolwenci poprzedniej edycji). Cieszę się, że się podjęli współprowadzenia tego programu. Bez nich byłoby ciężko. Już się modlę o to, żeby się w tym gronie także znalazła jakaś para, która byłaby gotowa zostać parą trenerską. Trudno sobie wyobrazić przyszłość tego programu bez par prowadzących. Tym razem małżeństwa dość zbliżone wiekowo. Jak to w Ameryce bywa, towarzystwo jest międzynarodowe: cztery pary z USA, jedna para, mieszkająca tu od kilku lat, pochodzi z Trynidadu, a druga … z okolic Nowego Targu. Na przerwie nie dość, że możemy porozmawiać po polsku, to jeszcze i po podhalańsku.

Jak zawsze to czas niezwykle owocny w łaskę, choć też bywają i trudy. Jak to w małżeńskim życiu.

Polecamy Waszej modlitwie uczestników i prowadzące pary. Choć trzeba się liczyć z tym, że Czytelnicy gdzieś w rozproszeniu długo-weekendowym.

z modlitwą

ks. Jarosław

 

cichy święty

May 1, 2014 5:10 am

Święto Pracy dla jednych, wspomnienie św. Józefa Robotnika dla drugich. Moją uwagę w tym roku zwraca jego rola jako opiekuna Jezusa. Z ciszą na kartach Ewangelii, podjął wezwanie Boga samego. Pewnie nie było to łatwe. Może pojawiały się pytania, wątpliwości. Czy miał chwile zwątpienia? Czy jak już raz na początku poszedł za wezwaniem anioła, by przyjąć Maryję, to już potem z łatwością pokonywał kolejne trudności? Poza tradycją nie mamy dokładnych informacji, jak i kiedy zakończyło się jego życie. Bardzo się identyfikuję z jego drogą życiową. Choć czasem może nam się wydawać, że jakieś Boże wezwanie jest bardzo niezrozumiałe, że mu nie podołamy, że to jakaś pomyłka, to jednak to Boże wezwanie. Bóg wie co robi. Poddanie się Jego woli zawsze prowadzi do wielkich rzeczy. Czasem wielkich wobec świata, czasem wielkich tylko dla nas samych.

Być cichym wykonawcą woli Bożej. Czasem wbrew sobie. Św. Józefie módl się za nami.