Jego i nasze działanie

August 21, 2014 9:34 am

“Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali.” (Ez 36,

Dwa rodzaje aktywności: Boża i nasza. Po stronie Pana Boga—”zabiorę was spośród ludów”; “zbiorę was ze wszystkich krajów”; “przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju”; “pokropię was czystą wodą”; “oczyszczę was od wszelkiej zmazy”; “oczyszczę was od wszystkich waszych bożków”; “dam wam serce nowe”; “ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”; “odbiorę wam serce kamienne”; “dam wam serce z ciała”; “Ducha mojego chcę tchnąć”. Po stronie naszej—byśmy żyli według Jego nakazów, przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Dość nierówny układ, biorąc pod uwagę, że nawet to ostatnie On obiecuje, że “sprawi” w nas.

Nakazy i przykazania? Na pytanie, które przykazanie jest najważniejsze, odpowiedział: miłujcie. Nasza “świętość” jest w Jego rękach, po naszej stronie – byśmy kochali.

xj

 

post-scriptum

August 20, 2014 5:00 am

Zastrzeżenia co do (nie)ortodoksyjności poprzedniego wpisu wyrażone w komentarzu sprawiły, że postanowiłam dopisać swego rodzaju erratę. Albo raczej post-scriptum, bo przecież errata na ogół zajmuje się indeksowaniem błędów. 🙂

Nie jestem bogaczem. Zawsze odnajdowałam się w grupie “anawim” (hbr.) – “ubogich w duchu”, w dosłownym tłumaczeniu “wyzutych ze wszystkiego”, którzy nie mają nic swojego (chociaż ilekroć cokolwiek gubię czy mi się psuje, doświadczam swoich licznych przywiązań). I wpis też nie był o tym, że Pan Bóg broni bogatych. Myślę, że generalnie broni każdego człowieka, bez względu na to, co ma. Jeśli “wciąga do Nieba przez igielne ucho”, to siłą rzeczy musi uzdolnić do wypuszczenia z rąk tobołów, które się z człowiekiem razem nie przecisną. Czy to będą dobra materialne, czy to będą torby faryzeusza wypchane własnymi dobrymi uczynkami w jednej ręce, a w drugiej – krzywdami, jakie zadali nam inni. Więc jeśli wciąga bogacza do Nieba, to znaczy że kochając go nade wszystko, porządkuje mu serce do kochania osób także. Kochając jako Pierwszy.

Co do cytowanego wpisu ks. Jarka – choć każdemu mógł powiedzieć co innego, dla mnie był o tym, iż całe prawo Boże idzie przez drugiego człowieka. Znaczy wypełnić je można w relacjach z drugą osobą. Czasem łatwiej się wzruszyć i wyznać Mu miłość, niż uczynić to, o co prosi: o miłość do bliźniego. I siebie samego. Więc się cieszę, że mi się to przypomina. 🙂

Mam nadzieję, że wszystko stało się jasne i Przystań nie zostanie zamknięta z powodu radykalizmu piszących. Choć Ewangelia jest radykalna i wywrotowa w rzeczy samej.

Z pozdrowieniami zwłaszcza dla uważnych i komentujących/dialogujących Czytelników,

Mplus

 

 

przez igielne ucho

August 19, 2014 5:00 am

“Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.” (Mt 19, 24)

Przypomina mi się piosenka zespołu Kanaan, która swego czasu bardzo mocno mnie dotknęła. Był tam też taki werset: “Gdybym był bogaczem, wciągnąłbyś mnie do Nieba przez igielne ucho”. Nigdy nic podobnego nie przyszłoby mi do głowy. W taki sposób opowiedzieć o tym, że Bogu zależy na nas aż tak bardzo. Że chodzi o coś więcej niż przedmioty i przepisy prawa. Że chodzi Mu o nas samych ponad wszystko. Taka jest Jego wierność.

I myślę o tym, jak łatwo jest dochowywać wierności noszonym w sobie przymusom, z pominięciem osób. Że obiad “powinien” być o tej czy tamtej, że dzieci “powinny” nosić kapcie, że mąż “powinien” to czy tamto. Że “powinnam” być lepiej zorganizowana. W niedzielę na kazaniu bardzo zapadło we mnie zdanie: “Miłosierdzie jest wiernością więzi, jaka łączy mnie z drugim”.

Tak dobrze oddał to wczoraj wpis ks. Jarka – całe prawo Boże idzie przez drugiego człowieka. Wierność mężowi, więc człowiekowi, a nie stereotypom czy przymusom wyniesionym z domu; wierność dzieciom, więc danie im prawa do bycia tylko dziećmi, wierność sobie – więc spojrzenie na siebie jako umiłowane dziecko Boże, które jest “wystarczająco dobre”. I na którym zależy Mu tak bardzo, że zrobił i zrobi nadal wszystko, by doprowadzić je do pełni życia.

Mplus

 

Jak osiągnąć życie wieczne?

August 18, 2014 10:54 am

“Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i zapytał: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Odpowiedział mu:(…) Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. (…) Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego.” (Mt 19, 16nn)

Zdumiewa odpowiedź Pana Jezusa udzielona bogatemu młodzieńcowi. Nic o Panu Bogu. Wyłącznie troska o drugiego człowieka: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę i miłuj bliźniego jak siebie samego. Jak bardzo Bóg złączył się z człowiekiem, że wystarczy, iż unika się złego postępowania, a potem przez cześć dla rodziców i troskę o drugiego czyni się bliźniego godnym miłości – jak siebie samego. Jestem stworzony na obraz i podobieństwo Boże; zobowiązuje mnie to do odpowiedniego działania, ale też i mnie samego chroni, zobowiązując innych do odpowiedniego traktowania mnie.

Niepojęte misterium Bożego wybrania i naszej godności.

xj

 

krzyk

August 17, 2014 5:00 am

“A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała (…) Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” (Mt 15, 22a.23b)

Nasza rozmowa z Panem Bogiem może być bardzo poprawna. Możemy mówić Mu to, co  – jak się spodziewamy – chce usłyszeć. “Oddaję Ci moje życie”, “Dziękuję Ci” czy “Proszę Cię”. Ale bywa, że rzeczy, które leżą kamieniem na sercu, omijamy. Żeby nie bolało. Żeby ukryć rozczarowanie. Może w przekonaniu, że skoro sami sobie z czymś nie możemy poradzić, to podobnie On. Nie da rady. Albo gorzej: nie będzie chciał.

Kobieta kananejska “wołała”. “Krzyczała”. Mówi się nieraz, że w małżeństwie ludzie do siebie zwracają się w taki sposób, w jaki nie rozmawialiby z listonoszem. To prawda. Nie krzyczelibyśmy do listonosza. Ale już do osoby, na której nam zależy, odważymy się krzyczeć. Jest to jakimś wyrazem odwagi. Nazwaniem drugiego kimś bliskim, od kogo potrzebuje się czegoś innego niż od ekspedientki w sklepie czy przechodnia. Bo przecież na ogół nie kierujemy się wolą zrobienia drugiemu krzywdy, ale by w końcu usłyszał. Inna sprawa, że metoda bywa bardzo zawodna i drugi człowiek właśnie w tym momencie, gdy zaczynamy krzyczeć, słuchać nas przestaje. Albo słyszy tylko emocje, tracąc z widoku przesłanie.

Ale i kobieta kananejska krzyczała, jak niepomna na opinię ludzi wariatka, ponieważ bardzo potrzebowała na koniec usłyszeć, że jest ukochanym dzieckiem, nie psem.

Miłość kładzie kres krzykowi. Żony do męża, męża do żony, rodzica do dziecka.

Tak jak Jego miłość może odpowiedzieć najpełniej na to, co w nas krzyczy.

Mplus

przy dużym stole

August 16, 2014 11:11 am

Marzeniem naszych dzieci było pojechać w Góry Stołowe. Po raz pierwszy to dzieci zaproponowały cel wakacyjnego wyjazdu, który przyjęliśmy (mimo że moje plany były nieco odmienne) z Mężem z radością i nadzieją, że skoro one będą mieć znaczący udział w decyzjach, to zrobią wszystko, aby ten rodzinny wyjazd był udany. Nie myliliśmy się, bo od kilku miesięcy monitorowały wszelkie sprawy związane z tym wyjazdem.

Od wczoraj jestesmy już na miejscu i podziwiamy twory skalne. Dzieciom wyobraźnia pracuje. Zachwycają się, a ten entuzjazm przenoszą na siebie nawzajem i nie tylko Najstarszy syn podsumowuje dzisiejszą wycieczkę: “Jakże pięknie Pan Bóg ten świat stworzył!”

I ciesze się w duchu, ze ten młody człowiek odkrywa Stwórcę w przyrodzie, i że tak pięknie o tym opowiada.

“Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” (Mt 19,14) – one też przeczuwają, że z Bogiem mogą się spotkać w różnych miejscach, np. przy stole. Przy dużym stole w Górach Stołowych;)

Z serdecznymi pozdrowieniami spod Szczelińca, którego zdobywać będziemy jutro

Dorota

Powierzyć się Matce Bożej

August 15, 2014 12:54 pm

Kiedy przychodzi nam świętować kolejną tajemnicę z życia Matki Bożej, Liturgia Słowa kieruje nas do tym samych tekstów. Tych, które bowiem dają nam wgląd w misterium Jej życia, mamy zaledwie kilka. Wszystko bowiem, co się w Jej życiu wydarzyło, wynika z przyjęcia przez nią zaproszenia do bycia matką. Jej pierwsze “niech mi się stanie według słowa Twego” zostaje potem rozpisane na rozmaite sceny, posługi i zadania.

Dziś, w święto Jej Wniebowzięcia przeżywamy Jej zadanie bycia przewodniczką w naszej pielgrzymce wiary. W niej został ukształtowany Syn Boży; kiedy Jej się powierzamy, wierzymy, że Ona pomoże ukształtować w nas podobieństwo do swojego Syna, że otrzymamy serce ciche i łagodne i że będziemy kochać jak On. Dziś nam też przypomina, że ktokolwiek będzie Ją przyzywał w potrzebie, tam Ona “uda się z pośpiechem”.

Z pamięcią

ks. Jarosław

 

przewidziani

August 14, 2014 5:00 am

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. (Mt 18, 21)

“Jak mogłaś to potłuc!!!”, podniesionym głosem mówi sprzedawczyni w sieciowej drogerii do swojej nastoletniej córki, która koszykiem potrąciła świeczkę w szklanej obudowie. W sklepie zapada kłopotliwe milczenie. To zakłopotanie jest zupełnie inne niż wstyd przeżywany przez ekspedientkę. Próbuje ten wstyd sprzątnąć miotłą wraz z kawałkami szkła, narzekając głośno. Milczymy solidarnie z córką. I tylko jedna mama tłumaczy w końcu małemu synkowi, pytającemu, co się stało, że każdemu może się zdarzyć.

Pan Bóg przewidział nas w wersji niedoskonałej. Gdyby było inaczej, Jego Syn nie używałby tak wielkich liczb, mówiąc o przebaczeniu. Tacy jesteśmy, że mamy kanty, że nawet jak chcemy dobrze, inni się o nas mogą potłuc. Że jak przytulamy, możemy niechcący udusić. Że nie doganiamy własnych ideałów. Że ktoś przez nas płacze.

Na szczęście we wszystkie te nieszczęścia, wynikające z naszej słabości, On wpisał cudowne środki tworzące więzi jeszcze głębsze, niż były zanim się potłukło, wylało, nie udało. Te środki to: “przepraszam”, “nie miałem racji”, “chciałam coś zupełnie innego, niż wyszło”. “Przepraszam”, z którym trzeba się nam zżyć tak samo jak z “przebaczam” – gdy myślą wybiegamy ku słabości drugiego, odczytujemy intencję jak najlepszą, wkładamy mu pierścień i sandały, zakrywamy słabość nawet przed nim samym.

W pewnym sensie doskonałość polega na umiłowaniu niedoskonałości, cierpliwym widzeniu całego materiału, a nie dziur, przez które własna nasza bezbronność, i bezbronność innych, się nam odsłania. Jak Jego wzrok, który w naszych sercach odczytuje każde drgnienie w stronę dobra.

Mplus

Sierpniowe pielgrzymki

August 13, 2014 9:32 am

zabierają tak wielu z pośród nas do Matki Bożej. Nawet tych, co nie mają szansy na wyrwanie się choćby na jeden dzień z domu czy pracy. Jesteśmy zabierani duchowo, prywatnie przez bliskich, przyjaciół, znajomych, czy też “oficjalnie” jako diecezjanie lub parafianie. Tak czy inaczej, każdy z nas jakoś jest niesiony do Matki Bożej. Trochę dlatego, że nasze życie jest pielgrzymowaniem, bo wszyscy jesteśmy w drodze, która ma nas ostatecznie doprowadzić do Nieba, a trochę dlatego, że Pan Bóg chce zbawiać ludzi rodzinnie, razem – a nie osobno, więc ci, co pielgrzymują, pragną, by owoce pielgrzymki objęły wszystkich niesionych w sercu. “Gdzie dwóch lub trzech jest w imię moje”…

W tych dniach docierają na miejsce pierwsi pielgrzymi, choć jeszcze to podróżowanie do Matki Bożej z Jasnej Góry trochę potrwa. Z daleką włączam się w ten strumyk pielgrzymów nadchodzący z różnych stron.

I jak zawsze z pamięcią o Was

ks. Jarosław

camera obscura*

August 12, 2014 5:00 am

Fr. Jonathan, który gościł u siebie Program 1 w Northwich, opowiedział nam o ciekawym eksperymencie wychowawczym w jednej ze szkół dla wyjątkowo trudnych dzieci. W sytuacjach konfliktowych były one nagrywane za pomocą kamery. Zarejestrowano więc różne niewłaściwe zachowania wychowanków. Potem pokazano im je, zamiast stosowanego do tej pory pouczenia, że tak robić nie wolno. Efekty przerosły wszelkie oczekiwania i przyniosły znaczną poprawę. Dzieci nie chciały “takie” być.

Dało mi to wiele do myślenia. Nawet zapragnęłam mieć jakiś dobry system CCTV** u nas w domu. Trochę dla dzieci, ale jeszcze bardziej dla siebie samej. Bo najtrudniej jest zobiektywizować własne reakcje. A one bywają bardzo odległe od tego, kim chcielibyśmy być.

Kiedyś poproszono nas na pewnych warsztatach, by każdy uczestnik wybrał dwie osoby, które podziwia i są dla niego autorytetem, a potem spisał, za jakie konkretnie cechy je ceni. Na koniec okazało się, że te wartości, które nas pociągają, stanowią nasz osobisty potencjał. Takim kimś już w zalążku jesteśmy, kimś takim możemy się stać.

Więc czasem próbuję zrobić sobie zdjęcie – “trochę” różne o uśmiechniętego selfie na FB 😉 , zawiesić je na mentalnej słomiance nad łóżkiem i… zdecydować, czy taka chcę być. To ogromnie trudne i wymaga wiele pokory, ale może będzie owocne w skutki i dla mnie. 🙂

Mplus

*prototyp aparatu fotograficznego

**Closed Circuit Television – system monitoringu przy pomocy kamer