Radość pierwszych chwil

September 10, 2014 2:01 pm

Pierwsze dni po powrocie – to przede wszystkim różne sygnały radości od przyjaciół, że wreszcie w domu. Spotkania, telefony i maile przekazują sobą dodatkową informację: jak dobrze, że jesteś, że wróciłeś; dobrze, że możemy się spotkać.

Nasz świat jest światem relacji, światem osób, które coś dla siebie wzajemnie znaczą. I choć gratulacje po przebiegnięciu maratonu od ludzi, którzy przyszli obejrzeć bieg na mecie, są miłe – to jednak dopiero telefon od przyjaciela, który powiedział, jak bardzo jest dumny i gratuluje, sprawiał tę wyjątkową radość.

Nawet kiedy wychodzimy tylko na krótko, do szkoły, do pracy, na zakupy czy na spacer z dzieckiem, wracając możemy na nowo odkrywać świat osób mi powierzonych. I jak dobrze być częścią tego świata.

Z pozdrowieniami,

ks. Jarosław

 

zdarzyło się

September 9, 2014 5:02 am

“Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.” (Łk 6,12)

Zdarzyło się. A potem, gdy zaczął się dzień, wybrał dwunastu. Ale ten wpis nie będzie o tym, że “idź i Ty czyń podobnie”. 🙂 Będzie o namyśle Boga.

Znamy dłużyzny naszego życia. Gdy pozornie “nic się nie dzieje”. Niektórzy może pamiętają cytat z kultowej komedii “Rejs” – “nuda jak w polskim filmie”. Choć często nie bardzo nam do śmiechu w momentach poczucia utraty wpływu na rzeczywistość, niemocy, braku możliwości przyspieszenia wydarzeń. Zwłaszcza że tyle wysiłku, z drugiej strony, nam zajmuje poganianie własnej woli, by jednak ten wpływ na rzeczywistość mieć w jak najpiękniejszy sposób i by życie nie przepłynęło między palcami.

Ale może czas, gdy nic się nie dzieje i nic nie mogę, jest czasem gdy Jezus rozmawia o mnie ze swoim Ojcem. Może namyśla się, prosi, szuka najlepszej drogi do mnie. Może paru ludzi straci do mnie cierpliwość, zrezygnuje ze mnie, ale On nie przestaje nosić mnie w sercu. I dlatego zdarza się, że spędza całą noc na modlitwie za mnie. Może odczuję ją jako Jego “bezczynność”, ale będzie to noc pełna działania, której owoc okaże się zaskakujący.

Mplus

Emmanuel

September 8, 2014 5:00 am

„Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama…..” (Mt 1, 1)

Cały Nowy Testament zaczyna się od długiego rodowodu Pana Jezusa. O jakże długo trzeba było czekać na Jego Narodzenie! I chociaż lato ciągle w pełni 🙂 wspominamy dziś Boże Narodzenie. Szczególne wydarzenie. Niezwykły dar. Warto sobie o tym przypominać, że Bóg tak bardzo stał się Bogiem z nami, że podzielił nasz los – od poczęcia aż do śmierci. Choć On jedyny, jako Bóg, wiedział doskonale, co Go czeka: żłób w szopie jako kołyska, tułaczka po świecie, śmierć na krzyżu. A to wszystko z miłości do nas. Tak bardzo chciał nam ją okazać, bo wie, jak bardzo potrzebujemy wszelkich oznak miłości.

A wspominamy dzisiaj Boże Narodzenie, bo dziś również jest wyjątkowy dzień – Dzień Urodzin Jego Matki – Narodzenie Najświętszej Maryi Panny. Tej, która bezgranicznie zaufała Bogu i dzięki której mogły się wypełnić pisma.

„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.” (Mt 1, 23).

To dla Niego Maryja została wybrana przed wiekami i zgodziła się zostać Matką Boga, aby On mógł być z nami. Ona też została wybrana, aby być i naszą Matką. I Jej obecność w naszym życiu zawsze wiąże się z Jego obecnością. Gdy Ona jest, Bóg jest z nami.

Dorota

Ostatnie chwile

September 7, 2014 5:00 am

Pożegnać Omaha nie dało się łatwo. Najpierw wyglądało na to, że chcą żebym wyjechał wcześniej, bo odwołano mój samolot o godz. 17.30 i musiałem się szybko znaleźć na lotnisku, bo alternatywny lot był o godz. 14.10. Niestety, ze względu na pogodę w Chicago wylecieliśmy tam dopiero o godz. 19.30. Nocleg u Przyjaciół i dziś wielki powrót, po blisko rocznej nieobecności w Domu. Jeśli wszystko będzie dobrze, to powinienem dotrzeć do Łomianek na Mszę św. w niedzielę.

Najważniejsza lekcja z wyjazdu? Chyba słowo – “inaczej”. W to miejsce zwykle wstawiamy słowa – “lepiej” lub “gorzej”. “U nas lepiej”, “u nas gorzej”. Nauczyłem się, że ludzie wiele rzeczy robią inaczej niż my. Pozostawia to wolność do oglądania rzeczywistości z innej perspektywy niż nasza, bez oceniania. Czy jazda z kierownicą po innej stronie, czy latynoskie mañana, czy spotkanie ks. Proboszcza z 9 diakonami (i ich żonami), posługującymi w jednej (!) parafii, czy spotkanie z Polakami, którzy już nie mówią po polsku, ale śpiewają polskie pieśni…

Pewnie też i dla nas pierwsze chwilę będą trochę “inaczej”. Ale będą w Domu.

do usłyszenia następnym razem już z Ojczyzny

jak Pan Bóg pozwoli dolecieć

z modlitwą serdeczną

ks. Jarosław

 

ptaki

September 6, 2014 10:32 am

“Ileż razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, Jeruzalem, jak ptak swe pisklęta pod skrzydła.” (Mt 23,37)

“Jak orzeł, który krąży nad gniazdem, by z niego wywabić swe pisklęta. I bierze je na skrzydła rozpostarte, niosąc je na samym sobie.” (Pwt 32,10-11)

Oglądanie chmur od ich słonecznej strony w samolocie zawsze sprawia mi ogromną radość: można być tam, gdzie o własnych siłach nie sposób się znaleźć. A jednak tęsknota jest.

Pisała o tym św. Teresa z Lisieux, “mała święta”: “nie jestem orłem, mam jednak orle oczy i serce”. Wielkie pragnienia (począwszy od “dziś będzie lepiej niż wczoraj”) i niewielkie możliwości. Ją także olśniło, że On przystaje naszą słabość i chce naszej na nią zgody, by mógł nas obdarzać swoją mocą. “Jak orzeł”, który nosi na sobie maleńkie ptaki. I przenosi je na słoneczną stronę chmur.

Nasze ciągłe niewystarczanie sobie i swoim pragnieniom, ciągłe “bycie w potrzebie” owocuje nie tylko pokorą i solidarnością z innymi. Zawsze otwiera na relację, w której mamy prawo być “mali”, kochani i obdarowywani.

Mplus

Czytania z jutrzni. Cytat z “Dziejów duszy” św. Teresy z Lisieux.

granice

September 5, 2014 11:35 am

“Zapewnia pokój twoim granicom” (Ps 147 B)

Nasze “granice” – skojarzone z “pokojem”. To one dają nam duchowo poczucie, że nie mieszkamy w namiocie, który każdy może przyjść i zdmuchnąć znad naszych głów, ale w murowanym domu. Wyznaczają je moje psychofizyczne możliwości, moje zdrowie, moje powołanie, moja godność. Granice sprawiają, że nie muszę dostosowywać się do cudzego tempa, do nierealistycznych życzeń, zbyt wygórowanych oczekiwań.

Bezpiecznie czują się w granicach nasze dzieci, znając rytuały kończenia i zaczynania dnia. Zbyt małe, by wyznaczyć je sobie samemu. Nawet jeśli reagują oporem, wiemy dobrze, że pozostawione bez granic od najmłodszych lat, narażone byłyby na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.

Zarazem Jezus opowiada o tym, że stawianie granic nie wymaga od nas przemocy. Mamy prawo powiedzieć “nie” i podtrzymać je, nawet jeśli ktoś inny usłyszał w nim “być może tak”. “On jest bowiem naszym pokojem”, “obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość”, “w sobie zadawszy śmierć wrogości” (Ef 2, 15-16) – i wiemy, ile Go to kosztowało.

Wrogość jest tam, gdzie nie ma granic. Można być bardzo uprzejmym, szalenie miłym, pozwalając tratować swoje granice, ale nasza godność w końcu się o nie upomni – niestety, jak wiemy, wówczas już z wielkim hukiem.

Dobrego wyznaczania granic 🙂

Mplus

Teksty czytań – z dzisiejszej jutrzni (II tydzień – okresu zwykłego; kto by pomyślał, patrząc na życie 🙂 )

Uścisk

September 4, 2014 5:00 am

Wakacje minęły. Pamięć tego, co się w trakcie nich „działo” trwa. Odwiedziliśmy, czy też spotkaliśmy wiele ludzi. Dziś o jednych z nich.

W trakcie jednych z wakacyjnych odwiedzin, dzień zakończył się romantycznym dla naszych znajomych spacerem we dwoje. Całkiem przypadkiem zostali zauważeni  z daleka przez  ich córkę, siedemnastolatkę. Radość,  jaką sprawił jej ten widok, odczułem bardzo wyraźnie za sprawą pełnego radości uścisku. Gdy dwa lata temu przeprowadzała się z rodzicami z naprawdę bardzo ciasnego mieszkania do jednorodzinnego domku, radość przecież była, lecz nie aż tak euforyczna.

Sytuacja ta skłoniła mnie do refleksji. Jak łatwo zaspokajając codzienne ważne potrzeby naszych dzieci zapominam, co dla nich jest najważniejsze. To, że tata bardzo kocha mamę, a mama tatę. Wtedy przydzielony własny pokój, kupiona upragniona rzecz, spełnione jakieś marzenie, czy sprawiona drobna przyjemność są jakby zakorzenione w fundamencie,  jakim jest miłość rodziców. Gdy jej brak, to nawet najwspanialszym podarunkom jakby czegoś brakowało, jakby były zawieszone w próżni.

Nie tylko małe dzieci cieszą się, gdy ich rodzice się przytulają. Siedemnastolatki także 🙂

Michał

początek dnia

September 3, 2014 9:58 am

“Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne.” (Łk 4, 42)

Nasze kalendarze pękają w szwach. Jego kalendarz był nie mniej obfity, a miał tylko parę lat, by zrobić “wszystko”. Ileż to ludzi czekało na spotkanie, słowo, uzdrowienie; ileż miast na Jego odwiedziny. A on wychodzi na pustynię, sam, gdy tylko otwiera się dzień z nowymi możliwościami działania.

Ktoś mądry powiedział, że jaki początek dnia, taka i jego reszta. Jeśli zacznę od znaku krzyża, powierzenia całego dnia Jemu, może jutrzni czy rozważania Jego słowa, natychmiast ułożą mi się wszystkie priorytety. W gąszczu “rzeczy do załatwienia” zacznę widzieć ludzi, których spotkam. Inaczej przyjmę komplikacje, bo przecież rano spotkałam się z Tym, który mnie miłuje i zapewnia, że mnie nie opuści. Może uda mi się pomyśleć: “ale to dobrze, bo…”, znane z Programu 1, bo przecież On na koniec ze wszystkiego wyprowadzi jakieś dobro.

Jeśli zacznę dzień od gonitwy, cały będzie gonitwą. Ja będę gonitwą, targaną przez okoliczności. Nikt się przy mnie nie uspokoi, podam ją dalej. A przecież ze stosem pracy jest tak, że gdy wyciągamy jeden klocek z dołu, od góry na kupkę już spada następny. Nigdy się nie kończy.

A na miłość mamy ten jeden dzień.

Mplus

 

Wtorek – Aniołowie

September 2, 2014 5:00 am

Tradycja katolicka przypisała każdy dzień tygodnia osobom lub zbawczym wydarzeniom. Poniedziałek – to dzień Ducha Świętego, we wtorek oddajemy szczególniejszą cześć Aniołom, w środę – św. Józefowi, czwartek – to dzień Eucharystii, piątek – Męki Pańskiej, sobota – to dzień Matki Bożej, a niedziela – to dzień Trójcy Przenajświętszej.

Trójca ziemska (Święta Rodzina) i Trójca Niebieska, a obok nich Aniołowie. Korzystam z każdej okazji, żeby o nich wspomnieć, bo trudno przecenić ich rolę w naszym życiu.

Mój Anioł (i Twój) czekał na mnie od momentu kiedy go Bóg stworzył. Jakaż musiała być jego radość, kiedy zostałem poczęty! Już wtedy stał przy mnie, by mnie chronić, strzec i pomagać. Dzisiaj dziękuję wszystkim Aniołom, że są tu z nami i pomagają nam na tyle różnych sposobów. I dobrze jest o nich pamiętać w jakiś bardziej uroczysty sposób.

z pamięcią o Was

ks. Jarosław

 

pierwszy dzwonek

September 1, 2014 5:00 am

“Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował.” (Łk 4,16)

Różnie myślimy o początku roku szkolnego: “nareszcie powrót do jakiejś regularności” względnie “znowu zaczyna się kierat”. Wczesne pobudki, drugie śniadania, worki ze strojem na w-f, zebrania, zakupy, sprawy do ogarniania, a przecież dopiero co sami chodziliśmy do szkoły. I jakoś udziela się i nam trema, czy podołamy wszystkim zadaniom.

Choć nieczęsto o tym myślimy, Pan Jezus też miał swoje wspomnienia szkolne. 🙂  W Nazarecie, “gdzie się wychował”. Dlatego może nam pomóc w tworzeniu wspomnień naszych dzieci. Możemy podarować im stres przed nowym, nerwy, gonitwę. Możemy stworzyć własne rytuały wchodzenia w wielką przygodę prasowania galowych koszul, zachwytu nad zapachem nowych zeszytów, głodu wiedzy, wiary we własne możliwości, która wcale nie jest równoznaczna z “samymi piątkami w szkole”. Radości z każdego sukcesu, wsparcia w każdej porażce, która nigdy nie jest końcem świata.

On, który dziś “wraca do Nazaretu”, może wyposażyć nas w światło potrzebne do wychowania naszych – i Jego – ukochanych dzieci. I jeśli sami przy tym momentami czujemy się jak “dzieci we mgle”, także i my nie przestajemy nigdy być Jego upragnionymi dziećmi, które najcierpliwiej wychowuje i obdarza łaską.

To tak na pierwszy dzwonek 🙂

Mplus