szybkowar

November 10, 2014 5:00 am

 

Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu.  (Łk 17, 3-4)

Moja ciocia gotowała kiedyś fasolę w rosyjskim szybkowarze (w czasach, gdy garnki kupowało się z trudem 🙂 ). Chciała przyspieszyć proces, więc zatkała zawór bezpieczeństwa. Całą rodziną oglądaliśmy potem plamy na suficie w kuchni, które poczyniła fasolka po bretońsku, wystrzeliwując w powietrze i zamieniając wieczko szybkowara w latający spodek.

Więc jak to jest z tym przebaczeniem? W tych drobnych rzeczach bywa łatwo. Czasem jednak chcemy szybko i mówimy: “nic się nie stało”, “nie ma w ogóle sprawy”, ale te słowa nie są adekwatne, bo jednak się stało. Możemy nawet otoczenie przyzwyczaić do tego, że jeśli o nas chodzi, w zasadzie nigdy “nie ma sprawy”, “nie szkodzi”. Co jednak, jeśli w rzeczywistości szkodzi i w środku czujemy, że stało się sporo i zraniło nas do głębi? Sama doświadczam takich sytuacji jak w historii z garnkiem ciotki – w końcu zawartość ląduje na suficie i to w sytuacji zupełnie niezwiązanej z tą, która poczyniła wewnętrzne spustoszenie.

Pan Jezus wiele opowiada o przebaczeniu, ale przecież nie pomija i momentu uznania winy. Przebaczenie to uznanie, że “coś się stało”, ale nie obciążam drugiego pamięcią o długu. “Nic się nie stało” pozwala na utrzymanie przy życiu płytkiej, powierzchownej relacji, “stało się, ale chcę, by było między nami naprawione” pozwala iść w głąb, poznać nawzajem swoje miejsca wrażliwe i niedomagające – i sięgnąć po miłość, która jest coś warta, bo nas trochę kosztuje.

Mplus

 

Class 37 – Omaha

November 9, 2014 5:00 am

To już po raz 37. Instytut bł. Papieża Pawła VI w Omaha w Nebrasce otwiera swoje podwoje dla kolejnego rocznika studentów w czasie EP1 (Education Program 1), czyli pierwszej części szkolenia z Modelu Creightona i NaProTechnologii. Przyjechali z dziesięciu krajów – z Europy: Włoch, Węgier, Słowacji i Niemiec, z Australii, Afryki (Nigeria) i Ameryki Południowej (Argentyna) oraz Północnej (Meksyk i Kanada) oraz z 30 stanów USA. Radość dla organizatorów szczególna, bo to pierwszy kurs po beatyfikacji Papieża Pawła VI. Wydarzenie to zostanie specjalnie uczczone specjalną prezentacją i przyjęciem na cześć błogosławionego Papieża.

Spośród studentów – znajomi z poprzednich lat to tylko grono 5 osób, które przybyły, żeby uczyć się na “Educators” (uczących kolejnych instruktorów Modelu Creightona); reszta nieznana. Ale świat przybyłych jest bardzo podobny – każdy w swoim środowisku walczy o życie, więc nie ma najmniejszego problemu z zawieraniem nowych znajomości. Oczywiście najszybciej nawiązują je dzieci, które towarzyszą swoim mamom w szkoleniu. One najszybciej przełamują bariery i wszystkimi dostępnymi im sposobami garną się do siebie: od wpatrywania się intensywnie, przez pełzanie, raczkowanie, aż do odważnego kroczenia ku sobie. Biorę z nich przykład odwagi i wychodzę do każdego napotkanego… dziecka i studenta. Pomaga bardzo bycie Polakiem, bo wszyscy mają dobre skojarzenia ze św. Janem Pawłem. 🙂

Czeka nas wszystkich bardzo intensywny wysiłek, zarówno kadrę prowadzącą zajęcia, jak i studentów. Bardzo późne powroty do domu, cała uwaga na studentów i wykłady, mnóstwo spotkań i trudnych tematów. Potrzebne więc jak zawsze Wasze serdeczne wsparcie.

Z góry za nie dziękując

Pozdrawiam najserdeczniej

ks. Jarosław znowu jako Fr. Jay

Mary’s Meal

November 8, 2014 9:32 am

Przy okazji odwiedzin w Craig Lodge – miejscu, gdzie planujemy przyszłego lata Program 1 w Szkocji – mogłem odwiedzić bardzo ciekawą organizację: Mary’s Meal. Jest to międzynarodowy ruch, którego celem jest dostarczenie posiłku każdemu biednemu dziecku na świecie, zwłaszcza w tych rejonach świata, gdzie ubóstwo jest szczególnie uciążliwe. Posiłki wydawane są w szkołach. Jest to czasem jedyny sposób, żeby przyciągnąć dzieci do szkoły, które w innych okolicznościach nigdy by się tam nie znalazły z racji chronicznego ubóstwa.

Początkowo z Scottish International Relief, organizacji charytatywnej, która służyła w różnych krajach rozmaitą pomocą (dom dla dzieci ulicy, pomoc ubogim w Rumunii, w Afryce) stopniowo przerodziła się w organizaję, która skupiła się na pomocy dzieciom przez zmotywowanie ich do edukacji poprzez organizowanie posiłków dla dzieci uczących się. Jeden posiłek dziennie dla dziecko jest dostarczany każdego dnia dla blisko 950.000 dzieci dziennie.

Dlaczego o tym piszę? Bo organizacja ta pomaga w taki sposób, że nie tylko korzystają na tym dzieci, ale także wspiera lokalnych producentów, od których kupują posiłki i żywność, włącza w pomoc lokalne wspólnoty. Ale i co równie ważne – minimum 93 pensy z każdego funta idą na posiłki. Organizacja ta stara się wykonać co tylko się da z pomocą wolontariuszy, starając się, żeby każdy grosz poszedł na właściwy cel. I choć działają z takim rozmachem, ich siedziba jest nadzwyczaj skromna. W środku „budynku“ jest 5 biurek, przy każdym –  jedna osoba przy komputerze; kilka regałów z materiałami i serdeczne powitanie, gdy się tam pojawiłem.

IMG_3690 IMG_3692

Wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej zachęcam do odwiedzin ich strony: http://www.marysmeals.org.uk/

Z modlitwą za Was

ks. Jarosław

Ciepły listopad

November 7, 2014 5:00 am

W ostatnich dniach przystawaliśmy tu, a pretekstem była szeroko pojmowana tematyka meteorologiczno-modowa, a może raczej pogodowo-lajfstajlowa. Dziś kontynuuję wątek pogodowy, choć nie do końca jestem przekonany o słuszności tej decyzji. Utarła się bowiem opinia, że jak nie ma o czym mówić, to się mówi o pogodzie 😉

Wyjątkowo ciepły i pogodny początek listopada trochę nie pasuje do moich wyobrażeń i wspomnień związanych z uroczystością Wszystkich Świętych, jej oktawą i Dniem Zadusznym. Ale paradoksalnie właśnie taka aura pozwala mi na zupełnie inne, nieznane dotąd przeżywanie tego czasu. Kilkunastostopniowa temperatura, piękne niebo, słońce, wiatr, lżejsze ubranie – powodują, ze ten właśnie czas, początek listopada 2014, zapamiętuję zupełnie inaczej. Zawsze w takich sytuacjach przychodzi mi do głowy pytanie, dlaczego tak jest? Co Pan Bóg chce mi przez to powiedzieć, jaki ma w tym cel?

Mam wrażenie, że tym razem “te przepiękne okoliczności  przyrody” ukazują mi przedsionek nieba. Odwiedzam moich bliskich na cmentarzach, ale to radosne odwiedziny, pełne wiary i nadziei na przyszłą chwałę.

To właśnie dziś do mnie, do nas, znów mówi św. Paweł: “Nasza ojczyzna jest w niebie i stamtąd oczekujemy przyjścia Pana naszego, Jezusa Chrystusa. On to właśnie przemieni nasze ciało przemijające w ciało chwalebne, podobne do Jego ciała. Dokona zaś tego potęgą, jaką może poddać pod swoją władzę wszystko, co istnieje” (Flp 3, 20-21).

Andrzej O.

pamięć serca

November 6, 2014 5:00 am

“Pamiętajcie o cudach, które On uczynił,
o Jego znakach, o wyrokach ust Jego”. (Ps 105, 5)

Tak wiele cudów, tak wiele znaków. Pewnie każdy mógłby stworzyć z nich osobisty album serca. A przenosząc to na grunt małżeństwa i rodziny: jak wiele dobrego doświadczyliśmy od najbliższych, od żony/męża, ze strony dzieci. Dlaczego zamiast pamiętać przykładowo o pięciu pięknych chwilach, pamięć cały czas przywołuje ten jeden raz, w którym coś poszło „nie tak”, gdy zabolało, poczuliśmy się zawiedzeni.

Jakże bym chciał mieć taką pamięć serca, serce pełne dobra otrzymanego od drugiego człowieka. A te trudniejsze dary, czy wręcz zło doświadczone ze strony bliźniego? Cóż, z pamięci czasem trudno usunąć, lecz serce niech będzie od tego wolne. Czy mi się udaje? Próbuję.

Michał

ciemne okulary

November 5, 2014 5:00 am

W pośpiechu szukałam przed wyjściem z domu moich okularów przeciwsłonecznych. Tak się do nich przyzwyczaiłam, że aż stały się nieodłączną częścią garderoby i nie wyobrażałam sobie tego, że mogę wyjść bez nich. Czas jednak naglił, a okulary zapadły się pod ziemię.

W tym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że od kilku miesięcy wychodząc z domu w okularach przeciwsłonecznych od razu zakładam, będę wszystko oglądała w ciemniejszych barwach i też to, że czegoś nie zobaczę dokładnie, nie dostrzegę, nie dopatrzę się właściwych kolorów.

I przyszła mi też refleksja, czy aby też tak nie patrzę na swoje życie. Nie dostrzegam wszystkiego, co dobre, co piękne, co wartościowe, bo patrzę na nie przez pryzmat ciemnych okularów, które raczej wszystko przyciemniają i przekłamują. Bo trochę chowam się za nimi, bo jest we mnie lęk, bo nie chce mi się podjąć wysiłku, aby to zmienić.

Tyle że – chociaż nie wiem jak bardzo wydawałoby mi się, że trudne jest to moje życie, jak bardzo skomplikowane, jak bardzo narażone, to Bóg zaprasza mnie do tego, aby pozwolić Mu uczynić go niezwykłym, aby pozwolić Mu sobie pomagać.

„Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą” (Flp 2,13)

Z tej perspektywy wszystko wygląda inaczej, piękniej, ciekawiej, radośniej, a okulary przeciwsłoneczne służą tylko za ozdobę 😉

Dorota

i inne zjawiska meteorologiczne

November 4, 2014 5:00 am

Skoro nasz szkocki Znajomy Ksiądz z Polski o pogodzie…

Zauważyłam, że jest tematem bardzo u nas w kraju lubianym, bo i zawsze można solidarnie na nią ponarzekać. Sama widzę, że mimo iż strefa umiarkowana, właściwie temperatury “do życia” tylko przez pewien czas wiosną i czasem w ciągu dnia wczesną jesienią. Jedna z wielu rzeczy, na które nie mamy wpływu. Jedna z rzeczy, które gdyby tylko od nas zależały, to… Wszystko byłoby inaczej.

“Nosimy ze sobą własną pogodę, i tę fizyczną, i społeczną”.* Możemy nad sobą zapalić słońce Bożej miłości, przychylnego spojrzenia na nas samych i na rzeczywistość. To nie znaczy, że nie cierpimy, nie zmagamy się z trudnościami, nie doświadczamy niesprawiedliwości. Wolność wyboru – to wolność reagowania na to, co na zewnątrz nas. Mogę rozmyślać całymi dniami nad tym, czego nie dostaję (myślenie nad tym nie sprawi, że dostanę), ale mogę skupić się na tym, czego brakuje ode mnie innym – bo to też jest prawdziwym oglądem sytuacji. Może czegoś im brakuje bardzo, a ja nie mam o tym pojęcia, bo widzę tylko własne potrzeby i deficyty. Może mimo doświadczanego wewnętrznie “ubóstwa”, mogę dać na przykład zrozumienie, którego sam tak poszukuję.

Mogę wznosić mury, albo przerzucać mosty. Mogę robić piekło albo niebo, jasno albo ciemno, słońce dobrych słów albo deszcz wyrzutów. A jak nie wyjdzie, mogę zacząć od nowa.

Mplus

Stephen Covey, “7 nawyków skutecznego działania”.

Szkocka pogoda

November 3, 2014 5:00 am

Jest kilka takich miejsc na świecie, których mieszkańcy twierdzą, że mają każdego dnia cztery pory roku. Należą do nich także Szkoci, którzy rano mają słońce, ale na horyzoncie już deszczowe chmury, w ciągu dnia ciepły wiatr i nocą przymrozek. Podobnie dzieje się z naszymi Programami. Przynoszą małżonkom wiosnę, uświadamiają ile owoców wydała już ich miłość, ocieplają relacje i pozwalają przepracować małżeński chłód.

Każda edycja Programu – to z jednej strony stworzenie warunków dla przychodzących par na spotkanie w nowy sposób ze swoim małżeństwem, a z drugiej – odpowiedzialność za bezpieczne przeprowadzenie przez trudne tematy. Nie da się tego zrobić inaczej, jak tylko w Zespole. Dlatego tyle trudu włożonego w przygotowanie trenerów i dobrego miejsca na Program. Ogromnie się cieszymy z lokalizacji – dom przy diecezji Paisley: duża kuchnia, wystarczająca ilość sal, miejsce na warsztaty i indywidualny dialog. Piękna katedra tuż obok.

Świadectwa uczestników wynagradzają każdy trud. Tyle dobra się dokonało.

Dziękuję za Waszą modlitewną opiekę, za Waszą przy nas obecność.

Z modlitwą

Ks. Jarosław

IMG_20141102_170658

 

 

 

Znowu Glasgow

November 2, 2014 5:00 am

Specyfiką Programów w Glasgow jest to, że przypominają maraton. Zamiast 4 spotkań w sobotę jest ich 8, bo raz po polsku, a raz po angielsku. I jak to w maratonie, ważne jest, żeby dać z siebie wszystko. “Go big or go home”. 🙂

Dzięki Mirce i Tomkowi, którzy wzięli na siebie troskę o kuchenne zaplecze, każdy może skupić się na swoim odcinku. Z wielką radością obserwuję, jak sobie wspaniale radzą nasze młode pary trenerskie: Ania i Armin oraz Magda i Jaromir. Jest też Gosia i Mateusz, jeszcze jako obserwatorzy, ale już gotowi do poprowadzenia następnego Programu.

Przekrój par i stażu małżeńskiego duży: od roku po lat 25. Z różnych stron i z różnymi problemami, ale wszystkie bardzo otwarte. W sercu rośnie radość, gdy się widzi, jak się małżonkowie coraz bardziej cieszą swoją obecnością.

I jeszcze obecność przy nas Wszystkich Świętych i wszystkich, którzy już przeszli na drugą stronę. Trudno się więc dziwić, że się dookoła nas dzieją takie cuda.

Dziękujemy także gorąco za Waszą modlitwę, która do nas płynie z tylu miejsc na świecie.

Pamiętam także o Was

z wdzięczną modlitwą

xj

Polskie audytorium

IMG_20141101_201633

Znajomy Ksiądz z Polski

IMG_20141101_201645

Grupa polsko-szkocka z Jaromirem i Magdą (po prawej)

DSC_0325

Ania gotowa na  przyjęcie par

IMG_8585

Mirka w kuchni

IMG_8582

curriculum vitae

November 1, 2014 5:00 am

Świętują dziś w Niebie, ale zaczniemy blisko ziemi. A nawet sześć stóp niżej.

Z mężem, Boskim Andym, lubimy czasem czytać napisy na nagrobkach. Są i nieboszczycy bardzo utytułowani, habilitowani profesorzy i inni bogaci w zasługi. Mąż kiedyś podsumował: “Ja bym miał: ‘Andrzej Rybak, księgowy’ “. Obszedł się ze sobą bardzo skromnie, ale jakoś dał wyraz temu, co po nas. Bowiem wszystkie wizytówki z ostatecznej pozycji horyzontalnej jakby bledną. Tym bardziej, gdy uświadomi sobie człowiek, jak to wygląda z perspektywy pionowej i co się wyrabia w Niebie.

W piekle podobno siedzą przy misach z wszelkimi rozkoszami pod-niebienia, ale łyżki mają tak długie, że trafić do własnych ust nie sposób. W Niebie podobno siedzą przy takich samych misach i w łyżki te same zaopatrzeni, ale jeden karmi drugiego.

I tak w najpiękniejszych wspomnieniach po nas nikt nie będzie rozważał naszego bio, do czegośmy doszli i jak wysoko się wspięli, ale przechowają inni w pamięci z czułością momenty, gdy usłyszeli dobre słowo, gdy mogli na nas polegać, gdy opowiedzieliśmy kawał, co zdjął z serca ciężar smutku; gdy poczuli się zrozumiani i kochani. Nasze dzieci chciałyby przechować w sercu pamięć o domu, jaki udało się nam stworzyć i sposobie odnoszenia się do siebie w małżeństwie, jaki będą kiedyś naśladować.

Takie “życiorysy” dziś świętują w Niebie. I pomagają nam z całych sił do nich kiedyś dołączyć. Dziś ich wstawiennictwu szczególnie polecamy Glasgow i Program JA+TY=MY dla par polskich i szkockich – by modlitwa Świętych pomogła pokonać im wszelkie trudności na drodze do tworzenia pięknych, dobrych wspomnień.

Mplus