Chrzest Pański

January 11, 2015 5:00 am

Jezus nie mógł przychodząc na świat podzielić się z nami już niczym cenniejszym. Urodziwszy się w rodzinie, oddał nam nie tylko swoją Matkę, ale i najbardziej bliską relację z Ojcem – już nie z “Jahwe”, nie z “Adonai”, nie z “Panem”, ale właśnie “Abba” – Ojcem. I to nie każąc nam pośród trwogi wołać “Tato” do tego, któremu Izrael dopiero co składał ofiary i całopalenia, a poganie czcili jako Boga nieznanego. To Ojciec pierwszy przychodzi z darem ojcostwa, z darem trwania przy nas najbliżej, jak się da, od momentu kiedy zaistnieliśmy z Jego miłości: “Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem” (Iz 42,6). Nie było w tym żadnej pomyłki.

I gdy w Niedzielę Chrztu Pańskiego nad Jego Synem otwiera się Niebo, tak samo otwiera się ono nad Tobą, gdy On mówi:  “Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1, 11). Tyś jest moją umiłowaną córką, synem, dzieckiem – przyczyną mojej radości.

I będzie to powtarzał, aż zdołamy odpowiedzieć “Ojcze”, “Abba”, “Tatusiu” – obojętnie, ile musiałoby Mu to zająć czasu.

Mplus

prymus, lider, zwycięzca

January 10, 2015 5:00 am

Córka ostatnio pisze liściki o mnie do mnie i zostawia je na kuchennym blacie. “Mama jest zestresowana”. Albo “Mama – bezwzględna w walce z brudem” (gdy z trudem zebrałam się do sprzątania przed opisywanym przed Dorotę “restartem” na krótką końcówkę semestru).

Czasem warto kucnąć i z wysokości dziecka spojrzeć na nasze priorytety, zabieganie, plany. Czy mówimy do dzieci jeszcze ich językiem, językiem serca, czy już zdaniami ze świata dorosłych. Oglądałyśmy wczoraj razem w ramach prywatnej edukacji filmowej “Gwiazdy na ziemi” – film, który wspaniale obrazuje moją intuicję, że dzieci potrzebują innych rzeczy, niż na ogół rodzice myślą. O ile w związkach królują infantylne emocje (i na ich [nie]trwałości opiera się trwałość na przykład małżeństwa), to w relacjach z dziećmi dominuje trwoga, czy aby rodzice zdołają rozwinąć ich intelekt i zmysł rywalizacji – żeby dzieci sobie świetnie poradziły w życiu.

Bardzo odnajduję się w pytaniu, czy chcemy wychować dobrego, zdrowego człowieka, czy “prymusa, lidera i zwycięzcę”. Ten pierwszy potrzebuje obecności, miłości i wsparcia, ten drugi – pełnego po brzegi grafiku zajęć dodatkowych, gdzie słowo “błąd” i “porażka” przełknąć trzeba ze wstydem za własne dziecko, ale na drugi raz… Na pewno będzie pierwszy/pierwsza na podium. Jak plasterek na własne lęki i kompleksy.

Choćbym nie wiem jak próbowała, zostaję po stronie wrażliwości, nie sukcesu. A film bardzo polecam każdemu, kto jest rodzicem. Obraz obowiązkowy (choć zawsze bronię Przystani przed tonem dydaktycznym 🙂 ) Kilka roczników studentów pedagogiki na nim już płakało.

Cały film do obejrzenia TU.

Mplus

 

Lęk

January 9, 2015 5:00 am

W większości (jak przypuszczam) naszych domów stoją jeszcze choinki, w kościołach (i w domach…?) śpiewamy kolędy. Dzieci – niezależnie od wieku – podlegające “obowiązkowi szkolnemu”, zaskoczone (“to już…?”) wróciły do szkół. Do mnie wrócił św. Jan Apostoł, umiłowany uczeń Jezusa, ze swoim Pierwszym Listem.

Mówi dziś krótko i na temat: “W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” (1 J 4, 18).

Dwa biblijne obrazy stają mi przed oczami. Scena z Raju, gdy Adam i Ewa pierwszy raz odczuli lęk i ukryli się przed Stwórcą. Drugi – to krzyczący z lęku Apostołowie opisani w dzisiejszej Ewangelii. Lęk objawia się ucieczką i krzykiem…

Czasem pokonać lęk – to przekroczyć samego siebie. Skruszyć ramy własnego JA – wyjść z nich, dołączyć do Męża, do Żony… JA+TY=MY… 🙂

“Ten, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości”.

“Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się” (Mk 6,50).

Andrzej O.

 

 

restart

January 7, 2015 5:00 am

„Obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.” (Mt 4,23-24)

I chociaż wydawało się, że podczas tej długiej przerwy świątecznej dzieci mogły nadrobić przeróżne zaległości i nie tylko, to podczas pakowania się, okazało się, że wprawdzie wszystko odrobione, ale lepiej by było jeszcze to i tamto powtórzyć. Okazało się przy tym, że można było dodatkowo coś jeszcze przygotować, coś jeszcze lepiej zrobić i zamiast pójść wcześniej spać, to poszli później niż zwykle. Pewnie rano będzie w związku z tym małe zamieszanie.

I po tym rozprężeniu po przerwie świątecznej już pojawiło się (u mnie też) lekkie podenerwowanie. I myślę sobie, że łatwo teraz wrócić do swoistego malkontenctwa, do ciągłego niezadowolenia. Albo, mimo wszystko, nastawić się pozytywnie do świata i do działania. Nie nastawiać się na to, co może być źle, ale na to, co może zdarzyć się dobrego. I na to, co sama mogę zrobić, aby to dobre mogło się zdarzyć.

Myślę też, że Jezusowi mogę oddać te wszystkie słabości, które zaślepiają, hamują czy powodują zniechęcenie.  Dla Niego w końcu nie ma nic niemożliwego.

I życzę wszystkim, aby udało się dziś spotkać z Jezusem, który obchodzić będzie, jak co dzień,  Wasze miasto czy wioskę i dać Mu się poprowadzić.

Czasami niektóre rzeczy lepiej działają, jak się je zresetuje. Czasami lepiej my funkcjonujemy, jeśli tylko zmienimy nastawienie.

Dobrego dnia!

Dorota

Objawienie Pańskie

January 6, 2015 5:00 am

Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan (Iz 60, 2)

Mogłoby się to wszystko nie wydarzyć. Nikt z nas światła wiary nie zawdzięcza sobie samemu – owych tysięcy momentów, gdy On nas wzywał, podnosił, ocalał, ratował życie, pociągał do Siebie. Przez Jego działanie, wydarzenia, ludzi. Mogłoby nas  gronie wierzących po prostu nie być.

Jak to dobrze, że jednak tak. Że tak, jak pociągnął Trzech Mędrców, znalazł miejsce blisko Siebie i dla nas. I nikomu się z tego nie tłumaczy, dlaczego w nasze historie tak mocno wpisał swoją miłość. Także w tym wszystkim, co wczoraj było – czy nadal jeszcze dziś jest – naszą słabością czy ograniczeniem, biedą, która Go pragnie i wzywa, i czyni życie bez Niego niemożliwym.

Choć przecież o nikim nie zapomina – i ilu ludzi, tyle Jego upragnionych dzieci.

Mplus

parasol dobrego spojrzenia

January 5, 2015 5:00 am

Odpowiedział mu Filip: “Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: “Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.” J 1, 46-7

“Zobacz”, “ujrzał”, “patrz”. Ile zależy od wzroku. Ile zależy od tego, jak inni patrzeli i patrzą na nas. “Oko” wpisane w trójkąt i ukryte w tylu ołtarzach kościołów będzie wywoływało tak różne skojarzenia, często przeczące temu, kim naprawdę jest Bóg: kontroli, podglądania, oceny, rozrachunku.

A Jezus to ten, który cieszy się, że Ciebie widzi. W każdych okolicznościach. Obawia się, czy Ciebie zobaczy zwłaszcza wtedy, gdy nie wyszło, gdy zawaliłeś, straciłeś szansę. Wtedy wygląda jeszcze bardziej. Jak Przyjaciel, który w zobaczeniu Ciebie nie ma żadnego interesu, poza radością, że jesteś. “Interes” bardziej masz Ty, bo to spojrzenie podtrzymuje życie, wyraża Jego wiarę w Ciebie, troskę, dumę, współczucie, przebaczenie. Wszystko, czego potrzeba, by więź z Nim trwała i stawała się coraz głębsza. Ten wzrok to ciepły parasol nad Twoją głową.

To dzięki niemu w Twoim spojrzeniu na drugiego człowieka będzie możliwy ten sam pierwszy gest powitania, który znajdziesz w Jego oczach, zanim jeszcze padną między Wami słowa: “Dobrze, że jesteś”.

Mplus

PS. Do pustelni posyłamy dziś modlitwę szczególną – bo urodzinową.

w światłości

January 4, 2015 5:00 am

„W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.” (J 1, 4-5)

Niedawno spotkałam się ze stwierdzeniem, że Bóg bardzo kocha światłość. I faktycznie, pierwszymi słowami Boga, jakie poznajemy w Księdze Rodzaju są: „Niech się stanie światłość!” Jak bardzo potrzebuję słyszeć te słowa. Lubię  wyobrażać sobie Boga, który z miłością je nade mną wypowiada, gdy w myślach, sercu, zagęszcza  się mrok zniechęcenia, lęku, pesymizmu, wyolbrzymiania trudności i problemów.

I myślę sobie, że trzeba bardzo walczyć o tę wewnętrzną jasność, bardzo się o nią troszczyć, by „ciemność jej nie ogarnęła” i by, jak pisał w Promieniowaniu ojcostwa św. Jan Paweł II, innych „wypełniać od wewnątrz jasnością”.

Basia

pokazał mi

January 3, 2015 5:00 am

„Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.” (J 1,14.12)

Gdy nie widzę, to nie słyszę, czyli łatwiej mi słuchać, gdy widzę, kto i jak mówi. Ale gdy jest mi niewygodnie, to z trudem przychodzi mi koncentracja. A bycie w dobrej relacji z drugą osobą powoduje, że od razu wzrasta moja motywacja do wysiłku. Pewnie już wiecie, że jestem wzrokowcem  z dużą domieszką kinestetyka 🙂

Ale nim sama sobie to uświadomiłam, Bóg, który stworzył mnie właśnie taką, już wcześniej zrobił wszystko, abym umiała przyjąć Jego Miłość. Pewnie byłoby mi ją trudno przyjąć, gdyby mówił do mnie tylko przez proroków. Ale On posłał na ziemię swoją miłość w Jezusie, abym mogła zobaczyć, jaka ona jest. Abym mogła się przyjrzeć Jezusowi z bliska, abym mogła z Nim przebywać,  poznać Go, uczyć się od Niego, naśladować Go. Ale też, abym mogła wtulać się w potrzebie, oddawać Mu troski, wypłakać w rękaw. Abym mogła doświadczać bliskiej relacji z Nim, która da mi moc przyjąć dziecięctwo Boże.

Teraz proszę Go o to, aby przymnażał mi łaski, bym codziennie była zdolna Go przyjmować.

Dorota

Zmiany, zmiany… (?)

January 2, 2015 5:00 am

Dziś już drugi dzień 2015 roku. Teoretycznie to pierwszy dzień pracy, ale praktycznie, ze względu na układ dni tygodnia, niektórzy jeszcze dzisiaj nie idą do niej. Początek roku kalendarzowego to zawsze okazja do podsumowań i postanowień noworocznych – wielokrotnie podejmowanych, wielokrotnie wyśmiewanych, nie zawsze do końca wypełnianych…

Przy okazji Nowego Roku co roku przychodzi mi na pamieć wiersz na ten temat, napisany przez ks. Twardowskiego:

Ta sama stara piżama,

którą kupiła mi mama,

ta sama woda w kranie,

ten sam cień nosa na ścianie,

ta sama w kuchni donica,

ta sama jajecznica,

ta sama w albumie ciotka,

ta sama dokladnie szczotka –

tyle się trąbiło

i nic się nie zmieniło. 

 

Przez ułamek sekundy na przełomie starego i nowego roku nic się nie zmienia. Ale Nowy Rok – to nowa droga. A nowa droga kojarzy mi się – pewnie jak większości z nas – z nową drogą życia, z małżeństwem. Wtedy, przed ołtarzem, w obecności Boga i kapłana, też podjąłem postanowienia i zobowiązania. Początek roku to kolejny czas, darowany przez Boga. Czas jako dar, który darmo otrzymałem, aby go darmo przekazać moim Najbliższym – Żonie, Dzieciom.

Może w tej dziedzinie czas na zmiany…?

Sługa Boży, Kardynał-Prymas Wyszyński, powiedział kiedyś: “Ludzie wam mówią, że czas – to pieniądz. Ja wam powiadam, że czas – to miłość”…

Błogosławionego Nowego, 2015, Roku!

Andrzej O.