Wiosna

March 20, 2015 5:00 am

Dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Przyroda, po w miarę lekkiej i niedolegliwej zimie, budzi się do życia. Zieleń zaraz wybuchnie, przylatują bociany (do niektórych już przyleciały 😉 ). Dziś także w Polsce można oglądać zaćmienie Słońca.

“Nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła” (J 7, 30).
Dopiero za dwa tygodnie – Wielki Piątek. A może już za dwa?

“Słońce nagle zgasło,
wiatr w huragan wzrasta.
Chociaż ciemno, przecież widzę,
jak umiera nasz Pan.

(…)

W wielkiej samotności,
w wielkim opuszczeniu.
Śmierci oddał się był człowiek,
doszedł do zbawienia.

Do Boga powrócić
może każdy człowiek.
Nawet z bardzo krętej drogi
widać światło Boże”.             (z piosenki zespołu Deus meus)

Choćby nie wiadomo jak kręta była moja droga do Boga, to i tak prędzej czy później będzie na niej ostatnia prosta. Choćby nie wiem w jaki sposób wszystko się zawsze udawało, to nadejdzie i moja godzina.

Dlaczego o tym piszę w pierwszy dzień astronomicznej wiosny?  To banalne – wszystko na nowo wstaje do życia. Warto dołączyć.
I zrobić to świadomie…

Andrzej O.

Oblubieniec

March 19, 2015 5:00 am

Święty Józef to bliski mi święty. Jemu oddałem mój gabinet. Powierzam się mu, gdy przygniata mnie praca, odpowiedzialność za utrzymanie rodziny. Lecz dzisiaj liturgia przypomina mi, że przecież to mąż, oblubieniec Maryi. Wzywając jego wstawiennictwa trochę o tym zapominam. Bo opiekun Kościoła, patron dobrej śmierci. Lecz patronuje także małżonkom. Wszak dał przykład wierności ponad wszystko, tak Bogu, jak i Maryi, w najtrudniejszych doświadczeniach. Bo gdy małżonkowie realizują Boży plan względem nich, to wynik może być tylko jeden: wierność i świętość.

Święty Józefie, módl się za wszystkich małżonków wypraszając im piękną miłość. Oddaję Tobie zwłaszcza tych, którzy zmagają się z trudnościami, kryzysem. Niech wpatrując się w Ciebie pokonają trudności tak jak ty, podążając za wolą Boga.

Michał

od podszewki

March 18, 2015 5:00 am

„Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” (Iz 49,15)

Niezależnie od tego, jakie było i jest nasze życie, Jedynym, który wszystko o nas wie, który nas zna „od podszewki” jest Bóg. To On zna nasze wszystkie pragnienia, potrzeby, wie, co dla nas najlepsze. To On nas potrafi przeniknąć, zajrzeć do serca i zaradzić wszystkim potrzebom. I nawet nie musimy tworzyć listy z rzeczami do załatwienia, nie musimy tłumaczyć, w jaki sposób, kiedy i gdzie, bo On i tak wie, co dla nas najlepsze, co jest dla nas błogosławieństwem.

Bo kocha nas miłością doskonałą i nie popełnia błędów. Taki już jest – Ojciec Rodziny – Bóg.

Dorota

Jeszcze o chrzcie Pawła Jana

March 17, 2015 5:00 am

Liturgia Kościoła jest piękna. I nawet jeśli od nas w tej dziedzinie też coś zależy, to przecież i tak pozostaje misterium, w którym nasz ludzki świat dotyka Niewidzialnego i Niepojętego Boga, który jest Miłością. Bóg w liturgii mówi do nas o swojej miłości, o tym, że towarzyszy nam w każdym momencie życia i razem z nami przeżywa wszystko, co jest naszym udziałem.

Moment Chrztu świętego staje się częścią misterium męki, śmierci, zmartwychwstania, wniebowstąpienia i zesłania Ducha Świętego, czyli misterium Mszy św. Od początku Mszy świętej po jej końcowe błogosławieństwo towarzyszy rodzicom i kandydatowi do Chrztu, znajdując dla niego własne miejsce w każdym momencie Mszy. Misterium Miłości Boga do człowieka jest spotkaniem z najmniejszym, z pojedynczym i całkowicie jeszcze niesamodzielnym człowiekiem. Nie jest zbawieniem ogólnym, dla wszystkich, ale dla każdego indywidualnie.

Cudownie jest „przyglądać” się tej Miłości przychodzącej w znakach, w nich ukrytej i przez nie przemawiającej: serdecznie przywitany, otulony Słowem Bożym, obmyty z grzechu, namaszczony łaską i Duchem Świętym, obleczony w szatę godności dziecka Bożego i oświecany światłem, by szedł prosto i bezpiecznie. Z drugą parą rodziców, którzy wspierają tych pierwszych.

I nawet jeśli „przyglądający” się jest dość aktywnie zaangażowany, to przecież jest świadkiem, (zaledwie i aż) przyjacielem Oblubieńca, który jest tym Ukrytym i zarazem najbardziej obecnym Odkupicielem, który wziął na siebie grzech i pozostawił łaskę i swoją obecność przy nas.

Jak dobrze było być przy Pawle Janie, którego pojawienie się na świecie z radością przeżywaliśmy od pierwszego momentu, kiedy dał znać, że już z nami jest. Dzięki niemu mogliśmy na nowo przyjrzeć się Bożej Miłości, która jest przy nas w każdej sekundzie naszego życia,  zawsze gotowa nas wziąć w ramiona i utulić, kiedy dopadają nas lęki, oczyścić, kiedy przynosimy Mu nasze grzechy i przekonać, że jesteśmy kochani, ważni i wyjątkowi dla Niego.

Jego święto włączenia w Kościół było też świętem dla naszej wspólnoty rodzin z Dolnego Śląska (i nie tylko), dla naszej blogowej/FB społeczności i dla każdego z nas, bo każdy z nas jest świadkiem, że Bóg nas kocha bezgranicznie i bezwarunkowo. Tak, jak to tylko ON potrafi.

Z pamięcią o Was

Świadek „urzędowy”,  więc najbliżej wydarzeń 🙂

Ks. Jarosław

nowy człowiek w Kościele

March 16, 2015 5:00 am

Wczoraj Pawełek (dawniej “Plus”) został przyjęty do grona wiernych Kościoła. Była to uroczystość bardzo radosna z wielu powodów. Po pierwsze, cieszyliśmy się z tego, że jest na świecie. Nasza rodzina czekała na niego długo: trzeba było uporać się ze słabo rokującymi problemami ze zdrowiem i pokonać wiele trudności, by pojawił się na świecie. Nie jest bowiem takie oczywiste, że będąc rodzicami dwójki dzieci, zostaje się rodzicami również kolejnego. Czekanie na Pawła uczyło nas, że życie to dar.

Darem była dla nas także obecność tak wielu bliskich sercu ludzi. “Znajomego Księdza z Polski”, który tej uroczystości przewodniczył. Naszych rodzin oraz przyjaciół z Dolnośląskiego Ogniska Świętej Rodziny (z wieloma z nich znamy się od tak dawnych czasów), którzy tak często byli wsparciem w trudnych momentach tej drogi. Przychodzi myśl taka, jak bardzo kruchą materią jest rodzina, że potrzebuje tyle życzliwości i ochrony, by mogła się rozwijać i trwać. Tej życzliwości wczoraj doświadczyliśmy bardzo wiele. Także dzięki zdalnym znakom łączności w modlitwie i dzieleniu naszej radości. Dziękujemy.

Dla Czytelników Pawełek przesyła dobre słowo z wczorajszej homilii – na dobry początek dnia. Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, za które On oddał wszystko, do których sie przyznaje i które chroni. I które Jego Syn kocha miłością najbardziej ludzką – bliski i mówiący językiem gestów i słów, które jestesmy w stanie dobrze zrozumieć.

Dzieląc się z Wami naszą radością

M

IMG_9248

 

zabawy dzieci/ zabawy z dziećmi

March 15, 2015 9:35 am

Zdolność dzieci do zabawy jest zdumiewająca. Jest ona tak istotną częścią ich życia, że należy raczej myśleć o tym w kategoriach nauki i doświadczania świata, aniżeli zabawy rozumianej przez nas dorosłych, jako chwilowe odprężenie po ciężkiej pracy. Może nasze polecenie – „najpierw odrób lekcje, potem się pobawisz”, mogłoby być czasem odwrócone, bo po zabawie dzieci będą o wiele lepiej przygotowane do odrabiania lekcji.

Dzieci mogą prowadzić ożywione rozmowy z przedmiotami zabaw, intuicyjnie wprowadzając je w świat relacji, a nie w świat przedmiotów do posiadania: mają swoje imiona, funkcje, określone zadania. Wartość przedmiotów jest kompletnie wtórna. Równie dobrze można się bawić klockiem lego czy kawałkiem sznurka.

Jak na przykład sztandar z Matką Bożą przygotowany specjalnie na Mszę św. i trzymany przez cały czas jej trwania w rękach kilkuletniej dziewczynki. To wyraz serdecznej miłości do Matki Bożej i pragnienie znalezienia swojego własnego miejsca w Kościele, skoro brat jest ministrantem. Sztandar przygotowany z dostępnych materiałów i własnoręcznie wykonany, oczywiście.

Podobnie zabawy z dorosłymi, którzy nadają się idealnie do wspinaczki, noszenia na barana, robienia na nich fikołków czy wchodzenia na głowę (dosłownie). Takie zaproszenie od dzieci do wchodzenia w ich świat pozwala nam dorosłym poznać prawdziwe znaczenie zabawy – bycie blisko, w relacji do- i relacji z-, budowanie zaufania i wspólnego świata.

Z pamięcią o Was

ks. Jarosław

IMG_4700

cień ojca

March 14, 2015 5:00 am

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. (Oz 6, 6)

Że też Bóg musi się tłumaczyć, że jest inny, niż o Nim myślą. I nie tylko dlatego, że jest – słowami teologów – transcendenty i zawsze Inny niż wszystko, co możemy pomyśleć. Bóg tłumaczy się z tego, że nie jest bezdusznym okrutnikiem, legalistą, tyranem i despotą. Że szanuje naszą wolną wolę, a przez ogromnie to szanuje nas. Że bliska jest Mu łagodność, nie interesuje go niszczenie. I że chodzi Mu tylko o miłość, bo sam tylko do niej jest zdolny.

Trudno powiedzieć, czemu tak łatwo bywa mylony z kim innym. Nie będę próbować, bo nie wiem. Ale myśli moje krążą wokół ojców i tego śladu, który pozostawiają na naszym wyobrażeniu o wszelkim ojcostwie. Gdy ze strony taty spotyka dziecko emocjonalna lodówka, w jego czy jej modlitwie kiedyś będzie także lodówka, którą spowiednicy może nawet nazwą strapieniem czy nocą ciemną, pomnażając jego (czy jej) boleści. Nieobecny w życiu ojciec będzie wielkim porzucającym. Gdy zamiast czułości będzie system bezdusznych kar nigdy nie wiadomo za co (“bo tak”), będzie życie w strachu przed karą. Podobnie z przemocą słowną czy fizyczną, rozliczaniem i oskarżeniem, jak również wielką powściągliwością w dziedzinie pochwał na rzecz ogromnej wylewności w dziedzinie łajania.

W “poznaniu Boga” tata pomaga najbardziej – i to nie przez to, co mówi, ale co czyni i jaki jest. Może więc sprawą życia i śmierci z punktu widzenia dzieci byłoby to, by ojcowie zachowali dobre proporcje: chwalenia, dobroci, czułości, słowności, wsparcia i wiary w możliwości swoich córek i synów – czy po prostu bycia blisko – wzgęldem procedur korekty.

Klimat wewnętrzny relacji z ojcem pozostanie w dziecku na jego dorosłość: kiedyś przed Bogiem będzie stawało albo Jego ufne dziecko, albo posikany ze strachu “smarkacz”, albo cedzący komara faryzeusz i okrutnik, który będzie cały świat naprawiał siłą.

Z modlitwą za ojców

M

 

Daleko, blisko, niedaleko

March 13, 2015 4:22 pm

“Widząc tedy Jezus, że rozsądnie odpowiedział, rzekł do niego: Jesteś niedaleko od Królestwa Bożego. I nikt już nie miał odwagi zadawać Mu pytań”
(Mk 12, 34).

Tymi słowami Kościół kończy fragment Ewangelii przeznaczonej na dziś. Czy niedaleko jest pojęciem względnym? Na pewno niedaleko jest bliżej, niż nieblisko. Słowa “nieblisko” nie używa się w języku polskim. A słowo “niedaleko” niesie w sobie przesłanie kierunku, zbliżania się. Jeszcze trochę, może nawet sporo mi zostało do przejścia, do osiągnięcia celu, ale będąc niedaleko wiem, że ten cel jest w zasięgu moich możliwości.

W dzisiejszym fragmencie uczony w Pismie pyta Jezusa o największe przykazanie. W odpowiedzi słyszy to, co my dziś nazywamy Przykazaniami Miłości. Dodajemy je w pacierzu po Dekalogu, powtarzamy codziennie. Bardzo zachęcam, aby w tym miejscu powrocić do wczorajszego wpisu Małgosi. Ja zacytuję jedno zdanie z Karola Wojtyły: “Osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko Miłość”.

W połowie Wielkiego Postu staje dziś przede mną pytanie o miłość Boga i bliźniego. Czy ze spokojnym sumieniem mogę uznać odpowiedź Pana Jezusa za skierowaną także do mnie…? Czy mam odwagę, czy jestem gotowy, by Jego i siebie zapytać, jak daleko mi do Królestwa Bożego…?

Andrzej O.

nie używaj mnie

March 12, 2015 7:56 pm

Mamy na czołach wypisany znak Boga-Stówrcy: “Nie używaj mnie”. Nasz kod kreskowy, nasze wewnętrzne DNA. Kurczymy się cali i gaśniemy, gdy doświadczamy wykorzystania czy użycia w relacjach, w przyjaźni, w pracy. Cała nasza natura mówi nam, że to poniżej naszej godności. Używanie nas zostawia ślad w postaci głębokiego poczucia degradacji, wypalenia, nieszczęścia. Jedynym dobrem, jakie z takich doświadczeń płynie, może być większa wrażliwości na to, by nigdy nie traktować w podobny sposób innych ludzi.

Wojtyła dotarł do sedna naszej tożsamości i naszych wzajemnych odniesień, opisując normę personalistyczną: “Osoba jest takim dobrem, z którym nie godzi się używanie, które nie może być traktowane jako przedmiot użycia i w tej formie jako środek do celu.” I w formie pozytywnej: “Osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko miłość.”* Można nie wypowiedzieć o Panu Bogu przez całe życie ani słowa, ale idąc za tym drogowskazem przeżyć najbardziej spełnione, Boże życie. I to zapamiętano o świętym Papieżu: że jego wzrok wyrażał zawsze najgłębszą afirmację osoby, szacunek, skupienie, zainteresowanie – jak gdyby ten jeden człowiek był dla niego w danym momencie najbardziej wart czasu i uwagi. To owo spojrzenie na osobę czyniło rewolucję w ludziach różnych poglądów, którzy sie z nim spotykali.

Fantastycznie opowiadała nam o normie personalistycznej wczoraj Agnieszka Rogalska. Kolejne we Wrocławiu spotkanie z “Miłością i odpowiedzialnością” św. Karola Wojtyły pozowiliło nam zresztą nie tylko o tym rozmawiać, ale i w bardzo angażującym warsztacie tych treści na sobie doświadczyć. Z nich wypływają Programy i to tłumaczy, dlaczego ich przesłanie broni się samo: także, albo przede wszystkim, w rodzinie, każdy zasługuje na szacunek dla tego, kim i jaki jest, oraz na własną przestrzeń wolności. Pozostaje wielka wdzięczność za spotkania z ludźmi, którzy za Programami stoją: Wojtyłą, Agnieszką i Znajomym Księdzem z Polski.

M

*Św. Karol Wojtyła “Miłość i odpowiedzialność”

z czego zrezygnuję? – wyzwania nie tylko na Wielki Post

March 11, 2015 5:00 am

“Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.”
(Ps 25,4)

Umieszczony przez kolegę na początku Wielkiego Postu plakat, na pewnym portalu społecznościom, zachęcił mnie do refleksji nad swoim nastawieniem do wielu spraw. A zwłaszcza do refleksji nad tym, jak reaguję i przyjmuje niektóre zdarzenia, sytuacje i osoby i jak moje reakcje na nie wpływają na innych. Czy mój odzew lub nastawienie przynosi pozytywny skutek, czy jest umocnieniem dla dobra, czy wręcz odwrotnie?

Może kogoś z Was też to zainspiruje 🙂

image

 

A swoją drogą, to niesamowite wyzwania nie tylko na Wielki Post!

Dorota