Powrót do Domu

November 16, 2015 5:00 am

Od tygodnia jestem z powrotem w Domu. Miało być jeszcze szkolenie dla par trenerskich w Kolumbii, a potem wspólnie z nimi Program 1  oraz pierwsze w historii w Meksyku szkolenie dla księży, którzy już uczestniczyli w JA+TY=MY jako obserwatorzy i chcieliby się nauczyć prowadzenia naszych Programów. Podzieliliśmy też już zadania na gruntowne szkolenie (z symulacją warsztatów) dla par trenerskich w Meksyku, ale trzeba było wszystko to odwołać i przesunąć na inny termin. Powodem jest niezwykle szybko postępująca choroba ks. Darka, który wydaje się, że jest już na „ostatniej prostej” do Domu Ojca.

Kiedy się z nim żegnałem przed wyjazdem i otrzymałem jego serdeczne i żarliwe błogosławieństwo na tę misję pracy z małżeństwami, tak przez niego wspieraną i przynoszącą mu tyle radości, ciągle tryskał radością i silną wolą życia mimo unieruchomienia w łóżku przez tyle już miesięcy. Kiedy wróciłem po niecałych dwudziestu dniach, zastałem mojego Brata w ogromnym cierpieniu, walczącego o każdy prawie oddech i coraz częściej nieprzytomnego.

Miejscem największej walki jest sprawowanie codziennej Mszy św. Czasem trzeba poczekać, żeby pozbierał siły na modlitwę konsekracyjną, czasem kilka razy zaczyna „swoją” część modlitwy eucharystycznej, przewidzianej dla koncelebransa. Tu widać najbardziej, że kapłaństwo jest zjednoczeniem z ofiarą Pana Jezusa; że kochać Go i być z Nim jest istotą naszego posługiwania; że kapłaństwo to nade wszystko “być”, z którego wynika także nasze “działanie”. Ta druga część jest już naszemu Bratu odebrana.

Wchodzimy w to nasze – rozpisane na różne godziny i formy – „być” z ks. Darkiem z poczuciem uczestniczenia w misterium życia oglądanym z perspektywy Nieba, gdzie ziemia jest tylko przedsionkiem, a życie jest wiecznym przebywaniem z Bogiem, który jest miłością; gdzie liczy się na Boże miłosierdzie, a nie na własne dokonania; gdzie wyszeptana z trudem prośba ks. Darka: „pić” przenosi na Kalwarię – tam ostatecznie zwycięża miłość do najświętszej woli Bożej.

Nikt z nas nie wie, kiedy zostanie wypowiedziane to Darkowe „wykonało się”. Dziękujemy za każdą chwilę z nim, choć tak bardzo boli trwanie przy jego bólu. Odpowiadam uściskiem na jego zaciśniętą z bólu na mojej dłoni dłoń; czasem patrzymy sobie w oczy, bez słów, choć częściej otulam go różańcami odmawianymi w ciszy, żeby pospał trochę i nabrał sił do dalszej walki. Ważne, że nie jest sam, że w każdej chwili ktoś z jego Wspólnoty jest z nim, podobnie jak jego rodzice, którzy przyjechali, żeby mu towarzyszyć. Patrzę z szacunkiem ogromnym na jego mamę, która pomogła mu przyjść na świat, gdy dziś podaje mu wodę albo poprawia piżamę. Miłość wypowiada się przede wszystkim przez obecność. Dlatego Pan Jezus został z nami w Najświętszym Sakramencie, żeby nam nieustannie mówić, że jest, że nas nie zostawi, że Jego miłość zwycięża śmierć.

Dziękuję Wam wszystkim za trwanie razem z nami przy ks. Darku. We wtorek o 19:00 można przyjść i pomodlić się szczególnie za niego w czasie nabożeństwa w Kaplicy Zaślubin.

Ks. Jarosław

w kontakcie

November 15, 2015 5:00 am

“Kogo budzi we mnie budzik?” – pytanie, które wraca na każdym Programie. Przepraszam Czytelników, że ja o budziku w niedzielę, ale od przeszło dziewięciu miesięcy budzik w naszym domu ma znowu postać w pełni osobową – to Paweł. Jest to tego typu budzik, który nie tylko nie zna opcji “drzemka”, ale i wymaga natychmiastowego przejścia do akcji i pełni przytomności.  I nie da się z nim negocjować: “Pawle, najpierw Słowo-z-dnia”, albo “najpierw kawa”, czy też najpierw w ogóle cokolwiek, co nie dotyczy jego osoby.

Czy skoro chwila skupienia na modlitwie stała się luksusem, może jej braknąć? Tyle się przecież w niej decyduje. Przypomnienie sobie nie tylko, kim jestem (ukochanym dzieckiem Bożym, żoną, mamą – a przecież są jeszcze i inne odsłony w relacji do innych osób), ale i kim chciałabym być – jaką paletę zachowań zanieść najbliższym (co z tego wyjdzie – to druga sprawa, ale żaden bieg planowany na 3. miejsce nie kończy się choćby w rejonie podium 😉 ). Ale też poza wszystkim, modlitwa to szansa na potwierdzenie, że jestem w kontakcie. On, Jezus, zawsze ma czas i zawsze jest przy mnie. Nie uda mi się doświadczyć tej bliskości bez tego, co wzrokowiec nazwałby spojrzeniem sobie nawzajem w oczy, słuchowiec – posłuchaniem, co mówi do mnie dzisiaj, a co kinestetyk określiłby dotknięciem Jego miłością.

To “w kontakcie” – potrzebne tak bardzo każdej relacji: małżonkom, rodzicom i ich dzieciom, przyjaciołom – uzbraja w wewnętrzny pokój na wszystko, co dzień przyniesie. Instyktownie tego kontaktu szukamy. Tak jak Pawełek, gdy po godzinie zabawy z Tatą czy rodzeństwem szuka mnie wzrokiem i pędzi co sił na czworakach, żeby złapać chwilę bliskości. Potem wraca do działania.

Dobrej, kontaktowej niedzieli

M

Przystań Małżeńska

November 14, 2015 9:42 am

– zbudowanie jej to jeden z bliższych celów strategicznych naszej Fundacji. Przystań Małżeńska, nie bez powodu pokrewna nazwą z naszym blogiem, to miejsce dla każdej pary, która w swoim życiu przeszła weekend z JA+TY=MY. Wczoraj we Wrocławiu spotkaliśmy się z 18 takimi parami, które zechciały skorzystać z zaproszenia na “spotkanie otwarte”. Spotkania Przystani są bowiem otwarte, co oznacza, że nie obligują do udziału w kolejnych i nie wykluczają z uczestnictwa w nich nowych par, które zapragną dołączyć się do nas.

Po krótkim wprowadzeniu “odkurzającym” treści pierwszego tematu – “Idealistyczne wizje a rzeczywistość” – mieliśmy warsztat, a po nim pary zostały zaproszone do kawiarenkowych stolików na czas swojej randki – dialogu we dwoje.

Sam Program bywa momentem radykalnej przemiany perspektywy i ogromnej inspiracji dla małżeństwa. Ta perspektywa uczestników zachwyca i porywa. Z własnego doświadczenia jednak wiemy, że to “wow” wymaga potem rzeczy bardzo podstawowej: nauki alfabetu. Rozpisania na realia własnego związku tych sześciu kroków, na których opiera się JA+TY. Gdy będziemy powtarzać alfabet, łatwiej przyjdzie składanie słów, a potem zdań. Umożliwi także tworzenie porywającej narracji naszego codziennego życia. 🙂

Byliśmy bardzo szczęśliwi, pracując wspólnie z parami na tym spotkaniu. Okazuje się, że wszyscy w głębi serca pragniemy doświadczać jedności naszych małżeństw, prawdziwego porozumienia, bycia “razem”. Czasami prosimy czy walczymy o to w najgorszy z możliwych sposobów i to także warsztat pomagał zrozumieć i pomagał wybierać lepsze narzędzia, ktore dla związku będą siłą wznoszącą, a nie paraliżem.

Dziękujemy także ks. Pawłowi Kajlowi z D.A. MOST za udostępnienie przepięknej, klimatycznej “Stolarni” na tę pierwszą odsłonę Przystani Małżeńskiej w nowej formie.

m

Boża pomoc

November 13, 2015 5:40 am

Uroczyście ślubuję (…) czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli (…) Tak mi dopomóż Bóg”

Oglądałem wczoraj ślubowanie nowych posłów i senatorów. Ogromna większość z nich po słowie “ślubuję” dopowiedziała “tak mi dopomoż Bóg” – często kładąc prawą rękę na piersi lub unosząc dwa palce w górę. Przypomniałem sobie przysięgę małżeńską, w której oprócz pomocy Boga w Trójcy jedynego przyzywaliśmy również pomocy Wszystkich Świętych.

Obie te okoliczności to początek drogi. Może w parlamencie – po ludzku sądząc – nieco łatwiejszej, bo jest immunitet, sporo przywilejów, kadencja trwa cztery lata, a po nich można na nowo podjąć decyzję 😉 W obu jednak przyzywa się Boga, by pomógł czynić dobro. I choć uroczystą przysięgę składa się tylko na początku, to Boża pomoc potrzebna jest stale, każdego dnia, w każdym jego momencie. W obu okolicznościach celem jest drugi człowiek, jego dobro. Gdy o tym zapominam albo świadomie pomijam, to znaczy, że wzywam Boga nadaremnie…

Andrzej O.

 

Miłość nie zwleka

November 12, 2015 5:00 am

W trakcie Programu Ja+Ty=My mówimy o potrzebie okazywania sobie wzajemnej miłości na tysiące różnych sposobów. Takie to ważne, a tak czasem ginie w trakcie walki z codziennością. Niby wszyscy wiemy, że nie wystarczy “kocham Cię” przy ołtarzu oraz (jeśli będziemy mieli tę łaskę) u kresu życia. Podobno mężczyźni mają z tym większy problem 🙂 . Natrafiłem na zdanie o. Pio, które dosłownie czterema słowami opisuje tę prawdę: “miłość nie cierpi zwlekania”. Ujęło mnie takie postawienie sprawy. Kochasz – okazujesz tę miłość. Nie ważne czy to miłość oblubieńca, bliźniego itp. No bo jeśli NAPRAWDĘ kochasz, to na co czekać?

Michał

szwajcarski zegarek

November 10, 2015 5:00 am

Szwajcarskie zegarki słyną ze swoich precyzyjnych mechanizmów, wysokiej jakości, super opinii. Wszystko w nich działa bez zarzutu. Dokładność wykonania i działania to wręcz sprawa honoru. Czasami chcielibyśmy, aby taka precyzja i dokładność była też i naszą cechą. Żeby wszystkie koła zębate i wszystkie trybiki działały w sposób nienaganny. Żebyśmy wszystko, co robimy, wykonywali perfekcyjnie, w odpowiednim momencie i w doskonały sposób. Żeby żadne przeciwności, jak np. choroba, nie wytrąciły nas z równej, systematycznej pracy – żeby były niczym zalanie wodoszczelnego zegarka wodą podczas mycia naczyń. Albo żeby irytujące zachowanie dzieci nie powodowało wzrostu ciśnienia, bo opanowanie to nasza dewiza. Niech by zatem było takim przystosowaniem, jak specjalne zegarki do nurkowania na dużej głębokości i w wysokim ciśnieniu. Żebyśmy wszystkie zaplanowane czynności wykonywali w ustalonym czasie, terminie, co do minuty – przecież niezawodność to nasza cecha. Żeby nasz wygląd zawsze był zgodny z trendami mody. Wówczas będziemy się cieszyć uznaniem, będziemy wyjątkowi.

Jednakże szwajcarskie zegarki to tylko maszyny. I oby nikomu nie przyszło do głowy porównywać się do nich. Nie działamy przecież mechanicznie – przecież oprócz wszystkiego czujemy, współodczuwamy. Powinniśmy się właśnie w te uczucia wsłuchiwać, aby lepiej je rozpoznawać. Nie powinniśmy działać pod wpływem uczuć, ale sprawdzać, co nam mówią. Powinniśmy też pogodzić się ze swoją kruchością, ułomnością, małością, nieperfekcyjnością. A jedyne porównanie nas do perfekcyjnego szwajcarskiego zegarka powinno być takie:

Im bardziej skomplikowani jesteśmy, tym drożsi. W oczach Boga i dla Boga.

Dorota

P.S.

Za tę analogię, przytoczoną na konferencji podczas Dnia Skupienia Rodzin Ogniska Dolnośląskiego, serdecznie dziękuję Ks. Rafałowi Chruślińskiemu. W końcu doceniłam swój niezrozumiały poziom skomplikowania 🙂

Pożegnanie z Omaha

November 9, 2015 11:24 am

Msza święta z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich zakończyła Program 2 w Omaha. Po raz pierwszy w USA. I choć z Omaha było tylko jedno małżeństwo, podobnie jak jedno z Kansas City w stanie Kansas i jedno z okolic Detroit w Michigan, a z pobliskiego Hastings aż 5 par, to jednak początki naszych Programów w USA to właśnie tu, w Omaha, w Nebrasce.

Świadectwa, przynajmniej niektóre, były bardzo, bardzo osobiste i czasem niedokończone przez łzy, ale w każdym wracała wdzięczność za życiowość i praktyczność naszych Programów, które przyniosły wiele odpowiedzi na czasem nawet jeszcze nie zadane, choć przeczuwane pytania.

Nowe miejsce okazało się idealnie przykrojonym dla naszych potrzeb.

Dziękuję Wam za towarzyszenie modlitwą i za wszystkie wysłane sygnały o pamięci o nas.

Z serdeczną modlitwą

Fr. Jay  

IMG_7267

 

Po lewej stronie: Lisa i Kevin Ciecior, po prawej – Blair i Mark Driscoll, pary trenerskie

IMG_7275

Mini-fotorelacja z MY+RODZINA w Omaha

November 8, 2015 12:38 pm

– albo nawet “photo-glimpse”, czyli rzut okiem. Wpis podsumowujący już jutro, a telegraficzny skrót dzisiejszego pewnie wyjaśnia zdjęcie nr 3, oddające ludzkie możliwości Prowadzącego, który – jak widzieliśmy ostatnio – ma na tym Programie do spełnienia wiele ról. 🙂

Autorem zdjęć jest Kevin Ciecior, Mąż Lisy. Kevin i Lisa są naszą parą trenerską w USA i koordynatorami FamilyCare Center w Omaha. Dziękują Wam bardzo za modlitwę. Mimo tych odległości liczonych w tysiącach kilometrów, jesteśmy razem, bo tak, jak programowe “kroki” pomagają nam walczyć o nasze małżeństwa i rodziny, w takim samym duchu i za Oceanem trwa walka o lepsze jutro.

Za parę godzin zacznie się tam ostatni dzień Programu 2.

M

IMG_0448

IMG_0462

IMG_0460

 

Program 2: WE+FAMILY w Omaha

November 7, 2015 12:37 pm

Tym razem gospodarzem Programu stała się parafia św. Jakuba, w której swego czasu znalazłem gościnę. Ks. Tom Weisbrecker, proboszcz parafii, i jego wikary, ks. Michał Voithofer (same niemieckie nazwiska 🙂 ), który już jest znany naszym Czytelnikom z poprowadzenia ze mną Programu 1 kilka miesięcy temu, podzielili się z nami parafialną przestrzenią.

Parami trenerskimi są Lisa i Kevin (Omaha) oraz Blair i Mark (Hastings), którzy przeszli Program tydzień temu, a dziś musieli już wystartować jako prowadzący warsztaty. Omnes principium difficile – każdy początek jest trudny, mawiali starożytni.

Osiem par, od Hastings w Nebrasce począwszy, poprzez Detroit w Michigan, na Missouri skończywszy. Cieszymy się więc każdym małżeństwem, które przyjechało, tym bardziej, że poza dwoma najmłodszymi małżonkami (rodzicami dwulatków i niemowląt), reszta to rodzice przynajmniej piątki lub więcej dzieci. Zorganizowanie wtedy opieki nad dziećmi to wyzwanie samo dla siebie.

Zaczęło się wyjątkowo, bo najpierw romantyczną kolacją przy świecach. Była więc okazja przypomnieć sobie Program 1 i jego atmosferę, wspólne rozmowy przy stole i rozpoczęte wtedy zmiany w małżeństwie.

Posiłek przygotowała niezawodna ekipa naszych najlepszych kucharzy z Omaha: Danusia z Waldkiem, Teresa z Leszkiem i Lucy z Kazikiem. Wszystko było na czas, bardzo smacznie i pod dostatkiem. Po takim rozpoczęciu wykład prowadzi się prawie sam. 🙂

Bardzo dziękuję za pamięć i już wysłane wsparcie. Dziś i w niedzielę czeka nas intensywna praca. Bez Was byłoby trudno.

Z wdzięczną modlitwą

Fr. Jay

IMG_0442

IMG_0441

IMG_0436

IMG_0435

 

Błogosławiony Paweł VI – minął rok…

November 6, 2015 5:00 am

Przejrzałem archiwalne wpisy na “Przystani” sprzed roku – 18, 19, 20 i 27 października 2014. W tych dniach Ksiądz Jarosław  pisał o beatyfikacji Pawła VI. To był papież mojego dzieciństwa…

A teraz  – już  ponad rok, jak jest błogosławionym. Do nauczania tego błogosławionego odwoływał się papież Franciszek na zakończnie obrad Synodu o Rodzinie: Błogosławiony Paweł VI, we wspaniałych słowach, mówił: “Możemy zatem myśleć, że każdy nasz grzech albo ucieczka od Boga rozpala w Nim ogień jeszcze większej miłości, pragnienie, by nas odzyskać i wprowadzić w swój zbawczy plan. Bóg w Chrystusie objawia się jako nieskończenie dobry. Bóg jest dobry !!! I nie tylko w sobie samym; Bóg jest – mówimy to płacząc – dobry dla nas. On nas kocha, szuka, myśli o nas, zna, inspiruje i oczekuje: On będzie – jeśli tak można powiedzieć – szczęśliwy w dniu, w którym my odwrócimy się i powiemy: Panie, w Twojej dobroci przebacz mi. Tak zatem nasza skrucha staje się radością Boga”.

Czytałem ten fragment kilka razy. Za każdym razem jego lektura robi na mnie ogromne wrażenie…

Błogosławiony Paweł VI, Instytut w Omaha, “Humanae Vitae” – i dalszy ciąg tego nauczania, tego dzieła – od dziś program “MY + RODZINA” tamże. Niech nasza modlitwa sięga za Atlantyk. Nawet jeśli się trochę spóźni, to i tak będzie na czas – strefy czasowe pracują dla nas  😉

Andrzej O.