umiłowany, umiłowana

January 10, 2016 5:00 am

Zastanowiło mnie wczoraj, że uczniowie widząc Jezusa myśleli, że to “zjawa” i bali się Go. Pomyślałam, że lękamy się Go tym bardziej wtedy, gdy tracimy z pola widzenia Jego człowieczeństwo. “Zjawa” to ktoś oderwany od rzeczywistości. To taki “Bóg”, który przychodzi nie znając nas ani realiów naszego życia, stawiający niemożliwe do spełnienia wymagania, bezosobowy, kogo my także nie poznaliśmy. Ktoś “obcy”, jakby z kosmosu.

Lęk ustępuje, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że On działa w sposób najbardziej “ludzki” z możliwych. “Ludzki” nie znaczy taki, który myśli tylko kategoriami pragmatycznymi, jak wtedy, gdy mówimy “ludzkie plany”. Jest względem nas “ludzki” – czyli pełen szacunku, cierpliwości, świadomy naszych ograniczeń i zranień, specyfiki naszego powołania. Być dla kogoś “ludzkim” to rozpoznać jego godność, ochronić ją.

W Niedzielę Chrztu Pańskiego, gdy Pan Jezus wchodzi razem z innymi do Jordanu, jakby był każdym najmniejszym z nas, otwiera się niebo i słychać głos Ojca: “Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. I to samo mówi do każdego z nas: “Tyś jest mój syn umiłowany, Tyś jest moją umiłowaną córką, w Tobie mam upodobanie”.

Pewnie ucieszyłby się, gdybyśmy w to uwierzyli, nie odpowiadając w duchu: “ale to nie może być przecież o mnie…”

M

lęk

January 9, 2016 5:00 am

Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! (Mt 14, 27)

Powodów do lęku znajdujemy bardzo wiele. Lęki dnia powszedniego. Czy zdążymy. Czy wystarczy. Środków, sił, czasu. Czy kochamy tak jak trzeba i co będzie, jeśli okaże się, że nadal za mało. Lęk przed odrzuceniem. Przed byciem zranionym albo przed skrzywdzeniem innych. Lęk, że nasze wysiłki nie zostaną zauważone czy docenione. Lęk przed utratą – bliskich ludzi, marzeń, dobrego imienia. Lęk o nasz z trudem chroniony wizerunek. Wreszcie również lęk przed Nim. Jak Apostołowie: “ujrzeli Go kroczącego po jeziorze” i “myśleli, że to zjawa”.

To chyba najgorsze, czego by dla nas chciał. Byśmy i tak już sparaliżowani przez rozmaite lęki, bali się także i Jego. Bo przychodzi położyć rękę na Twoim ramieniu. To ręka, która nie cofnie się, gdy będzie Ci trudno albo zwątpisz. Ta sama ręka weźmie Cię pod pachę, gdy się przewrócisz – żebyś znowu wstał i miał siłę iść dalej.

I byż mógł ufać nadziei, że w Nim wszystko będzie w końcu dobrze – nie swoim lękom.

M

Nowy Rok bieży

January 8, 2016 5:00 am

– tak, to już tydzień 2016 roku. Czy był udany…?

Po Świętach i po sylwestrowych zabawach pora wrócić do normalnych rozmiarów, pozbyć się nadmiaru kochanego ciałka (choć jego podobno nigdy nie jest za wiele). Ale dziś Pan Jezus znów namawia do jedzenia 😉 Co więcej – do każdego z nas się zwraca: ” To wy dajcie im jeść” (Mk 6, 37). Pan pokazuje mi, że łaknę i pragnę nie tylko jego Słowa, ale i powszedniego chleba. Zwraca moje oczy na bardziej ode mnie potrzebujących. I wskazuje mi także, w jaki sposób mogę rozwiązać problem braku pożywienia – wystarczy, ze podzielę się z tym, kto jest najbliżej mnie. Uczy mnie, by widzieć dalej, niż koniec własnego nosa, własnego brzucha, niż zaspokojenie potrzeb mojej tylko rodziny. Wyjście poza siebie, przekroczenia własnej wygody, komfortu, “małej stabilizacji” jest mi potrzebne, by wypełnić zalecenie św. Jana Apostoła: “Umiłowani, miłujmy się wzajemnie” (1 J 4, 7).

Minął pierwszy tydzień 2016 roku. Kilkadziesiąt osób w Polsce straciło życie z powodu silnych mrozów, zmarło z wychłodzenia. To także moi bliźni…  Czasem głupio tłumaczę sobie, że w tej dziedzinie potrzebne są systemowe rozwiązania. I jeszcze bardziej mi głupio, gdy czytam dziś, że z resztek pięciu chlebów i dwóch ryb zebrano jeszcze dwanaście pełnych koszów ( por. Mk 6, 43). Przede mną jeszcze nauka miłości, miłosierdzia, zaufania Panu Bogu. “Niech nasze parafie i wspólnoty staną się wyspami miłosierdzia na morzu obojętności” (papież Franciszek).

Andrzej O.

Nie z tego świata

January 7, 2016 5:00 am

“Wy, dzieci,
jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,
ponieważ większy jest Ten, który w was jest,
od tego, który jest w świecie.”

Dziękuję dzisiaj za to zapewnienie, ponieważ czasem wydaje mi się, że ten tak zwany “świat” potrafi tak bardzo przytłaczać, że nie widać innej możliwości jak poddać mu się i zgodzić na jego warunki. O pierwszych chrześcijanach mówiono, że żyją na tym świecie, ale są jakby nie z tego świata. Czy ja tak potrafię żyć? Czy to możliwe, by żyć pełnią życia na ziemi i równocześnie tak bardzo “być z Boga” i do niego należeć? Pewnie tak. Taki jest zamysł Boga, skoro dał mi życie, i to i ziemskie, i wieczne. Łatwo nie jest, ale większy jest Ten, który w nas jest.

Michał

twój dom

January 6, 2016 5:00 am

Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją. Mt 2, 11

Święto w środku tygodnia. “Trzech Króli”. Środa. Między dwoma dniami pracy i szkoły z każdej strony. Mędrcy czy też królowie zostawili swoje bardzo ważne sprawy i przeszli kawał świata, po to, by “wejść do domu”. I tam zobaczyli scenę domową. Niby nic takiego. Ale znaczy, że to wielka sprawa: dom, dziecko, mama, tata.

Jak dobrze jest wylądować w domu. Jak dobrze jest móc tworzyć miejsce, w którym chce się być. Jeśli się nie chce, znaczy, że dom boli. Że wyjdzie z niego kiedyś człowiek bezdomny. Domu, którego się nie miało w wersji dobrych, akceptujących relacji, spokoju, radości – szuka się potem całe życie. Całe życie w drodze, by odnaleźć swój “dom”, swoje “u siebie”, wolne od lęku przed katastrofą.

Dobrego czasu w domu. Dobrego świętowania, nicnierobienia albo twórczej zabawy. Jak wolicie. W końcu jesteście “u siebie”. A z Wami Nowonarodzony, który zrobi Wam piękny dom, nawet gdy Wam samym go kiedyś zabrakło.

M

Do dzieła!

January 5, 2016 5:00 am

Gdyby mi ktoś powiedział: „masz go/ją/ich kochać, bo tak, albo bo Bóg tak chce”, to spięłabym się w sobie, odwróciła na pięcie, zacietrzewiła, oczy zmrużyła. Mój wyraz twarzy raczej wyrażałby złość , bo przecież nikt mi nie będzie mówił, co i jak mam robić!

Ale gdy czytam: „Najmilsi: Taka jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali” (1J 3,11), to od razu zmienia się moja perspektywa. Ileż w tym zdaniu troski o mnie, o innych. Ile odpowiedzialności tego, który to napisał. Od razu można poczuć, że Temu właśnie, którego wola ma się spełnić, najbardziej zależy.

I zachęca: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko.” (1J 3,18-20)

To co ja tu dzisiaj dużo będę pisać?

Do dzieła!

Może herbatę trzeba komuś podać, albo naczynia pozmywać? 🙂

Dorota

papierek lakmusowy

January 4, 2016 5:00 am

…kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata. (1J 3, 10)

Jan spisał najpiękniejsze i najtrudniejsze papierki lakmusowe pobożności. Poprzekładał ją wprost na “miłość do brata”. Zabezpieczył nas jednocześnie przed “odlotem” na skrzydłach wizji, religijnych odczuć, odprawionych nowenn i wygłoszonych do innych ludzi kazań.

Wielkie to jest wyzwanie: kochać Boga, stając po stronie człowieka. Pan Bóg, jak wiadomo, nie ma wad czy słabości, choć co prawda czasem “nie spełnia naszych oczekiwań”. Kochać Go byłoby naprawdę łatwo. A On bierze w obronę każdego, bo “cokolwiek uczyniliście jednemu… – Mnieście uczynili”.

Również z powodu tego wyzwania pokochałam Programy. Przez tych kilka ostatnich lat, gdy pracując dla Fundacji jestem przy nich na co dzień, nabrałam przekonania, że ich myśl jest właśnie najbliżej Janowego wyobrażenia o miłości Boga. Po tym czasie w końcu (dopiero) jestem w wyczekiwanym długo punkcie, w którym modlę się już tylko o własne nawrócenie (a nie współmałżonka), zaś ilość odkrywanych moim oczom własnych słabości nie maleje, wręcz przeciwnie. Ogromna jest także wdzięczność za mojego męża i dla niego. Właściwie jedno i drugie przyrasta proporcjonalnie.

Cała nadzieja w tym, że On – przyjmuje nas niedoskonałymi i małymi, i nie przestaje uzdrawiać, prowadzić, kochać.

M

star wars

January 3, 2016 5:00 am

Wybieram się z naszą córką na zapowiadane długo Gwiezdne Wojny. Rozrywka to przednia. No i “nasz” czas – mamy z nastoletnią córką.

I w tej części opowieści wraca temat obecnych, nieobecnych, akceptowanych i odrzucanych – ojców. Na swój hollywoodzki sposób, ale raczej potwierdza to tezę, niż jej zaprzecza. Tezę, że to temat, którego poukładanie w sobie jest dla każdego jakoś palące, kluczowe.

I myślę, że nie darmo Pan Jezus uczy nas sylabizować “Abba”, “Ojcze nasz”. W tym mieszczą się wszystkie tęsknoty i zranienia, potrzeba przynależenia do kogoś i bycia kochanym w sposób bezwarunkowy i kompletnie bezinteresowny, bezpieczeństwa, zaufania, oparcia w opiekunie i przewodniku. I także potrzeba znalezienia własnej tożsamości w relacji z Kimś, kto nas nazywa po imieniu z największą miłością.

“Ojcze”. Jak wielkie, wysyłane w kosmos S.O.S. Po to urodził się Pan Jezus, żeby nas tych sylab nauczyć.

M

 

 

dni, których jeszcze nie znamy

January 2, 2016 5:00 am

Huk wielkiej tuby z confetti. Złote papierki lądują na pianinie, sprzęcie grającym, klockach i zabawkach Pawełka, a nawet odsłaniają naszym oczom pajęczynę na ścianie w salonie, stylowo na niej zwisając. Sprzątania na noc, drugi dzień i jeszcze kolejne dni.

Gdy wymiatamy kolejną szufelkę confetti, myślę, że to nie do wiary. Strzału dokonał nasz przyjaciel, który jeszcze półtora roku temu był ciężko chory. Choroba trwała kilkanaście miesięcy i cierpienie całej tej rodziny było ogromne. Gdy przyjeżdżali do nas, nasze rozmowy nie były tak lekkie i pogodne, jak w tegorocznego Sylwestra. Nie było nadziei. Nie było w ich przekonaniu żadnych perspektyw. I mówię, gdyby człowiek mógł w momentach kryzysów przewinąć czas do przodu i zobaczyć wszystko dobro, które przypadnie nam w udziale, nie dałby wiary. Jak to, że zobaczymy Wojtka w szampańskim nastroju do hucznej zabawy.

Mam nadzieję, że te kawałki confetti długo jeszcze będą wyfruwać spod szafek i przypominać o Bożych planach*. Zwłaszcza w chwilach trudniejszych. Choć mam wrażenie, że te chwile są dwa razy trudniejsze właśnie dlatego, że się zamartwiamy, co będzie. Będzie On.

Dobrego Nowego Roku 🙂

M

PS. Przypominaczy nam w domu nie zabraknie, nasz przyjaciel drugą tubę confetti dla swojej pociechy wystrzelił w pokoju naszej córki. 😉

Annus Domini 2016

January 1, 2016 5:05 am

Pierwszy dzień nowego roku, oktawa Bożego Narodzenia, uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Światowy Dzień Pokoju, okazja do bilansów, podsumowań, planów, postanowień… Zatrzęsienie tytułów i okazji 😉

Otrzymuję, wszyscy otrzymujemy dziś błogosławieństwo Aaronowe. Jest bardzo krótkie, ale dwukrotnie jest w nim mowa o obliczu Boga, które zwraca się ku mnie i rozpromienia nade mną. Dlaczego? Bo ja, my wszyscy, “nie jesteśmy już niewolnikami, lecz synami, a jeżeli jesteśmy synami – to dziedziczymy również dobra, które Bóg zechciał dla nas przeznaczyć” (Ga 4, 7).

Dlatego Rok Pański 2016 jest “rokiem łaski od Pana”, rokiem miłosierdzia, czasem rozpromienionego nade mną Bożego oblicza. Dlatego wszystkim PT Czytelnikom “Przystani” i sobie życzę za papieżem Franciszkiem: “Przezwycięż obojętność i zyskaj pokój” (hasło tegorocznego, 49. Światowego Dnia Pokoju).

Bóg miłosierny niech nam błogosławi! (ps. 67).

Andrzej O.