to, co od nas różne

May 21, 2016 9:38 am

Nie przestaje mnie zaskakiwać ilość i poziom negatywnych komentarzy czytelników pod postami portali katolickich. I to niestety nie chodzi o czytelników jakoś ewidentnie przeciwnych Kościołowi. Zdecydowanie najgorsze są wpisy “ortodoksów”: obelgi, obraźliwe epitety pod adresem osób mających inne zdanie, a także względem autorów, instytucji, księży. Zdumiewają mnie pokłady sarkazmu i ilość czasu poświęconego na wypisywanie licznych zdań po to, by kiepski świat skorygować. Właściwie brakuje tylko Biblii w drewnianych okładkach, którą można by walić po głowie bliźniego, jeśli tylko odważa się mieć inny pogląd na to czy tamto.

Myślę o Wojtyle i o sposobie, w jaki patrzył w oczy drugiemu człowiekowi. Nie była to nagana wzrokowa. Ludzie wspominają ten moment jako doświadczenie bycia w tamtej chwili najważniejszym dla niego człowiekiem na świecie (z drugiej strony – dobrze wiemy, jak kiepsko czujemy się w sytuacji odwrotnej, gdy jesteśmy dla kogoś dodatkiem do grafiku między telefonami i sms-ami, nieraz nawet przy wspólnym posiłku). I ten jego szacunek musiał zaczynać się gdzieś bardzo głęboko, w przeżyciu drugiego człowieka jako tajemnicy. Łatwe miał Pan Bóg zadanie, by kochać innych przez Wojtyłę.

Bo w końcu na ten paniczny strach przed tym, co od nas różne, Jezus odpowiada, że kocha do szaleństwa. I tego, kto na portalu społecznościowym ma inne zdanie. I męża, który nie pisze wierszy albo zmywa podłogę w “niewłaściwy”, bo inny od mojego, sposób. I żonę, która musi rano wypić kawę, bo inaczej dzień się dla niej nie zacznie. I nasze dzieci, z których każde jest tak różne, że zgodzić się im razem jest bardzo trudno, a nasza cierpliwość niejednokrotnie wystawiona jest na ciężką próbę. 🙂

m

 

 

Nagroda podczas Warszawskich Targów Książki

May 20, 2016 12:05 am

Dziś o godz. 16:00 w sali konferencyjnej “Londyn” w kompleksie Stadionu Narodowego, odbierzemy podczas Warszawskich Targów Książki nagrodę serwisu Granice.pl w kategorii “w świetle wiary-poradniki”, którą wywalczyli dla nas internauci. Serdecznie dziękujemy wszystkim czytelnikom i sympatykom. Będziemy bardzo szczęśliwi, jeśli zechcecie podzielić z nami uroczysty moment oficjalnego wyróżnienia.

A ponieważ w tym tygodniu, podobnie jak i w przyszłym, piszemy na blogu w klimacie Tematu 2: “Szacunek i akceptacja odmienności”, podzielę się refleksją, że bez tego nie byłoby także tej książki – bo praca nad nią wydobyła takie mnóstwo różnic między jej autorami, że czasami wydawało się, że nie zdołamy dotrzeć do wydania nakładem, a przynajmniej nie o zdrowych zmysłach :). Z drugiej strony, gdyby nie różnice, książka nie byłaby tym, czym jest – bogactwem odkryć podczas jej pisania, wielością perspektyw i uzupełniających się narracji.

I kiedy wydaje się, że pewne sytuacje w małżeństwie, rodzinie czy w zespole ludzi, z którymi pracujemy, są nie do przezwyciężenia, przychodzi refleksja, że trzeba otworzyć w sobie szeroko drzwi na inność drugiego. Z zaciekawieniem ją przyjąć, a z czasem ukaże się jej bogactwo – coś, co per saldo pomnoży niezwykle nasz duchowy kapitał.

m

prezentacja_raz

Nagrodzone książki są zaprezentowane na stronie plebiscytu  oraz w tekście podsumowującym plebiscyt.

jedność w odmienności

May 19, 2016 5:00 am

Szacunek i akceptacja odmienności. Drugi temat Programu 1. Gdy myślę o jakiejś ilustracji, to przed oczami pojawia mi się Kasia i ś.p. Jakub – nasze ogniskowe, kochane małżeństwo. Prawdziwi świadkowie jedności  w odmienności. Po ludzku – różniący się bardzo osobowością, temperamentem, a tak bardzo dopełniający i szanujący się nawzajem, przyjmujący i akceptujący swoje różnice, traktując je z humorem i dystansem. Tak dobrze było przebywać w ich towarzystwie, cieszyć się ich pokojem, harmonią, łagodnością we wzajemnym odnoszeniu się do siebie. Swoją obecnością wprowadzali pokój i radość.

Pisaliśmy już na łamach Przystani o chorobie i odchodzeniu Jakuba. Dziś chciałabym Was zaprosić do odsłuchania świadectwa Kasi * o tym, jak nawet najtrudniejszy po ludzku czas – ciężkiej choroby, odejścia najbliższej osoby wcale nie musi oznaczać pogrążania się w ciężkim smutku, a może stawać się czasem cudów przemiany serc i coraz piękniejszego przylgnięcia do Bożego Miłosierdzia. Kasiu, dziękujemy Ci za poruszające do głębi świadectwo tego, jak bardzo Pan Bóg prowadzi i okazuje swą miłość i miłosierdzie tym, którzy całym sercem Mu ufają.

Basia

*audycja “Czas dla nas” z 17. 05 2016, radio eM

kawa czy herbata?

May 18, 2016 5:00 am

Rozpadła się nam Święta Rodzina. Rozpad został spowodowany niechcący przez najmłodszego synka (15 miesięcy), który ją upuścił (w ciągu 5 minut pobytu w kojcu, skąd dostał się do zawartości biblioteczki). Figurka w pastelowych beżach przedstawiała Maryję z Dzieciątkiem, prowadzonych na osiołku przez św. Józefa. Znaczyła wiele, bo Brat przywiózł mi ją w prezencie z Wielkiej Brytanii.

Po namyśle, właściwie Oni się nie rozpadli. Rozpadł się osiołek, ale cała trójka została przytulona w jednym kawałku. A przecież rozpad byłby nieunikniony, różnili się od siebie tak bardzo. Józef, który na kartach Ewangelii nie wypowiedział ani słowa, a Maryja umiała wypowiedzieć wszystko, “a jak trzeba było to nawet wierszem” (jak pięknie zauważył na Programie 4 nasz dobry kolega i lekarz, Andrzej, mąż Reni). On, jednowątkowy, jak coś robił, to cały był w tym. Jak szlifował, to nie planował wakacji; Ona, prawdziwy multi-tasker, jednocześnie zajęła się dwoma stanami błogosławionymi – swoim i Elżbiety. Bądźmy szczerzy, na pewno się różnili od siebie. I dzisiaj “nadmierne różnice” to powód wystarczający, by się nie spotkać w małżeńskim życiu, albo nawet pójść każdy swoją drogą.

Jest coś takiego, co sprawia ślub, choć nie powinien: jakby dawał prawo do wchłonięcia drugiego i przerobienia go na to, co swojskie, znane i wzorcowe (jak ja sam(a)!!!). Zgubne to dla małżeństwa zapędy. Bądźmy oryginalni, wygrywajmy nasze związki, dając mężowi/żonie szeroką przestrzeń na bycie innym. Nie tylko tolerowanym, ale podziwianym i kochanym.

Dobry początek: zrobienie mu zamiast kawy, którą uwielbiam – herbaty, za którą on przepada (to akurat z własnego podwórka 🙂 )

m

święta racja

May 17, 2016 5:00 am

“Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.” (Mk 9,33-34)

Te kłótnie, sprzeczki, ostre wymiany zmian o rację, o wydumaną wyższość, pozycję – chyba każdemu są znane. A konsekwencje? Ciche godziny, dni, z łaską udzielone odpowiedzi, rozmowy tylko konieczne, zazwyczaj organizacyjno-logistyczne. Gorzej jeszcze, gdy w konflikt wciągnięte zostaną dzieci i stawiane pod ścianą „jedynie słusznego wyboru” jednej ze stron.

Och!

A racja? Ta święta racja – jaka jest?

Uczniowie Jezusa, w Jego obecności, gdy chciał dowiedzieć się, o czym tak zawzięcie rozmawiali, postanowili … zamilknąć.

Ta pozycja, wyższość, tytuły, wydumane racje potrzebne są tylko nam samym, naszemu egoizmowi. A już na pewno nie Jemu, Jezusowi. Bo On zachęca, aby przyjąć każdego takiego jakim jest, z należnym szacunkiem. Aby stać się też sługą, zwłaszcza dla najbliższych. Aby przyjmować tych najsłabszych i najmłodszych, a wówczas przecież przyjmuje się Jego.

Radości z podjętej służby życzę sobie i Wam 🙂

Dorota

Nowy początek

May 16, 2016 12:14 pm

Zakończyliśmy Program 1: JA+TY=MY w Meksyku. Wolność od presji czasowej, jaką się tu przeżywa, na szczęście działa w dwie strony—można się trochę spóźnić na początku i można trochę opóźnić zakończenie. Nikt się tym nie denerwuje (no, może niezupełnie nikt 😉 ). Zamiast więc zakończyć wszystko o 17:00, skończyło się o 19. I to też tylko część oficjalna, bo pożegnaniom nie było końca. Czasem nawet i po kilka razy.

Po raz pierwszy przydarzyło się nam, że uczestnicy sami z siebie zorganizowali listę z numerami telefonów, żeby być w kontakcie. Byli tak przejęci Programem i pracą w swoich grupach, że już zaczęli planować spotkanie, żeby nie tracić ze sobą kontaktu. To jakaś niezwykła odpowiedź na nasze starania, żeby w każdym Centrum Troski o Rodzinę były regularne spotkania Przystani Małżeńskiej.

Czytam Słowo Boże, które jutro otworzą. U nas święto Matki Bożej, tu dzień powszedni. Ale Słowo, które jest w tej części świata, mówi o budowaniu nowego środowiska w oparciu nie o mądrość tego świata, który ma swoje pomysły na małżeństwo, ale w oparciu o tę mądrość, która pochodzi od niego: „Mądrość zaś [zstępująca] z góry jest przede wszystkim czysta, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców…” (Jk 3, 17). Tak wygląda naturalne środowisko do tworzenia zdrowej rodziny. Ale i nie tylko rodziny, bo przecież w oparciu o takie właśnie wartości chcielibyśmy budować każdą międzyludzką wspólnotę.

Kończy się mój bardzo intensywny pobyt w Meksyku i podobnie kończy się kilkutygodniowa podróż „misyjna”. Posługa w Instytucie Papieża VI w Omaha, trzy Programy JA+TY=MY i dwa szkolenia dla naszych par trenerskich, że o wszystkich indywidualnych spotkaniach nie wspomnę. Jest za co dziękować. 🙂

W sposób szczególny dziękuję tym, którzy mi każdego dnia towarzyszą swoją modlitwą, stojąc za tym wszelkim dobrem, którego mogłem być świadkiem.

Z najserdeczniejszą modlitwą, którą mam nadzieję móc przekazać osobiście Matce Bożej w Jej sanktuarium jeszcze dziś. Jutro powrót. Do usłyszenia już z Polski.

Padre Jay

IMG_5210

 

Z Zespołem trenerskim

 

IMG_5219

 

Ks. Luis Alejandro Monroy López – współpracownik Programów w Meksyku – poprowadził wykład w Sesji 5.: Dialog i Komunikacja

 

IMG_9231

 

IMG_9229

IMG_9224

IMG_9222

IMG_9220

IMG_9219

IMG_9218

IMG_9217

IMG_9216

 

Meksyk!

May 15, 2016 8:39 am

Meksyk ma osobną część terminala na przyloty z Ameryki Południowej. Tu każdy bagaż jest prześwietlany (w końcu to przylot z Kolumbii) oraz – jeśli ma się to szczęście – dodatkowo dokładnie sprawdzany. Kontrolujący – mimo późnej już pory, bo lądowanie było po godzinie dwudziestej – nie zostawią żadnej kieszonki plecaka czy kieszeni torby niesprawdzonej. Książki są otwierane i przeglądane, a paczki otwierane. Ja zwykle mam to szczęście, że spędzam trochę więcej czasu z celnikami przy szczegółowej kontroli mego bagażu. 🙂

Trochę ich rozumiem, bo sam robię podobnie na spotkaniach z parami trenerskimi, gdy szlifujemy warsztaty i podnosimy nasze kwalifikacje. Też nie zostawiam żadnego warsztatu bez sprawdzenia i staram się wyjaśnić dlaczego to trzeba zrobić tak a nie inaczej. W końcu chodzi o jakość naszej pracy podczas Programu. Tak szkoliliśmy się tym razem i w Meksyku podczas symulacji warsztatów.

Mieliśmy zgłoszonych dwadzieścia par, szesnaście potwierdziło a przybyło… osiemnaście. Na szczęście byliśmy przygotowani. Marichu (czyli Maria Jesusa) i Juan Manuel – nasi meksykańscy odpowiedzialni za Centrum – dopięli wszystko na ostatni guzik. Oczywiście zaczęliśmy z małym opóźnieniem (czyli pół godziny później), ale to szczęśliwie wkalkulowaliśmy wcześniej.

Trzy osoby wymieniają się przy tłumaczeniu. Każdy, kto kończy swoją „szychtę”, wychodzi wykończony. To pod każdym względem bardzo intensywny Program.

Nikt nie przebił jeszcze meksykanów w organizacji romantic dinner. Stoliki ustawione w ogrodzie, płonące lampki, piękna muzyka w tle, na dworze 22°C, kelnerzy roznoszący posiłki do stolików (w tym roku wyjątkowo jako kelner pracuje „znajomy ksiądz z Polski” – co dodaje to wieczorowi uroku, bo wszyscy uczą się, jak powiedzieć po polsku „dziękuję”:) ).

Ciekaw jestem, jak to się wszystko dziś zakończony, skoro to dzień Zesłania Ducha Świętego. A On sam przecież jest obecny przy każdym zawieranym Sakramencie Małżeństwa, uroczyście przyzywany w trakcie liturgii. Powierzamy się – jak zawsze – Waszej modlitwie.

Z serdeczną pamięcią

Padre Jay

sygnały

May 14, 2016 5:00 am

Emitujemy sygnały. Pytamy: “Czy kupiłeś marchewkę?”, a chcemy zapytać: “Czy mnie kochasz?”. Dzwonimy do przyjaciela i mówimy, “mam nadzieję, że nie przeszkadzam” i oczywiście bardzo chcielibyśmy nie tylko nie przeszkadzać, ale być tym głosem, który ktoś chciał usłyszeć.

Inni emitują te same sygnały do nas. Mąż mówi, “posprzątałem garaż” i chciałby usłyszeć, że jest mistrzem świata w dziedzinie dokonywania rzeczy niemożliwych. Albo “zrobiłem Ci kawę” i to znaczy, “pamiętałem, że ostatnio mówiłaś, że dawno Ci nie zrobiłem kawy ani herbaty, to chciałem sprawić Ci radość i pokazać, że pamiętam”.

O ile własne sygnały wypuszczane do innych bierzemy bardzo serio i strasznie byłoby usłyszeć w telefonie “przeszkadzasz mi okropnie”, a od męża – “nie kupiłem Ci głupiej marchewki, bo się spieszyłem”, nie zawsze pamiętamy,  że inni także emitują na wrażliwych falach. I gdy zapominamy, możemy złamać serce sprawcy porządków w garażu mówiąc: “Ale nie obrałeś ziemniaków”. Albo ukarać za luki w pamięci najważniejszego baristę w domu, pozwalając, by kawa wystygła, bo była posłodzona, a my w tej wersji nie przepadamy.

Pięknie napisała Basia, że łagodność to otwartość na drugiego. Łagodność to także gotowość na jego wrażliwość, na lęk, czy zostanie przyjęty taki, jaki jest. Bo jest to lęk najgorszy. Żeby drugą osobę uchronić przed zranieniem, moglibyśmy sprawdzać, czy każde zdanie wypowiadane pod jej adresem można by przełożyć na “dobrze, że jesteś”.

m

z łagodną otwartością

May 13, 2016 5:00 am

Upłynęło już prawie 8 lat, odkąd uczestniczyliśmy z mężem w Programie 1. Wciąż żywa jest w nas wdzięczność za dar tej drogi, tak mocno dotykającej konkretów i rzeczywistości naszej małżeńskiej codzienności. Choć zmieniają się realia w naszym domu i w pracy, to punkty wyznaczone przez Program nadają stały kierunek, pilnują, by nie zboczyć z dobrego kursu, mobilizują do rozwoju i ciągłego starania o „lepsze dziś”.

Temat związany z łagodnością chyba najmocniej we mnie „pracuje”. Odkrywam, jak mocno łagodność związana jest z otwartością na drugiego, zwłaszcza z gotowością do przyjmowania go z jego brakami, niedoskonałościami. Jak bardzo wiąże się ona z pragnieniem, by spotkać drugiego właśnie w tym punkcie, w którym on i ja jesteśmy w danym momencie, a nie w mojej idealistycznej wizji. Bardzo bliskie jest mi to, o czym pisała Małgosia – by swoje tworzenie wizji męża, dzieci, dnia, spotkania itp. zastępować wcześniejszym wypracowywaniem w sobie reakcji na to, co może mnie dotknąć jako niespodziewane i trudne, co denerwuje i drażni. To dla mnie duża przestrzeń do pracy nad sobą.

Basia

12 V

May 12, 2016 5:12 am

… to oczywiście wspomnienie pierwszego z “zimnych ogrodników” – św. Pankracego, męczennika. To data kojarzona często z Marszałkiem Piłsudskim. W 1926 roku tego właśnie dnia rozpoczął się Przewrót  Majowy, a w 1935 wieczorem umarł Marszałek… Ale 12 V to także data święceń biskupich Stefana Wyszyńskiego, biskupa lubelskiego. W tym roku mija 70 lat od tego wydarzenia.

Ostatnio na blogu wiele można przeczytać o godności, o łagodności. Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński wśród ogromnego dorobku pozostawił także “ABC Społecznej Krucjaty Milości”. Zachęcam do lektury całości – to 10 krótkich punktów. Oto jeden z nich: “Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć”.

W dalekim Mexico City w ten weekend małżeństwa bedą pracować nad poprawą wzajemnych relacji. Bądźmy z nimi i prowadzącymi  program w modlitewnej bliskości.

Andrzej O.