Złap czas zamiast pokemona

July 21, 2016 10:37 am

Świat oszalał na punkcie nowej gry Pokemon GO. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał – to aplikacja na smartfona, która wymaga od użytkownika, by chodził i zbierał pokemony. Wykorzystuje mapy i kamerę, więc idziemy sobie po ulicy, gdy nagle wyskakuje nam na telefonie pokemon, którego trzeba złapać. Ludzie oszaleli – biegają po mieście, wyskakują z samochodów, bo na mapie znalazł się właśnie jakiś rzadki okaz pokemona; wchodzą na prywatne posesje; w USA powstała nawet grupa przestępcza, która zwabiała swoje ofiary, podstawiając im wirtualne pokemony. Jeden mężczyzna pochwalił się w sieci zdjęciem, na którym złapał pokemona, podczas gdy jego żona rodziła. Tak, taki świat.

Niektórzy twierdzą, że to może i dobrze, bo zamiast zwykłego „grania” ludzie zażywają trochę ruchu. Ale zobaczmy, w jakim kierunku nas to prowadzi – telefon, który przecież miał służyć przede wszystkim komunikacji, powoduje, że ludzie co prawda biegną w tłumie, ale jednak biegną nie z innymi, ale z własnym smartfonem. Jeśli zwrócą na innych uwagę, to tylko dlatego, że weszli im w drogę. Technika, która miała ułatwiać komunikację, może stanowić poważną przeszkodę w relacjach.

Dobrze sobie zrobić taki „technologiczny rachunek” – ile mamy w domu ekranów (tablet, tv, komputer, smartfon), na których koniecznie musimy coś sprawdzić właśnie wtedy, kiedy Żona/Mąż chce o czymś pogadać. U nas w domu pomógł przypadek/wypadek – zepsuł się laptop. I o dziwo, bez niego świat się nie zawalił (komputer stacjonarny włączamy tylko w przypadku wyższej konieczności, za długo się włącza, żeby tylko zerknąć na coś na chwilę), a my mamy więcej czasu dla siebie. Dlatego laptop, jak był zepsuty, tak leży zepsuty, a nam do jego naprawy zupełnie się nie spieszy.

Łukasz Czechyra

gdy on nie ma głowy do dat

July 20, 2016 5:00 am

Kolega redakcyjny któryś mógłby coś napisać po stronie Panów na temat tego, jak to super mieć w kalendarzu wszystkieimieninyurodzinyrocznice. Celowo piszę razem, bo w życiu bliskich mi mężczyzn (Mąż i kiedyś Tata) funkcjonują te zjawiska jako nierozpoznawalny gąszcz albo też swego rodzaju wredne miny przeciwpiechotne, które nagle wybuchają w planie miesiąca czy tygodnia i okazuje się, że to już właśnie ten dzień. Więc ja, by nie tworzyć idealistycznych wizji, napiszę coś (może nie do końca na bardzo poważnie) o wychodzeniu naprzeciw amnezji.

Pomyślałam już dawno temu, że to niesprawiedliwe, czekać, aż “on na pewno zapomni” i wyskoczyć z przypomnieniem, jak już jest musztarda po obiedzie i w grę wchodzi tylko szeroka paleta pretensji. Że można po prostu przypomnieć. Od dyskretnego “o, już we wtorek moje urodziny, jak ten czas szybko leci”, przez “zbliża się nasza rocznica ślubu, co zrobimy tym razem?”, a nawet kończąc na “marzyło mi się to czy tamto”. Mimo że nieraz kobietom jest tak trudno mówić o swoich potrzebach (łatwiej wypominać po fakcie, że nikt ich nie wziął pod uwagę, ale to temat na dłuższy wpis).

I wreszcie sposób, który rozminowuje atmosferę. Zagaić życzliwie: “Kochanie, porozmawiajmy teraz o Tobie. Czy myślałeś już, co chciałbyś mi kupić na moje urodziny?”  😉

m

Przerwa

July 3, 2016 5:00 am

Drodzy Czytelnicy,

Przez najbliższe dwa tygodnie blog Fundacji będzie miał przerwę w nadawaniu. Przyczyna jest bardzo optymistyczna – mój urlop rodzinny związany z utrudnionym dostępem do wifi (po raz pierwszy zresztą od powstania bloga cztery lata temu – jak widać pisanie książek o work-life balance służy ich autorom 🙂 ) W międzyczasie zapraszam serdecznie do zapoznania się z odświeżonym składem Redakcji na stronie, która odsłania, kto kryje się za wpisami na naszym blogu. Witamy bardzo ciepło w gronie piszących Mariusza Rogalskiego oraz Olę i Łukasza Czechyrów, obecnych już ze swoimi pierwszymi postami.

Dziękujemy za Waszą informację zwrotną w ankiecie. Pomoże nam w szczegółowym sformułowaniu naszej misji, która od zawsze miała być przede wszystkim wspieraniem relacji w rodzinie, a zwłaszcza relacji małżeńskiej z całym bogactwem radości i czasem niemałego trudu, jaki wiąże się z jej budowaniem.

Do usłyszenia niebawem 🙂 Dobrego wakacyjnego czasu

Małgorzata Rybak w imieniu Zespołu Redakcji

co dał nam Kuba

July 2, 2016 5:00 am

Kuba Błaszczykowski, pomimo nieszczęsnej historii z obronionym karnym, albo tym bardziej poprzez nią właśnie, stał się bohaterem tych dni. Dla mnie też. Wczoraj obudziłam się o szóstej rano z wielkim ciężarem na piersiach, zastanawiając się, jak to musi być dla piłkarza – dzisiaj po tym wszystkim wstać. I że miało być inaczej. W końcu miało się nam, Polakom, udać. Choć w czasie dogrywki powiedziałam do Andrzeja: “Wiesz, chciałabym, żeby Polacy wnieśli coś niezwykłego i szlachetnego do tego Euro, coś, po czym zostaną zapamiętani, bo oni to w sobie mają. Coś więcej niż samą genialną grę.” Dopiero po chwili okazało się, że te szlachetne sprawy zaczęły wybrzmiewać z niesłychaną silą w odpowiedzi właśnie na niepowodzenie.

Wśród wielu słów uznania i otuchy dla Kuby znalazłam także jedną z jego wypowiedzi, która mocno wpisuje się w moje ostatnie przemyślenia na temat tego, czym jest dom: “Jest tylko jedno miejsce na świecie, gdzie jestem ważny, gdzie jestem kimś, bez względu na to, ile strzeliliśmy bramek, czy wygramy czy przegramy mecz – to Dom, moja Rodzina. Jestem kibicem tak jak Wy – kibicuję Rodzinie!”*

Człowiek, który jako dziecko był świadkiem rodzinnej tragedii, gdy ojciec zabił jego mamę, mógłby o rodzinie nie mieć nic do powiedzenia, poza wielkim żalem i wielką czarną dziurą po domu utraconym. A jednak nie. Z największego deficytu uczynił jakąś życiową dewizę.

Trzeba się wysilić, by dać znać swoim bliskim, że są ważnymi osobami. To te wszystkie “nadłożone kilometry”, przerwane inne ważne i pilne czynności, nieprzespane noce, żeby znaleźć rozwiązania, wysiłek nieustannego pojednania i przezwyciężania urazy, lenistwa i tym podobnych. Ale też miłość w obliczu klęski, niepowodzenia, kryzysu, choroby.

Małgorzata Rybak

Wypowiedź Kuby Błaszczykowskiego z roku 2012 w ramach kampanii społecznej “Kibicuj rodzinie”.

Błaszczykowski30.06

Chodzenie parami

July 1, 2016 5:00 am

Chodzenie parami kojarzy się z przedszkolem albo wczesną podstawówką. Wszelkie przemieszczenia Maluchów, Średniaków, Starszaków, Biedronek, Zajączków, Smerfów, Krasnali, Pszczółek, Skrzatów – odbywają się parami. Teraz często zauważam, że przedszkolaki i uczniaki mają dedykowane kamizelki odblaskowe – często z nazwą i logo placówki edukacyjnej, którą reprezentują. Ktoś musi zorganizować ustawienie się w parach, dbać o zwartość szyku – żeby początek nie uciekał, a koniec nie marudził 😉

Nie wiedzieć czemu w języku polskim funkcjonuje powiedzenie, ze nieszczęścia chodzą parami. Nie zgadzam się z tym absolutnie. Nieoczekiwanym, ale miłym potwierdzeniem tego była chwila przewracania strony kalendarza na następny miesiąc – zauważyłem napis na obrazku: ” TAKŻE SZCZĘŚCIA CHODZĄ PARAMI”. W parze, w “cztery oczy” – jestem cały dla drugiej Osoby, przyjmuję ją i obdarowuję: i sobą – moją obecnością, i moim czasem.

Mam nadzieję, że każdy z PT Czytelników “Przystani” będzie miał możliwość choć kilkudniowego letniego wypoczynku, zatrzymania się w biegu codzienności, oderwania się od wykonywania planów, założeń, harmonogramów. Że “czas dla nas” – nie będzie pustym hasłem…

Andrzej O.