trzy gole Roberta Lewandowskiego

October 11, 2016 5:00 am

Jestem wzrokowcem do bólu. Jeśli nie widzę, to nie słyszę. Ale w ostatnią sobotę wieczorem, gdy jechałam do sklepu całkiem już po ciemku, w radiowej “Jedynce” leciała akurat na żywo relacja z meczu Polska-Dania. I Lewandowski strzelił pierwszego gola. Nie widziałam wszystkich tryumfalnych gestów i oznak radości, które normalnie skupiłyby moją uwagę. Mogłam tylko słuchać. I nawet nie tyle poruszyła mnie słowna żonglerka sprawozdawcy, który stał się jak Wojski i Jankiel w jednej osobie, opowiadający metaforyczny epos o bohaterze. Bardziej słyszałam to, co działo się na trybunach.

Na trybunach był szał. Huk. Nazwisko strzelca skandowane z taką siłą, że stadion powinien rozpaść się na kawałki. I myślałam o tym, co musi dziać się w sercu i umyśle Lewandowskiego. Jak pochłania tą energię, wysyłaną przez trybuny, jak zaczyna z nią współgrać, jak ona zaczyna pisać sens jego gry. Jak euforia przekłada się na działanie. Więc nie zdziwiło mnie kompletnie, gdy – wsiadłszy do auta z powrotem z zakupami – zostałam poinformowana o kolejnym golu. Lewandowski te następne bramki musiał strzelać z wielką lekkością, jak na skrzydłach, które podarowali mu w prezencie kibice.

Klik. Zaraz skojarzyło mi się z tym, czego mężczyzna potrzebuje jak powietrza. Uznania. To potrzeba, wokół której – obok szacunku – buduje się jego męska tożsamość. Tym więcej jest zdolny dać z siebie, im bardziej zostaje to zauważone i docenione.  Jego poczucie własnej wartości, wiara w siebie, przekonanie, że wszystkiemu podoła – rośnie natychmiast. Nieszczęśliwym jednak splotem okoliczności, my, kobiety, częściej po latach małżeństwa wpadamy bez gracji w rolę… zrzędy. Huku trybun w domu nie ma, jest Radio “Narzekam”.

A możemy przecież zostać żonami szczęśliwych mężczyzn, którzy widzą w naszych oczach swój blask. Jesteśmy dla nich tak ważne, że nasze uznanie nadaje sens ich staraniom.

m

P.S. Przypomina mi się Mikal, żona króla Dawida, która śmiała się z niego, gdy tańczył przed Arką Przymierza i zebranym ludem. Ich relacja na zawsze pozostała bezpłodna. W duchowym sensie, relacja w której kobieta nie wzmacnia mężczyzny, by był nim bardziej poprzez jej uznanie, także staje się w jakiś sposób jałowa.

 

Koniec Education Phase 1 w Omaha

October 10, 2016 9:21 am

Od poniedziałku kilkadziesiąt nowych instruktorów i lekarzy rozpocznie nowy rozdział w swoim życiu – posługę w oparciu o Creighton Model FertilityCare System. Jeden z lekarzy, odbywający staż (fellowship) w Instytucie Papieża Pawła VI, który właśnie ukończył czteroletni staż w szpitalu w St. Louis, powiedział, że wydawało mu się, iż o leczeniu endometriozy wiedział już sporo, ale dopiero tu, w Instytucie Papieża Pawła VI, pod okiem doktora Hilgersa, uświadomił sobie, jak wiele jeszcze przed nim nauki i jak inne jest podejście NaProTechnologii do tego zagadnienia.

Za każdym razem urzeka mnie na nowo niezwykła troska i szacunek dla pacjenta w Modelu Creightona – słuchamy tego, co się dzieje w organizmie, uczymy się go i do tego dostosowujemy leczenie. Wiele spotkań z instruktorem i długa diagnostyka, która ostatecznie pomaga lekarzowi podjąć decyzję o leczeniu.

Dziękuję wszystkim za wsparcie i otoczenie opieką modlitewną całego kursu. Trudno sobie wyobrazić. jak udałoby się przetrwać cały jego trud, gdyby nie tyle modlitwy w tej intencji.

Z pamięcią o wszystkich

ks. Jarosław

 
popepaulviinstitute4

popepaulviinstitute3

popepaulviinstitute2

popepaulviinstitute1

popepaulviinstitute5

 

Zdjęcia – źródło: https://www.facebook.com/PPVI.Institute/photos/pcb.1306004952765591/1306004456098974/?type=3&theater

irytacja

October 9, 2016 5:00 am

– W pracy odpowczywam, nie jestem w stanie wytrzymać psychicznie z dziećmi – usłyszałam ostatnio od mamy dwójki (4 i 2 lata).

Bardzo mnie to zastanowiło. To trochę podobnie jak ze sformułowaniem, że “coś mnie doprowadza do szału”. Szał zostaje zapodmiotowany w kimś drugim. To język, który nie przypisuje nam mocy sprawczej, odpowiedzialności. Tu – coś strasznego i nie do wytrzymania jest w dzieciach. A przecież to nieprawda. Przecież to my, dorośli, modelujemy zachowania dzieci i jesteśmy po to, by im pomagać sobie radzić z trudnymi emocjami. Coś więc tutaj się wymieszało.

Myślę, że irytacja jest serdeczną siostrą frustracji. O ile te panie są zdolne do ciepłych uczuć. 🙂 Pewnie ma wiele przyczyn i część z nich leży w naszych przekonaniach i oczekiwaniach, które nie do końca są zgodne z realiami. Jak wtedy, gdy żona oczekuje, że mąż czy dzieci będą “jacyś”. Na przykład że dzieci będą siedziały nieruchomo i układały puzzle (dwa tysiące kawałków), a mąż zamieni się w najlepszą przyjaciółkę. Więc otwarcie się na rzeczywistość (i uchwycenie jej piękna w tym, co inne niż oczekiwania) jakoś z irytacji może leczyć.

Druga rzecz, to nasze potrzeby. Irytacja mówi nam, że jakieś ważne potrzeby nie zostały zaspokojone. Jak wtedy, gdy lista zadań permanentnie wykreśla odpoczynek i rozpoczyna się nasza jazda na oparach. I czekamy, aż ktoś powie: “zdrzemnij się”, “idź wcześniej spać”, “odpocznij”, “robota nie zając”. Ale tak jak “doprowadzanie do szału” nie jest odpowiedzialnością innych, podobnie mój odpoczynek, moja drzemka, moja lektura – leżą w sferze mojej własnej odpowiedzialności.

Dobrego odpoczynku – i byśmy dali się pozytywnie zaskoczyć temu, co inne niż chcieliśmy

Małgorzata Rybak

O przełamywaniu "pata" w relacjach

October 8, 2016 5:00 am

Podoba mi się wyrażenie “mądrzejszy musi ustąpić” albo “ktoś musi być mądrzejszy”. Przynajmniej w relacjach w rodzinie czy między przyjaciółmi lub znajomymi.

Jest spór. Kłótnia. Czasem ciche dni. Potem jedna ze stron zaczyna okazywać dobro drugiej, bo wie, że jak go nie okaże, to nie będzie lepiej. Mówi przepraszam. Pisze. Dzwoni. Robi prezent. Przytula. I powoli topnieje żal. I znowu wszystko wraca do normy.

Fajne jest to, że mądrzejszy, który ustępuje, to w praktyce ten, który okazuje więcej dobra. Mądrość nie jest więc rozumiana jako posiadanie racji czy wykorzystanie inteligencji, żeby wyjść na swoje. Mądry to ten, który jest szybciej dobry.

ks. Wojciech Węgrzyniak, Kraków

Kraina łagodności…

October 7, 2016 5:00 am

…to nie tylko tytuł cyklu programów TVP 1 z lat 1994-1996 i serii płyt zawierających utwory z nurtu piosenki turystycznej, autorskiej, literackiej, poezji śpiewanej. Kraina łagodności to także obszar, a może raczej atmosfera, która powinna być wynikiem moich działań – zawsze, ale szczególnie po JA+TY=MY. Czasem ludzie mówią, że przeciwstawieniem łagodności jest gniew, porywczość, niecierpliwość. Ale myślę, że bardzo dużym przeciwieństwem jest obojętność, egoizm, brak zaangażowania…

Dziś, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, słyszę, że “Apostołowie trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i Jego braćmi” (Dz 1, 14), i “niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38)… Zatem łagodność – to także jednomyślność, to spolegliwość, ale i zaufanie Bogu…

Można powiedzieć, że Maryja jest wzorem i esencją łagodności. Modlitwa różańcowa – spokojna, łagodna, bardzo prosta – może być drogą, środkiem ku łagodności, ku jej pogłębieniu. Drogą wyzbycia się egoizmu, nauką wyrozumiałości.

Maryja – kraina łagodności… Chyba nie ma teologicznych przeszkód, by i taki tytuł dodać do loretańskiej litanii 😉

Andrzej O.

czym jest łagodność?

October 6, 2016 5:00 am

Warto się zastanowić, czym jest łagodność. Zastanawiałam się nad tym kilka lat temu, gdy podczas rekolekcji w Wisełce jeden dzień był jej poświęcony. Pozwolę sobie przytoczyć tu mały fragment z materiałów rekolekcyjnych:

Święty Tomasz z Akwinu poucza nas, że łagodność to cnota moralna, która odnosi się do uczucia, gdyż to ona sprawia, że jesteśmy w stanie opanować rosnące w nas uczucie gniewu. Człowiek, który się gniewa na drugiego, zwykle pragnie odwetu, natomiast łagodność opanowuje w nas tę dążność do odwetu i dlatego też możemy powiedzieć, iż łagodność jest przejawem (owocem) miłości, która nie szuka swego, gniewem się nie unosi i nie pamięta złego (zob. 1 Kor13, 5).

Łagodność jest umiejętnością zachowania spokoju w cierpieniu, wobec ludzi przykrych i dokuczliwych. Łagodność maluje się na twarzy, w spojrzeniu, ujawnia się w głosie i w słowach.

Łagodność jest “ciepła”. (…) jest oznaką mądrości, która miłuje pokój, powoduje ustępliwość w sporach. Nasza łagodność ma wyrażać się w zdolności wybaczania urazów i bycia wyrozumiałym dla błędów naszych bliźnich, nawet wtedy, gdy w zamian nie możemy się tego spodziewać od nich.

Łagodność jest pełna miłosierdzia, a jednocześnie nie jest stronnicza i obłudna. Łagodność nie broni się, nie szuka własnych racji. Posiada ona coś z Bożego spojrzenia na człowieka, pozwala dostrzec człowieka w człowieku, jego godność, osobowość, wartości, które są dla niego ważne i istotne, pozwala niejako wejrzeć w głąb duszy drugiego człowieka i właściwie go zrozumieć. Boży człowiek posiadający ten dar potrafi zawierzyć swoje życie Bogu ufając, że wszystko, co go dotyczy dostrzega zawsze Bóg i sprawiedliwie go osądzi. Można powiedzieć, że łagodność, podobnie jak wierność jest cechą, która określa, jakimi rzeczywiście jesteśmy.

Łagodność wymaga prawdziwych zmagań od tego, kto zgodzi się na nią postawić. Z czasem stanie się jednak mocą dla niego. (Adam E.Szczepanowski, Owocem Ducha Św. jest łagodność.)
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/MR/lagodnosc.html

[Materiały rekolekcyjne – Wisełka 2013. “Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w cichość.”(por. Kol 3,12); opracowanie tematu: Barbara Godziek, Dorota i Jarosław Horzelowie]

Dorota

P.S. Następnym razem chętnie opiszę przeciwieństwo łagodności, czyli gniew – nie po to, aby szczególnie się nad nim pochylać, ale po to, aby nauczyć się go rozpoznawać i nazywać.

Owoce Ducha

October 5, 2016 5:00 am

Łagodność… pierwszy krok do wielu spraw: poszanowania drugiej osoby, zrozumienia współmałżonka, lepszych relacji z rodzicami, dziećmi, znajomymi itp. Jak to jednak często bywa, ten pierwszy krok bywa najtrudniejszy – bo przecież niby czemu to ja mam być ten łagodny? Żona pierwsza nie powinna? Albo jak być łagodnym, jeśli ten koleś w pracy ciągle robi mi na złość? Niby dlaczego mam być łagodny wobec rodziców czy teściów, którzy chcą nam układać życie według ich planu, który niekoniecznie zgadza się z naszym?

Odpowiedź jest bardzo prosta: nie dlatego, że tak mówi ks. Jarek, nawet nie dlatego, że dzięki łagodności łatwiej się dogadać z żoną/mężem (a to naprawdę działa!), ale dlatego, że Jezus taki był. A łagodność to jeden z owoców Ducha, wymienionych przez św. Pawła.

Jeśli już jesteśmy przy św. Pawle, – na pewno każdy zna jego Hymn o miłości (1 Kor, 13). Jest pewna genialna metoda oparta właśnie na tym fragmencie Pisma Świętego, dzięki której każdy może sprawdzić poziom m.in. swojej łagodności. Wystarczy przy lekturze podmienić słowo „miłość” na swoje imię.

Polecam szczególnie czytanie na głos.

Łukasz

Gra: „Gościniec… poprzez czas i przestrzeń”

October 4, 2016 9:53 am

O tej grze dziś już się bardzo dużo mówi i dużo dobrego pisze (np. wywiad w Gościu Niedzielnym), a jednak grono, które miało okazję już w nią zagrać, jeszcze nie jest liczne. Nam się to udało! I choć był to zaledwie jeden scenariusz, dał nam jednak przedsmak tego, co nas w niej czeka.

Prawdziwe emocje, prawdziwe wyzwania, prawdziwa współpraca i prawdziwy duch wspólnoty. Każdy wnosi ze sobą to, kim jest, nikogo nie udaje i dzięki temu ma znakomitą okazję, by poznać siebie w sytuacjach, które w życiu nie zdarzają się często.

Fantastyczna przygoda dla całej rodziny! I to wielopokoleniowej. Młodzi zyskują dzięki wiedzy i doświadczeniu starszych, a starsi mogą przeżyć sytuacje i wyzwania, którym mogą sprostać tylko młodzi. Uczymy się siebie nawzajem i jak sobie pomagać. Nikt z nikim nie rywalizuje, lecz wszyscy szukamy dobra wspólnego. Czasem grupa jest trochę zbyt zachowawcza, czasem odwrotnie, ale dzięki temu można przeżyć przygody, których w pojedynkę przeżyć by się nie udało.

To powrót do bajek i historii z dzieciństwa, gdzie dobro było dobrem, a zło złem. Gdzie stanięcie po stronie wartości kosztuje, ale też przynosi satysfakcję. Gdzie doświadczamy siebie nawzajem i robimy coś razem.

Gorąco polecam!

ks. Jarosław Szymczak

TU znajdziesz stronę poświęconą grze. “Gościniec” można zamówić na drodze przedsprzedaży tylko do końca października 2016 r. Zostanie wydrukowana w takim nakładzie, jaki wskaże ilość zamówień. Wysyłka do 30 listopada 2016 r. 

gos-przed

 

karta goscinca - Macke - Up

karta goscinca - Macke - Up

karta goscinca - Macke - Up

 

 

 

język serca

October 3, 2016 11:14 am

Dziś, gdy przypominamy krok pierwszy w JA+TY=MY, wracam do rzeźby z festiwalu na pustyni Black Rock w Nevadzie.

burning1

Łagodność to nie perfekcyjna samokontrola, od której rośnie nasze “ego”. Nie polega na zaprzeczaniu uczuciom, których doznajemy czy zaciskaniu zębów, żeby nie wybuchnąć. I wszyscy, których podziwiam za opanowanie tej umiejętności, naprawdę musieli wypłynąć na głębię budowania relacji i stawania po stronie drugiego człowieka.

Tych dwoje na pustyni pokazuje, że łagodność to także dialog dziecka w nas. Ono ma odwagę powiedzieć: “tęsknię”, “potrzebuję Cię”, “chcę być blisko”, “nie chcę Ciebie zranić”, “cierpię”. Dorosły, obrócony plecami, ubiera te wszystkie uczucia, których wstydzi się nazywać z obawy przed odrzuceniem czy byciem zranionym, w intelektualne wywody, sarkazm, wyrzuty, ktore ranią jeszcze bardziej.

Łagodność to wybór drogi najkrótszej, na której radykalnie opowiadam się po stronie dobra drugiego. I po stronie ocalenia naszej relacji ponad naszymi “racjami”. Łagodność jest mniej elokwentna od gniewu, ale jej język dociera do serca.

m

 

FertilityCare System i NaProTechnology

October 2, 2016 5:00 am

Rozważaliśmy przez ostatnie dwa tygodnie krok szósty z naszego Programu—czystość. Rozumianą bardzo szeroko, nie tylko w znaczeniu moralnym. Temat szósty zawiera w sobie wszystkie poprzednie, streszczając je w sobie, trudno bowiem wyobrazić sobie małżeńską intymność bez poprzednich kroków. Ale na tym Program się nie kończy, bo zaprasza nas do rozpoczęcia drogi, która jest konsekwencją Programu pierwszego.

Akt małżeński prowadzi w naturalny sposób do rodzicielstwa. Przypomina nam o tym bł. Paweł VI w encyklice Humanae vitae: „jest to wreszcie miłość płodna, która nie wyczerpuje się we wspólnocie małżonków, ale zmierza również ku swemu przedłużeniu i wzbudzeniu nowego życia. ‘Małżeństwo i miłość małżeńska z natury swej skierowane są ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci są też najcenniejszym darem małżeństwa i samym rodzicom przynoszą najwięcej dobra’” (HV 9).

Bywa jednak czasem i tak, że podejmowane w tej dziedzinie działania małżonków nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Z każdym rokiem rośnie frustracja, zwłaszcza kiedy medycyna nie potrafi powiedzieć, dlaczego się tak dzieje, już nie mówiąc o tym, żeby temu zaradzić.

Wczoraj rozpoczęła się 39 edycja szkolenia z FertilityCare System i NaProTechnology w Omaha, NE. To tu mieści się Instytut Pawła VI, którego twórcą i dyrektorem jest dr Thomas Hilgers. Dzięki niemu wiele par doczekało się rodzicielstwa, albo bezpośrednio, albo przez wykształconych przez Instytut instruktorów i lekarzy, którzy posługują w wielu rejonach świata.

Proszę w ich imieniu o modlitwę i wsparcie, żeby ten niezwykle intensywny czas (osiem dni nieustannych wykładów i ćwiczeń) przyniósł wiele błogosławieństw.

Z modlitwą za Was z Omaha

Fr. Jay