Problemy techniczne

November 9, 2016 3:42 pm

Drodzy Czytelnicy,

Strona Fundacji została zaatakowana przez hakerów, dlatego niektórym z Was wyświetlają się krzaki dalekowschodniego alfabetu (i nie updatują się linki do postów bloga na innych stronach, które je linkują). Nasz zespół IT pracuje od niedzieli nad rozwiązaniem problemu. Niestety wymaga to wprowadzenia nowych zabezpieczeń i ustawień serwera, postawienia ponownie stron na WordPressie i podpięcia domeny.

Pozdrawiamy serdecznie. Wracamy wkrótce.

Małgorzata Rybak w imieniu Redakcji “Przystani”

dopóki się nie ożeniłem

November 8, 2016 5:00 am

“Dopóki się nie ożeniłem, nie miałem pojęcia, że może istnieć zły sposób stawiania mleka w lodówce”.*

Można by dodać, że zabrakło wiedzy o tym, jak naprawdę należy pakować zmywarkę oraz o tym, w którym kubku pije się herbatę, a w którym raczej kawę. Jak rozwiesza się pranie (gdzie bielizna, a gdzie ręczniki oraz jak należy je strzepnąć przed ostatecznym powieszeniem; w których rogach T-shirtów jedynie wolno wpiąć klamerki). Jak wygląda poprawne umycie umywalki. Nie wiedziałeś też, że źle kroisz chleb (i nie tym nożem, co trzeba!!!).

I w drugą stronę: dopóki nie wyjdziesz za mąż, nie dowiesz się, że źle skręcasz i kompletnie nie tak wjeżdżasz na rondo. Że nie masz wyobrażenia, co to znaczy naprawdę pracować oraz jak należy przechowywać paragony. I tym podobne, a listę można wydłużać i personalizować, słuchając codziennych rozmów w naszych domach.

Choć wymaga to wielkiej walki z dyktatorem w sobie (który naprawdę wie najlepiej, jak robić rzeczy w jedyny słuszny sposób), istnieje opcja stworzenia naprawdę niezwykłego małżeństwa, gdzie znajdzie się wolność robienia tych samych rzeczy na wiele sposobów. Jeśli tylko uda Ci się go uciszyć w swojej głowie. Gdy odbierzesz głos temu dusicielowi twórczych pomysłów, ileż relacja zyska oddechu. 🙂

Małgosia

*Parafraza tweeta znalezionego w artykule zamieszczającym “20 najlepszych…”, “15 najśmieszniejszych…” itd., czytanego na FB celem odpoczynku mózgu od tego, co dzieje się obecnie w social media w debacie społecznej po wszystkich stronach barykady (a co jest jakimś skrajnym wyrazem braku szacunku w rozmowie o tym, co różni).

Pierwsza "Dwójka" w Kolumbii

November 7, 2016 11:59 am

Pierwsza „Jedynka” w Kolumbii odbyła się 10 maja 2015. Jej absolwenci weszli do grona naszych par trenerskich w Kolumbii, a w ten weekend uczestniczyli w Programie 2: MY+RODZINA, po raz pierwszy zorganizowanym w Ameryce Południowej. Spotkaliśmy się w gronie ośmiu pierwszych par trenerskich z roku 2015, choć obecnie w Kolumbii jest już tych par kilkanaście. Z ogromnym zaangażowaniem poprowadzili dwie „Jedynki”, szkolenie dla nowych par trenerskich i wreszcie sami mogli uczestniczyć w kolejnym dla siebie Programie. Warsztaty prowadzili dla nich Juan Manuel i Marychu – nasi trenerzy z Meksyku i opiekunowie Programów tamże.

Już po pierwszych warsztatach było widać, jak wiele już się zmieniło w życiu par. Czas na dialog małżeński był wykorzystany w całości, uczestnictwo w warsztatach wzorcowe, a posiłki – tylko okazją do tego, żeby najpierw pomyśleć o innych, a dopiero potem o sobie. Widać jakie przynoszą efekty proste kroki z Programu 1, stosowane w życiu i przepracowywane (czasem nawet z wielkim trudem) .

Jeden z uczestników pod koniec pierwszego dnia podzielił się ze mną szczęściem, jakim było dla niego doświadczenie rozmów. Trudne tematy, a jednak jak bardzo różnił się ich dialog od ich pierwszego Programu JA+TY=MY. Jak bardzo brakowało wtedy łagodności, szacunku, daru z siebie czy zwykłych rytuałów. Dziś, gdy stają się częścią ich życia, przynoszą od razu owoce.

Z żalem żegnam się z pełną ciepła i serdeczności Kolumbią. Za tydzień Program 2 w Meksyku. Dziękuję za wsparcie, za modlitwę i towarzyszenie.

Z modlitwą pełną wdzięczności

ks. Jarosław

„Nie ma większej miłości, jak życie swoje dać…" (J 15, 13)

November 6, 2016 12:20 pm

I nie trzeba myśleć od razu o śmierci, skoro tak wygląda w praktyce małżeńskie powołanie—oddać swoje życie drugiej osobie, otrzymanej od Pana Boga jako powołanie. A potem razem naszym dzieciom, które mają przygotować na drogę daru z siebie w konkrecie ich powołania, szanując ich wybory (czasem tak trudne dla rodziców) czy czas jaki potrzebują na swoje dojrzewanie.

Myślę także o tych słowach w kontekście wczorajszej rocznicy naszej Fundacji. Jeszcze nie okrągła, ale już poważna—istniejemy 19 lat (wygląda na to, że będziemy mogli trochę poświętować w przyszłym roku).

Myślę o coraz bardziej rosnącym środowisku, jakie powstało wokół naszej działalności. O tak wielu, którzy dali także jakoś swoje życie, by pomagać innym. Te wszystkie Programy, które mogły się odbyć dzięki parom trenerskim, te wszystkie wysłane maile z zaproszeniem do dalszej pracy, do zadań domowych, na kolejny Program, na spotkanie Małżeńskiej Przystani. Te wszystkie szkolenia dla kolejnych par trenerskich albo żeby podnieść swoje kompetencje. Ile miłości zastało włożonej w wystrój sal, przerwy kawowe czy w zorganizowanie posiłku albo opieki nad dziećmi.

Życie dane dla dobra innych jako znak wdzięczności za odkrycie na nowo swojego małżeństwa, które jest drogą mojego powołania.

I tak się cieszę wszystkimi „lajkami” i komentarzami pod tekstami Autorów naszej Przystani, że ich dzielenie się swoim życiem, doświadczeniem czy trudnościami, pomaga innym, inspiruje i przywraca nadzieję, że można żyć lepiej, z większą radością i z misją.

Dziękuję, że jesteście z nami już tyle lat. Dziękuję za Wasze wsparcie i za Waszą modlitwę. Nasz Zespół jest bardzo skromny, zwłaszcza względem ciągle rosnących potrzeb, ale jesteśmy szczęśliwi, że możemy się dzielić dobrem, które sami otrzymaliśmy i że możemy razem tworzyć świat, który jest przyjazny rodzinie.

Z modlitwą pełną wdzięczności

ks. Jarosław

Szacunek przedwojenny…

November 4, 2016 5:00 am

Kiedyś takie słowa usłyszałem w odpowiedzi na moje powitanie. Szacunek przedwojenny – co to jest? Kojarzy mi się z “Kodeksem Honorowym” Boziewicza,  pojedynkami o świcie, żądaniem i dawaniem satysfakcji. Ale szacunek przedwojenny – to także całowanie kobiet i rodziców w rękę, wstawanie, gdy do pomieszczenia wchodzi kobieta. Dzisiaj takie zachowania są raczej w formie szczątkowej. Wobec wszechobecnego równouprawnienia pozbawione są racji bytu. Czy słusznie…?

Szacunek… “Kiedy traktujemy ludzi z szacunkiem, dajemy  im odczuć, że ich bezpieczeństwo, szczęście, a także marzenia, pragnienia i potrzeby są dla nas ważne dlatego, że są ludźmi” (strona www Ruchu Światło-Życie Diecezji Rzeszowskiej).

Program w Bogocie, w Kolumbii, otoczmy naszą modlitwą…

Andrzej O.

 

gdyby Ciebie zabrakło

November 3, 2016 5:00 am

Odejścia nigdy nie są “spodziewane” i nigdy nie jesteśmy na nie gotowi, myślę paląc lampki na grobach. I na ogół nie mamy pojęcia, że rzeczy dzieją się po raz ostatni. Może zostać po nas w połowie wypita kawa, guzik do przyszycia, genialne pomysły w połowie realizacji, ale i zostawione pod łóżkiem kapcie, które miały ufnie czekać naszego powrotu. I choć ufamy, że Pan Bóg na odchodzenie najbliższych jakoś nas przygotuje, nie mamy przecież pewności, że ukochanej osoby nie zabraknie dzisiaj, jutro, za tydzień czy miesiąc. Tak jak auto, które przefrunęło w przedziwnym tańcu, zmiażdżone i wyrzucone daleko poza jezdnię, całkiem niedawno na naszej codziennej trasie. W porze, gdy po prostu wraca się do domu, z kierowcą, który już tego dnia na obiad nie wrócił.

Pisałam już o tym kilka razy, że kres życia to właśnie dobra perspektywa oglądania naszych różnic. Gdyby zabrakło Ciebie jutro – jakie drobiazgi, którymi się różniliśmy, stałyby się tymi upragnionymi znakami Twojej obecności? Czy to, co mnie wkurza nieraz tak bardzo (na przykład że wstawiasz pranie nieproszony o to i nie patrzysz, co jest na metkach moich ukochanych bluzek – i piorą się razem z Twoimi dżinsami…) – nie byłoby miejscem zionącej pustki, gdyby skończyło się wraz z Twoim ziemskim życiem? Czy naprawdę różnice mogą wygrać z tym, że to tak wspaniale, że jesteś i że jesteś obecny w moim życiu?

Czy możemy wypełnić czas, jaki nam został – może tydzień, może rok, a może jeszcze szczęśliwe trzy czy cztery dekady razem – na pokojowe świętowanie naszej odmienności? Na pełną poczucia humoru, ciepła i szacunku afirmację różnic?

Jak dziś mogę zareagować inaczej, kiedy łapię się na tym, że wydaje mi się, iż powinieneś myśleć i działać tak samo jak ja?

m

Zdejmij sandały

November 2, 2016 5:00 am

Jeśli temat szacunku i akceptacji dla odmienności nie zostanie odpowiednio przepracowany, powoduje między małżonkami (i ludźmi w ogóle) konflikty i kryzysy. Przykłady można by mnożyć. Najbardziej przyziemny: czemu on (oczywiście wzmocnione uniwersalnym „nigdy”) nie opuszcza deski w łazience? Przy okazji: nie słyszałem jeszcze, żeby jakiś facet skarżył się na żonę, że ta deski nie podnosi…

To, że się różnimy, jest chyba najbardziej oczywistą rzeczą na świecie, a mimo to niezwykle często o niej zapominamy. I to nie tylko w przypadku żony czy męża. Ileż to razy  metody stosowane na starsze z naszych dzieci nie działają na młodsze? To wcale nie oznacza, że metoda przestała działać; po prostu dzieci są różne i co innego na nie działa.

Szacunek i zaakceptowanie faktu, że ludzie są różni, że mogą myśleć inaczej ode mnie i mają do tego pełne prawo, jest podstawą każdej normalnej relacji. Gdzie nie ma szacunku, tam pojawia się miejsce dla pogardy.

Podczas jednych z rekolekcji w Wisełce mówiliśmy o odpowiednim patrzeniu na rzeczywistość: taką, jaka jest, a nie taką jaką byśmy chcieli, żeby była. Temat odnoszący się do relacji z innymi wskazywał jako przykład Mojżesza, do którego Bóg powiedział „Zdejmij sandały, bo miejsce na którym stoisz jest ziemią świętą”. Każdy człowiek jest taką ziemią świętą, nie wchodźmy w jego życie w buciorach.

Łukasz

 

Uroczystość Wszystkich Świętych

November 1, 2016 5:00 am

Spędzana daleko od kraju i od swoich najbliższych, w otoczeniu, które mocno zapożyczyło Halloween od sąsiadów z północy, zmusza do sięgnięcia głębiej w przeżycia tych dni.

Nikt tu nie odwiedza cmentarza w te dni—nie ma takiego zwyczaju—choć wiele rodzin każdej niedzieli wybiera się „odwiedzić” swoich bliskich na cmentarzach. Przed końcem roku kościelnego musimy się zmierzyć ze świadomością, że nasze życie się na ziemi kiedyś się skończy. Pamiętamy więc najpierw o wszystkich, którzy już od nas odeszli i liczą na naszą za nich modlitwę, a następnie, o tych, którzy przeżyli swoje życie niezwykle wartościowo i już dziś są z nami jako święci.

Oni też jakoś powodują, że pojęcie domu trochę się rozciąga, bo wszyscy tu kochają św. Jana Pawła i dzięki temu wiedzą, gdzie jest Polska; kochają Miłosierdzie Boże i znają św. Faustynę, a sporo jest i takich, którzy czczą św. Maksymiliana Kolbe. Dzięki naszym świętym, mogę przeżywać ten czas bardziej związany duchowo ze swoimi, którzy  są najbliżej w sercu, choć daleko.

W duchowej łączności z Wami

ks. Jarosław