dlaczego łagodność?

February 7, 2017 5:00 am

Wspaniale było towarzyszyć na ostatnim Programie kolejnym parom, które odkrywają 6 kroków do zmiany w relacji. Cudownie było słuchać o tym, że nie przeżyli jeszcze w swoim życiu podobnego weekendu, choć uczestniczyli już w wielu rekolekcjach i eventach dedykowanych małżeństwu w Kościele. I że przychodzili na niego pozbawieni nadziei, a wychodzą z zupełnie nową perspektywą. I jak bardzo chcą wdrażać w życie narzędzia i strategie, jakich mogli się w czasie JA+TY=MY uczyć.

Zaletą bycia w gronie trenerskim jest to, że można Program powtarzać po raz kolejny i kolejny. I ja również wyszłam z niego pełna pomysłów, postanowień i z nową wizją siebie w rodzinie. Jakże szybko przekonałam się, że pierwszy krok nie bez przyczyny związany jest nie tyle z fantastycznymi pomysłami na własne działania i inicjatywy, ale z reagowaniem na rzeczywistość i zachowanie innych. “Łagodność”- to inaczej mądre opanowanie, cierpliwość i dobroć w reakcji na to, co nie do końca jest po mojej myśli. Wystarczył jeden wieczór w rodzinie po powrocie do domu, by się przekonać, że inni nie potrzebują moich świetnych pomysłów, ale lepszych reakcji na ich własne poczynania.

I choć łagodność wydaje się tak pasywna, tak pozbawiona władzy “ja” i być przeciwieństwem działania, że wydaje się bardziej anty-strategią niż pomysłem na jakąś aktywność, przecież tak naprawdę jest szczytowym wyrazem decyzyjności. To ja decyduję o tym, jak się zachowam i jak zareaguję – nie moje emocje, których właściwością jest nietrwałość. To we mnie najpierw może wygrać dobro.

Małgorzata Rybak

Biała róża

February 6, 2017 10:42 am

…towarzyszyła odnowieniu przyrzeczeń małżeńskich na ostatniej edycji Programu 1, który zakończył się wczoraj we Wrocławiu. Biała róża jako symbol ostatniego kroku—czystości.

Czystości rozumianej bardzo szeroko: od czystości intencji po przejrzystość zawartości mojego komputera, od czystości małżeńskiej po czysty i jasny przekaz tego, kim dla mnie jesteś.

Krok szósty zawiera bowiem w sobie streszczenie wszystkich poprzednich. Od łagodności przez szacunek i dar z siebie, od troski o codzienny rytuał po spokojny czas na komunikowanie sobie tego, co dla nas najważniejsze.

Łagodność oczyszcza nasze oczy z widzenia w drugim tylko wad, szacunek jest bardzo klarownym przykładem respektu dla godności drugiej osoby, dar z siebie jest najczystszym wyrazem miłości, rytuały w sposób oczywisty pokazują, że nie wyobrażam sobie żadnego dnia bez spędzenia choćby odrobiny czasu razem a dialog jest zaglądaniem do swoich wnętrz, rozświetlonych pragnieniem zrozumienia drugiej osoby.

Wczoraj, w czasie Mszy św. na zakończenie Programu byliśmy świadkami nowego początku, „nowej drogi życia”, które choć może trwać i lat 34 czy lat 25, czy choćby 7 czy 8 albo nawet tylko 2, to i tak jest zawsze zaproszeniem do nieustannego odnawiania się w Jego łasce, żeby bardziej być mężem i żoną.

Z wdzięcznością za Waszą modlitwę za Program

Ks. Jarosław Szymczak

IMG_1045

IMG_1044

IMG_1042

Myśląc o seksie

February 5, 2017 9:05 am

…każde z małżonków myśli trochę o czym innym.

Dla niej – to nawet nie wynik końcowy czegoś, co musi się wydarzyć na długo przed, i co jest dowodem, że są blisko, że są razem, że się rozumieją i są dla siebie ważni, ale i zachowuje świadomość, że to, co ich połączy, może też mieć cudownie i niezwykłe konsekwencje, które choć takie są, to może jednak nie teraz, nie w tym czasie powinny nastąpić lub odwrotnie, są szczególnie upragnione – niekiedy nawet tak bardzo, że ta pierwsza część trochę ginie z oczu.

Dla niego – to potrzeba chwili, stale gotowe do zrealizowania pragnienie bycia tak wyłącznie i tak wyjątkowo razem.

I nawet samo pisanie o tym, pokazuje jak daleko widoczne są te różnice. 🙂

Kiedy czytam komentarza pod moimi różnymi wypowiedziami w mediach o czystości małżeńskiej czy o konieczności świadomego troszczenia się o relację, czy o antykoncepcji, większość komentatorów męskich nie szczędzi mi uwag krytycznych i przysłowiowego „hejtu”. Bo jakim prawem ksiądz im będzie zabraniał „wypróbować się”, „czerpać pełnymi garściami z przyjemności”, tym bardziej, że partnerka też tego chce i dlaczego jak pies ogrodnika zabrania im czegoś, o czym nie ma zielonego pojęcia… Same jednak wypowiedzi często pokazują, że komentujący myślą tylko o przyjemności, o własnych korzyściach, o użyciu (nie tylko drugiej osoby, ale przecież i siebie samego, zredukowanego do kategorii przedmiotu). Z pola widzenia dawno zniknęła troska o drugą osobę, gdzie znakiem miłości może być zarówno sam akt małżeński, jak i równorzędnie powstrzymanie się od niego.

Myśląc o seksie – myśleć nam trzeba o tym, jak powiem, jak pokażę i jak dam odczuć drugiej osobie, że kocham ją najbardziej na świecie i że jestem szczęściarzem mogąc z nią być i iść razem z nią przez całe życie.

Z pozdrowieniami z P1 we Wocławiu

Ks. Jarosław Szymczak

“zaspokoić potrzebę” czy “budować relację”?

February 4, 2017 5:00 am

Dzisiejszy świat wylicza jednym tchem: sen, jedzenie, picie, seks. W szeregu “potrzeb fizjologicznych”. Każdy jednak, kto wyrósł choć trochę z analfabetyzmu w dziedzinie związków międzyludzkich, wie i czuje, że w sferze seksualnej nie chodzi o wzajemne “zaspokojenie potrzeb” czy skonsumowanie siebie nawzajem (jak w przypadku śniadania, bez którego śmierć głodowa), tylko o budowanie relacji. Jeść i pić możemy solo, a nawet egoistycznie wybierając najlepsze kawałki czy wyrządzając sobie krzywdę nadmiarem. W intymnym spotkaniu jesteśmy jednak z drugą osobą, której nie można użyć do zaspokojenia swoich potrzeb, nie można zranić swoim egoizmem.

“Potrzeba” skupia mnie na moim głodzie; adresatem czułości jest druga osoba. Jeśli w bliskości fizycznej może kryć się jakaś paląca potrzeba, to prawdę o nas wypowie napełniej potrzeba miłości – z tym wszystkim, kim jestem. Z moim niedoskonałym ciałem i poranionymi emocjami, z moim sukcesem i słabością, z moim uśmiechem i trudem. I pierwszym krokiem do realizacji tej potrzeby miłości bezwarunkowej w nas – jest ofiarowanie jej drugiemu.

I przecież nie chodzi tylko o czułe słowa, ale wyjazd w nocy po chleb czy węgiel, bo się skończył, i przebranie dziecku pampersa i posłodzenie kawy, jak lubisz, choć ja pijam niesłodzoną. I że wybaczam Ci po raz kolejny ten wkurzający nawyk, i mówię Ci coś dobrego zamiast czegoś przykrego. I milion innych, których pełna jest codzienność.

Małgorzata Rybak

Polecamy Waszej modlitwie bardzo mocno startujący dzisiaj u nas, we Wrocławiu, Program JA+TY=MY.

ślepa ulica kompromisu

February 3, 2017 5:00 am

Sfera intymności w małżeństwie to miejsce, gdzie widać jak w soczewce, że kompromis nie jest receptą na szczęście w relacji. Chociaż JA+TY=MY odczarowuje go nieustannie, w potocznym rozumieniu “dobry kompromis” to słowo-wytrych, klucz do udanego związku. I jest to jedna z większych pomyłek poznawczych.

Gdy przetestujemy kompromis w naszej małżeńskiej bliskości, nie pozostanie wątpliwość, że to katastrofa. Żona przeżywa chorobę czy jakiś kryzys, ale idzie na kompromis, bo mąż nalega. On chciałby być z nią blisko, ale ona boi się ciąży i żeby wyjść naprzeciw jej lękowi, rezygnują z tej sfery kompletnie. Ona wyobraża sobie lepsze okoliczności współżycia, bardziej sprzyjające oddaleniu się od spraw domowych, ale dla niego nie ma znaczenia gdzie i jak, byleby “coś było”, więc i składzik na graty wystarczy. On chciałby spędzić z nią cały wieczór i razem zasnąć, ale ona co noc pracuje i wydziela mu pół godziny swojego czasu, po którym już czyta smsy i maile i obmyśla strategie wyrobienia się z robotą.

Każda ze stron, która w podobnych sytuacjach “idzie na kompromis”, płaci za to wielką cenę. To nie tylko trudnosc zaangażowania się całkowicie, razem z uczuciami, wolą, intelektem, ciałem – obecnym tu i teraz dla Ciebie. Ceną są także poranione uczucia, poczucie bycia jakoś zredukowaną czy zredukowanym, potraktowanym poniżej osoby. A skrajnie – poczucie wykorzystania, z którym coś trzeba przecież zrobić. Bo chociaż pozornie wszystko się udaje i zachowujemy “święty spokój”, w emocjach potem wydarza się bardzo wiele.

O ile mój dar z siebie dla Ciebie to 100 procent, kompromis mówi: oddaję 300 procent. Czyli więcej niż mam i idę na bankructwo. W nadziei, że jakoś sobie poradzę albo sobie odbiję. W praktyce jednak – nie radzimy sobie i na koniec wypominamy, gdy uzbiera się w nas taka ilość żalu, że nie da się już go dłużej upychać po kieszeniach. Albo przeciwnie, pójdziemy w zimną wojnę, w technicznie sprawny związek, który toczy cicha niechęć czy nawet nienawiść. “Skoro Ty możesz mnie tak traktować i zawsze wygrywasz, to ja też mogę zrobić coś, co nie do końca jest dla Ciebie dobre, za to dla mnie korzystne”.

Tak, tak, kompromis ma przewrotną twarz i lubuje się w rozwalaniu związków. W sferze bliskości fizycznej kompromis rani jeszcze bardziej, bo tam jesteśmy najbardziej bezbronni; nie mamy nic już więcej do schowania czy oddania. Zdecydowanie trzeba wywalić go z łóżka. Zamiast niego – lepsza będzie strategia rozmowy o potrzebach, wzajemnego głębokiego zrozumienia, troski i szacunku, by rozwiązania dawały nam obojgu poczucie, że niczego nie zrobimy kosztem drugiej osoby.

Małgorzata Rybak

PS. Prosimy o wsparcie dla nas – organizatorów, prowadzących i uczestników JA+TY=MY już od jutra we Wrocławiu. Bądźcie z nami.

Ogród

February 2, 2017 5:00 am

Przypominam sobie, jak kiedyś pewien franciszkanin porównywał rodzinę do ogrodu. Ta metafora świetnie oddaje ideę życia rodzinnego. Pokazuje (bardzo obrazowo) jak piękne mogą być nasze małżeństwa, nasze rodziny, nasze życie seksualne, gdy tylko wykażemy się odpowiednią troską o nie i miłością. Tak jak różni jesteśmy, tak różne są nasze „ogrody”. Mogą być nieraz bardzo zaniedbane, opuszczone, ale też i doskonale skomponowane, dające poczucie szczęścia i wytchnienia.

To porównanie bardzo przemówiło do mnie, ponieważ zagadnienie ogrodu jest mi bliskie – na studiach podyplomowych uczę się, jak takie miejsce projektować. Oczami wyobraźni widzę taki „ogród” potrzebujący większego zaangażowania, opieki, aby mógł zakwitnąć i zachwycić feerią barw. Aż ręce rwą się do pracy 😉

A wracając do relacji intymnych – one też się dobrze wpisują w tą metaforę. Czasami po prostu brakuje nam odrobiny czasu, uwagi, zatroszczenia się o to, co niewidoczne. A przecież nasza miłość małżeńska jest najpełniej wyrażana w zbliżeniu, któremu błogosławi sam Pan Bóg. Taka relacja buduje i umacnia. I przy odpowiedniej dbałości, delikatności i czułości nasz „ogród” może być coraz piękniejszy.

Ola

Pieczęć daru

February 1, 2017 5:00 am

To kolejny dzień, gdy Absolwenci ostatniej edycji Programu JA+TY=MY z Łomianek podejmują zadanie domowe na dziś. Przypominają sobie kroki z Programu i uczą się wdrażać je w codzienność. Dla wielu ludzi są to po prostu kolejne dni roku, a dla uczestników „Jedynki” – okazja do zatroszczenia się o relację. Wszystko dookoła może być takie same, ale kiedy kochamy drugą osobę, to rzeczywistość jest rozświetlona tą miłością.

Śniadanie  czy kolacja przyrządzona, żeby sprawić mężowi przyjemność, przyniesiony kwiatek czy drobny upominek, żeby zrobić żonie miłą niespodziankę, powodują, że stajemy się sobie bliżsi, że jest dookoła nas cieplej, serdeczniej i radośniej. Rośnie w nas poczucie bezpieczeństwa, świadomość, kim dla siebie jesteśmy i jak nasz świat byłby inny, gdyby mojego najdroższego/mojej najdroższej zabrakło.

Wtedy też rodzi się w nas pragnienie, żeby podarować nie tylko coś z siebie czy od siebie, ale coś największego i najważniejszego – całego i całą siebie. W akcie tak niezwykłym, doniosłym i tak pełnym w znaczenia, że może stać się pieczęcią daru. Jak uroczyste pieczęcie na najważniejszych aktach prawnych. Jego piękno polega także na tym, że za każdym razem możemy wnieść w niego to wszystko, co jest przez nas wypracowywane dzień po dniu w wysiłku przekraczania siebie dla dobra drugiej osoby.

Z pamięcią o wszystkich Absolwentach „Jedynek”

ks. Jarosław