Szacunek przedwojenny…

November 4, 2016 5:00 am

Kiedyś takie słowa usłyszałem w odpowiedzi na moje powitanie. Szacunek przedwojenny – co to jest? Kojarzy mi się z “Kodeksem Honorowym” Boziewicza,  pojedynkami o świcie, żądaniem i dawaniem satysfakcji. Ale szacunek przedwojenny – to także całowanie kobiet i rodziców w rękę, wstawanie, gdy do pomieszczenia wchodzi kobieta. Dzisiaj takie zachowania są raczej w formie szczątkowej. Wobec wszechobecnego równouprawnienia pozbawione są racji bytu. Czy słusznie…?

Szacunek… “Kiedy traktujemy ludzi z szacunkiem, dajemy  im odczuć, że ich bezpieczeństwo, szczęście, a także marzenia, pragnienia i potrzeby są dla nas ważne dlatego, że są ludźmi” (strona www Ruchu Światło-Życie Diecezji Rzeszowskiej).

Program w Bogocie, w Kolumbii, otoczmy naszą modlitwą…

Andrzej O.

 

Wdzięczność

October 28, 2016 5:30 am

Wczoraj pożegnałem mojego Profesora, który w szkole muzycznej prowadził chór. Jego wychowankowie to dziś sławne nazwiska. Dla mnie, dla nas – to moment do refleksji.

“Nie ma obowiązku większego, nad obowiązek wdzięczności (św. Ambroży). Ale wdzięczność nie jest tylko obowiązkiem. Wdzięczność jest przede wszystkim potrzebą szlachetnych serc. Jak bowiem zauważono, wdzięczność i pszenica rosną tylko na dobrych glebach”. To słowa kardynała Zenona Grocholewskiego wygłoszone w niedzielę, na zakończenie Narodowej Pielgrzymki do Rzymu z okazji 1050 lecia Chrztu Polski.

Wdzięczność  – to nie tylko uczucia i emocje. To także, a może przede wszystkim, konkretne działanie. W najbliższym otoczeniu – w małżeństwie, w rodzinie, w pracy…

Wdzięczność także jest jedną z przyczyn naszego modlitewnego zaangażowania w fundacyjne programy. W ten weekend – JA+TY=MY – w Bogocie, w Kolumbii…

Andrzej O.

 

Konkurs Wieniawskiego

October 21, 2016 5:00 am

Rok temu, w październiku, w wielu domach rozbrzmiewała muzyka Chopina w wykonaniu młodych pianistów – uczestników Konkursu Chopinowskiego. Zeszłoroczne wydarzenia odbiły się echem nawet na “Przystani” 😉

W tym roku podobne konkursowe wydarzenie trwa w Poznaniu – Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego. Choć nie jest to konkurs monograficzny (nie ma wyłącznie utworów Wieniawskiego) i wykonywane są dzieła różnych kompozytorów z różnych epok, to jednak odczuwam podobną atmosferę jak przed rokiem.

Powtarzałem wtedy za Jerzym Waldorffem, że “muzyka łagodzi obyczaje”. Mogę teraz dodać, że bardzo wzmacnia więzi. Wspólne przeżycia, wspólne wrażenia, dzielenie się nimi, próba nazwania i przekazanie tego, co ulotne, subiektywne, niemierzalne – wymaga dużej bliskości, poczucia zaufania, podobnej wrażliwości… W zasadzie wszystkie zagadnienia z programu JA+TY=MY można odnaleźć i “przepracować” 🙂

Finały Konkursu Wieniawskiego trwają jeszcze dzisiaj i jutro. W niedzielę – koncert laureatów. Występują najlepsi. To dobra okazja, by w niekonwencjonalny sposób wrócić do treści Programu. Nawet wsłuchując się w dźwięki koncertu skrzypcowego Dymitra Szostakowicza 😉 …  Także po to, by myślą i modlitwą wspomóc Jedynkę prowadzoną przez Ks. Jarka w  Stanach Zjednoczonych, w Hastings w Nebrasce.

Andrzej O.

 

Ręka do zgody

October 14, 2016 5:00 am

“Jeśli ktoś pierwszy wyciąga do ciebie rękę do zgody – to przegrałeś jako chrześcijanin”. To zdanie usłyszałem w czasie rekolekcji w czasach licealnych – czyli dawno temu. Wróciło ono do mnie przed tygodniem, po wpisie Ks. Wojciecha: “mądry jest szybciej dobry”. Czyli – owocem mądrości jest dobroć. Bis dat, qui cito dat – dwa razy daje, kto szybko daje – tak mówi łacińska sentencja. Czekanie na przeprosiny, na uznanie winy przez drugą stronę, na przyznanie się do błędu, na potwierdzenie, że to ja miałem rację – w żaden sposób nie poprawia sytuacji, nie polepsza relacji.

Kiedy wypowiadam słowa przysięgi małżeńskiej – ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci – to w mojej dłoni jest ręka współmałżonka. Te ręce są wyciągnięte ku sobie nie tylko do zgody, ale są znakiem miłości i pokoju. Podanie ręki jest także znakiem przyjścia z pomocą – a w małżeństwie nie tylko mężowi czy żonie, ale także i samemu sobie, i własnej rodzinie.

Papież Franciszek wielokrotnie przypomina, by nie kończyć dnia bez wzajemnego wybaczenia sobie tego, co było niedobre, co sprawiło przykrość, co kładzie się cieniem na wzajemnej relacji małżonków. Im szybciej, im wcześniej wyciągnę rękę do zgody – tym większa pewność, że i druga strona będzie miała poczucie zwycięstwa 🙂

Caritas Christi urget nos – miłość Chrystusa przynagla nas!

Andrzej O.

Kraina łagodności…

October 7, 2016 5:00 am

…to nie tylko tytuł cyklu programów TVP 1 z lat 1994-1996 i serii płyt zawierających utwory z nurtu piosenki turystycznej, autorskiej, literackiej, poezji śpiewanej. Kraina łagodności to także obszar, a może raczej atmosfera, która powinna być wynikiem moich działań – zawsze, ale szczególnie po JA+TY=MY. Czasem ludzie mówią, że przeciwstawieniem łagodności jest gniew, porywczość, niecierpliwość. Ale myślę, że bardzo dużym przeciwieństwem jest obojętność, egoizm, brak zaangażowania…

Dziś, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, słyszę, że “Apostołowie trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i Jego braćmi” (Dz 1, 14), i “niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38)… Zatem łagodność – to także jednomyślność, to spolegliwość, ale i zaufanie Bogu…

Można powiedzieć, że Maryja jest wzorem i esencją łagodności. Modlitwa różańcowa – spokojna, łagodna, bardzo prosta – może być drogą, środkiem ku łagodności, ku jej pogłębieniu. Drogą wyzbycia się egoizmu, nauką wyrozumiałości.

Maryja – kraina łagodności… Chyba nie ma teologicznych przeszkód, by i taki tytuł dodać do loretańskiej litanii 😉

Andrzej O.

Południe

September 30, 2016 5:00 am

Słyszałem kiedyś piękne porównanie małżeństwa do całodniowej wędrówki słońca po nieboskłonie. Najpierw wschód – dający energię, wspólne nadzieje, plany. Potem wszystko się wyjaśnia, ustala, nabiera kształtów. Najdłuższy czas – gdy słońce jest nad nami, pozornie niewiele się dzieje, niewiele się zmienia – zmiany mogą długo trwać i przez to być niezauważalne. Potem nadchodzi piękny zachód – pełen wrażeń i feerii barw…

Ten czas, gdy słońce jest wysoko, może dawać poczucie skwaru, znużenia, zmęczenia… W upalne południe szukam ucieczki, ochłody, cienia. Ale ta właśnie pora przypada na czas największych możliwości człowieka. I choć czasem pot zalewa oczy i wydaje się, że nie mam już sił, by pójść dalej, to jednak bliskość, czułość, obecność, towarzyszenie Współmałżonka diametralnie może zmienić (i zmienia) moje postrzeganie…

Bo “kochać – to nie tylko dawać, ale i przyjmować” (x. J. Twardowski)

Andrzej O.

 

Pieczęć

September 23, 2016 5:00 am

Cóż napisać o seksualności w małżeństwie? To jak pisanie listu do Najdroższej Osoby. A napisanie listu – prawdziwego, tradycyjnego, na papierze  – nie esemesa, e-maila, czy twitta – to całe przedsięwzięcie. Najpierw przemyślenia; poszukiwanie oryginalnego pomysłu; pisanie “na brudno”; poprawki i korekty, by być dobrze zrozumianym; starania, by w w słowa ubrać to, co ulotne, nieuchwytne, co między wierszami. I niepokój, a raczej poruszenie – czy będę dobrze zrozumiany; czy to, co niedopowiedziane – będzie miało odzew…?

Potem wybór papieru, papeterii, koperty; może karnetu z widoczkiem, rysunkiem, cytatem, aforyzmem… A potem pisanie – staranne, spokojne, radosne, pełne nadziei, wyobrażeń, wzruszeń – czasem do łez… Wreszcie koperta zaklejona, znaczek wybrany i przyklejony. Już niczego zmienić nie mogę, bo nie muszę i nie chcę. Wewnątrz jest wszystko, co chciałem powiedzieć, przekazać, podarować. Tyle starań przynaglonych Miłością i radość oczekiwania na odpowiedź. A na końcu – pieczęć, która dopełnia wszystko…

We Wrocławiu w weekend kolejna edycja JA+TY=MY. Kolejni adepci wyruszą na sześciokrokowy szlak. Nasza modlitwa niech im towarzyszy. A także tym, którzy im towarzyszą…

Andrzej O.

 

Para () olimpiada

September 16, 2016 5:00 am

…w Rio  dobiega końca. Oglądałem relację z paraolimpijskich zawodów lekkoatletycznych. W życiu nie sądziłem, że tak mnie to wciągnie. Największe wrażenie zrobił na mnie finał biegu na 100 m mężczyzn z dysfunkcją wzroku. Wiadomo, ze każda dysfunkcja jest trochę inna, ale by wszyscy zawodnicy mieli równe szanse – przepisy paraolimpijskie nakazują start z zasłoniętymi oczami. Każdemu zawodnikowi towarzyszy asystent, który głosem i swoją bliskością pomaga osiągnąć zwycięstwo. Zawodnik i asystent wspólnie trenują, razem przygotowują się do zawodów, muszą złapać wspólny rytm – zwłaszcza na sprinterskich dystansach. W czasie biegu nie trzymają się za ręce, ale wspólnie trzymają kawałek szarfy, linki, by jednak mieć pozawerbalny kontakt. Przepisy także bardzo dokładnie określają maksymalny dystans między zawodnikiem i asystentem, by nie nastąpiła dyskwalifikacja; linię mety pierwszy musi minąć zawodnik – inaczej nie jest klasyfikowany.

Pisałem o “zwykłych” zawodach olimpijskich, pisałem o komplementarności, ostatnio o zadrach i belkach… Do głowy by mi nie przyszło, że biegi na paraolimpiadzie to głęboki przyczynek do dialogu i komunikacji. Asystent nie “ciągnie” zawodnika, nie jest jego “zającem”, pełni rolę służebną, czego najlepszym przykładem jest właśnie zwolnienie przed linią mety, by to paraolimpijczyk osiągnął ją pierwszy.

Od całkiem niedługiego czasu także i asystenci stają wraz ze swoimi podopiecznymi na podium, są dekorowani medalami paraolimpijskimi, razem słuchają hymnów…

Paraolimpiada – to jedno słowo. Ale w tytule świadomie napisałem je z przerwą. Bo jak jest para – dwie Osoby i dobra komunikacja między nimi, to żadna niepełnosprawność, żadna dysfunkcja nie jest w stanie im przeszkodzić. Są “skazane na sukces” 😉 Trzeba tylko treningu, pracy, potu i czasem łez…

Modlitewnej życzliwości PT Czytelników polecam sobotnią Pielgrzymkę Rodzin do Łomianek, do Ikony Świętej Rodziny.

Andrzej O.

 

Zadra, belka, ślepota

September 9, 2016 5:00 am

Jakże to jest, że widzisz w oku brata małą zadrę, a we własnym oku nie dostrzegasz całej belki? (Łk 6, 41).

To niesamowite, że gdy na blogu poruszamy się wokół dialogu i komunikacji w małżeństwie, padają te właśnie słowa. Jak często pouczam – ale sam nie jestem w porządku. I nie chodzi tu o jakiś ogólny stan uporządkowania, a o dokładnie bardzo wąski obszar, w którym w danym momencie udzielam rady. “Dobrej rady”. Najlepszej. Niejednokrotnie ex cathedra. Czasem naprawdę niewiele mi brakuje, by uwierzyć w nieomylność moich rad, poleceń i wskazań. Jak czuje się druga strona owego, pożal się Boże, “dialogu”, gdy otrzymuje gotową, dołującą receptę na rozwiązanie swoich bolączek i problemów, podprawioną między wierszami sosem pogardy…?

Czy może ślepy prowadzić ślepego? Czy nie wpadną obaj do tego samego dołu? (ŁK 6, 39).

To, co usłyszałem w czasie wykładu o dialogu i komunikacji podczas programu JA+TY=MY – to jak zwykle recepta, metoda, początek drogi. Dlatego codzienne, cotygodniowe rytuały są takie istotne. Tak samo “godzina małżeńska”… I może właśnie dlatego wciąż są nowe edycje programu JA+TY=MY. Kolejna zaczyna się jutro w Łomiankach. Tradycyjnie zachęcam PT Czytelników do modlitwy o potrzebne łaski dla uczestników i wszystkich w jakikolwiek sposób zaangażowanych w Jedynkę…

Andrzej O.

    

 

Komplementarność

September 2, 2016 5:00 am

Jak podała Katolicka Agencja Informacyjna, w połowie sierpnia przez wiele miast Kolumbii przeszły masowe manifestacje w obronie rodziny. Kolumbijski rząd zaproponował wprowadzenie do szkolnych programów nauczania ideologii gender. Nie spodziewano się aż tak wielkich demonstracji nie tylko rodziców i dzieci, ale również nauczycieli i dyrektorów szkół. Arcybiskup Bogoty, kard. Ruben Salazar Gomez podkreślał, że  ideologia gender niszczy społeczeństwo, ponieważ pozbawia człowieka podstawowej komplementarności, jaka istnieje między mężczyzną i kobietą.

Dlaczego dziś taki początek? Dlaczego komplementarność? Jestem pod dużym wrażeniem niedzielnego wpisu Łukasza “Bez Ciebie nie idę”. Ale także i inne wpisy z końca wakacji i początku roku szkolnego dotykają mniej lub bardziej tego zagadnienia. Właśnie teraz, na początku roku szkolnego pojawiają się nowe nadzieje i nowe postanowienia. A przecież wystarczy, że wrócę do tego, o czym wiem od dawna, odświeżę to, pogłębię, nadam relacji z małżonkiem pierwotny sens.  Nie dam się od razu wtłoczyć w wir szkolnej gonitwy – jak najdłużej będę pielęgnował wspólne wakacyjne przeżycia, widział w najbliższej, ukochanej Osobie piękno i radość ze wspólnego przebywania razem, będę dbał o to, co zostało zasiane w czasie wakacyjnych rekolekcji, programów…

Św. Łukasz przytacza dziś słowa Pana Jezusa: “Czy możecie nakazać gościom weselnym, żeby pościli, gdy jeszcze jest wśród nich pan młody? Przyjdą dni, gdy pan młody będzie zabrany spośród nich. Wtedy zaczną pościć” (Łk 5, 34-35). Odnoszą się one do samego Jezusa, ale przecież mogę to odnieść i do małżeństwa. Gdy “bez Ciebie nie idę”, “już nie dwoje, lecz jedno” (Mt 19, 6), “parami do nieba” – to nie dość, że nie ma smutku i obojętności, ale także nie ma lęku, który przecież zaprzecza Miłości.

Andrzej O.