Matka Boska Częstochowska

August 26, 2016 5:00 am

Dziś w naszych polskich parafiach dokonuje się Akt Zawierzenia Matce Bożej Królowej Polski. To kolejny etap obchodów 1050-lecia Chrztu Polski.

26 sierpnia – w tym dniu wielokrotnie naród polski oddawał się i ślubował Maryi. W czasach nam bliskich pierwszy taki akt miał miejsce 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze. Mimo panującego wtedy jeszcze stalinizmu, utrudnień z dojazdem i przepływem informacji, uczestniczyło w nim ponad milion (!) wiernych. Prymas Wyszyński, który napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, był jeszcze w więzieniu, w Komańczy. Tam, w odosobnieniu, ale w łączności z Polakami w Częstochowie, także to zrobił. Za rok, po uwolnieniu, Śluby Jasnogórskie zostały ponowione już z jego udziałem.

Wielka Boga-Człowieka Matko, (…) oddajemy dzisiaj w Twoją wieczystą i macierzyńską niewolę milości naszą parafię, kapłanów, osoby konsekrowane, małżeństwa i rodziny, ojców i matki, dzieci i młodzież, ludzi starszych, chorych i samotnych, wspólnoty, grupy i wszystkie dzieci Boże.

Odnowienie ślubowania – to nieodłączny element i ukoronowanie programu FPR. To wielkie przeżycie, wielkie wzruszenie, nowy początek, “nowe otwarcie”, nowe chęci… Uśmiechy, łzy, łamiące się głosy powtarzające słowa małżeńskiej przysięgi, czerwona róża… Kto tego doświadczył, ten wie…

Dziś, z takim samym wzruszeniem oddaję siebie i moich bliskich Bożej Matce. Tej, która zawsze trwa do końca przy swoich dzieciach, która dba o ich szczęście, potrzeby i dobre imię – jak na weselu w galilejskiej Kanie.

Matka Boska Częstochowska, ubrana perłami,

Cała w złocie i brylantach, modli się za nami.

Aniołowie podtrzymują Jej ciężką koronę

I Jej szaty, co jak noc są gwiazdami znaczone.

Ona klęczy i swe lice, gdzie są rany krwawe,

Obracając, gdzie my wszyscy, patrzy na Warszawę.

O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie

I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie

W ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci,

I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.

Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,

W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy,

Która widzisz nas każdego cudnymi oczami,

Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami!   (J.Lechoń)

 

Andrzej O.

 

Abba, Ojcze!

August 19, 2016 5:00 am

W Trzęsaczu trwa premierowy Program 5: my + BÓG. Wiem, że PT Czytelnicy “Przystani” – zgodnie z prośbą ks. Jarosława – otaczają to przedsięwzięcie żarliwą modlitwą. Nie znam szczegółów nowego Programu i nie nalegam, by je poznać (szanując prośbę o dyskrecję) 😉 , ale jego nazwa przywiodła mi na pamięć tekst hymnu ŚDM 1991 w Częstochowie, napisanego przez niedawno zmarłego dominikanina, o. Jana Górę.

Mogę mówić, wołać do Boga “Ojcze”! Abba – Ojcze! Ojcostwo Boga wobec mnie, moje synostwo (a więc dziedzictwo) wobec Niego. I wynikające z tego braterstwo wobec wszystkich ludzi, moich bliźnich. Dla mnie, jako chrześcijanina, wydaje się to jasne i proste, “oczywista oczywistość” – ale mimo “wyzwolenia z kajdan i z samych siebie” każdy dzień jest trudem, zmaganiem się, przekraczaniem moich ograniczeń, wypełnianiem pustek mojego serca. Tylko Bóg, tylko Duch Święty może napełnić moje serce. Jak nauczał św. Jan Paweł II, “człowieka trzeba mierzyć miarą serca; sercem”!

Wszyscy jesteśmy braćmi, jesteśmy jedną rodziną. Tej prawdy nic już nie zaćmi i teraz jest jej godzina.

Andrzej O.

 

Wyżej, szybciej, mocniej –

August 12, 2016 5:00 am

altius, citius, fortius – to hasło odnowionego w XIX w. przez barona Pierre’a de Coubertin’a ruchu olimpijskiego. Sportowe współzawodnictwo to ukoronowanie ciężkiej – a raczej konsekwentnej, systematycznej, pełnej wyrzeczeń, codziennej pracy. Wszak trening czyni mistrza. Obserwując bardziej lub mniej dokładnie zmagania sportowców zastanawiam się, w jaki sposób w małżeństwie, w rodzinie, zastosować tę zachętę, wprowadzić ją w życie. Na pewno mogę ją zastosować do siebie – bardziej się starać przekraczać siebie, swoje ograniczenia, niedostatki – właśnie w relacji do najbliższych osób. Współzawodnictwo w małżeństwie, w rodzinie? Nie – raczej współdziałanie, współistnienie – w którym każdy indywidualnie przekracza samego siebie.

Zmagania olimpijskie w Rio budzą refleksję nad moim miejscem w życiu – czy jestem obserwatorem, kibicem, czy uczestnikiem zmagań? Czy, jak mówił papież Franciszek na Campus Misericordiae, nie ma we mnie lęku, by wzrastać, marzyć, tworzyć…? Czy nie mylę szczęścia z wygodą – usadowiony  i zasypiający na dobrej kanapie? Czy, niezależnie od mojego wieku i sytuacji, jestem gotowy i chcę zamienic kanapę “na parę butów, które pomogą mi chodzić po drogach, o jakich mi się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałem” (Franciszek)…?

“Stoczyłem piękną walkę, bieg ukończyłem, wiary nie straciłem. Teraz czeka mnie już tylko sprawiedliwie zasłużony wieniec zwycięstwa”. (2 Tm 4, 7-8). 

Andrzej O.

 

Kardynał Franciszek Macharski

August 5, 2016 5:00 am

emerytowany arcybiskup-metropolita krakowski, kapelan Rycerzy Kolumba w Polsce – odszedł do Boga w ostatni wtorek, dziś Jego pogrzeb. W tych dniach wiele o Nim powiedziano – wspomnienia, świadectwa, podsumowania, refleksje… Ubóstwo, prostota, pełnienie czynów miłosierdzia. On nie tylko o tym mówił, On sam także pierwszy dawał tego przykład. I moment Jego śmierci – w Roku Miłosierdzia; tuż po ŚDM w Krakowie – tak, by nie zakłócić i nie zaburzyć ich radości i entuzjazmu; w dniu Matki Bożej Anielskiej – odpustu Porcjunkuli, tak bardzo związanym ze św. Franciszkiem; o godzinie 9:37…

Kardynał Macharski obrał sobie jako zawołanie biskupie słowa Jezu ufam Tobie! Dziś je powtarzam – i dodaję: wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie…

Vivat Jesus!

Andrzej O.

PS. Jak zwykle w czasie Programów, tak i tym razem otoczmy modlitwą Międzynarodowy Program 3: NASZA RODZINA + SPOŁECZEŃSTWO we Wrocławiu. 🙂

Gdzie chrzest, tam nadzieja,

July 30, 2016 5:00 am

tam droga zbawienia przez wiarę, w miłości, ku pełni radości.

To słowa z pieśni jubileuszowej na obchody 1050-lecia Chrztu Polski. Zakończeniem tych obchodów była przedwczorajsza Msza Narodowa na Jasnej Górze z udziałem papieża Franciszka. Od momentu ogłoszenia programu papieskiej wizyty w Polsce – bardzo chciałem właśnie na tej mszy być. Próbowałem różnych sposobów, by dostać kartę wstępu. Po licznych staraniach uwieńczonych niepowodzeniami w końcu odpuściłem, straciłem nadzieję – i właśnie wtedy dostałem wejściówkę przed sam szczyt.

Zapadły mi w uszy i w pamięć dwie myśli papieża: o przekazywaniu autentycznej wiary z rodziny do rodziny, z ojca na syna, a zwłaszcza przez matki i babcie, którym należy się szczególna  wdzięczność.

I druga – na Jasnej Górze – tak jak w Kanie – Maryja uczy nas unikać arbitralnych decyzji i szemrań w naszych wspólnotach; jako Matka rodziny chce nas strzec razem.

Właśnie dla tych dwóch myśli papieża Franciszka warto było tam być. Wiem, że te słowa były do mnie, że 1050 lat temu moi przodkowie wybrali drogę, której ja nie chcę zmieniać, nie mogę zmieniać. Bo przecież – pomijając wszystkie inne argumenty z różnych dziedzin – mam w uszach i w pamięci słowa św. Jana Pawła II z Placu Zwycięstwa z 1979 roku, usłyszane w sektorze F-4, że “człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa; i człowiek nie może sam siebie zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie”.

Każdy z nas, ludzi jest inny, niepowtarzalny, jedyny. Każdy – na obraz i podobieństwo Boga. Po czwartkowym spotkaniu z papieżem lepiej rozumiem, co to znaczy jedność w Chrystusie.

Andrzej O.

 

 

Are You ready to say yes?

July 29, 2016 5:00 am

To pytanie papieża Franciszka w wersji oryginalnej (po angielsku, ale z latynosko-włoskim akcentem) bardzo często słychać w tych dniach w mediach – dżingle, zwiastuny, klipy. Niewątpliwie “podkręcają” one i tak gorącą atmosferę ŚDM w Krakowie, ale można przecież to pytanie wziąć do siebie, można – mimo mnogości wrażeń i wydarzeń – właśnie teraz próbować nad nim się zastanowić.

Are You ready to say yes? Komu mam powiedzieć “tak”? Bogu? Sobie? Współmałżonkowi (przed ołtarzem już było mówione…)? Przyjaciołom? Znajomym? Obcym? Wrogom? Po co, dlaczego mam powiedzieć “tak”? Czy to tylko bezwolne przytaknięcie dla “świętego spokoju”? Jakiej dziedziny, jakiego zakresu dotyczy moje ewentualne “tak”? Czy wystarczy raz powiedzieć, czy trzeba stale powtarzać? Ile czasu jest na odpowiedź i czy można powtórzyć pytanie (to z konkursów i teleturniejów)? Pytanie jedno, proste – a tyle okoliczności. Ale przecież ono tyle razy już było zadawane.

“… czy miłujesz Mnie bardziej niż ci?(…) Kiedy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Kiedy się już jednak zestarzejesz, wtedy wyciągniesz przed siebie swoje ręce, ktoś inny cię przepasze i poprowadzi tam, dokąd sam nie chciałbyś pójść” (J 21, 15. 18).

Are You ready to say yes…?

Andrzej O.

  

Uderz w stół –

July 22, 2016 5:00 am

– a noga odleci 😉 Tak ktoś sparafrazował powiedzenie o stole i odzywających się nożycach. Czuję się przywołany do tablicy przedwczorajszym wpisem i sprowokowany do myślenia na temat wszystkich urodzin, imienin i rocznic w kalendarzu. Piszę celowo rozdzielnie gdyż uważam, że nie są one ogromnym gąszczem.

Jeśli ktoś jest dla mnie ważny, bliski, znaczący, głęboki w relacji – to kalendarz nie jest potrzebny, by pamiętać istotne daty – urodziny, imieniny, rocznice. Najczęściej same się one kojarzą i przypominają. To oczywiście moje subiektywne spostrzeżenie 🙂 Gdy myślę o rytuałach – codziennych, tygodniowych, miesięcznych, rocznych – to właśnie w tych ostatnich panuje ład i powtarzająca się co roku sekwencja wydarzeń: rocznica ślubu, imieniny Żony, urodziny Żony, imieniny Syna, urodziny Córki, urodziny Syna, imieniny Córki, i na końcu moje urodziny i imieniny. Żeby było trudniej – a raczej bardziej ciekawie – można do tej sekwencji dołożyć daty chrztu, komunii i bierzmowania członków rodziny. Oczywiście urodziny i imieniny Rodziców i Teściów są poza podstawową sekwencją, ale tworzą własną… Kiedyś ktoś przyniósł do domu tort na swoje urodziny i domownicy spytali go, co to za okazja i dlaczego tort. Jubilat “przyznał się” do swojej uroczystości i nieśmiało powiedział, że jak na poprzednie urodziny przyniósł wuzetki, to urodziny przeszły niezauważone…

Świętowanie rocznic – to okazja do bilansów i podsumowań, do planowania przyszłości. Ale niedawno gdzieś przeczytałem, że to nie rocznice, urodziny, imieniny, święta, początek roku są najważniejszymi dniami w roku. Najważniejszy w roku jest jeden dzień – DZIEŃ DZISIEJSZY. DZIŚ.

Andrzej O.

Chodzenie parami

July 1, 2016 5:00 am

Chodzenie parami kojarzy się z przedszkolem albo wczesną podstawówką. Wszelkie przemieszczenia Maluchów, Średniaków, Starszaków, Biedronek, Zajączków, Smerfów, Krasnali, Pszczółek, Skrzatów – odbywają się parami. Teraz często zauważam, że przedszkolaki i uczniaki mają dedykowane kamizelki odblaskowe – często z nazwą i logo placówki edukacyjnej, którą reprezentują. Ktoś musi zorganizować ustawienie się w parach, dbać o zwartość szyku – żeby początek nie uciekał, a koniec nie marudził 😉

Nie wiedzieć czemu w języku polskim funkcjonuje powiedzenie, ze nieszczęścia chodzą parami. Nie zgadzam się z tym absolutnie. Nieoczekiwanym, ale miłym potwierdzeniem tego była chwila przewracania strony kalendarza na następny miesiąc – zauważyłem napis na obrazku: ” TAKŻE SZCZĘŚCIA CHODZĄ PARAMI”. W parze, w “cztery oczy” – jestem cały dla drugiej Osoby, przyjmuję ją i obdarowuję: i sobą – moją obecnością, i moim czasem.

Mam nadzieję, że każdy z PT Czytelników “Przystani” będzie miał możliwość choć kilkudniowego letniego wypoczynku, zatrzymania się w biegu codzienności, oderwania się od wykonywania planów, założeń, harmonogramów. Że “czas dla nas” – nie będzie pustym hasłem…

Andrzej O.

 

Czas – to miłość, a miłość – to obecność…

June 24, 2016 5:00 am

Tak właśnie Ola kończyła przedwczoraj swój pierwszy wpis na Przystani. Te słowa wypowiedział Prymas Wyszyński: “Ludzie wam mówią – czas to pieniądz. Ja wam powiadam – czas to miłość. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa”. Przypominają mi się też słowa z Ewangelii św. Mateusza: “Cóż pomoże człowiekowi, jeśli nawet cały świat posiądzie, a na duszy swojej poniesie szkodę?” (Mt 16, 26).

Czas – jako dar z siebie. Ale to przecież inwestycja. Nie można jej zmierzyć – jak inwestycji finansowej – przyrostem kapitału czy wzrostem stopy zwrotu. Inwestycja we wzajemne relacje. Ale i inwestycja w siebie – by bardziej być, niż bardziej mieć.

Patron dzisiejszego dnia, św. Jan Chrzciciel, żyjący na pustyni, ubrany w skórę, żywiący się szarańczą i miodem leśnym, bezpośredni poprzednik Pana Jezusa, największy człowiek na ziemi zrodzony z niewiasty (por. Mt 11, 11) – przypomina mi dziś, by udać się z pośpiechem (jak Maryja do Elżbiety – Łk 1, 39), bez zwłoki, bez ociągania się – do najbliższych, którzy mnie potrzebują; by darować swój czas, siebie. By być…

Andrzej O.

 

Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej – Euro 2016…

June 17, 2016 5:00 am

…trwają od tygodnia. Niektórzy mówią – wielkie święto futbolu; inni – takiej szansy nie mieliśmy jeszcze nigdy dotąd; jeszcze inni – nic nie mówią, bo wzięli urlop na ten czas. Oglądanie meczów w czasie tak długiego turnieju (w fazie grupowej 2-3 mecze codziennie przez 12 dni) jest “dodatkowym, nieprzewidywalnym czynnikiem” mającym wpływ na work-life balance. W sieci pojawiają się porady – i dla Mężów,  i dla Żon – jak przeżyć, jak przetrwać ten czas, nie zabijając się wzajemnie i nie raniąc. Tym razem dodatkowym ułatwieniem/utrudnieniem (właściwe podkreślić) jest fakt, że mecze nie są transmitowane w ogólnodostępnych kanałach tv…

Absolwenci programu JA+TY=MY mają ZA DARMO miesięczny warsztat w kilku dziedzinach: szacunek i akceptacja odmienności, dar zamiast roszczeń, czas dla nas, dialog i komunikacja…

Trzymając kciuki za 23-osobową kadrę Adama Nawałki myślę, że zwycięzców tegorocznego Euro może być – i będzie jednak – wielokrotnie, wielokrotnie więcej…

“ŁĄCZY NAS PIŁKA”  Mam nadzieję, że nie tylko ona… 😉

Andrzej O.