pełna radość

May 22, 2014 5:00 am

Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem”. (J 15, 9)

Jesteśmy miłowani wielką, niewyobrażalnie piękną i mocną miłością: taką samą, jaką Ojciec miłuje Jezusa!

„Wytrwajcie w miłości mojej!” (J 15, 9)

Jezus prosi o stałość i wzajemność. Ich brak boli.

„Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.” (J 15, 10)

Jego przykazania są środkiem do tego, by w Nim trwać, by ochraniać miłość. Jezus najpiękniej potrafił je zachować.

„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”. (J 15, 11)

Jego miłość i wypełnianie przykazań = pełna radość, której Wam i sobie serdecznie życzę! 🙂

Basia

 

z dziękczynieniem

May 8, 2014 5:00 am

„W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem” (Ps 100, 4)

Dziękczynienie koncentruje na tym, co mam, jak wiele otrzymałam. Rodzi wdzięczność i zadowolenie. Chroni przed narzekaniem, postawą roszczeniową, skupianiem się na tym, czego brakuje.

Pomóż nam Panie wchodzić w nowy dzień i w każdą relację z „dziękuję” w sercu.

Basia

 

Pokój Wam!

April 24, 2014 5:00 am

„… On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha”. (Łk 24,36-37)

Po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi do swoich z darem pokoju.

On wie, jak bardzo tego potrzebujemy, jak sami z siebie go nie mamy, jak łatwo go tracimy. Wie też, jak lęk zniekształca rzeczywistość, zamyka w sobie, pozwalając pracować wyobraźni (najczęściej na naszą niekorzyść).

Nie przez przypadek również bł. Jan Paweł II tyle razy wołał: „Nie lękajcie się!”

Panie, bądź naszym pokojem. Nie pozwól, by opanował nas lęk, niepokój. Udziel nam daru pokoju, abyśmy mogli „podać go dalej”.

Basia

Eucharystia i Kapłaństwo

April 17, 2014 5:00 am

Kwietniowa Msza św. z modlitwą o uzdrowienie w Sanktuarium św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Choć niebo mocno zachmurzone, to w momencie przeistoczenia triumfuje słońce. Wpadające przez witraż promienie jasnym blaskiem oświetlają ołtarz, jakby chciały oznajmić, że w Eucharystycznym Jezusie nasze światło, że w Nim nasza przemiana, uzdrowienie, nadzieja i siła.

Dziś Wielki Czwartek – dzień Eucharystii i Kapłaństwa. Dla nas to dzień szczególny z jeszcze jednego powodu: 15 lat temu zaczęło się nasze Małżeństwo. Zaczęło się na Eucharystii. Tak często przychodziliśmy na nią przez te lata z chmurami w sercu, przytłoczeni zmęczeniem, problemami. Równie często wychodziliśmy przemienieni jak wspomniany ołtarz u św. Teresy, dotknięci Bożym światłem, pocieszeniem, umocnieniem, z nowymi siłami, by kochać i zaczynać od nowa.

„Kościół żyje dzięki Eucharystii”.* My możemy powiedzieć, że nasze małżeństwo żyje i rozwija się dzięki niej.

A Kapłaństwo? Co by było z nami dziś (aż strach pomyśleć!), gdyby nie dobrzy, wierni i mądrzy kapłani, których Pan stawia na naszej drodze? Tak  wiele dziś powodów do serdecznej wdzięczności i dziękczynienia. Niech wszystkie je ogarnie dzisiejsza Eucharystia.

Basia i Michał

*Tymi słowami Jan Paweł II rozpoczął swoją ostatnią Encyklikę „O Eucharystii w życiu Kościoła”. Dziś też przypada 11 rocznica jej podpisania.

Jego spojrzenie

April 10, 2014 5:00 am

„ zawsze szukajcie Jego oblicza” (Ps 105, 4)

„Musimy po prostu wejść w krąg Bożego spojrzenia, stanąć w nim, poddać się temu spojrzeniu.

To w Jego spojrzeniu odkrywamy naszą godność, odkrywamy, kim jesteśmy i do czego jesteśmy powołani.

Jego spojrzenie jest przepełnione nadzieją. Nie zasklepia nas w naszym ograniczeniu. Otwiera nas na wszelkie możliwości.

Jedynie ono jest w stanie uwolnić nas od wszystkich innych spojrzeń, od wszelkich oczekiwań, które inni mogą mieć wobec nas. Pan Bóg nie czyni sobie żadnych złudzeń na nasz temat i wie, że jesteśmy zdolni do najgorszego, ale Jego nadzieja jest dla nas siłą, byśmy i my uwierzyli, że najpierw zostaliśmy stworzeni dla tego, co najlepsze.

Jego spojrzenie podnosi nas, gdyż nieprzerwanie nam ufa, wierzy w nas, pokłada w nas nadzieję, kocha nas nawet wtedy, gdy my wydajemy się sobie najmniej tego godni.

Ponieważ zwrócenie się ku sobie jest naturalną skłonnością, musimy stale zwracać się ku Bogu, pozwolić Mu na siebie spoglądać. Oto zapominając o sobie, odnajdujemy siebie. Jego spojrzenie nas uzdrawia. Jedynie On może wniknąć w naszą intymność, nie raniąc. Jedynie On może obnażyć nasze ubóstwo, nie odbierając nam nadziei. To Jego miłość nas ocala”. ( Jo Croissant, Kobieta Kapłaństwo serca, s. 41-47)

 

pełnia

March 29, 2014 5:00 am

„Miłość zawsze łączy się z prawdą. Miłość bliźniego musi kierować się prawdą o nim. (…) Na pewno umie ona na pierwszym planie dostrzegać dobro w drugim człowieku. Umie jednak również trzeźwo patrzeć na zło – na grzechy i wady. I wedle poczucia obowiązku umie to zło nazywać po imieniu, a przede wszystkim umie je naprawiać. To jest najważniejszym przejawem miłości, to jest jej sprawdzianem: umieć naprawiać zło w drugich. Taka jest miłość Boga ku nam, taka jest miłość Chrystusa, która „weseli się z prawdy” : z każdego prawdziwego dobra w człowieku – a równocześnie nieustannie i niezmordowanie naprawia zło”. (K. Wojtyła, List pasterski na Wielki Post 1970)

Trzy elementy: na pierwszym planie dostrzegać dobro i cieszyć się nim, nazywać zło po imieniu, umieć naprawić zło w drugich. W każdym z tych obszarów – sprawdzian miłości. W kontekście wychowania – pełnia.

Basia

drzewo

March 20, 2014 5:00 am

„Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją! Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi. Nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście. Także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców”. (Jr 17, 7-8)

Każdy z nas może być takim drzewem, które „swe korzenie puszcza ku strumieniowi” (bo chrzest św. zakorzenił nas w Chrystusie), które „utrzymuje zielone liście”, które się nie obawia o swój los, choć doznaje trudnych warunków (upał, posucha, wichry, burze – trudności w domu/pracy, kłopoty ze zdrowiem, utrata kogoś/czegoś, trudny członek rodziny….). Drzewem, które jest mocne, „nieprzesuwne”, odporne w doświadczeniach, bo jego korzenie mają stały dopływ do wody (eucharystia, Słowo Boże, modlitwa….) i dlatego nie przestaje wydawać owoców. Bo ufa.

„Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. (z Dzienniczka s. Faustyny, 1578)

Basia

 

pokojowo

March 6, 2014 5:00 am

Nie może poznać sługa Boży, ile ma cierpliwości i pokory, dopóki się wszystko dzieje po jego myśli. Gdy zaś przyjdzie czas, kiedy ci, którzy powinni postępować według jego woli, zaczną mu się sprzeciwiać, ile wtedy okaże cierpliwości i pokory, tyle jej ma, nie więcej.” (św. Franciszek)

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. (Łk 9, 23)

„Niech się zaprze samego siebie” – dla mnie jest to stałe wezwanie do zachowania łagodności i cierpliwości (czyli naśladowania Jezusa), szczególnie wtedy, gdy w relacjach zaczyna być bardzo trudno. Nie udaje się zachować łagodności bez mocnego przekonania, że – co by się nie działo – utrzymanie równowagi jest opcją stale dostępną dla mnie, że to zarządzanie własnymi emocjami i własnym działaniem pozwala na zachowanie spokoju.  Nie możemy mieć pełnej władzy nad zachowaniem naszych dzieci na przykład (nie mówiąc o ich emocjach 🙂 ), ale zawsze możemy dokonywać konstruktywnych wyborów nawet w chwilach najtrudniejszych.

„Pozostawanie w wystarczającym spokoju, aby znaleźć konstruktywną odpowiedź na wszystkie dziecięce zachowania i burzliwe emocje kryjące się za nimi, sprawia, że my również rośniemy jako rodzice. Jest to wręcz warunek naszego wzrostu. (…) Spokojna obecność rodzica ma o wiele bardziej potężny wpływ na dziecko niż rodzicielskie krzyki przy każdej nadarzającej się okazji. Twoja własna emocjonalna regulacja  – umiejętność pozostawania w spokoju – pozwoli ci traktować  ludzi w twoim życiu (włączając w to małych ludzi) spokojnie, z szacunkiem i odpowiedzialnie. To dar nie tylko dla dzieci, ale i dla samych siebie. ” (Dr. Laura Markham)

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.” (Mt 5, 9)

Basia

sól i pokój

February 27, 2014 5:00 am

„ Bo każdy ogniem będzie posolony. Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie?  Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”. (Mk 9, 50)

Od kilku lat szczególnie doświadczam tego, jak wielką moc ma Boże Słowo. Tak często bowiem przychodziło mi na ratunek w trudnych sytuacjach, chwilach. Tak często dzięki światłu Słowa odnajdywałam pokój serca, właściwy kierunek drogi, uzdrowienie, pocieszenie. Słowo jest dla mnie jak sól dodana do potrawy. Często przeczytane rano jedno krótkie zdanie potrafi nieść przez cały dzień i nadawać życiu  „smak”,  jak szczypta soli dodana do potrawy.

Przystań jest dla mnie niezwykłym darem. Codziennie stanowi wielką pomoc, by mimo natłoku obowiązków zatrzymać się i zaczerpnąć „soli” dobrych słów. Dzięki tekstom Księdza Kapitana, Małgosi, Dosi, Michała, łatwiej jest mi żyć słowem Bożym na co dzień, przekładać je na konkrety życia, mądrzej kochać. Bardzo Wam dziękuję Kochani Autorzy za codzienną inspirację. Przy Was zawsze przystaję z ochotą i radością. Dziękuję zwłaszcza za Waszą wytrwałość, za znoszenie ognia trudności i prób. I za bóle rodzenia:-) . Małgosi – wielki podziw za cierpliwe ogarnianie całości, dyspozycyjność, życzliwość i odpisywanie na każdego (!) maila.

A moje pisanie? Urodziło się z pragnienia, by dzielić się tym ogromnym dobrem, jakie płynie ze Słowa. Moim marzeniem jest, by Przystań była pomostem między Nim a nami, którzy tu przystajemy. I by to przystawanie pomnażało w nas sól i pokój.

Dobrze, że jesteście!

Basia

IMG_3204

Maria w Marcie

February 20, 2014 5:00 am

„Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.” (Ps 34, 6-7)

Jego spojrzenie jest zawsze pełne zrozumienia, czułości, miłości, łagodności. Uwalnia od wstydu i poczucia winy. Odmienia serce, sposób patrzenia na siebie, innych, na czekające obowiązki.

Przypomina mi się wpatrzona w Jezusa, zasłuchana w Jego słowo Maria i zabiegana, zatroskana Marta. Moje „uwijanie się koło rozmaitych posług” bez bycia Marią skutkuje nerwowością i frustracją. Maria wprowadza pokój i koncentruje na drugiej osobie, na byciu w relacji zamiast na nieustannym działaniu, by zdążyć ze wszystkim. Przypomina, że  ważniejszy jest sam drugi człowiek niż praca na rzecz jego dobra. Że można się tak zapędzić i zapracować, że gdzieś zgubimy tego, dla kogo to wszystko.

Bycie Martą wcale nie musi przeszkadzać w byciu Marią. Łącząc siły, mogą tylko zyskać.

Basia