Dzień Aniołów

June 12, 2012 7:12 am

Tradycja przypisuje poszczególne dni tygodnia poszczególnym Osobom lub wydarzeniom. I tak poniedziałek to dzień Ducha Świętego, wtorek należy do Aniołów, środa to dzień św. Józefa, czwartek to dzień Eucharystii, piątek – tajemnica Krzyża, sobota należy do Matki Najświętszej, a Niedziela do Trójcy Przenajświętszej.

Tyle zawdzięczamy naszym Aniołom Stróżom. Nie mają łatwego zadania – „strzec nas od wszelkiego złego i zaprowadzić do żywota wiecznego”. I to na dodatek „rano, wieczór, we dnie w nocy” bez chwili wypoczynku, bo i nad naszym snem czuwają. Od poczęcia do chwili, kiedy staniemy na Sądzie Bożym (i będą naszymi obrońcami), a potem w wieczności dalej będą naszymi przyjaciółmi. Anioł Stróż – tylko mój i na całą wieczność.

Znajdźmy dzisiaj wiele okazji, żeby Mu podziękować za opiekę, za przyjaźń, za troskę, za dzielenie ze mną całego życia. I że jest tak szczególnym darem od miłującego Ojca dla mnie, jego ukochanego dziecka.

„Aniele Boży, Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój”. Proszę!

X Jarosław

Przestań biegać… zacznij trenować

June 9, 2012 7:00 am

To motto znalazłem na książce Jerzego Skarżyńskiego na temat maratonów i ultramaratonów. Kiedy bowiem chcesz się zmierzyć z tak poważnym odcinkiem, jakim jest maraton, czyli 42.195 km czystego biegu, to nie da się do tego podejść jak do porannej przebieżki dla podtrzymania kondycji.

Trening do maratonu wymaga od początkującego biegacza ok. 27 tygodni treningów. W “magicznej” formule 3 x 30 x 130, czyli 3 razy w tygodniu, min. 30 min z tętnem 130.

Brzmi bardzo spokojnie, mamy dużo czasu, zaczynamy od marszów, dodając potem marszobiegi, by wreszcie po raz pierwszy przebiec 30 min non stop. Ale gdy się zapiszesz na bieg maratoński, wpłacisz należne opłaty i dostaniesz numer startowy, to już robi się gorąco. Bo wtedy opuszczenie treningu – to nie zwykłe zrezygnowanie z przebieżki, tylko strata na kondycji, którą rozliczy maraton. A on rozliczy cię z każdego dnia. Wierzcie mi.

Jak bardzo się cieszyłem, kiedy po przysłowiowej “ścianie” na jakimś 30-31 km już wiedziałem, ze jestem w stanie ukończyć bieg. Jak byłem wtedy szczęśliwy! Zwłaszcza z tych treningów, na których pot lał się ze mnie strumieniami, albo kiedy w czasie wspólnej pielgrzymki z moimi Braćmi w kapłaństwie z okazji XXV-lecia kapłaństwa byliśmy w Ziemi Świętej i oni szykowali się do kolacji, a ja wyruszałem na trening. Jak cieszyłem się z tego, ze pokonałem tyle razy mój “opiekuńczy” wewnętrzny głos – dziś sobie odpuść, pada, jest zimno, jutro pobiegniesz więcej. NIE! Dziś masz zrobić to, co jest na dziś. A wiesz, co masz robić, bo nie biegasz, tylko trenujesz.

I Twojej satysfakcji na mecie nic Ci nie odbierze, bo nie ścigałeś się z ludźmi, tylko wygrałeś ze swoją słabością.

“W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem” (1 Tym 4, 8). Co z Twoją drogą do Nieba? Biegniesz, czy trenujesz?

X Jarosław

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

June 7, 2012 7:00 am

Jeszcze jako młody kleryk usłyszałem o jednym kandydacie na Ołtarze, że jego osobistym ideałem, życiowym powołaniem, kluczem do zrozumienia wszelkich życiowych sytuacji było: „być żywym tabernakulum”. Skoro dziś przyjąłem Pana Jezusa do swojego serca, to znaczy, że On w nim mieszka, a ja jestem takim żywym tabernakulum i mogę Go zanieść w te wszystkie miejsca, które Go najbardziej potrzebują. I może z mojego serca promieniować na osoby, miejsca i sytuacje.

Dziś nasze miasta i wioski, ulice i place, przydrożni święci i okna naszych mieszkań witają Pana Jezusa, który chce do nas przyjść. Tam, gdzie my biegniemy do pracy, idziemy na zakupy, spotykamy się z przyjaciółmi, idziemy do urzędu…

To nasze dzisiejsze świętowanie jest bardzo uroczyste –  dzięki Bogu, bo są kraje, gdzie już nie ma takich procesji 🙁

Ale też i od nas zależy, czy On będzie mógł odwiedzać nasze domy, nasze małżeństwa i rodziny, przychodząc najbardziej dyskretnie, bo w sercach naszych „pierwszokomunijnych” dzieci, czy też w sercu żony wracającej po dniu pracy do męża, czy w sercu męża wracającego do swojej żony, która czeka na niego w domu. A może w poniedziałek pokażę Panu Jezusowi z mojego serca moje miejsce pracy i kolegów?

X Jarosław

Wreszcie się udało

June 4, 2012 8:53 am

…znaleźć czas i zrobić Program 1: Ja + Ty = My w Łomiankach i to w połączeniu z naszym kursem dla narzeczonych „Gaudium et Spes”. W sumie kilkanaście par.

Plan był tak ułożony, że jako prowadzący mogłem przechodzić od małżonków do narzeczonych i z powrotem. Dla jednych to szansa wrócić do siebie, odnaleźć się po miesiącach czy latach zagubienia, dla drugich możliwość skonfrontowania się z pytaniami, których się na tym etapie nie dostrzega.

Prowadząc Program 1 przypominam sobie tych, którzy już go przeszli. Chciałbym, aby znaleźli chwilę, żeby z tych wszystkich swoich rozlicznych obowiązków zawinęli na chwilę do naszej Przystani.

Razem z Wami stawiam na nowo pierwsze kroki w ten tydzień: Poniedziałek – przypominam sobie lekcję o łagodności, we wtorek będę pamiętać o okazywaniu szacunku, środa to mój dzień, kiedy każdy mój dar chcę przeżyć jako zaproszenie do twórczości, wolności i radości, czwartek odświeża moje rytuały, piątek to zaproszenie do dialogu, który jest pełen czułości, by w sobotę mój dar był najczystszym słowem o mojej miłości.

Tak niewiele potrzeba, żeby miłość małżonków „w radościach i trudach codziennego życia nie tylko trwała, lecz jeszcze wzrastała, tak ażeby małżonkowie stawali się niejako jednym sercem i jedną duszą, i razem osiągali swą ludzką doskonałość.” (HV, 9).

Tak niewiele potrzeba… prawda?

Aha, i nie zapomnijcie o naszym konkursie. Może będzie to blog z realizacji naszego Programu?

Bardzo o Was pamiętam.

X Jarosław

Dzień Dziecka

June 1, 2012 7:00 am

Nie wiem, komu łatwiej go przeżywać? Czy rodzicom, którzy obdarzeni łaską rodzicielstwa mogą przeżyć razem z dziećmi ich święto, ciesząc się okazją do przeżywania radości dziecka ze swoimi dziećmi?

Czy dorosłym, bez dzieci, bo mogą liczyć na telefon od swojej kochającej Mamy, dla której zawsze pozostaniesz dzieckiem?

Czy może tym, dla których modlitwa „Ojcze nasz” jest codziennie odnajdywaną radością, że ktoś mnie kocha jako swoje najdroższe dziecko?

Dzisiaj, z racji tego, że stałem się Ojcem z wyboru i powołania, otaczam Was wszystkich swoją modlitwą kierowaną ku Temu, „od którego pochodzi wszelkie ojcostwo” i zapewniam Każdą i Każdego z Was, że jesteście oczkiem w głowie Tego, który nas wszystkich powołał do istnienia.

On jest tym, który wyszeptał nasze imię z największą miłością i wtedy poczęliśmy się.

Jesteście tak bardzo kochani.

X Jarosław

WCF VI, Madrid, last day

May 28, 2012 7:51 am

Zakończyło się jeszcze później niż wczoraj, co oznacza, że bardzo wcześnie nad ranem. ;(

Nikt nie chciał się pożegnać. W końcu następny kongres dopiero 15 maja 2013 roku. Czy uda się tam zobaczyć? Coraz bardziej stają się te kongresowe spotkania “rozmowami niedokończonymi”, które każą czekać na zakończenie dopiero w wieczności. Ten właśnie się skończył.

Czas więc na podsumowanie. Choćby w suchych faktach. 3000 zarejestrowanych uczestników, 7000 wejść na stronę, która transmitowała wszystkie plenarne wykłady, 125 prelegentów z 69 krajów, 16 sesji panelowych, 300 wolontariuszy, 18 tłumaczy, 45 stoisk wystawowych, 150 akredytowanych dziennikarzy, 6 programów telewizyjnych transmitowanych z sali kongresowej, 12 wydarzeń kulturalnych (wraz z projekcja filmu “Cristiada,” pierwszy raz w Europie), 90 parlamentarzystów z 22 krajów. Wszystko to nawet z suchego opisu wygląda na bardzo poważny kongres. I taki był.

Udało się zaprosić ludzi, którzy wiedzieli o czym mówią. Choć straszne limity czasowe ciągle nas pozostawiały w stanie niedosytu. Co oczywiście jest bardzo dobre, bo zdrowszy jest niedosyt, niż przejedzenie.

Wnioski? To, co robisz, rób najlepiej jak potrafisz. Jeśli tylko możesz, stań się ekspertem od tego. Wtedy mając 10 minut nie zmarnujesz go mówiąc im, jak mają robić, to co ty robisz, tylko albo ich zapalisz, żeby im się chciało, tak samo jak tobie, chcieć dobra dla innych, albo… zaproszą do siebie, i dadzą Ci tyle czasu, ile potrzebujesz, żebyś zrobił dla nich to, w czym jesteś najlepszy.

Więc: w czym jesteś dobry? Z czego chciałbyś słynąć?  🙂

X Jarosław

Madryt, WCF VI, dzień trzeci, Zesłanie Ducha Świętego

May 27, 2012 9:48 am

Dni się coraz bardziej wydłużają, a to przez nieustanne skracanie się nocy. Świadomość, że  za chwilę spotkanie się skończy i zobaczymy się ponownie może dopiero za rok, na następnym Kongresie powoduje, że na czas wszystkich przerw – a zwłaszcza na zakończenie dnia – lądujemy w lobby, by jeszcze rozmawiać, dzielić się doświadczeniem, planami, po prostu sobą.

Tu nie ma barier językowych, narodowych, wyznaniowych. Doświadczamy mówienia jednym językiem, tego samego Tchnienia, które kazało nam opuścić swoje dobrze znane miejsca i zaryzykować spotkaniem z “nowym” – wyzwaniem, zadaniem czy wręcz: człowiekiem.

Wczorajsza Msza św. Wigilii Zesłania Ducha Świętego, odprawiana przez argentyńskiego biskupa, w towarzystwie dwóch kapłanów, po hiszpańsku, z tłumaczeniem homilii na angielski, w tej tak wielobarwnej  narodowo wspólnocie, uświadomiła mi na nowo potęgę jedności budowanej w oparciu o Jego działanie. Tylko On nas może wyrwać z naszych rozmaitych niszy i postawić wobec „pobożnych… wszystkich narodów na ziemi” i głosić z mocą Boże prawo do rodziny i prawo rodziny do spotkania Boga.

Pozwólmy się prowadzić Duchowi Świętemu.

Co to może oznaczać dla Ciebie dziś, w konkrecie Twojego życia?

X Jarosław

WCF VI, dzień drugi

May 26, 2012 8:20 am

Wczoraj było bardzo uroczyście. Od oficjalnych przemówień w przepięknej Sali Kongresowej Palacio del Congreso (budowla na planie prostokąta, na którym rozmieszczone zostały jego sale) po uroczysty koncert na zakończenie dnia z długą owacją na stojąco na koniec i oczywiście znakomitym bisem.

Przed południem sesje plenarne, po południu panelowe, równolegle w 5 salach. Co z jednej strony pozwala na pokazanie wielu tematów omawianych przez specjalistów dosłownie z całego świata, a z drugiej każe dokonywać trudnego wyboru, bo nie można być równocześnie wszędzie.

Przerwy to nieustanne spotkania z ludźmi. Tymi znanymi już z poprzednich kongresów (co u Ciebie?, jak sytuacja rodziny w Twoim kraju?) i całkiem nowymi z wymienianiem się wizytówkami (których plik rośnie i przypomina mi, że trzeba wreszcie pomyśleć o swoich własnych), zapraszaniem do odwiedzenia lub już z konkretnymi zamówieniami na udział w ich różnych przedsięwzięciach.

I duża dyscyplina czasowa, oprócz drobnego opóźnienia na początku, zrozumiałego samego z siebie, już nie mówiąc o tym, że przecież jesteśmy w Hiszpanii 😉

Dyscyplina, która pozwala mówcom na przemawianie przez 10 minut, a potem jest sygnał, który jednoznacznie uświadamia, że właśnie przekroczyłeś czas. Dyscyplina, która wczoraj/dzisiaj spędziła mi sen z powiek, bo do późna w nocy ćwiczyłem swoje dzisiejsze wystąpienie usiłując skrócić swój tekst o 2 min. Na chwilę obecną wybrałem szybsze mówienie, co wyjdzie, zobaczymy. W każdym razie proszę dziś o wsparcie. Polak w Madrycie, ksiądz, o niepłodności, po angielsku, wobec 3.000 uczestników. Nie wiem, czy zwykłe westchnienie wystarczy 🙂

Hasta mañana.

X Jarosław

Od Redakcji: Wystąpienie będzie można oglądać dziś na żywo w ramach sesji 11:00-12:00 (ok. 11:20) na oficjalnej stronie Kongresu.

Program na dziś: TU

World Congress of Families in Madrid

May 25, 2012 8:33 am

Dziwna organizacja. Organizuje kongersy w wielu krajach i dla tysięcy osób. A  na początku była idea jedego człowieka – Allana Carlsona.

Dziś jest tylko jeden menadżer – Larry Jacobs, a spotkania, które odbywały się do tej pory co kilka lat, zaczynają nabierać coraz większego tempa. Ich regionalne odsłony (Londyn, Nigeria, Łotwa i Moskwa) zaczynają powielać inne miasta i też nabierają cyklicznego wymiaru.

Była Praga, Genewa, Meksyk, Warszawa, Amsterdam, dziś Madryt, jutro Sydney, pojutrze Moskwa….

Jest to możliwe, bo temat łączy wszystkich, którym na sercu leży dobro rodziny. Wszystkie te kongresy to praca wielu wolontariuszy z wielu organizacji.

Dziś początek. Zarejestrowało się blisko 3000 uczestników. Przybędą liderzy organizacji zajmujących się pracą z rodzinami, ludzie czynu i nauki, politycy i parlamentarzyści by dzielić się informacjami i ideami, by łączyć się i planować strategie. Ludzie różnych wyznań, z różnych krajów, kultur, których łączy jedno – troska o stan rodziny w świecie współczesnym.

Bez rodziny nie ma przyszłości ani świat, ani Kościół. Każdy nasz wysiłek, by jej pomóc być sobą, to budowanie przyszłości dla nas.

Nie ma Ciebie dziś w Madrycie. Ale masz swoją rodzinę lub gdzieś niedaleko Ciebie. Połącz się z nami i zrób coś konkretnego dla rodziny. Razem możemy zawojować świat.

X Jarosław

Uzbrojeni mocą z wysoka

May 21, 2012 7:56 am

Ktoś z naszych stałych Czytelników powiedział mi, że wpisy ks. Jarosława są „najmniej pobożne”, więc dziś, dla odmiany, odrobinę pobożniej. 😉

Wczoraj przeżywaliśmy wszyscy Wniebowstąpienie Pańskie. Dla mnie to święto od lat kojarzy się ze słowami Pana Jezusa, że pożyteczne jest dla nas Jego odejście, bo otrzymamy wtedy innego Pocieszyciela (J 14). Zaczyna się więc dla nas szczególny czas oczekiwania.

Na Kogo czekam? Spośród tak wielu Jego tytułów, w jakim przyjdzie On do mnie? Jak czekam?

A ja modlę się za Was, Kochani z Przystani, byście na nowo otrzymali Jego moc, która niech się objawia w Waszych małżeństwach i rodzinach, w Waszych walkach ze słabościami, lękami i obawami.

Podnieśmy głowy, jesteśmy uzbrojeni do walki o nasze małżeństwa i rodziny. Otwórzmy się na Jego moc. Niech działa w nas jak działał w Apostołach i w swoich świętych. Si isti, cur non ego? Jeśli oni mogli, to dlaczego nie ja?

X Jarosław