chcemy mieć…

September 1, 2012 5:59 am

Bo my chcemy mieć dziecko, gdy nas będzie na niego stać – powiedziała mi para narzeczonych.

Kiedy nas stać na dziecko? Kiedy tak naprawdę nas na niego nie stać? Czy można w ogóle fakt rodzicielstwa sprowadzić tylko do materialnych kalkulacji?

Dziecko potrzebuje miłości. I może ją otrzymać otoczone dobrodziejstwami tego świata, jak i w połatanym ubraniu. Może także czuć się niekochane tak w bogatym domu, jak i w ubogim mieszkaniu.

Naprawdę nie neguję refleksji nad trudem wychowywania dzieci, także tym finansowym. Sam doświadczam tego tematu utrzymując rodzinę wielodzietną. Stawianie jednak rodzicielstwa już na samym początku w perspektywie „stać mnie czy nie”,  sprowadza dziecko, może nieświadomie, do jeszcze jednego, kolejnego „dobra”, które w życiu pragnę mieć. I ustawiam sobie dowolną kolejność: dom, samochód, jeszcze to, i tamto, a teraz już może przyjść ono –  dziecko.

Czy pierwsze pytanie nie powinno brzmieć: Czy nasza miłość jest otwarta, by przyjąć nowe życie, jeśli Bóg zechce nas nim obdarzyć? Czy mamy miejsce w sercu dla jeszcze kogoś? Gdy odpowiedź zabrzmi „tak”, będzie to na pewno już na starcie większy dar dla dziecka, niż najpiękniej umeblowany i pełen dziecięcych akcesoriów pokoik.

Michał

jak On chce

August 26, 2012 6:01 am

 „A najbardziej Panu Bogu chodzi o to, abyśmy na Niego spojrzeli tak, jak On tego chce.

Abyśmy na Niego patrząc, próbowali Go poznać takiego, jak On chce, abyśmy Go poznali. Nie takiego, jakiego my na co dzień możemy poznawać, bo nasze możliwości są słabe.

(…) Pan Bóg nam objawia Siebie, ale  jednocześnie woła, krzyczy wręcz: „Spróbuj spojrzeć na Mnie tak, jak Ja chcę byś spojrzał, niejako Moimi oczami, według Mojego Słowa. To jest jedna z najbardziej kluczowych szans w naszym życiu. I to jest początek wielkiej przygody. I to jest początek wielkiego światła i początek wielkiej siły w życiu wielkich ludzi”. (ks. abp A. Dzięga, Homilia podczas inauguracji 35 roku akademickiego w ISNR)

Serdecznie zapraszamy TU  – Dobra nowina o Bogu Ojcu.

Basia i Michał

bogatym być…

August 21, 2012 6:00 am

„Zaprawdę powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego.” (Mt 19, 23)

Jedna z zasad biznesu: przyjdzie klient, który ma 20 zł, zrób wszystko, by te 20 zł zostawił u ciebie. Przyjdzie taki ze 100 zł, powinien zostawić te 100 zł.

Zastanawiam się nad tym już któryś rok. Czy to właściwa droga?

Raz się jest klientem, innym zaś razem usługodawcą. Jeśli żyje się według tej zasady, to będąc klientem jesteśmy nieufni wobec drugiego: On na pewno chce nas oszukać, chce wyciągnąć większe pieniądze niż mu się należą. Muszę się pilnować. Muszę walczyć o swoje.

Usługodawca myśli: moim zadaniem jest jak najwięcej uzyskać. Jeśli ktoś nie jest świadomy że przepłaca, to jego problem. Ja muszę walczyć o swoje.

I tak żyjemy nieufni wobec siebie nawzajem. Człowiek człowiekowi wilkiem. A gdyby tak człowiek był człowiekowi ewangelicznym bliźnim? Jak wtedy wyglądałby świat? Czy tylko warto pomarzyć, czy da się tak żyć? Jak uważacie?

Michał

trudne szczęście

June 28, 2012 6:00 am

Tak czasem chce się człowiekowi nad sobą poużalać. Dać znać całemu światu, jak to nam jest źle. Tylko po to, by ten cały świat nas pocieszał.

Też mi  się tak chciało. I wtedy przyjechała do nas Ona – młoda, piękna kobieta. Walczyła o swoje małżeństwo. Wspieraliśmy ją. Teraz pozostało jej walczyć o siebie, o swoją godność. Patrząc mi w oczy powiedziała, że choć to bardzo trudne, choć bardzo boli, to ma poczucie szczęścia – bo czuje bliskość Boga większą niż kiedykolwiek.

I zrobiło mi się wstyd. Odechciało mi się użalać nad sobą.

Nie wiem, dlaczego niektórym nie wyszło w życiu. I nie wiem, dlaczego ja nie mogę narzekać, bo tak wiele otrzymałem. Ci, o których myślę wcale „nie zasłużyli” na takie zranienia. Ja także nie zasłużyłem na to, co otrzymałem.

Jedno wiem, że i w jednych, jak i w drugich sytuacjach Bóg do nas przemawia. I zdarza się, że ci którzy wołają wśród zranień bliżsi są usłyszenia Go, niż ci, którzy zapominają o wołaniu w radości. Wołaniu dziękczynnym.

Michał

Kocham, więc wymagam.

June 21, 2012 7:30 am

Tak bardzo pragniemy przekazać naszym dzieciom prawdziwy obraz Ojca. Pokazać im Boga bezwarunkowej miłości – dobrego, czułego i miłosiernego. Jednak gdybyśmy tylko przy tych  cechach chcieli pozostać,  nie przekazalibyśmy pełnej prawdy o Nim. Bo nasz Bóg jest Bogiem, który wymaga! I to wcale nie mało!

A więc wbrew wielu współczesnym poglądom na wychowanie – wymagamy, stawiamy granice, w naszym domu są zasady, a posłuszeństwo nadal jest dla nas wartością.

No bo jak inaczej „pokazać” dzieciom Boga, który wymaga właśnie dlatego, że kocha?  Właśnie dlatego, że bardzo Mu zależy na naszym godnym i szczęśliwym życiu?

Jeśli nasz 3-, 5-, czy 11-latek nie spotka się  z wymaganiem posłuszeństwa względem rodziców, to czy jako dorosły człowiek będzie umiał być  posłuszny Bogu? A to przecież posłuszeństwo względem Niego prowadzi do pełni życia. Tej pełni i szczęścia tak bardzo przecież naszym dzieciom życzymy…

Basia i Michał

warsztat wieczorny

June 20, 2012 8:20 am

— „Jesteś najpiękniejsza na świecie!”

Od razu zrozumiałem, że to nie to.

—„Pieczesz najwspanialsze ciasta!”

Niestety, notowania moje dalej nie wzrosły.

— „Tak pięknie wyglądasz … jesteś najwspanialszą matką …”

Starałem się trafić w potrzeby. Niestety, z miernym skutkiem.

—„No to powiedz sama, co byś chciała usłyszeć. Może mnie nauczysz?”

No i trzeba przyznać, że z tej nauki bardzo miły wieczór się zrobił. Warto podjąć dialog. 🙂

Michał

Różne dłonie,

June 17, 2012 6:27 am

czyli rodzic doskonały:

Rembrandt, Powrót syna marnotrawnego (fragment)

Dwa odcienie nieodwołalnej Miłości.

Miłość bezwarunkowo przyjmująca, czuła, bezinteresowna, niosąca pocieszenie – kojarzona bardziej z miłością matki.

 Miłość stawiająca wymagania, mobilizująca do przekraczania siebie,stanowcza, dodająca odwagi i pewności siebie – kojarzona bardziej z miłością ojca.

Muszą się uzupełniać, jak jedna ręka drugą.

Zaproszenie

May 23, 2012 7:00 am

Był dzień skupienia. Była i adoracja. Kaplica nie za duża. Światła jakby za mało. Nagłośnienia brak. Wiele rodzin i jeszcze więcej dzieci. Szum, hałas. Ławki skrzypiące przy każdej zmianie pozycji. Jedne dzieci modliły się, inne chodziły po kaplicy, jeszcze inne zdecydowanie prosiły o zmianę miejsca pobytu. Jeden chłopczyk ze spokojem zwiedzał prezbiterium z wystawionym Najświętszym Sakramentem. Wyciszenia w sercach dorosłych tyle, na ile każdego stać. Zapewne pragnienie ciszy większe niż można go doświadczać w rzeczywistości. I pośród tego ON, sam Bóg.

I zrodziła się we mnie myśl: czyż nie takie jest nasze życie? Czy nie tak wygląda codzienność każdej rodziny? Chciało by się powiedzieć: chaos w tysiącach odmian. I tylko od nas zależy, aby pośród tego chaosu mógł przechadzać się On. Nie lubi się wpraszać. Pragnie być chciany, zaproszony.

Bądź z nami, Panie.

Michał

piękne słowa

May 15, 2012 7:00 am

Zdarzyło się coś, co rzeczywiście zdarzyć się nie powinno. Były gorzkie słowa rozczarowania i niezadowolenia ze strony klienta oraz moje szczere, z bólem wypowiadane słowa przeprosin oraz przyznania się do winy.

Sytuację tę przypomniałem sobie po przeczytaniu komentarza ks. Mariusza* wraz z jego życzeniami: „aby między wami były tylko piękne słowa”.  Piękne są słowa prawdziwe. Ja zaliczam także do nich słowa przeprosin.  Potrafmy przyznawać się do winy i powiedzieć „przepraszam”, choć to czasem bardzo trudne.

Finał sytuacji był taki, że po dłuższym czasie klient zadzwonił, przepraszając jeśliby jego wcześniejsze słowa w czymkolwiek mnie uraziły. Potrafmy więc  także słowa przeprosin przyjmować.

Wpisem tym chciałbym  księdzu  Mariuszowi podziękować za jego piękne słowa.

Michał

*komentarz do Trwajcie we Mnie

W drodze

May 4, 2012 7:00 am

Pisałem swego czasu o oczekiwaniu na Niedzielę Zmartwychwstania . Ta Wielka – już minęła. Na tę małą, moją, na dany okres życia przeznaczoną jakbym czekał nadal. Doszedłem jednak do wniosku, że to nie tak. Ona także już przyszła, już stała się. Tylko ja jeszcze tego nie zauważyłem. Trochę jak apostołowie. Zdezorientowani, przestraszeni, rozproszyli się, wrócili do swoich codziennych zajęć. A Pan Zmartwychwstał! Dopiero gdy ukazał im się Jezus, zrozumieli.

Nie chcę stać w miejscu i czekać na nie wiadomo co. Choć trudno, chcę iść, w życie, poprzez każdy kolejny dzień.

Może spotkam Go w drodze do…. jak uczniowie w drodze do Emaus? Może zaskoczy mnie jak Marię Magdalenę u grobu? Może spotkam Go w pracy, jak uczniowie podczas łowienia ryb? Może zje ze mną posiłek? Może miejscem spotkania będzie wspólnota, podobnie jak wtedy, gdy ukazał się apostołom? Może pomoże mojemu niedowiarstwu jak św. Tomaszowi, pozwalając dotknąć swych ran?

On już czeka na mnie w tych wszystkich miejscach i sytuacjach. I  jeszcze w setkach innych. Idę. Chcę tam być. Z Nim.

Michał