Objawienie Pańskie

January 6, 2015 5:00 am

Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan (Iz 60, 2)

Mogłoby się to wszystko nie wydarzyć. Nikt z nas światła wiary nie zawdzięcza sobie samemu – owych tysięcy momentów, gdy On nas wzywał, podnosił, ocalał, ratował życie, pociągał do Siebie. Przez Jego działanie, wydarzenia, ludzi. Mogłoby nas  gronie wierzących po prostu nie być.

Jak to dobrze, że jednak tak. Że tak, jak pociągnął Trzech Mędrców, znalazł miejsce blisko Siebie i dla nas. I nikomu się z tego nie tłumaczy, dlaczego w nasze historie tak mocno wpisał swoją miłość. Także w tym wszystkim, co wczoraj było – czy nadal jeszcze dziś jest – naszą słabością czy ograniczeniem, biedą, która Go pragnie i wzywa, i czyni życie bez Niego niemożliwym.

Choć przecież o nikim nie zapomina – i ilu ludzi, tyle Jego upragnionych dzieci.

Mplus

pokazał mi

January 3, 2015 5:00 am

„Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.” (J 1,14.12)

Gdy nie widzę, to nie słyszę, czyli łatwiej mi słuchać, gdy widzę, kto i jak mówi. Ale gdy jest mi niewygodnie, to z trudem przychodzi mi koncentracja. A bycie w dobrej relacji z drugą osobą powoduje, że od razu wzrasta moja motywacja do wysiłku. Pewnie już wiecie, że jestem wzrokowcem  z dużą domieszką kinestetyka 🙂

Ale nim sama sobie to uświadomiłam, Bóg, który stworzył mnie właśnie taką, już wcześniej zrobił wszystko, abym umiała przyjąć Jego Miłość. Pewnie byłoby mi ją trudno przyjąć, gdyby mówił do mnie tylko przez proroków. Ale On posłał na ziemię swoją miłość w Jezusie, abym mogła zobaczyć, jaka ona jest. Abym mogła się przyjrzeć Jezusowi z bliska, abym mogła z Nim przebywać,  poznać Go, uczyć się od Niego, naśladować Go. Ale też, abym mogła wtulać się w potrzebie, oddawać Mu troski, wypłakać w rękaw. Abym mogła doświadczać bliskiej relacji z Nim, która da mi moc przyjąć dziecięctwo Boże.

Teraz proszę Go o to, aby przymnażał mi łaski, bym codziennie była zdolna Go przyjmować.

Dorota

Piąty dzień Oktawy

December 29, 2014 5:00 am

Kościół umie się radować wydarzeniami. Sam wymyślił oktawy – przeżywanie przez osiem dni jednego wydarzenia. Ma jeszcze nowenny (9 dni przed wydarzeniem) i tridua (trzy dni przed), różne kategorie świętowania: wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości. Mamy nie tylko nazwy na te różne kategorie wydarzeń, ale też i określone praktyki.

W Oktawie Bożego Narodzenia każdy dzień może mieć swojego bohatera (św. Szczepan, św. Jan czy św. Tomasz Becket), ale Nieszpory każdego dnia przeżywają to samo wydarzenie – Narodzenie Pana Jezusa. Nie pędzimy od wydarzenia do wydarzenia, budując swój świat na pokonywaniu kolejnych, ale troszczymy się o łaskę kontemplacji, zadomowienia w świecie nadprzyrodzonym, gdzie główna treść się nie zmienia (niepojęta miłość Pana Boga do każdego z nas), a jedynie zmienia się sposób objawiania tej miłości (inny w Adwencie, inny w Wielkim Poście; inny w Bożym Narodzeniu i inny w czasie Wielkiejnocy).

Potrzebny jest nam czas na zatrzymanie się w Misterium. Pozwolnie, danie sobie czasu na jego przenikanie do naszego życia. Oczywiście, że wartość ma każda sekunda oddana Panu Bogu i każdy, choćby najkrótszy akt strzelisty (krótkie zawołanie do Niego z miłością, jak „Jezu, ufam Tobie!“), ale kiedy niespiesznie „zadamawiam“ się w Jego miłości, trwam przy Nim sercem, to z tego pełnego miłości obcowania rodzi się we mnie Jego świat: świat Jego uczuć, pragnień, myśli, Jego troski o drugiego człowieka i Jego pragnienie bycia z każdym z nas tak blisko, jak się tylko da.

Mimo tego, że „czas na goni“, że „trzeba dotrzymać terminów“, że zaraz „koniec roku“ i jeszcze trzeba to czy tamto, tak naprawdę mamy czas, żeby się radować Bożą obecnością w naszym życiu. Dziecię nam się narodziło, Zbawiciel świata. Dlatego możemy śpiewać przez cały okres: “Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem, wesoła nowina…”

Z pamięcią o Was, w ostatni dzień przed udaniem się do Pustelni, by być tylko z Nim (choć także dla Was i z myślą o Was) przez dwa tygodnie. Ale o tym słówko jeszcze jutro. 🙂

Z błogosławieństwem dla wszystkich naszych Drogich i Kochanych Czytelniczek i Czytelników

Ks. Jarosław

Święta Rodzina

December 28, 2014 5:00 am

Pierwsze i najdłuższe środowisko życia Pana Jezusa. Tu wzrastał, tu nabierał mądrości i łaski i tu pierwszy ją objawiał. Jakim cudownym był darem dla Maryi i Józefa. Jego prawdziwa natura i Jego misja nie rozsadziła rodziny, ale się w nią przepięknie włączyła. Był Synem Bożym i synem Maryi i Józefa, był Panem i „był im poddany“, był Zbawicielem świata i uczestniczył w codziennych zadaniach domu. Jakim niezwykłym miejscem jest rodzina, skoro może pomieścić największe misje i codzienność. Tu wzrastają niezwykli misjonarze i tu wzrastają niezwykłe mamy i ojcowie; tu się obdarza miłością i szacunkiem, którym potem się będzie promieniować na wszystkie relacje i tu jest pierwsza szkoła pracy i modlitwy, życia rodzinnego i społecznego.

Trudno się dziwić, że wielu z nas chciałoby zawołać wraz z błogosławionym Pawłem VI: „O, jak bardzo pragnęlibyśmy powrócić na nowo do lat dziecinnych i poddać się tej pokornej, a wzniosłej szkole nazaretańskiej! Jakbyśmy chcieli pod okiem Maryi uczyć się na nowo prawdziwej wiedzy o życiu i najwyższej mądrości praw Bożych!“

Skoro nie możemy „powrócić na nowo do lat dziecinnych“ to jednak możemy, już jako dorośli, podarować naszym dzieciom miłość do Świętej Rodziny i zaprosić Ją dzisiaj do naszych domów, żeby je uczyniła swoimi.

I tak się dziś o to modlę. Za Wasze – piękne troską jaką w nie wkładacie – Domy, za Wasze relacje i trud ich kształtowania i o piękną przyszłość Waszych dzieci, którym często dajecie jeszcze więcej, niż sami otrzymaliście; umocnieni łaską z wysoka.

Z modlitwą

Ks. Jarosław

*(przemówienie z 5 stycznia 1964 roku w Nazarecie)

Umiłowany uczeń

December 27, 2014 5:00 am

Tak właśnie pisał o sobie św. Jan – najmłodszy Apostoł, autor Ewangelii, Listów i Apokalipsy. Jedyny Apostoł, który nie poniósł męczeństwa, lecz umarł śmiercią naturalną. Próbowano go zgładzić podając mu wino z trucizną, ale gdy święty uczynił znak krzyża – kielich pękł. Na pamiątkę tego wydarzenia w niektórych kościołach dzisiaj, w dniu jego święta, poświęca się wino.

W dzisiejszym czytaniu padają słowa zapisane w pierwszym jego Liście: “[Oznajmiam wam to] co istniało od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, cośmy widzieli na własne oczy, na co spoglądaliśmy i czego dotykały nasze ręce. Objawiło się bowiem życie, a myśmy je widzieli i o nim świadczymy. Głosimy wam życie wieczne, które było u Ojca, a nam zostało objawione” (1 J 1, 1-2).

W tych dniach “na świeżo” mam przed oczami wydarzenia z Betlejem, hołd pasterzy i Aniołów, świąteczny czas z rodziną, życzenia, rozmowy. Ale św. Jan Apostoł głosi i świadczy o życiu wiecznym, które było u Ojca. W trzecim dniu od Bożego Narodzenia pobrzmiewa już zapowiedź zmartwychwstania. Jestem wezwany jako świadek życia wiecznego, mimo, że nie widzialem pustego grobu – św. Jan ujrzał i uwierzył. Jestem wezwany do świadczenia o życiu, ktore widzę, które zostało mi objawione.

Czy łatwo dziś świadczyć o życiu wiecznym, o życiu? Gdy nad tym się zastanawiałem, to przypomniała mi się kanonizacja Jana Pawła II, beatyfikacja Pawła VI, Synod o Rodzinie, pobyt w Polsce Mary Wagner, która w tych dniach znów trafiła do więzienia… Ale oprócz takich “medialnych” wydarzeń ostatniego roku przecież codziennie tysiące osób głoszą prawdę o życiu i oddają za nią swoje modlitwy, cierpienia, własną wygodę, dobra tego świata. W przededniu uroczystości Świętej Rodziny nie mogę nie wspomnieć o Instytucie Świętej Rodziny, dzięki którego charyzmatom istnieją liczne dzieła. Rok życia konsekrowanego to czas łaski – również dla Instytutu.

Z pasterzami przychodzę do szopki, spotykam Świętą Rodzinę i proszę, bym tak, jak umiłowany uczeń Jezusa, umiał zobaczyć i świadczyć.

Andrzej O.

Po kolędzie

December 26, 2014 5:00 am

„Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga.“ (Dz 7, 55)

Gdy patrzę na żłóbek i leżące w nim Dzieciątko Jezus, mogę zobaczyć świat w nowej perspektywie. Najpierw jako paradoks i misterium: Bóg – się rodzi, Moc – truchleje, Pan niebiosów – obnażony, ogień – krzepnie, blask – ciemnieje, ma granice – nieskończony. Trudno zobaczyć Boga w dzieciątku leżącym w żłóbku.

Z drugiej strony, jeśli już mielibyśmy „zobaczyć niebo otwarte“ i Boga samego, to jak zobaczyć Miłość Wcieloną, Boga, który jest Miłością bezgraniczną?

Przyszedł do nas jako Dziecko, tak wszedł w nasze Domy i tak go wyśpiewujemy w naszych kolędach. Dziś odwiedzamy się rodzinnie, bo chcemy się ucieszyć sobą, bo chcemy się podzielić radością. On zaczął swoją niezwykłą misję w rodzinie. I wiemy, że pozostanie w niej przez lat trzydzieści. Chce nam pokazać, że Misterium nowego życia, do którego jesteśmy zaproszeni, zaczyna się w rodzinie, w niej się zadomawia i w niej się odnajduje najpiękniej.

Zwyczajowo więc dziś i ja ruszam (duchowo) w drogę starając się odwiedzić Wasze Domy, gdzie spotkało mnie tyle radości i tyle miłości. A odwiedzając, chciałbym Wam powiedzieć, że jesteście dla mnie bardzo ważni, a Wasza przyjaźń i Wasza serdeczność jest dla mnie oparciem i motorem wszelkich apostolskich misji. Jak dobrze, że jesteście!

I dobrego świętowania.

Z modlitwą i błogosławieństwem

Ks. Jarosław

 

Zwiastuję wam radość wielką, dziś narodził się nam Zbawiciel!

December 25, 2014 5:00 am

Wracamy do tej radości liturgicznie każdego roku. I mimo jej powtarzalności – cieszymy się nią na nowo. Prawdziwa radość, choćby zapisana takimi samymi rytuałami, zawsze porywa, zawsze odnawia i zawsze uszczęśliwia. Obserwując ją z perspektywy kilkuletnich siostrzeńców, czy z perspektywy Mamy, szczęśliwej, że wszystkie jej dzieci są razem, na nowo doświadczam mocy dobrej nowiny.

Dziś przyszła na świat odpowiedź na wszystkie nasze lęki, wątpliwości, słabości, grzechy i pytania. Przychodzi nie w mocy, sile i potędze, ale jako Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. Przychodzi, żeby udzielić odpowiedzi przez miłość, a nie przez moc argumentów czy siłę racji. Miłość Wcielona przychodzi, żeby zdobyć nas przez miłość. Ona wie dobrze, ze ani przez surową minę, co miałaby nas postraszyć, ani przez szantaż emocjonalny – „ileż ja dla ciebie zrobiłem“ – nie zdobędzie się serca drugiej osoby. Pozwólmy dziś Dzieciątku Jezus wydobyć z nas na nowo dzieci, które – porwane miłością, oddadzą wszystko miłości, zaufają jej na nowo i doświadczą jej mocy. Ona bowiem, gdy jest, usprawiedliwi sobą wszystko, odnowi wszystko i poukłada wszystko na nowo.

Z błogosławieństwem świątecznym

Ks. Jarosław

 

 

Ostatni dzień wielkiego oczekiwania

December 24, 2014 5:00 am

… najbardziej pokazuje istotę Adwentu. Wszystko przygotowane (no, prawie), choinka przystrojona, stół przygotowany, wszystkie potrawy gotowe, a prezenty na miejscu. W tym wszystkim jeszcze trzeba było znaleźć czas na przygotowanie siebie (ze Spowiedzią włącznie i fryzurą oczywiście). Wszystko przygotowane… na przyjście Dzieciątka. To dla Niego to wszystko.

Cały trud przygotowania Świąt – ogromna logistyka od strony kuchni po wyzwanie zdobycia spersonalizowanych prezentów – pokazuje w mikroskali ogrom przygotowania misterium zbawienia. „Misterium“, bo Boży plan nam się stopniowo objawia w całej historii świata i „zbawienia; bo to o to chodzi – o nasze życie wieczne w Bogu i z Nim.

Nasz świąteczny wygląd i nasze świętowanie, nasza radość – są tylko przedsmakiem radości Nieba. Ono dzisiaj także ma swoje święto: Bóg się rodzi. Całe Niebo staje w zachwycie, a Aniołowie poniosą tę wieść dalej.

Dziś przy naszych stołach pojawi się jedno nakrycie więcej. Dla niespodziewanego gościa/Gościa. Bóg przychodzi do każdego z nas, nawet najbardziej odległego. Pokonał taką odległość, że już bliżej się być nie da. Zamieszkał pośród nas.

Chciałbym dzisiaj podzielić się z Tobą opłatkiem i podziękować za to, że mogliśmy się spotkać i podzielić się swoim spotkaniem z Nim, Zbawicielem świata. To dzięki temu, że przyszedł i że został z nami, jesteśmy tym, kim jesteśmy. Niech Wasz dom będzie zawsze miejscem, gdzie każdy jest “u siebie”. Radosnego świętowania.

Z pamięcią

Ks. Jarosław

 

 

“Ofiarowali Mu dary…”

January 6, 2014 10:30 am

Dali to, co mieli najlepszego. Tradycja mówi, że złoto było dla uczczenia w Nim Króla, kadzidło dla Boga, a mirra – jako zwiastun męki Pana Jezusa. Ale też można spotkać i taką interpretację, że złoto reprezentuje naszą miłość, kadzidło naszą modlitwę, a mirra nasze cierpienie.

A ja sobie myślę o moich darach. Jak często to są resztki. Resztki mojego czasu, resztki mojego dnia. Zasypianie nad Liturgią Godzin, zasypianie w czasie rozmyślania. I to nie ze złej woli, tylko … z utrudzenia w Jego służbie.

Dzisiejsze święto na nowo mi uświadamia, jak bardzo ważne jest spotkanie z Nim na początku każdego dnia, zanim zacznie się praca nad budowaniem Królestwa Bożego. Służba jest miarą miłości, a miłość to zawsze najpierw spotkanie osób.

Najpierw odwiedziny, potem dary. Dary były konsekwencją spotkania. Owocność mojego dnia – jak bardzo zależy od tego spotkania.

IMG_1359

Święto Trzech Króli ma swoją bogatą tradycję w Meksyku. Przywędrowało razem z Hiszpanami i na trwałe zagościło. W przeddzień każdego dziecko pisze swój list do Trzech Króli z listą życzeń i wysyła kartkę balonem do nieba.  Rano, kiedy się obudzą pędzą zobaczyć, co dostali.

Rodzice muszą starać się więc dwukrotnie – w Boże Narodzenie i w Trzech Króli. Co prawda my też, w św. Mikołaja i w Wigilię. Wychodzi więc na to samo. 🙂

Z pamięcią serdeczną

Padre J.

P.S. Bardzo dziękuję za niespodziankę. Poczta z Przystani była niezwykła. Szynka… znakomita. Choć meksykańskie jedzenie jest jednym z najlepszych na świecie, to przecież trochę brakuje naszych pierogów, gołąbków, zrazów (zwanych roladami), kapusty (także tej modrej), itp. Kulinarny element poczty był więc bardzo trafiony. Dziękuję.

Urodziny to niezwykły moment, bo przecież rozpoczyna się największa podróż życia, która już nie będzie miała końca. Dziękuję za życzenia, za pamięć, za tyle serdeczności, za dobre słowa i ukryte w nich porządne wymagania 🙂  Dobrze, że jesteście.

Z ogromną wdzięcznością

ks. Jarosław 

 

Święto Świętej Rodziny

December 29, 2013 10:40 am

Nasze patronalne. Zawsze bardzo dla nas ważne.

Świętujemy całą rodzinę. Nie Osoby z osobna, ale Ich razem. Jak często w naszych kościołach są dość porozdzielani. Warto w dzisiejszym dniu zobaczyć Ich na nowo i przylgnąć do Nich. Święto Świętej Rodziny.

Modli się dziś Kościół w kolekcie we Mszy św.:  “Boże, Ty w Świętej Rodzinie dałeś nam wzór życia, † spraw, abyśmy złączeni wzajemną miłością naśladowali w naszych rodzinach Jej cnoty * i doszli do wiecznej radości w Twoim domu…”

Kiedy Bóg Ojciec posłał swojego Syna na świat “aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16), nie uczynił żadnego zastrzeżenia: oczywiście, jak już będziesz ewangelizował. Trudno byłoby sobie wyobrazić, żeby Pan Bóg poprosił Pana Jezusa, aby jakoś wytrzymał w rodzinie i wstrzymał się z misją;  przyjdzie taki moment, że będzie mógł wreszcie ruszyć. W takim układzie Pan Jezus zmarnowałby trzydzieści lat swojego życia i kolekta nie miałaby sensu.

Podobnie słowa z księgi Syracha o czci dla swoich rodziców, czy też toska św. Pawła o zasady jakie powinny panować w rodzinie: “Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi. Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3, 18-19.21).

Życie rodzinne okazuje się, że jest wybitnym miejscem do praktykowania wszystkich obszarów pracy nad jakością naszych relacji: “obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani, w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni.” (Kol 3, 12-16).

Otaczam dziś szczególną modltwą Was wszystkich, którym jest dane nosić to samo imię, co Święta Rodzina. Niech Ona odwiedzi Was i choćby na chwilę się zatrzyma, żeby wysłuchać co u Was, jak sobie radzicie. Czy nie trzeba Wam w czymś pomóc,

I ja także, jak kolędnik Was odwiedzam i zapewniam o pamięci

Padre J.