Przed świętami

December 18, 2015 5:00 am

W grudniu inwestorzy giełdowi używają określenia “Rajd Świętego Mikołaja”. Nie wnikam w szczegóły tego zwrotu, ale brzmi bardzo ładnie. I chyba jakieś paralele do niego można zauważyć w ostatnich aktywnościach Ks. Jarka, od kilku dni “Kapłana 30 +”. Bruksela, Łomianki, Rybnik, Wrocław – to nie tylko okazja do przyjmowania życzeń i gratulacji w tryumfalnym objeździe, to także możliwość spotkań, rozmów, sprawowania sakramentów, udzielania błogosławieństwa, do dyskretnej a skutecznej pomocy – trochę właśnie jak św. Mikołaj. 15 grudnia, w sam dzień rocznicy, w Warszawie pojawił się jeden z atrybutów św. Mikołaja – śnieg. Było go za mało by użyć renifera Rudolfa, ale dość, by sparaliżować miasto 🙁 Na zdjęciach z Rybnika daje się zauważyć strój lekko ewoluujący w kierunku świetego biskupa – pojawiają się kanonickie i prałackie fiolety… Przypomina mi się wiersz Księdza Twardowskiego:

Własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam

I przed kapłaństwem w proch padam, i przed kapłaństwem klękam

(…)

Jadę z innymi tramwajem biegnę z innymi ulicą

Nadziwić się nie mogę swej duszy tajemnicą

I drugi, pt. Stopniowanie, ku przestrodze:

Pięć kropli deszcz ulewa

Coś niecoś kawałek kawał

Kanonik prałat zawał

 

Z modlitwą, Andrzej O.

 

 

 

 

 

 

Rybnik świętuje

December 17, 2015 12:23 am

Wczoraj mieliśmy wielką radość świętowania w Rybniku jubileuszu 30-lecia święceń kapłańskich ks. Jarosława. Gościny użyczyły nam siostry urszulanki, w których szkole nasze rybnickie Ognisko Św. Rodziny pod opieką ks. Jarosława spotykało się przez 10 lat. Najpierw uczestniczyliśmy we mszy św. dziękczynnej sprawowanej przez naszego drogiego Jubilata.

IMG_8577_small

 IMG_8579_small

 IMG_8620_small

Na zakończenie mszy św. każdy z nas otrzymał szczególny dar – indywidualne błogosławieństwo.

IMG_8634_small

Po mszy św. miała miejsce agapa. Tak dobrze było nam znów pobyć razem, ucieszyć się swoją obecnością. To piękne spotkanie uświadomiło mi po raz kolejny, jak wielką wartością jest wspólnota, jak trwanie w niej niesamowicie ubogaca i ożywia nasze rodzinne życie. Nie da się przecenić więzi, które powstały przez te lata spotkań, modlitwy, przyjaźni – na dobre i na złe. Nie da się również przecenić dobra, którym poprzez osobę ks. Jarosława obdarza nas Pan Bóg. Jemu niech będą dzięki!

IMG_8661_small

IMG_8682_small

Basia

autorzy zdjęć: Wiesław Moś, Mateusz Budnik

30 lat

December 15, 2015 5:00 am

Mamy niewiele więcej, niż tyle. 🙂 Albo się tylko tak pocieszamy.

Drogi nasz Padre, Redakcja “Przystani” przesyła Ci swoje z głębi serca płynące gratulacje, życzenia i modlitwy. Pamiętając te momenty w naszych historiach, kiedy Twoje kapłaństwo wniosło w nasze życie to coś bardzo szczególnego, co sprawiło, że tu dzisiaj jesteśmy.

Dziękujemy za to, że nas, małżonków, się nie boisz. Że bierzesz na siebie nasze trudy. Że nas sobie nawzajem nie przestajesz tłumaczyć. Cierpliwie, z łagodnością i szacunkiem, stając się darem, nie szczędząc czasu, ucząc się naszego języka, bezinteresownie i bez cennika usług. Mówiąc pięćdziesiąty i setny “Program”, spowiadając, przyjmując na rozmowy tych doświadczonych i prawie pozbawionych nadziei, bo z małżeństwa niewiele już zostało. Że chce Ci się walczyć o lepsze jutro dla nas, naszych dzieci.

Życzymy najblższej opieki ukochanych Twoich Papieży: bł. Pawła VI i św. Jana Pawła II, których tłumaczysz na język tak bardzo bliski i codzienny.

Dziękujemy za te 30 lat 🙂 Tak dobrze, że jesteś i jesteś tym, kim jesteś. Księdzem, a w nim – przewodnikiem, bratem, ojcem, przyjacielem. Znakiem Bożej miłości.

Redakcja “Przystani”

PS. Na wspólne świętowanie Łomianki zapraszają dzisiaj o 17:00 na Mszę św. (lub modlitwę wieczorną o godz. 19:00), Rybnik jutro na Mszę św. na godz. 17:oo do kaplicy sióstr urszulanek przy ul. 3 Maja 22, zaś Wroclaw – 17 grudnia na godz. 18:00 do kościółka św. Idziego (Plac Katedralny).

Fr. Jay i JP 2Szczecin, 11 czerwca 1987

 

Radosna rocznica

December 13, 2015 5:00 am

Niedziela „Gaudete” (“radujcie się”) – trzecia niedziela Adwentu, podobnie jak czwarta niedziela Wielkiego Postu – „Letarae” (“weselcie się”), przypominają, że Pan jest blisko i że już samo to jest wystarczającym powodem radości. Ma się to w naszym życiu przejawiać w sposób konkretny, przez „wyrozumiałą łagodność” (epieikes), czyli przez delikatność, wyrozumiałość dla słabości innych czy wręcz miłosierdzie.

Każdy, kto jest blisko Pana Boga pragnie się tym podzielić z najbliższymi. A nie ma piękniejszego sposobu jak dzielenie się tą całkowicie bezinteresowną miłością, jaką sami zostaliśmy obdarzeni przez Pana Boga. Ta radość z bycia Jego ukochanym dzieckiem została wpisana w liturgię Adwentu. „Pan, który jest blisko”, przychodzi jako dziecko w rodzinie, żeby nas wszystkich oswoić ze swoją delikatnością; przychodzi do ubogich, żeby każdy mógł go zaprosić do swojego życia; przychodzi i przynosi radość, którą wyśpiewują zgodnie Aniołowie i pasterze.

W tym dniu „Gaudete” przyszedłem na świat jako kapłan (i 23 moich kursowych braci seminaryjnych, z ks. Krzysztofem Wolskim na czele) trzydzieści lat temu. Wtedy był to piętnasty grudnia 1985 roku, ale właśnie ta niedziela. Od podjęcia decyzji o pójściu do seminarium pewny Bożego zaproszenia do kapłaństwa, ostatnią noc przed święceniami spędziłem w kaplicy Karmelu na duchowej walce i zmaganiach, czy to prawda, czy tylko moje wyobrażenie. Pomogła niespodziewanie włożona w moje dłonie karteczka ze słowem-cytatem z Pisma św.  od Matki Przeoryszy: „Nie lękaj się… tyś Moim”, a potem wizyta zupełnie niespodziewana, w środku nocy, naszego ojca duchowego, który wysłuchał mojej spowiedzi i przyniósł słowo otuchy.

Prawdziwą odpowiedź przyniosły słowa Liturgii słowa ze Mszy św. pełne zapewnień o Jego obecności i miłości: „Owego dnia powiedzą Jerozolimie: «Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!» Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, który zbawia, uniesie się weselem nad tobą, odnowi cię swoją miłością, wzniesie okrzyk radości” czy  o „pokoju, który przekracza wszelkie wyobrażenie”.

Gdy dziś rozważam Ewangelię, myślę sobie, że to też jakieś Boże prowadzenie w moim kapłańskim życiu, które jest pełne towarzyszenia małżonkom i nieustannego szukania odpowiedzi na ponawiane pytania: “A my, co mamy czynić?” Czy można się spodziewać lepszego biblijnego opowiedzenia o tym, czym są nasze Programy? Mówią o tym, jak szukać odpowiedzi na ludzkie pytania u Pana Boga.

Nigdy nie dane mi było być „parafialnym” księdzem. Całe moje kapłaństwo jest we „wspólnocie”: tej „mojej”, konsekrowanej i tej rodzinnej, „ogniskowej” i „programowej”. W tym miejscu naszych codziennych spotkań na „Przystani” chciałbym rozpocząć moje dziękczynienie za dar tak niezwykły, jaki otrzymałem i jakim się nieustannie pragnę z Wami dzielić.

Niektórych pewnie spośród Was zobaczę w naszej kaplicy w dniu 15 grudnia o godz. 17 na Mszy św. czy potem spotkaniu modlitewnym o 19. Do niektórych miejsc, gdzie przez tyle lat posługiwałem, wybieram się osobiście: do Rybnika (16.12) i Wrocławia (17.12). Do Chojnic trochę później. Chcę dziękować i dzielić się radością, że Pan Jezus jest z nami, że jesteśmy jego ukochanymi dziećmi i że ten „Mocarz, który zbawia” odnawia nas nieustannie swoją miłością.

Z najserdeczniejszą pamięcią o Was

Dziś i zawsze

Ks. Jarosław (trzydziestolatek)

 

30 lat

 [Foto: Paweł Sobczyk, dodane przez Redakcję]

Spotkanie rodzin z O. Antonello w Łomiankach

December 7, 2015 11:36 am

Choć trzeba pewnie ten tytuł doprecyzować, bo O. Antonello pomagał rodzinom spotkać się z Miłością Miłosierną. W sobotę spotkanie dla „naszych” rodzin (z Ognisk Świetej Rodziny), które licznie przybyły z różnych stron Polski, a w niedzielę spotkanie otwarte dla wszystkich chętnych.

Chciałbym móc opowiedzieć trochę bardziej szczegółowo o tym, o czym mówił ojciec, ale ponieważ było to spotkanie dla rodzin, więc dla nas, księży, wyznaczona została inna rola – spowiedników. I jak zwykle rodziny zrobiły wszystko, żebyśmy nie musieli narzekać na brak zajęcia. 🙂 Na szczęście jest zapis elektroniczny z tego spotkania i będzie szansa przeżyć to jeszcze raz.

Co było dla mnie najważniejsze? Pomijam same treści, bo o nich niewiele mogę powiedzieć. Najważniejsze dla mnie było to, że przybyły całe rodziny i dzieci nikomu nie przeszkadzały. Były sobą. Szybko się zorganizowały w swoich własnych grupach wiekowych: były więc dzieci raczkujące, które zwiedzały odważnie świat; chodzące, dla których wyzwaniem było pokonanie schodów na scenę, więc  co chwilę któreś z nich przymierzało się do roli gwiazdy spotkania. Dzieci biegające organizowały wyścigi w każdym możliwym miejscu niezajętym przez dorosłych (najczęściej za sceną i obok niej). Wreszcie byli także, wyczynowcy oblegający drabinki usytuowane przy ścianach.

Jak to zwykle bywa na takich spotkaniach całych rodzin, wszystkie dzieci były nasze, więc każde z nich było “zaopiekowane”.

Podobno rodziny już się umawiają na Stadion Narodowy. Wyobrażam sobie, co się tam będzie działo.

Ks. Jarosław

20151205_154128_resized

20151205_154133_resized

20151205_154132_resized

 

Ostatania droga śp. Księdza Darka

November 23, 2015 12:12 pm

była pełna przyjaciół. Z tylu różnych miejsc przybyły delegacje, żeby dać wyraz wdzięczności za jego życie poświęcone całkowicie służbie rodzinie.

Najpierw wypełniła się całkowicie nasza domowa “Kaplica Zaślubin,” gdzie Darek spoczywał i każdy z przychodzących mógł podejść do niego, żeby się jeszcze ostatni raz pożegnać. Tam też została odprawiona Msza św. przez ks. Bp. Stanisława Stefanka, a potem uroczyste wyprowadzenie z Domu i przejazd na Mszę św. do kościoła parafialnego w Łomiankach. Na moment wyprowadzenia dojechał już ks. Abp Andrzej Dzięga, ordynariusz szczecińsko-kamieński, oraz przyjaciele z Austrii, Niemiec i Francji, kapłani i seminarzyści ze Szczecina i wielu przedstawicieli naszych Ognisk (w tym także z Belgii).

Choć kościół św. Małgorzaty w Łomiankach jest potężną świątynią, to jednak wypełnił się całkowicie. Gdziekolwiek się nie spojrzało, tam były nasze rodziny. I tyle dzieci. To była rzeczywiście uroczystość ku czci Chrystusa Króla, który tak pięknie objawił się w naszym Bracie, upodobniając go i w jego posłudze, i męce, do siebie. To było pożegnanie Kapłana, który zawierzył siebie całkowicie Jemu, swojemu Mistrzowi. Ktoś, kto znał Darka od lat, potem szepnął mi na ucho, że było w nim widać, jak bardzo sakrament kapłaństwa go zmienił, jak przyoblekł mocą z wysoka, jak wydobył to, co w nim było najpiękniejsze i wyniósł na niezwykły poziom — „uzdrowił, udoskonalił i wywyższył” *. To czyni Jego miłość, gdy przynosimy mu swoją i oddajemy Mu siebie całkowicie poprzez zanurzenie w sakramentalności przymierza.

Było więc dostojnie i serdecznie, ciepło i rodzinnie. Bo choć odprowadziliśmy Ks. Darka do jego ostatniego miejsca ziemskiego zatrzymania na cmentarzu komunalnym w Łomiankach-Kiełpinie, to przecież wiemy, że przebywa już gdzie indziej. I cieszymy się, że jest właśnie tam, gdzie już nie będzie go ograniczać fizyczność i skąd możemy na niego liczyć jeszcze bardziej niż dotychczas.

Dziękuję Wam wszystkim za obecność, za podjęcie trudu przyjazdu i towarzyszenia nam w modlitwie. Jak dobrze, że jesteście.

Z serdeczną wdzięcznością

Ks. Jarosław

Ps. Przepraszam Was wszystkich, których nie przywitałem, których mogłem tylko dotknąć wzrokiem, czy nawet i tego zabrakło. Dla mnie samego był to dzień ostatniej posługi, jaką mogłem oddać mojemu Bratu; dosłownie — “dzień posługi”, bo koordynując wszystkie zewnętrzne wymiary tego wydarzenia, najmniej miałem czasu na trwanie przy śp. Ks. Darku. Od firmy pogrzebowej (p. Adama Białkowskiego, tej samej, która nam towarzyszyła przy pogrzebie naszego Założyciela), po sprawy pogrzebu na cmentarzu, a potem przy gościach w naszym Domu spowodowały, że nie miałem okazji Was przywitać odpowiednio, ucieszyć się waszym przyjazdem i podziękować. Przyjmijcie więc proszę przeprosiny i słowa wdzięczności za obecność.

Dziękuję z serca

xj

*Gaudium et Spes 49