1:11

November 18, 2015 8:20 pm

Wpisem pod tytułem “13:07” ks. Jarosław upamiętnił na naszym blogu dokładny czas święceń kapłańskich ks. Dariusza Krawczyka dwa i pół roku temu. Dziś w nocy, o godzinie 1:11, Niebo schyliło się ku ks. Darkowi najbliżej, jak się da, wzięło go w swoje ramiona, zamknęło w Bożym Sercu i zabrało do siebie.

Święci są jak płomień, który ogrzewa, rozjaśnia, nie pozwala się połamać po drodze z powodu przeszkód, dodaje otuchy i prowadzi. Płomień ks. Darka spalił się bardzo szybko i z niezwykłą intensywnością. Łączymy się w bólu z Rodzicami Księdza Dariusza, którzy oddają Niebu drogiego Syna, i ze Wspólnotą Świętej Rodziny, która straciła swojego ukochanego Brata, Przyjaciela i Przełożonego. W naszej serdecznej modlitwie chcemy Wam towarzyszyć tak, jak umiemy, w tym trudzie żegnania go dla Nieba.

I choć boli owa pustka, jaka zostaje po tym pełnym dobroci, miłości i niezwykłej wewnętrznej pogody Księdzu, zostaje w sercach wdzięczność za dar jego kapłaństwa i to niewiarygodne w tak krótkim czasie mnóstwo dobra, jakie po nim zostaje. Wierzymy, że będzie nam towarzyszył nadal z Drugiego Brzegu, do którego zmierzamy.

Małgorzata Rybak w imieniu Zespołu “Przystani” i Fundacji Pomoc Rodzinie

ksdarek

Nasz Brat, świętej pamięci ks. Dariusz Krawczyk

November 18, 2015 1:02 pm

Dziś w nocy odszedł do Domu Ojca nasz kochany Brat, ks. Dariusz Krawczyk. Przez wiele lat świecki konsekrowany Instytutu Świętej Rodziny, który po śmierci naszego Założyciela, Ks. Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego, odkrył zaproszenie do pójścia jeszcze dalej ścieżką powołania i rozpoczął studia w Archidiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie. Tuż przed święceniami zdiagnozowano u niego chorobę nowotworową, która wymagała natychmiastowej interwencji. 16 III 2013 wyświęcony na kapłana w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej przez Ks. Bpa Błażeja Kruszyłowicza, rozpoczął drogę szczególnej posługi kapłańskiej, w której czas na kapłańską pracę systematycznie zabierany był przez postępującą chorobę.

Podejmował przez wiele miesięcy wszystkie możliwe wysiłki, żeby służyć: jeździł do Ognisk, głosił Słowo Boże, całymi godzinami spowiadał i służył tym darem, który mu Opatrzność szczególnie podarowała: docierał do serc, które były daleko od Pana. A jednocześnie potrafił swoją obecnością, pogodą ducha, ciepłem i z serca płynącą modlitwą wnosić w odwiedzane przez siebie rodziny żywą obecność Pana Boga. Był dla nas świadkiem, że kapłaństwo to nade wszystko jedność z Panem Jezusem, z której wyrasta wszystko inne. Ostatnie miesiące wyniszczającej choroby odbierały go nam powoli, przygotowując do tego ostatecznego przejścia, ale zostawiając w nas świadomość, że jesteśmy razem, że w modlitwie nasza łączność trwa. Straciliśmy go tu na ziemi, ale zostaje z nami wielki Przyjaciel i Orędownik rodziny.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Niedzielę Chrystusa Króla 22 listopada 2015 roku o godz. 14:00 w kaplicy naszego Domu, a o 14:30 w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Małgorzaty w Łomiankach zostanie odprawiona Msza św. pod przewodnictwem ks. Arcybiskupa Andrzeja Dzięgi. Po Mszy św. śp. Ks. Dariusz Krawczyk zostanie pochowany na cmentarzu komunalnym w Łomiankach.

Dziękuję z serca za wszelkie wyrazy łączności.

Z modlitwą

Ks. Jarosław

Powrót do Domu

November 16, 2015 5:00 am

Od tygodnia jestem z powrotem w Domu. Miało być jeszcze szkolenie dla par trenerskich w Kolumbii, a potem wspólnie z nimi Program 1  oraz pierwsze w historii w Meksyku szkolenie dla księży, którzy już uczestniczyli w JA+TY=MY jako obserwatorzy i chcieliby się nauczyć prowadzenia naszych Programów. Podzieliliśmy też już zadania na gruntowne szkolenie (z symulacją warsztatów) dla par trenerskich w Meksyku, ale trzeba było wszystko to odwołać i przesunąć na inny termin. Powodem jest niezwykle szybko postępująca choroba ks. Darka, który wydaje się, że jest już na „ostatniej prostej” do Domu Ojca.

Kiedy się z nim żegnałem przed wyjazdem i otrzymałem jego serdeczne i żarliwe błogosławieństwo na tę misję pracy z małżeństwami, tak przez niego wspieraną i przynoszącą mu tyle radości, ciągle tryskał radością i silną wolą życia mimo unieruchomienia w łóżku przez tyle już miesięcy. Kiedy wróciłem po niecałych dwudziestu dniach, zastałem mojego Brata w ogromnym cierpieniu, walczącego o każdy prawie oddech i coraz częściej nieprzytomnego.

Miejscem największej walki jest sprawowanie codziennej Mszy św. Czasem trzeba poczekać, żeby pozbierał siły na modlitwę konsekracyjną, czasem kilka razy zaczyna „swoją” część modlitwy eucharystycznej, przewidzianej dla koncelebransa. Tu widać najbardziej, że kapłaństwo jest zjednoczeniem z ofiarą Pana Jezusa; że kochać Go i być z Nim jest istotą naszego posługiwania; że kapłaństwo to nade wszystko “być”, z którego wynika także nasze “działanie”. Ta druga część jest już naszemu Bratu odebrana.

Wchodzimy w to nasze – rozpisane na różne godziny i formy – „być” z ks. Darkiem z poczuciem uczestniczenia w misterium życia oglądanym z perspektywy Nieba, gdzie ziemia jest tylko przedsionkiem, a życie jest wiecznym przebywaniem z Bogiem, który jest miłością; gdzie liczy się na Boże miłosierdzie, a nie na własne dokonania; gdzie wyszeptana z trudem prośba ks. Darka: „pić” przenosi na Kalwarię – tam ostatecznie zwycięża miłość do najświętszej woli Bożej.

Nikt z nas nie wie, kiedy zostanie wypowiedziane to Darkowe „wykonało się”. Dziękujemy za każdą chwilę z nim, choć tak bardzo boli trwanie przy jego bólu. Odpowiadam uściskiem na jego zaciśniętą z bólu na mojej dłoni dłoń; czasem patrzymy sobie w oczy, bez słów, choć częściej otulam go różańcami odmawianymi w ciszy, żeby pospał trochę i nabrał sił do dalszej walki. Ważne, że nie jest sam, że w każdej chwili ktoś z jego Wspólnoty jest z nim, podobnie jak jego rodzice, którzy przyjechali, żeby mu towarzyszyć. Patrzę z szacunkiem ogromnym na jego mamę, która pomogła mu przyjść na świat, gdy dziś podaje mu wodę albo poprawia piżamę. Miłość wypowiada się przede wszystkim przez obecność. Dlatego Pan Jezus został z nami w Najświętszym Sakramencie, żeby nam nieustannie mówić, że jest, że nas nie zostawi, że Jego miłość zwycięża śmierć.

Dziękuję Wam wszystkim za trwanie razem z nami przy ks. Darku. We wtorek o 19:00 można przyjść i pomodlić się szczególnie za niego w czasie nabożeństwa w Kaplicy Zaślubin.

Ks. Jarosław

życie!

October 10, 2015 5:00 am

Przedwczoraj wieczorem nasz 8-miesięczny synek Paweł odbył swoją pierwszą podróż samolotem na linii Warszawa-Wrocław. Podpisywał wraz ze mną i ze Znajomym Księdzem z Polski umowę wydawniczą z Rosikon Press, za sprawą której najdalej za dwa miesiące wyjdzie nakładem nasza długo zapowiadana książka o work-life balance pt. “Raz się żyje”. Pewnie trochę jeszcze o tym opowiemy tu na blogu.

Chciałam jednak napisać o podróżowaniu z niemowlakiem. O tym, że potrzebne jest w pendolino takie wyjście, które umożliwiłoby wysiadkę z wózkiem bez narażenia na wpadnięcie między pociąg a chodnik peronu. Że w samolocie typu ogórek miejscówka na kolanach mamy to warunki tylko trochę lepsze niż dla przewozu kotów. Że w wielu innych miejscach potrzeba odwołania się do tego, czym zaczął się wczoraj Program 2: MY+RODZINA we Wrocławiu: otwartości na życie. Na życie w przestrzeni publicznej.

W naszej gminie trwa akcja “Dzieci do żłobka, mamy wracają do pracy”. To jakaś straszna bzdura. Proste wiadomości z zakresu psychologii rozwojowej mówią, że tę więź mamy i małego dziecka trzeba do 3. roku życia uszanować. Więc może zamiast zamykać dzieci w żłobkach, umożliwić mamom uczestniczenie w życiu społecznym z maluszkiem (na miarę jego możliwości). To wymaga kolektywnej świadomości, że dziecko to dar – wówczas czekając, aż mama z niemowlakiem zrobi przejście, przyjdzie nam do głowy pytanie, jak można pomóc – nie będzie zaś pierwszym odruchem zniecierpliwienie czy reprymenda.

Nie inaczej jest na Programie 2. Jest kilka par, które przybyło z niemowlętami. Wielkie brawa dla nich za ten wysiłek, bo zawsze jest on wtedy większy, niż gdy dzieci są na tyle duże, że można je zostawić z babcią i dziadkiem. Organizacja opieki do maluszków to jedna z ważniejszych spraw. I tu objawia się wielka ofiarność rodzin związanych z Programami – przychodzą dyżurować, by rodzice mogli skupić się choć trochę bardziej na przeżyciu wykładów, warsztatów i dialogu. To nas czyni podobnymi do Boga, wielkiego entuzjasty życia. 🙂

Prosimy bardzo o towarzyszenie w modlitwie na czas Programu

M

Najmłodsza opiekunka w czasie tego weekendu – Marta 🙂

FullSizeRender

Okoliczności i Prawdy

September 25, 2015 5:00 am

W latach 70. XX wieku w szkole powtarzano nam, że wrzesień to miesiąc Warszawy. Z oczywistych (wtedy) racji nie mówiło się o Powstaniu, kładziono nacisk na zniszczenia miasta w czasie Kampanii Wrześniowej.

Może dlatego dziś, 25 września, przypominam trzech duchownych, bardzo związanych z “Miastem Nieujarzmionym”, choć żaden z nich nie był warszawiakiem z urodzenia.

Błogosławiony Władysław (Ładysław) z Gielniowa, zakonnik-bernardyn, patron Warszawy, wielki asceta, czciciel Męki Pańskiej i Imienia Jezus. Głosił kazania i układał pieśni w języku polskim. Pod koniec życia był kaznodzieją przy kościele św.Anny w Warszawie. Zmarł w 1505 r. Dziś przypada jego wspomnienie.

Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński – arcybiskup-metropolita warszawski, Prymas Polski. To właśnie 25 września 1953 roku, w kościele św.Anny w Warszawie wygłosił kazanie, po którym go aresztowano na ponad 3 lata.

Ks. Feliks Folejewski, pallotyn, “ksiądz Felek”, wieloletni kapelan i ojciec duchowny “Rodziny Rodzin”, ruchu apostolskiego dla małżenstw i rodzin stworzonego przez Prymasa Wyszyńskiego. Nazywany “apostołem Warszawy”, szerzył kult Miłosierdzia Bożego, był duszpasterzem ludzi pracy. Jutro w Warszawie będzie jego pogrzeb.

Dlaczego o nich dziś piszę i skąd taki tytuł? Wszyscy trzej, tak jak św.Piotr, uważali Jezusa za Mesjasza Bożego (por. Łk 9, 20)  i świadczyli o tym całym swoim życiem.  A tytuł – to nawiązanie do cytatu z Norwida: “Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, a Prawdom kazać, by za drzwiami stały”. Te słowa Ks.Felek często powtarzał w swoich kazaniach – te słowa niech towarzyszą uczestnikom, prowadzącym i trenerom Programu 1. we Wrocławiu. Także i Czytelnikom, którzy tradycyjnie już są proszeni o modlitewne wsparcie…

Andrzej O.

 

Wspólne chwile

September 6, 2015 5:00 am

W idealistycznych wizjach, jakie tworzymy nie tylko dla swoich współmałżonków, ale też i ludzi innych powołań (na przykład dla księży z Instytutu Świętej Rodziny), jest także miejsce na ich przykładne życie we wspólnocie, braterskie spotkania, eksplozje łagodności, szacunku i nieustannej rywalizacji na “dar z siebie” (kto da z siebie więcej, kto weźmie „najgorszy” dyżur liturgiczny itp., itd).

Wychodząc naprzeciw tym wspaniałym wizjom, postanowiliśmy już wiele miesięcy temu zorganizować czas na nasze wspólne przebywanie. Choć cztery dni. Prawie nic, ale zawsze to już coś. Okoliczności (w tym choroba ks. Darka)  nie pozwoliły na realizację planów z rozmachem, ale istota została zachowana: pobyć  razem, znaleźć wreszcie „czas dla nas.” Małżonkowie też to wiedzą, że dni mogą być tak bogate, iż nawet na te nasze „rytualne” pięć minut może nie być czasu.

Podobnie jest i w naszym powołaniu: każdy weekend jesteśmy w innych miejscach, przy rekolekcjach posługujemy często też osobno, a nawet jak spotykamy się na modlitwach i posiłkach, to albo się modlimy w ciszy, albo wykorzystujemy okazję, żeby ustalić jeszcze jakieś nasze zajęcia czy znaleźć na nie zastępstwo.

Plan ostatecznie wyszedł bardzo prosty: być tyle, ile się tylko da razem z ks. Darkiem: Liturgia Godzin, Msza św., Adoracja i jakieś wspólne krótkie chwile na rozmowach, a w przerwach lokalne wyprawy, takie jak dłuuugi spacer po Kampinosie, wyskok do kina, wspólne wszystkie posiłki (w osobnej jadalence), czy od dawna planowany posiłek „na mieście”.

Był to bardzo dobry czas. Pełen radości, żartów, narad, planowania, wspomnień i dzielenia się  naszym różnym doświadczeniem.  I jak każdą rzecz, która przynosi dobro, planujemy już na następny rok.

A póki co dzielimy się z Wami radością, że się udało i że przyniosło dobre owoce. Co powinno oczywiście skutkować jeszcze lepszą naszą posługą w tych wszystkich miejscach, gdzie nas spotkacie.

ks. Jarosław 

dlaczego Program 4?

August 25, 2015 5:00 am

Pytają nas, co takiego dzieje się na Programie 4, i wtedy zartujemy, że Msze trydenckie po łacinie i post ścisły co drugi dzień. 🙂 A tak na serio, o ile Program 1: JA+TY=MY pomaga zobaczyć, co niedomaga w naszej relacji w małżeństwie, ukazuje nowe perspktywy i daje narzędzia do wzrostu, abyśmy stawiali się sobie nawzajem bliźsi, Program 4: ja+Bóg, pomaga po prostu zaopiekować się również relacją, w którą zaangażowane są dwie osoby: On i ja. Ale nie w oderwaniu od prawdy o mojej tożsamości, lecz w powiązaniu z faktem, że jestem kobietą/mężczyzną, żoną/mężem, mamą/tatą. Jak zwykle w sposób realistyczny, praktyczny, traktujący człowieka całościowo.

Pytanie, które pada niekiedy przy okazji Programu JA+TY=MY, to “czy nie za mało w nim Pana Boga?”. Do którego można dodać kolejne: “Dlaczego Program 4 nie jest Programem 1?”. Przypomina mi się anegdota z życia seminarium: jeden kleryk siedzi w ławce w kaplicy, zatopiony w głębokiej modlitwie. Wówczas zbliża się do niego drugi, który akurat ma dyżur porządkowy i kaplicę sprząta, i macha miotłą koło niego. Na co ten pierwszy podnosi alarm: “Nie widzisz, idioto, że się modlę!?!”.

Więc może między innymi dlatego, by coś podobnego nie wyadarzało się w małżeństwie i rodzinie. To piękny Program, bardzo polecamy dołączenie do jego kolejnych edycji.

M

prośba o modlitwę

August 5, 2015 1:00 am

Nie poświęcamy temu faktowi tutaj wielu słów, ale trwamy w modlitwie blisko ks. Darka, Brata w kapłaństwie ks. Szymczaka ze Wspólnoty Świetej Rodziny w Łomiankach. Prosimy Czytelników także o to czuwanie i wsparcie w jego tak ciężkiej chorobie, z którą wiąże się obecnie wielkie cierpienie. Jest to kapłan i człowiek zupełnie wyjątkowy, a koleje jego losu potwierdzają tę wyjątkowość i szczególne umiłowanie go przez Pana Jezusa i Świętą Rodzinę.

Ofiarujmy w jego intencji, co możemy.

Zespół “Przystani”

P.S. Prosimy także o pamięć i otoczenie modlitwą JA+TY=MY w Craig Lodge – potrwa do niedzieli, ale z powodu braku zasięgu sieci nie będziemy mogli zamieszcać na stronie Fundacji bieżących wpisów z Programu.

Key Largo

July 26, 2015 10:06 am

Udało mi się odwiedzić ks. Edwarda Olszewskiego, Polaka i Amerykanina: urodzonego w USA, ale z polskich rodziców i w sercu zawsze Polaka. Korzystając ze swojego amerykańskiego pochodzenia i paszportu, w czasach komunistycznych pośredniczył w przekazywaniu informacji z Polski do Watykanu i z Watykanu do Polski. Oddany przyjaciel ks. Peszkowskiego. Przez wiele lat był proboszczem parafii św. Justyna w Key Largo. Jest też budowniczym najpiękniejszego i największego kościoła na Keys – jak tu mówią Cathedral on the Keys.

Tu stawiałem pierwsze kroki w duszpasterstwie w USA, wymieniając na miesiąc przez kilka lat z rzędu ks. Proboszcza, który dzięki temu mógł także wybrać się na swoje wakacje. Tu sprawowałem pierwszy raz Mszę św. w języku angielskim i tu były moje pierwsze kazania całkowicie czytane z kartki. Nie mówiąc o ogromnej tremie przy słuchaniu pierwszych spowiedzi (musiałem prosić za każdym razem, żeby mówili wolno i wyraźnie i bez ozdobników 🙂 ) czy pierwszy raz błogosławionym małżeństwie. Moi „parafianie” byli bardzo wyrozumiali i zawsze serdecznie wspierający.

Przyjaźnie z tamtych lat przetrwały do dziś i jeśli tylko jest taka okazja, staram się odwiedzić i przywołać wspomnienia z tamtych lat. Nie dzieje się to często, więc tym bardziej wizyta jest pełna wspomnień.

Dziś ks. Edward jest już na emeryturze. Mieszka samotnie w osiedlu (za dwa lata i ja mogę się tam wprowadzić) domków podobnych sobie staruszków. Ma w swoim domu kaplicę i – jak to lubi powtarzać – nie mieszka sam, tylko z Panem Jezusem. A dom jest oddany Matce Bożej.

Pamięta bardzo naszą Wspólnotę, którą odwiedził kilka razy. Towarzyszy nam bardzo swoją modlitwą i cieszy się bardzo, że wybraliśmy najważniejsze dzieło w Kościele – służbę rodzinom.

Zawsze z pamięcią o Was

Ks. Jarosław 

IMG_5930

IMG_5932

IMG_5943

IMG_5945