Wielki Poniedziałek

March 21, 2016 5:00 am

Wchodzimy w ostatni etap przygotowań do Wielkanocy – Wielki Tydzień. Każdego dnia w liturgii Słowa przechodzimy przez wydarzenia, które przyniosły nam życie i objawiły nieskończoną miłość Pana Boga. Ten wyjątkowy czas ma swoje określenia: „sześć dni przed Paschą”, które słyszymy dziś i inne, które w następnych dniach będą nam precyzyjnie odmierzać czas (jak np. „w czasie wieczerzy” czy też „w pierwszy dzień Przaśników” itp.). One wszystkie mówią o zbliżaniu się „godziny” Jezusa – „Jezus wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca.”

Dla nas ten czas jest także bezpośrednim przygotowaniem do świętowania w gronie swoich bliskich. “Wreszcie będziemy mieli trochę czasu dla siebie” – czasem sobie obiecujemy. Żeby jednak nie było to pobożne życzenie, trzeba każdego dnia o ten czas dla nas powalczyć. Jeśli się uda w wirze ostatnich przygotowań znaleźć czas dla siebie i „dla nas”, wtedy wspólne wyjście na liturgię i wspólne świętowanie nabierają smaku tej „godziny”, o którą przecież chodzi.

Wielki Poniedziałek jest wielki miłością Pana Jezusa i może być wielki, gdy my na tę miłość uczymy się odpowiadać. Jak Maria, siostra Łazarza, dzięki której cały dom „napełnił się wonią olejku”. A pewnie jeszcze bardziej jej miłością do Zbawiciela.

Z modlitwą o dobry czas w naszych domach

xj

 

Książka telefoniczna

March 18, 2016 5:00 am

Kilkadziesiąt lat temu to był rarytas. Podzielona na dwie części – telefony prywatne i instytucje. W solidnych, sztywnych okładkach przymocowana grubym łańcuchem w budce telefonicznej. Wraz z rozwojem telefonii komórkowej nieubłaganie odeszła do lamusa… Teraz każdy sam w swojej komórce tworzy własną książkę telefoniczną; co więcej – może w niej zablokować polączenia z “niechcianych” numerów. Signum temporis…

Dlaczego dziś o tym? Bo parę dni temu wpadła mi w ręce kartka z intrygującym tytułem: Telefony alarmowe do Boga. Nie wiem, z jakiej publikacji pochodzą. Faktem jest, że ktoś fajnie to wymyślił. Przytoczę kilka: jesteś smutny – zadzwoń pod nr: J 14; zgrzeszyłeś – zadzwoń pod nr: Ps 51; ludzie Cie zawiedli – Ps 27; chcesz przynosić duchowe owoce – J 15. Numerów i sytuacji jest oczywiście wiele. Są także numery dodatkowe, można by rzec – specjalne: pomoc w strachu – Ps 47; pomoc w niebezpieczeństwie – Ps 121,3; podtrzymanie na duchu – Mk 8,35; ponowne podtrzymanie na duchu – Ps 145,18.

Podoba mi się konkluzja tego spisu: Można dzwonić pod te numery bezpośrednio, nie potrzeba operatora, wszystkie linie do nieba są dostępne 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu; nakarm swoją wiarę, a niepewność się zagłodzi na śmierć.

Może taki spis to dobry owoc kończącego się Wielkiego Postu…?

Andrzej O.

 

 

czy coś się zmieniło?

March 15, 2016 5:00 am

“Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?” (Lb 21,4-5)

Wygląda na to, że przez tysiące lat w postawie ludzi nic się nie zmieniło.

W obliczu trudności łatwo wpadamy w zniechęcenie i złość, że może jednak zmiana, na którą się zdecydowaliśmy, była trochę bez sensu. Czynimy Bogu wyrzuty, stawiamy żądania…

I dziś też pełzają wśród nas węże, wśród nich ten najgorszy – Szatan! Więc i tu się nic nie zmieniło.

Ale i Boża cierpliwość i troska o nas również się nie zmieniła. Ciągle Bóg nas wyprowadza z naszego Egiptu (z naszej niewoli grzechu) do Ziemi Obiecanej (do Nieba).

Więc czy w ogóle coś się zmieniło?

Już nie człowiek, nie my umieramy. Umarł bowiem za nas (za nasze grzechy) na krzyżu Boży Syn – Jezus Chrystus. I teraz ufne spojrzenie na Jego krzyż chroni nas przed śmiercią.

A i podczas naszej żmudnej i trudnej wędrówki do Nieba karmi nas Bóg już nie mizerną manną, a życiodajnym Chlebem.

Dorota

Verba volant, scripta manent

February 26, 2016 5:01 am

…czyli jak mówili Starożytni – słowa ulatują, pisma pozostają. Wiele bardzo przykładów zdaje się potwierdzać słuszność tego przysłowia. Słowa wypowiedziane (czyli nieutrwalone), a po przeciwnej stronie to, co napisane (i podpisane); kiedyś – na papierze; ostatnio – w formie elektronicznej. W tych dniach wiele się o tym mówi, dyskutuje, potwierdza lub obala autetyczność, historyczność i prawdziwość odnajdywanych źródeł pisanych… Ale wciąż przecież powstają nowe dzieła – jak choćby znajomych Autorów “RAZ SIĘ ŻYJE – przewodnik po work-life balance”. Nie czytałem go jeszcze, ale ponoć dobre 😉 Wpisy na blogu też “podpadają” pod kategorię scripta manent, bo wszak nie istnieją na papierze, to jednak można powracać do nich i ponownie je czytać (a czy są tego warte – to zupełnie inna kwestia).

Ale jednak czytam, że “Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – In principium erat Verbum, et Verbum erat apud Deum, et Deus erat Verbum” (J 1,1). Ten cytat kojarzy się z okresem adwentu i Bożego Narodzenia; dlaczego o tym w Wielkim Poście? Bo właśnie w tym czasie wykonywana jest aklamacja “chwała Tobie, Słowo Boże”; zwraca ona szczególniej moją uwagę ku Bożemu Słowu, bym rozważając tajemnicę odkupienia pamiętał o tajemnicy wcielenia. Bym pamiętał o słowach z Listu do Hebrajczyków: “Słowo Boże jest bowiem żywe i skuteczne, ostrzejsze nad wszelki miecz o dwu ostrzach. Dlatego przenika aż tam, gdzie duch styka się z duszą, a szpik ze stawem kości, i osądza najskrytsze pragnienia i zamysły ludzkiego serca” (Hbr 4, 12).

 

Pamiętajmy o kolejnej edycji JA+TY=MY w najbliższy weekend – tym razem w Warszawie. Uczestników, prowadzących, trenerów  i wszystkich w to dzieło zaangażowanych polecajmy opiece Świętej Rodziny.

Andrzej O.

 

Znak

February 25, 2016 5:00 am

Odpowiedział mu: «Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą»”.

Jestem w lepszej sytuacji. Poza Mojżeszem i Prorokami mam jeszcze świadectwo Chrystusa, apostołów, świętych… I często dalej jakby nie wystarczało. A gdy dzieje się jakiś znak dany od Boga, to go nie zauważam. Dziękuję Ci Boże, za ten kolejny Wielki Post, może uda mi się przeczyścić “okulary”, przez które patrzę na życie i nie pozostawać ślepym.

Michał

Dobrze czynić

February 18, 2016 5:00 am

“Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”.

Niby proste. Dlaczego jednak to zdanie tak się czasem przekręca w: a wszystko co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili niech wam czynią 🙂 I jeszcze czasem człowiek niezadowolony, że tak nie robią. Cóż, to chyba taki papierek lakmusowy na sprawdzenie, kto jest w centrum:  moje “ja”, czy drugi człowiek. Co ma pierwszeństwo, dobro moje, czy bliźniego?

Michał

nasze trudy

February 16, 2016 5:00 am

Człowiek zrobi sobie krótki urlop, odpocząć troszkę chciałby, a po powrocie – zdwojone tempo, bo teraz trzeba wgryźć się na nowo w obowiązki, złapać rytm, nadgonić powstałe zaległości. Gdy mąż wrócił wczoraj z pracy tak późno, że gdybyśmy mieli psa, to na pewno zdążyłabym go jeszcze wyprowadzić, okazało się, że dzieci to przez chwilę rano widział. Dzisiaj ma być już lepiej. Tego się trzymam(y).

Jeden dzień, a tyle spraw. Niektóre nad wyraz trudne. Wymagają rozeznania, bo nie wszystko jest oczywiście oczywiste. Niektóre będą wymagały zwiększonego wysiłku i trudu. Im więcej osób, tym więcej wątków, choć niektóre powiązane. Praca w pracy i praca w domu zawsze połączona jest z drugim człowiekiem i jemu powinna służyć, więc odpowiedzialność wielka.

Czasami mam wrażenie, że nie ogarniam rzeczywistości. Że jest zbyt skomplikowana, że jest zbyt brutalna. I właściwie nie mam wątpliwości, że taka jest, ale za nic w świecie nie chciałabym przyczyniać się do jej kreowania w takim właśnie wydaniu.

Jak temu zapobiec? Co więc robić? – na pytania od wczoraj (a właściwie dużo wcześniej) mnie nurtujące dostaję taką odpowiedź:

„ …wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6,8b-13)

Dorota

Niech we wszystkich Waszych trudach dnia codziennego Pan Bóg Wam błogosławi!

(nie)ogarnianie

February 11, 2016 5:00 am

Patrzę z podziwem na znajomą – bardzo pogodną mamę czwórki malutkich dzieci (w tym: niemowlęcia) w akcji. „Ewa, jak Ty ich wszystkich ogarniasz?” – pytam. „Ja nie ogarniam. Łaska Boża ogarnia” – rzecze Ewa z uśmiechem od ucha do ucha.

Jak bardzo olśniły mnie te słowa i jak dużą ulgę przyniosły. Bo rzeczywiście jest tak, że często mimo najszerszych chęci i najbardziej pracowitych wysiłków nie da się ogarnąć wszystkich spraw, problemów, łez, potrzeb i tęsknot mniejszej czy większej gromadki. Jak często jest tak, że coś się nam wymyka, powoduje bezsilność i frustrację. Na szczęście nad nami jest Boża łaska, co uzupełnia nasze rodzicielskie braki. Co ogarnia nas samych, nasze dzieci i wszystko to, czego nie jesteśmy w stanie ogarnąć 🙂 .

„Zrzuć swą troskę na Pana, a On Cię podtrzyma”. (Ps 55, 23)

Basia

nasze natchnienia

February 2, 2016 5:00 am

Wczoraj, w późnych godzinach wieczornych, prowadziłam korespondencję z Małgosią. Miałam nadzieję, że uda mi się z nią za coś fajnego zamieć swój dyżur na Przystani, bo niedomagam odrobinę i w głowie tylko myśl, w jaki sposób uniknąć tego fizycznego bólu głowy, a tymczasem u Gosi też swoisty ból głowy, bo do ogarnięcia niezwykle dużo, i jeszcze córka w szpitalu, więc troski tak do bólu ziemskie, że aż nieziemskie.

W natchnieniu „Pod Twoją obronę” za Gosię i jej rodzinę odmówiłam i pomyślałam, że może jednak natchnienia w czytaniach na ten dzisiejszy wpis poszukam.  I czytam: A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. (Łk 2,25-27a)

Jakże ważne są te natchnienia Ducha. Ile od nich może zależeć, ile się może zacząć i ile skończyć tak jak należy. I każde z nich ważne, i każde potrzebne. Tym bardziej, że codzienne troski i trudy pomagają przezwyciężać. Pomagają podnieść się i znosić ciężary. Mogą też pomóc i wesprzeć innych. Choćby to miała być najdrobniejsza rzecz, krótkie słowo, uśmiech czy akt strzelisty. Bo Duch Boży zawsze zachęca do dobra.

Dorota

nic Cię to nie obchodzi?

January 30, 2016 5:00 am

“…nic Cię to nie obchodzi, że giniemy…?” (Mk 4, 38)

Właściwie to, że “giniemy”, jest nawet drugorzędne; najgorsza jest ta myśl, że “nie obchodzi”. Jakaż to straszna samotność, nie obchodzić nikogo. Jaki ból. Jaki smutek, być na mapie zajętego świata innych ludzi białą plamą. A co dopiero Pana Boga.

Jeśli szatan sieje w sercach zwątpienie, to chyba jest strategia, która najbardziej skutecznie niszczy naszą relację z Ojcem. Przekonać nas, że Go nie obchodzimy. Sprawić, byśmy pływali po powierzchni zdarzeń: jeśli są trudne, to znaczy, że Mu na nas nie zależy. To jakby usunąć z tego, czym jest prawdziwa miłość, owe głębiny poznania i zażyłości, i zostawić tylko pomarszczone fale wzburzonego jeziora, które tak przeraziło uczniów – i nas też przeraża.

A On pragnie, byśmy byli Go pewni: że na głębinach, w przepaściach Jego serca, jesteśmy wyryci tak głęboko, że nic nie obchodzi Go bardziej niż każdy z nas osobno – i razem. Więc może zamiast “nic Cię to nie obchodzi” – spróbować “wiem, że bardzo mnie kochasz i że jesteś blisko”.

M