powody do radości

April 12, 2012 7:44 am

„Nie bójcie się” (Mt 28, 10)

„Pokój Wam”(Łk 24, 36)

A więc nie muszę się już niczego bać!  Mogę żyć w pokoju, jaki przynosi Zmartwychwstały Pan! On wyzwala od wszelkiej trwogi!

Nie muszę się już niczym zamartwiać, bo skoro Pan prawdziwie zmartwychwstał, to prędzej czy później wszystko będzie dobrze!*

Skoro pokonał moce ciemności, to i moje ciemności rozproszy.

Skoro usunął grzech, to i mnie pomoże go przezwyciężyć.

Skoro On żyje, to nigdy nie będę sama.

Skoro zwyciężył śmierć, to i ja nie umrę, lecz będę żyć wiecznie.

Znajduję w tych myślach powody do radości!

*”Chcę sprawić, że wszystko będzie dobrze. Sprawię, że wszystko będzie dobrze. (…) I sama zobaczysz, że wszystko będzie dobrze.” (Jezus do Julianny z Norwich)

Basia

rozmowa w drodze

April 11, 2012 8:16 am

“… dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. (…) Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.”  (Łk 24, 13.15)

Zawsze wyobrażałam sobie, że droga do Emaus była wystarczająco długa, by odbyć ważną rozmowę – taką, że nikt się nigdzie nie spieszy, niczym nie rozprasza. 11 km pieszo. Jedno z moich ulubionych czytań po Niedzieli Wielkanocnej.

Tak przejmujące są zresztą wszystkie opisy spotkań ze zmartwychwstałym Jezusem. Pozwala On ludziom, którzy przeżyli tragedię Jego uwięzienia i stracenia, wyrazić do końca swój ból. Pozwala Marii  Magdalenie płakać, uczniom z Emaus – opowiedzieć o swoim rozczarowaniu, a nawet pozwala Tomaszowi nie wierzyć i dotknąć Swoich ran.

Mój Bóg i Pan nie oczekuje ode mnie politycznej poprawności. Bo nie da się żadnej prawdziwej relacji zbudować na udawaniu; z udawania – jedynie obcość i oddalenie.

Więc zawsze mogę się z Nim wybrać w drogę do Emaus. Opowiedzieć o wszystkim, wyłożyć swoje rozczarowanie językiem własnego serca. Usłyszeć, jak mnie pyta: “Ale czekaj, zapomniałaś, co Ci mówiłem ostatnio? Nic się nie zmieniło, możesz Mi ufać.” I posłuchać Jego wersji wydarzeń, cierpliwie przypomnianej znowu, gdy ogarnia mnie amnezja. A kiedy dzień się nachyli ku wieczorowi, pozwolić, by połamał ze mną chleb – na kolejnym kilometrze naszej wspólnej historii.

Małgosia

Szczęściara

April 10, 2012 5:00 am

“Widziałam Pana” (J 20,18)
Gdy Maria Magdalena przybyła pierwsza do grobu i zobaczyła odsunięty  kamień – nie zrozumiała znaku.

Zobaczyła później w grobie dwóch Aniołów – nadal niczego nie rozumiała.
Zobaczyła nawet mówiącego do niej Jezusa – i Go nie rozpoznała.
Ale Jezus nie dał za wygraną. On pozostał przy niej, wzywając ciągle po imieniu i dając tyle znaków, aby nie zwątpiła.

Ciekawe w tym zdarzeniu jest to, że ona uparcie do tego grobu wracała. Ciągle szukała Pana i każdego o Niego pytała. Płakała. Tęskniła.

Podbudowana tą historią, wiem, że najważniejsze jest osobiste spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem i że On ciągle jest obecny w sakramentach. Daje mi także znaki swojej obecności – na różne sposoby i przez różne osoby. Zawsze mogę Go spotkać, jeśli będę tego pragnąć i o to zabiegać. On ze swej strony zabiega cały czas o to, bym Go rozpoznała i się z Nim nie minęła.

Dosia

nie opuszczaj Mnie

April 6, 2012 7:35 am

Czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił (Ps 69,21)

Dziś przyjdź i z Nim bądź.

Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi. (Iz 52,14)

Prosi, byś nie odwracał wzroku. Nie uciekał. Nie przerażał się swoją bezradnością, bo skończyły się dobre rady, bo sprawy mają się źle.

W otchłani swego opuszczenia On czeka na Ciebie. Zdruzgotany, unieruchomiony, pragnie Twojej obecności ze wszystkim, kim jesteś.

Już szerzej nie otworzy ramion, by pokazać, jak jest gotowy na to spotkanie. Gdybyś jednak nadal podejrzewał, że Jego serce może skrywać nie najlepsze intencje względem Ciebie, również serce pozwolił sobie otworzyć do Twojego wglądu.

Więc pragnie, byś z Nim był. I powie Ci bardzo cicho, jak już podejdziesz bliżej: “Wiedziałem, że przyjdziesz”.

miejsce dla mnie

April 4, 2012 6:00 am

“Niech się nie trwoży serce wasze.Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie.

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie.” (J 14, 1-3)

Więc mimo że swoją drogę przeszedłeś beze mnie, wracasz po mnie. Wiesz, że sama sobie nie poradzę, choć czasem wydaje mi się, że kresem doskonałości jest pełna samowystarczalność. A jednak nie, jednak bycie w relacji, jednak zależność, jednak miłość.

Więc kiedy mnie już zaprowadzisz do siebie – kiedy pomożesz mi w tej najtrudniejszej przeprowadzce życia – zapytasz z dziecięcą prostotą: “Zobacz, tak jest u Mnie. Czy podoba Ci się mieszkanie, które Ci przygotowałem?”

Tylko mnie pilnuj, proszę, żebym po drodze Ci się gdzieś nie zgubiła.

Małgosia

sms na dzisiaj

April 3, 2012 9:12 am

“Chcesz za Mnie oddać swoje życie? Zapewniam cię: Zanim kogut zapieje, trzykrotnie się Mnie zaprzesz” (J 13,38)

Pomimo znanej Mu słabości Piotra, Jezus go nie przekreślił, pomimo znanych Mu naszych słabości – nie przekreśla nas.

Przed Nim nie musimy – i nie powinniśmy – nikogo udawać.

Dosia

sms na dzisiaj

March 31, 2012 10:29 am

„Zamienię bowiem ich smutek w radość, pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.”          (Jr 31, 13)

Pan jest Tym, który pociesza i rozwesela. Pan jest Tym, który przemienia. Przemienia moje myślenie, moje uczucia, moje serce, moje życie. Jak dobrze jest tego doświadczać!

Basia

Cyrenejczyk

March 30, 2012 7:00 am

„…zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.” (Łk 23, 26)

Choć został przymuszony, to wspominamy go przy rozważaniu każdej drogi krzyżowej. Bo  jednak, chcąc-nie chcąc,  poniósł krzyż – tak długo, jak było trzeba. Jego trud stał się częścią drogi krzyżowej Pana.

Płacz synka w środku nocy, nagły  telefon z prośbą o pomoc, choroba kogoś bliskiego, dziecięcy problem wymagający szybkiej interwencji. Czasem mnie również przymusza sytuacja – gdy coś trzeba zrobić koniecznie i „na już”.  Najtrudniej jest, gdy właśnie wtedy „wracam z pola”, czyli padam z nóg i marzę  już tylko o chwili oddechu.

Nie zawsze dar z siebie przychodzi mi łatwo. Zdarza się, że muszę nawet samą siebie przymuszać, by sprostać sytuacji. I nie zawsze też mojej miłości do innych towarzyszą uczucia przyjemne. Pomaga wtedy myśl, że  każdy wiele mnie kosztujący i ofiarowany Panu dar z siebie jest jak ewangeliczny „talent”, którym On obraca, pomnażając wartość początkową. Czyż nie jest Mu miły także i ten mój trud, do którego się przymuszam – z miłości? Są dni, gdy takich „talentów” można nazbierać dla Niego wiele.

Basia

sms na dzisiaj

March 28, 2012 6:00 am

“Jeżeli wytrwacie w mojej nauce, będziecie naprawdę moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi.” (J 8, 31-2)

Jezus daje prawdę, która wyzwala.

Codziennie, już od samego rana, uczę się korzystać z otrzymanego daru wolności. I wcale to nie jest łatwe, bo chęć dominacji i zaspokojenia swoich egoistycznych potrzeb powoduje, że chcę podporządkować sobie męża i dzieci, czyli chcę tego daru nadużywać.

A przecież Jezus pragnie, abym JEGO zawsze widziała w drugim człowieku, czyli w moich najbliższych również. Chce, abym rezygnowała z siebie i zmieniała – nie innych – lecz siebie.

Wtedy będę naprawdę wolna.

Dosia

sms na dzisiaj

March 22, 2012 12:12 pm

“Zgłębiacie Pisma, gdyż uważacie, że dzięki nim będziecie mieć życie wieczne” (J 5, 39)

Nie dość, że trudne jest samo zgłębianie Pisma, bo wymaga determinacji i poświęcenia tak cennego czasu, to jeszcze trudniejsze jest jego przyjmowanie. Samo zgłębianie na poziomie intelektu bowiem nie wystarczy: potrzeba dać się Słowu dotknąć i poprowadzić.

Wielką przygodą jest poznawanie Pisma w rytmie czytań mszalnych przeznaczonych na dany dzień. Są listem osobistym Boga do mnie, światłem dla mojej osobistej sytuacji, choć przecież bardzo jednoczy i umacnia świadomość, że wszyscy wierni naszego Kościoła mogą dziś usłyszeć to samo Słowo.

Bo z czytaniem Słowa Bożego jest tak, jakbyśmy siadali u stóp Jezusa – blisko Przyjaciela, który zwraca się bezpośrednio do nas. Do Ciebie i do mnie. Przyjaciela też nie zawsze rozumiemy, ale przebywając razem z Nim, znajdujemy w końcu wyjaśnienie dla tego, co dziś wydaje się niezrozumiałe.

Dosia