Nie z tego świata

January 7, 2016 5:00 am

“Wy, dzieci,
jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,
ponieważ większy jest Ten, który w was jest,
od tego, który jest w świecie.”

Dziękuję dzisiaj za to zapewnienie, ponieważ czasem wydaje mi się, że ten tak zwany “świat” potrafi tak bardzo przytłaczać, że nie widać innej możliwości jak poddać mu się i zgodzić na jego warunki. O pierwszych chrześcijanach mówiono, że żyją na tym świecie, ale są jakby nie z tego świata. Czy ja tak potrafię żyć? Czy to możliwe, by żyć pełnią życia na ziemi i równocześnie tak bardzo “być z Boga” i do niego należeć? Pewnie tak. Taki jest zamysł Boga, skoro dał mi życie, i to i ziemskie, i wieczne. Łatwo nie jest, ale większy jest Ten, który w nas jest.

Michał

Do dzieła!

January 5, 2016 5:00 am

Gdyby mi ktoś powiedział: „masz go/ją/ich kochać, bo tak, albo bo Bóg tak chce”, to spięłabym się w sobie, odwróciła na pięcie, zacietrzewiła, oczy zmrużyła. Mój wyraz twarzy raczej wyrażałby złość , bo przecież nikt mi nie będzie mówił, co i jak mam robić!

Ale gdy czytam: „Najmilsi: Taka jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali” (1J 3,11), to od razu zmienia się moja perspektywa. Ileż w tym zdaniu troski o mnie, o innych. Ile odpowiedzialności tego, który to napisał. Od razu można poczuć, że Temu właśnie, którego wola ma się spełnić, najbardziej zależy.

I zachęca: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko.” (1J 3,18-20)

To co ja tu dzisiaj dużo będę pisać?

Do dzieła!

Może herbatę trzeba komuś podać, albo naczynia pozmywać? 🙂

Dorota

Annus Domini 2016

January 1, 2016 5:05 am

Pierwszy dzień nowego roku, oktawa Bożego Narodzenia, uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Światowy Dzień Pokoju, okazja do bilansów, podsumowań, planów, postanowień… Zatrzęsienie tytułów i okazji 😉

Otrzymuję, wszyscy otrzymujemy dziś błogosławieństwo Aaronowe. Jest bardzo krótkie, ale dwukrotnie jest w nim mowa o obliczu Boga, które zwraca się ku mnie i rozpromienia nade mną. Dlaczego? Bo ja, my wszyscy, “nie jesteśmy już niewolnikami, lecz synami, a jeżeli jesteśmy synami – to dziedziczymy również dobra, które Bóg zechciał dla nas przeznaczyć” (Ga 4, 7).

Dlatego Rok Pański 2016 jest “rokiem łaski od Pana”, rokiem miłosierdzia, czasem rozpromienionego nade mną Bożego oblicza. Dlatego wszystkim PT Czytelnikom “Przystani” i sobie życzę za papieżem Franciszkiem: “Przezwycięż obojętność i zyskaj pokój” (hasło tegorocznego, 49. Światowego Dnia Pokoju).

Bóg miłosierny niech nam błogosławi! (ps. 67).

Andrzej O.

 

 

remanent

December 31, 2015 5:00 am

„Terytorium okupowane przez wroga – oto czym jest ten świat. Chrześcijaństwo to opowieść o tym, jak prawowity król przedostał się – niejako w przebraniu – na okupowane ziemie i wzywa nas wszystkich do wzięcia udziału w wielkiej kampanii dywersyjnej.” (C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, s. 55)*

Prawowity Król staje się maleńkim bezbronnym dzieckiem – „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Nie jesteśmy sami na „terytorium okupowanym przez wroga”. Nie jesteśmy zdani na własne siły. Mamy wszystko, by wygrać wojnę mając po naszej stronie tak  wielkiego Króla. Jesteśmy wyposażeni w potężne środki obrony. Chronią nas i umacniają sakramenty, modlitwy, błogosławieństwa.  Zawsze, w każdej sytuacji możemy kochać i wybierać dobro– to bardzo skuteczna broń przeciw pociskom nieprzyjaciela.

Naszym małżeńskim sylwestrowym „zwyczajem dywersyjnym” 🙂 jest zatrzymanie się nad słowami z dzisiejszej ewangelii: „Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce”. „Zliczamy” więc te wszystkie łaski mijającego roku i cieszymy się nimi. Taki mały remanent 🙂 .

Miłego sylwestra i wielu radości z działań dywersyjnych w Nowym Roku!

Basia

*Bardzo dziękuję Małgosi z Miasta na górze za podzielenie się tym cytatem.

światełko w tunelu

December 29, 2015 5:00 am

„Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.” (1 J 2,9-11)

Jakże często zarzucają nam, chrześcijanom, a nawet sami sobie zarzucamy, że mamy czelność nazywać się chrześcijanami, jeśli tak często postępujemy niezgodnie z nauką Chrystusa. Skoro tak często upadamy i popadamy w ciemność, z której nieraz tak trudno wyjść. Święta prawda. Najprościej przecież zrzucić szaty starego człowieka, oblec się w nowe, przejść przez drzwi nowego życia i żyć w pełnej światłości. Niewątpliwie są tacy ludzie, może nawet więcej niż sobie z tego zdaję sprawę. Sama jednak często otoczona jestem ciemnością. Ale wiem, skąd pochodzi światło i gdzie go szukać. Widzę to światełko w tunelu. Za nim podążam. Im bliżej, tym jaśniej. Czasami jednak jakiś podmuch wiatru cofa mnie. Mój tunel prowadzący mnie do pełnej światłości wydaje się być dosyć długi. Momentami pojawia się i zniechęcenie, by podążać dalej. Ale oby nigdy nie zabrakło mi sił, by dotrzeć do pełnej światłości. I oby nigdy nie przyszła mi pokusa oceniania długości tunelu moich braci i sióstr.

Mnóstwa sił życzę w podążaniu ku pełnej światłości dla nas wszystkich.

Dorota

O, święci Młodziankowie!

December 28, 2015 5:00 am

– tak zwykł był mawiać ksiądz Kazuro – postać stworzona przez Kornela Makuszyńskiego w powieści “Szatan z siódmej klasy”. Chyba większość (jeśli nie wszyscy) z nas poznali w młodości przygody Adasia Cisowskiego – czy to z książki, czy z filmu. Myślę że święci Młodziankowie – Męczennicy, których święto dzisiaj przypada, są znakomitymi orędownikami u Boga z dwóch powodów: na pewno wszyscy są w niebie; i jest ich bardzo wielu 😉

Wydarzenia opisane przez św. Mateusza (2, 13-18) funkcjonują potocznie jako “ucieczka do Egiptu” i “rzeź niewiniątek”. I choć wspominany przedwczoraj św. Szczepan, diakon, jest uznawany za pierwszego męczennika, to przecież święci Młodziankowie ponieśli ofiarę z życia chronologicznie wcześniej (o ponad 33 lata…).

Współcześnie święto Młodzianków to także wspomnienie tych, którym nie dane było się narodzić; których życie pod sercem mamy zostało brutalnie przerwane w gwałtowny – mechaniczny czy farmakologiczny sposób. Współczesnych Młodzianków – Męczenników jest nieporównywalnie więcej niż zabitych za czasów króla Heroda, a co gorsza liczba ich stale rośnie… I dawni, i współcześni – nie popełnili żadnego grzechu.

W czasie radosnej oktawy Bożego Narodzenia przypada takie smutne święto… Pociecha jednak przychodzi! Jest w dzisiejszym fragmencie Pierwszego Listu św. Jana Apostoła: ” jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, to Bóg, będąc wiernym i sprawiedliwym, odpuści nam je i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1, 9).

Andrzej O.

Marana tha!

December 23, 2015 5:00 am

„Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów.” (Ml 3,1)

Jak bardzo potrzebuję tego anioła, o którym mówi dzisiejsze Słowo. Anioła, który pomoże sprowadzić moje dzisiejsze bardzo konkretne i zabiegane „tu i teraz” do wymiaru jak najpiękniejszego oczekiwania. Który pomoże przygotować nie tylko dom, prezenty i potrawy, ale przede wszystkim serce, aby Pan, „gdy przyjdzie, znalazł nas czuwających na modlitwie i pełnych wdzięczności”* .

Z życzeniami dobrego czasu przygotowań!

Basia

*z Prefacji adwentowej

 

 

Jarzmo

December 10, 2015 5:00 am

” Weźmijcie moje jarzmo na siebie”

Zwróciło moją uwagę to sformułowanie z dzisiejszej Ewangelii. Częściej przychodzą mi na myśl sformułowania typu: wziął grzechy, pomógł mojej słabości… Dzisiaj odwrotnie, Chrystus prosi mnie bym przyjął to czego On doświadcza. I choć mówi, że jarzmo to słodkie, a brzemię lekkie to jednak jarzmo to jarzmo. Kojarzy mi się z czymś nie szczególnie wygodnym. Uczę się jednak od Pana, a przynajmniej staram się 🙂

Michał

moje małe światełko

December 2, 2015 5:00 am

“Nie gaś, niech świeci”, proszę męża często, gdy po domu gasi zapalone przeze mnie lampki. Lubię, gdy się palą w różnych miejscach. A już szczególnie lubię te przy stopniach schodów, które zaświecają się same w nocy. Absolwenci JA+TY=MY pewnie trafnie zakwalifikują mnie do odpowiedniej grupy według podziału na dominujący zmysł, ale chodzi też o coś innego: o to ciepło i poczucie bezpieczeństwa, które daje światło.

Cieszę się z tego płomyka w lampionie niesionym przez naszego syna, gdy jednak udaje się nam dotrzeć na roraty, które tak pięknie wczoraj wspominał ks. Jarosław. Cieszę się z tego przystanku. Myślę potem wieczorem, że tym światełkiem, które rozjaśni każdą trudność, jest świadomość, że jest się kochanym. Miłością, na którą nie tylko nie trzeba, ale i nie da się zasłużyć. Żywą i pełną akceptacji. Ona ma moc otwierać serce dla innych.

I wzrusza mnie troska Pana Jezusa w dzisiejszych czytaniach: “Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. Jakież drobiazgi on widzi. Jakiż realizm i jak bardzo praktyczny ogląd życia. Tak samo patrzy na nasze rodziny: na odrabianie lekcji, gotowanie, zapomniane sprawdziany, katary, szpitale, klejone z determinacją, choć spóźnione, kalendarze adwentowe. I zapala nam światło w naszych domach – by było cieplej, raźniej, bezpiecznie.

M

czas to relacje

November 28, 2015 5:00 am

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie. (Łk 21, 36)

To nie propozycja życia “zdewociałego”. To propozycja życia w relacji. Mamy różne możliwości podtrzymywania relacji: spotkanie, czyli bycie ze sobą (wersja deluxe); szybka kawa w biegu, ale jeszcze twarzą w twarz (wersja nieco skromniejsza); e-mail (pozostałość po listach) i w końcu sms we wszystkich możliwych wariacjach w zależności od używanych aplikacji (szybka wymiana).

W życiu duchowym mamy opcje podobne, od deluxe do szybkiej wymiany: spotkanie na Eucharystii (niezwykle trudne dla wieloosobowej rodziny z małymi dziećmi w środku tygodnia, ale na pewno możliwe w niedzielę), spotkanie ze Słowem-z-dnia, kwadrans modlitwy osobistej; adoracja (choćby wpadnięcie na chwilę), wreszcie znak krzyża na początek pracy, akt strzelisty – “Panie Jezu, pomóż”, “mój ukochany Ojcze”,”dodaj sił”, “ratuj”, “kocham Cię” i co tylko sami z serca ułożymy.

Wszystkie relacje, by się rozwijały, wymagają trwania – czyli zdarzeń od wersji deluxe do tej najoszczędniejszej, ale podtrzymywanej. W małżeństwie deluxe będzie randką czy czasem spokojnej rozmowy bez towarzystwa dzieci, skromniejszą formą – kawa razem, ale przecież i w każdy telefon czy mail w sprawach prozy dnia (kto odbierze dzieci z urodzin u koleżanki, a kto zrobi zakupy) możemy włożyć więcej “dziękuję” czy więcej “kocham Cię”. Nie inaczej z modlitwą. Nie inaczej z relacjami z dziećmi (wierszyk córki sprzed kilku lat – mogła mieć lat 9 wtedy: “zatroszczmy się o nasze relacje – zjedzmy razem kolację” 🙂 ). I nie inaczej z przyjaźnią.

Mówi się, że “co z oczu, to z serca”. “W każdym czasie” uczy, że troska o obecnych w naszym sercu wcale nie musi być takim prostym przełożeniem.

M