Usłyszeć, zobaczyć, uwierzyć

November 27, 2015 5:00 am

Wiara rodzi się tedy z tego, co się usłyszało, a słyszy się dzięki słowu Chrystusa (Rz 10, 17).

Te słowa św. Pawła, napisane po wniebowstąpieniu Jezusa,  niejako dopełniają dzisiejszą liturgię słowa. W obu czytaniach podkreślona jest rola wzroku: “patrzyłem, widziałem, ujrzałem, patrzcie, widzicie, ujrzycie”. Po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus ukazywał się uczniom, a św. Tomasz musiał Go zobaczyć, by uwierzyć. “Błogosławieni, którzy choć nie widzieli, to jednak uwierzyli (J 20, 29).

Znaki czasu przybliżają mnie do Jezusa. Dla każdego z nas przybliża się czas ostateczny, czas “zdania sprawy z włodarstwa swego” i zobaczenia Go “twarzą w twarz”. Czy łatwiej jest uwierzyć słuchowcom, czy wzrokowcom? 😉 Myślę sobie, że chyba najłatwiej tym, którzy kochają i są kochani. Wiara prowadzi mnie do zbawienia. Bo przecież “ten którego kochają zostanie zbawiony” (x.JT).

Andrzej O.

trafiony niezatopiony

November 25, 2015 5:00 am

Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. (Łk 21, 14-15)

Sposób, który Pan Jezus podaje na wszystkie trudne sytuacje, cierpienie, prześladowania i rozmaite formy odrzucenia, wydaje się dość prosty: szukać Jego bliskości. Szukać tej nitki porozumienia z Nim, która kotwiczy wśród zawieruchy. Szukać takiego miejsca w sobie i w Nim, w którym jesteśmy całkowicie bezpieczni. Gdzie choć jest nam przykro, nasza godność nie cierpi i nie jest umniejszona, ponieważ On nam o niej ciągle, codziennie i w każdej godzinie przypomina. “Jesteś Moim ukochanym dzieckiem”.

Z tą melodią w sercu można zostać może i “trafionym” – dotkniętym czy zranionym, ale nigdy nie “zatopionym” przez przykre słowo, oskarżenie, niezasłużoną pretensję i to, co huragan dziejowy naszego dnia powszedniego przynosi. Nie wspominając o większym cierpieniu, o jakie możemy zostać poproszeni.

“I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie.” Jesteś ukochanym dzieckiem. Nawet jeśli ktoś względem Ciebie zachowuje się poniżej tej prawdy, nie musisz odpłacać tym samym. Dzieci Światłości wymieniają każdą walutę na miłość.

M

ptasie mleczko na pęczki

November 24, 2015 5:00 am

„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono.” (Łk 21, 8)

W kanonie lektur IV klasy są „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa. Po przeczytaniu książki, po obejrzeniu filmu i teatralnego spektaklu, pani, która uczy języka polskiego, rozpoczęła lekcję od częstowania dzieci ptasim mleczkiem. Mimo że ustalone są zasady, że na lekcjach jeść nie wolno, dzieci, z wyjątkiem jednej dziewczynki, chętnie się częstowały i jadły. Żadne z nich nie zwróciło uwagi, że nie było tego dnia żadnej „specjalnej okazji” w stylu urodzin, nie było żadnych zapowiadanych akcji „zdrowe śniadanie”; pani również nie uprzedzała, że będzie to jakaś szczególna nagroda.

Jak nic – podstęp. Dokładnie taki sami sam, jaki zastosowała Czarownica w omawianej lekturze.  A tam bohater książki, częstując się przysmakiem, uzależnia się od niego i staje się poddany Czarownicy.

Na szczęście pani w klasie miała zwykłe ptasie mleczko,  a częstowała nim dlatego, żeby uzmysłowić dzieciom, jak łatwo można dać się namówić na coś, co wygląda apetycznie, jest polecane przez zaufaną osobę, a mogłoby być czymś niebezpiecznym.

Dało to dzieciom trochę do myślenia, ale nie uodporniło i nie zabezpieczyło przed wpływem zła. Codziennie atakowane są przez reklamy, gry, inne dzieci, trudne relacje.  I ja, jako rodzic, drżę o przyszłość naszych dzieci. O to, aby ich wybory teraz i te w dorosłym życiu, były dobre. Żeby nauczyły się rozróżniać dobro od udekorowanego zła, żeby ich hierarchia wartości miała właściwą proporcję i żeby Bóg w niej był na pierwszym miejscu.

Drżę, bo przecież wiem, jak łatwo ulec pokusie, ułudzie, zaślepieniu. I potrzeba zachowania czujności jest w każdym czasie. Każdego dnia. Wszak różnych podstępów, aby nas odłączyć od Chrystusa, w dzisiejszych czasach, jest na pęczki.

Dorota

 

Męstwo

November 19, 2015 5:00 am

„Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia Prawa i jego nakazów.”

Tak odpowiedział Matatiasz królewskim wysłańcom. Potem zostawiwszy wszystko co miał uciekł z synami w góry.

Czy choćby wszyscy postąpili źle, będę miał siłę postąpić właściwie? Czy poświęcę wszystko co mam, by pozostać wiernym Bogu?

Boże obdarz łaską męstwa.

Michał

Radość nieba

November 5, 2015 5:00 am

“Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.”

Jak to dobrze, że słuchali go celnicy i grzesznicy. I to wszyscy. Dzięki temu nigdy nie mogę pomyśleć, że ja już nie mogę go słuchać, bo jestem „za bardzo” grzesznikiem, bo jestem „straszny celnik”. I nie mogę sobie powiedzieć „co by ludzie powiedzieli, gdyby znali moją grzeszność”, bo wtedy to tak, jakbym wspomagał szemranie faryzeuszów. Czy nie lepiej być radością nieba z powodu nawrócenia?

Michał

nic straconego

November 4, 2015 8:00 am

„Miłość nie wyrządza zła bliźniemu.” (Rz 13,10a)

To zdanie pięknie wygląda, dobrze się czyta, świetnie cytuje a mimo to – choć jest „oczywistą oczywistością” – jest niezwykle trudne do realizacji. Chociażby w codziennym życiu. Już sam komentarz do męża, który będzie złośliwy jest przeczeniem. Upominanie dzieci, bo „nie działają” jak powinny bez zagłębienia się w problem, dlaczego tak jest, może spowodować, że zniszczymy w nich zaufanie, otwartość. Albo obgadywanie czy oczernianie, zamiast upominania. Kogokolwiek.

Ale jeszcze nic straconego. Święty Paweł nas nieustannie zachęca: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo.”(Rz 13,8) Każdego dnia mamy nową szansę: „nie bądźcie” – czas przyszły – więc wszystko przed nami. „Kto (…) miłuje” – czas teraźniejszy – nasze nastawienie, nasz aktualny wybór, nasza wola ma na to wpływ. „Wypełnił Prawo” – czas przeszły, tak jak Jezus, który sam jest Miłością i Prawo wypełnił. I również pozostał z nami, aby nam w tym wyzwaniu pomagać.

Dobrego dnia z Panem!

Dorota

Konieczności i prace niekonieczne

October 30, 2015 5:00 am

“Jeżeli komuś z was wpadnie do studni syn albo wół, to czyż nie wyciągniecie go natychmiast nawet w dzień szabatni?” (Łk 14, 5). Tymi słowami Pan Jezus wyjaśnia faryzeuszom – bardzo drobiazgowym i rygorystycznym w literze prawa – czemu uzdrawia w szabat.

Przykład syna lub wołu w studni bardzo działa na moją wyobraźnię. Dramatyzm tego obrazu wzmacnia fakt, że dziś do studni trudno wpaść z prozaicznego powodu: powszechnego braku dostępu do studni. Ale przecież w rodzinie bardzo często są takie sytuacje, że misterne, długo układane plany rozsypują sie jak domki z kart, bo wydarzyło się coś niespodziewanego, a zarazem wymagającego niecierpiącego zwłoki działania. Co wtedy? W służbach mundurowych krąży powiedzenie, że “zmiana decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia” 😉 To reguła-wytrych, wszystko i zawsze do niej pasuje, a ona wszystko tłumaczy i usprawiedliwia. Ale sięgając głębiej – zawsze na końcu pada pytanie: duch prawa, czy jego litera? Zasada, czy człowiek?

Wiele podobnych wątpliwości padało w mediach w czasie Synodu o Rodzinie. Ale synod niczego nie zmienił w nauczaniu. “Kościół nadal ma być >szpitalem polowym<, ma odpowiadać na wszystkie rany i bóle człowieka, ale musi też zatroszczyć sie o zapobieganie i zastanowić się, dlaczego tak dużo jest tych, którzy potrzebują leczenia” (abp Henryk Hoser, wypowiedź podsumowująca obrady).

Człowiek, miłość, miłosierdzie – jedyne konieczności w życiu…

Andrzej O.

wierna miłość

October 29, 2015 5:00 am

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…) Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.” (Rz 8, 35.37)

Czytając dzisiejsze Słowo z wielką wdzięcznością myślę o chorych, których noszę w sercu i o opiekujących się nimi. Dziękuję Panu za ich niezwykłe, piękne świadectwo wierności Bogu, miłości do ludzi, pogody ducha w cierpieniu. To właśnie dzięki takim Świadkom narasta we mnie pewność, że rzeczywiście nikt i nic “nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 39). Mogę to uczynić jedynie ja sama, na własne życzenie. Bóg jest zawsze niewyobrażalnie wierny, w każdej chwili mojego życia.

Basia

wybory

October 28, 2015 5:00 am

W sumie to był trudny czas dla wszystkich. Dla tych, którzy startowali w ostatnich wyborach i dla tych, którzy wspomagali startujących kandydatów i dla tych, którzy musieli dokonać wyboru. Jak przekonać potencjalnych wyborców, czym ich zaskoczyć, żeby zechcieli zwrócić na kandydata uwagę, jak utrzymać przy sobie tych, którzy poprzednio poparli? A później? Później stres, jak zrealizować swoje obietnice. A później będą rozliczenia, patrzenie na ręce, i zmiany, które jednym będą się podobać, a innym nie. Kolejne wybory…

Nie, to nie jest wpis podsumowujący ostatnie wybory parlamentarne, które zapewne każdego z nas w jakiś sposób poruszyły, bo przecież będą miały wpływ na naszą przyszłość, ale jest to wpis o tym, że choć sami nie startowaliśmy w wyborach, zostaliśmy wybrani.

„W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.” (Łk 6, 12-16)

Sam Jezus wybrał nas na swoich uczniów, a ponadto niektórych zaprosił do bliższej współpracy.
Wybrał nas Bóg do zbawienia. Sam. Nie musieliśmy się starać o Jego głos, o Jego przychylność, o Jego względy. Zaprosił nas, przez Jezusa, do Jego chwały. On tak nas ukochał, że z miłości do nas Jezus zawisł na krzyżu, aby nas wyzwolić od wszelkiego zła, kłamstwa, zwątpienia.

I zawsze przy nas jest. Niezależnie od opcji politycznej.

Dorota

księga ocalenia

October 27, 2015 10:01 am

Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. (Rz 8, 18-19)

“O, zobacz, ptaszek leci!!!” Tak czasem rodzice czy dziadkowie reagują, gdy małemu brzdącowi się coś stanie i płacze. Metoda, z którą bardzo polemizują pedagodzy, bo nie uczy malca radzić sobie z trudnymi przeżyciami. Mądrzejsza strategia to: “Wiem, jak boli i jestem z tobą tak blisko, jak to możliwe”. Bo przecież przytulamy i całujemy, i łzy szyciej mijają.

I mimo że gdy cierpimy jako dorośli, chcielibyśmy szybkiej pociechy (w angielskim mamy już na przykład “comfort eating” – oddzielną frazę na określenie “zajadania problemów”), Pan Bóg też nie postępuje z nami metodą “na ptaszka”. Nigdy naszego cierpienia nie lekceważy.

Czasami wydaje się, że nic się nie zmienia. Są takie doświadczenia, które idą w miesiące, lata; nie tylko fizyczne choroby, ale i nieuzdrowione głębokie wewnętrzne rany. Jakby cisza, jakby nic się nie działo. A przecież gdy się spojrzy właśnie z odległości lat i miesięcy, widać taki ogrom Jego interwencji, dojrzewanie, wzrost, wysłuchane prośby. Pomyślałam, że warto spisać własną “księgę ocalenia”- wydarzeń, które pokazują, jak bardzo On nas nie opuszcza i nosi w sercu szczególnie wtedy, gdy wydaje się, że nie odpowiada. Bo w perspektywie jest to dobro, które za trudnymi doświadczeniami przyjdzie. I po czasie dostrzegamy je.

Oczekujemy “objawienia się synów Bożych” – nie tylko nas tak bardzo podobnych do Jego syna, gdy cierpienie nas przemieni. “Synów Bożych”, też dlatego, że w trudnych wydarzeniach doświadczamy, jak niewyobrażalnie bardzo ukochał nas Bóg.

“Wiem, jak boli i JESTEM z Tobą najbliżej, jak się da”.

M