Annus Domini 2016

January 1, 2016 5:05 am

Pierwszy dzień nowego roku, oktawa Bożego Narodzenia, uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Światowy Dzień Pokoju, okazja do bilansów, podsumowań, planów, postanowień… Zatrzęsienie tytułów i okazji 😉

Otrzymuję, wszyscy otrzymujemy dziś błogosławieństwo Aaronowe. Jest bardzo krótkie, ale dwukrotnie jest w nim mowa o obliczu Boga, które zwraca się ku mnie i rozpromienia nade mną. Dlaczego? Bo ja, my wszyscy, “nie jesteśmy już niewolnikami, lecz synami, a jeżeli jesteśmy synami – to dziedziczymy również dobra, które Bóg zechciał dla nas przeznaczyć” (Ga 4, 7).

Dlatego Rok Pański 2016 jest “rokiem łaski od Pana”, rokiem miłosierdzia, czasem rozpromienionego nade mną Bożego oblicza. Dlatego wszystkim PT Czytelnikom “Przystani” i sobie życzę za papieżem Franciszkiem: “Przezwycięż obojętność i zyskaj pokój” (hasło tegorocznego, 49. Światowego Dnia Pokoju).

Bóg miłosierny niech nam błogosławi! (ps. 67).

Andrzej O.

 

 

remanent

December 31, 2015 5:00 am

„Terytorium okupowane przez wroga – oto czym jest ten świat. Chrześcijaństwo to opowieść o tym, jak prawowity król przedostał się – niejako w przebraniu – na okupowane ziemie i wzywa nas wszystkich do wzięcia udziału w wielkiej kampanii dywersyjnej.” (C. S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, s. 55)*

Prawowity Król staje się maleńkim bezbronnym dzieckiem – „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Nie jesteśmy sami na „terytorium okupowanym przez wroga”. Nie jesteśmy zdani na własne siły. Mamy wszystko, by wygrać wojnę mając po naszej stronie tak  wielkiego Króla. Jesteśmy wyposażeni w potężne środki obrony. Chronią nas i umacniają sakramenty, modlitwy, błogosławieństwa.  Zawsze, w każdej sytuacji możemy kochać i wybierać dobro– to bardzo skuteczna broń przeciw pociskom nieprzyjaciela.

Naszym małżeńskim sylwestrowym „zwyczajem dywersyjnym” 🙂 jest zatrzymanie się nad słowami z dzisiejszej ewangelii: „Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce”. „Zliczamy” więc te wszystkie łaski mijającego roku i cieszymy się nimi. Taki mały remanent 🙂 .

Miłego sylwestra i wielu radości z działań dywersyjnych w Nowym Roku!

Basia

*Bardzo dziękuję Małgosi z Miasta na górze za podzielenie się tym cytatem.

O, święci Młodziankowie!

December 28, 2015 5:00 am

– tak zwykł był mawiać ksiądz Kazuro – postać stworzona przez Kornela Makuszyńskiego w powieści “Szatan z siódmej klasy”. Chyba większość (jeśli nie wszyscy) z nas poznali w młodości przygody Adasia Cisowskiego – czy to z książki, czy z filmu. Myślę że święci Młodziankowie – Męczennicy, których święto dzisiaj przypada, są znakomitymi orędownikami u Boga z dwóch powodów: na pewno wszyscy są w niebie; i jest ich bardzo wielu 😉

Wydarzenia opisane przez św. Mateusza (2, 13-18) funkcjonują potocznie jako “ucieczka do Egiptu” i “rzeź niewiniątek”. I choć wspominany przedwczoraj św. Szczepan, diakon, jest uznawany za pierwszego męczennika, to przecież święci Młodziankowie ponieśli ofiarę z życia chronologicznie wcześniej (o ponad 33 lata…).

Współcześnie święto Młodzianków to także wspomnienie tych, którym nie dane było się narodzić; których życie pod sercem mamy zostało brutalnie przerwane w gwałtowny – mechaniczny czy farmakologiczny sposób. Współczesnych Młodzianków – Męczenników jest nieporównywalnie więcej niż zabitych za czasów króla Heroda, a co gorsza liczba ich stale rośnie… I dawni, i współcześni – nie popełnili żadnego grzechu.

W czasie radosnej oktawy Bożego Narodzenia przypada takie smutne święto… Pociecha jednak przychodzi! Jest w dzisiejszym fragmencie Pierwszego Listu św. Jana Apostoła: ” jeśli przyznajemy się do naszych grzechów, to Bóg, będąc wiernym i sprawiedliwym, odpuści nam je i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1, 9).

Andrzej O.

bieda betlejemska

December 26, 2015 6:00 am

Było to kilka lat temu, właśnie w okresie Bożego Narodzenia, to był chyba pierwszy dzień Świąt. Stanęłam przy żłóbku, zaczęłam się modlić i łzy popłynęły mi po policzku….

Właściwie cudem było samo to, że stałam tu przy tym żłóbku. Ostatnie tygodnie naszego rodzinnego życia upłynęły pod hasłem nieustannych chorób. Do tego nocne karmienia co dwie godziny, mąż z chorym kręgosłupem, a jak zdrowy – to na wyjazdach służbowych…
Tak więc ani Spowiedź świąteczna, ani rekolekcje, ani nawet roraty nie były moim udziałem.

I taka byłam umęczona, w stanie opłakanym, zabiedzona duchowo, że właściwie to wstydziłam się samej siebie. Stałam przed Jezuskiem i przepraszałam go za ten stan rzeczy. Ale po chwili uspokoiła mnie pewna myśl: “Przecież JA w pałacu się nie narodziłem… Luksusy i komfort są mi obce. To odrzucenie, osamotnienie i bieda mnie przygarnęły. Właśnie teraz, kiedy widzisz swą biedę, mogę się w Tobie narodzić (nie przychodzę do tych, co się dobrze mają)”.

Łzy szczęścia to były i radość w sercu – spotkałam Pana w te Święta, pomimo że nie byłam przygotowana. Nie odrzucił mnie, wręcz przeciwnie, przygarnął. I miałam wrażenie, że to On na mnie czekał w tym roku, bo mnie się na Niego czekać nie udało.

Ola

miłość ratuje

December 5, 2015 5:00 am

Może tak się dzieje z wiekiem, z jakimś życiowym doświadczeniem, że człowiek decyduje, by mimo całej pracy nad sobą, nie podejmować na Adwent postanowienia wyrugowania jakiejś wady. To jakiś kompletny idealizm, wierzyć, że w dwadzieścia kilka dni uporamy się z czymś, na co pracowało ileś dekad. I takie postanowienie nadal zwraca wzrok na siebie samego, najczęściej w przeżyciu porażki, że nie wychodzi, że jest się słabym, do bani itd.

Chodzi mi po głowie, że “miłość zakrywa wiele grzechów” (1P 4, 8). I myślę, że w naszym życiu rodzinnym, w które każdy z nas wnosi swoje piękno i swoje trudne dla innych strony, lepiej skupić się na szalonym pomnażaniu miłości i przebaczenia. Zwłaszcza, gdy wszystko się sypie, wszystko nie tak, wszystko miało być inaczej.

Wtedy nie, nie załamujemy się; wtedy miłości i przebaczenia tym więcej, garściami, ekspresowo.

M

Usłyszeć, zobaczyć, uwierzyć

November 27, 2015 5:00 am

Wiara rodzi się tedy z tego, co się usłyszało, a słyszy się dzięki słowu Chrystusa (Rz 10, 17).

Te słowa św. Pawła, napisane po wniebowstąpieniu Jezusa,  niejako dopełniają dzisiejszą liturgię słowa. W obu czytaniach podkreślona jest rola wzroku: “patrzyłem, widziałem, ujrzałem, patrzcie, widzicie, ujrzycie”. Po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus ukazywał się uczniom, a św. Tomasz musiał Go zobaczyć, by uwierzyć. “Błogosławieni, którzy choć nie widzieli, to jednak uwierzyli (J 20, 29).

Znaki czasu przybliżają mnie do Jezusa. Dla każdego z nas przybliża się czas ostateczny, czas “zdania sprawy z włodarstwa swego” i zobaczenia Go “twarzą w twarz”. Czy łatwiej jest uwierzyć słuchowcom, czy wzrokowcom? 😉 Myślę sobie, że chyba najłatwiej tym, którzy kochają i są kochani. Wiara prowadzi mnie do zbawienia. Bo przecież “ten którego kochają zostanie zbawiony” (x.JT).

Andrzej O.

szwajcarski zegarek

November 10, 2015 5:00 am

Szwajcarskie zegarki słyną ze swoich precyzyjnych mechanizmów, wysokiej jakości, super opinii. Wszystko w nich działa bez zarzutu. Dokładność wykonania i działania to wręcz sprawa honoru. Czasami chcielibyśmy, aby taka precyzja i dokładność była też i naszą cechą. Żeby wszystkie koła zębate i wszystkie trybiki działały w sposób nienaganny. Żebyśmy wszystko, co robimy, wykonywali perfekcyjnie, w odpowiednim momencie i w doskonały sposób. Żeby żadne przeciwności, jak np. choroba, nie wytrąciły nas z równej, systematycznej pracy – żeby były niczym zalanie wodoszczelnego zegarka wodą podczas mycia naczyń. Albo żeby irytujące zachowanie dzieci nie powodowało wzrostu ciśnienia, bo opanowanie to nasza dewiza. Niech by zatem było takim przystosowaniem, jak specjalne zegarki do nurkowania na dużej głębokości i w wysokim ciśnieniu. Żebyśmy wszystkie zaplanowane czynności wykonywali w ustalonym czasie, terminie, co do minuty – przecież niezawodność to nasza cecha. Żeby nasz wygląd zawsze był zgodny z trendami mody. Wówczas będziemy się cieszyć uznaniem, będziemy wyjątkowi.

Jednakże szwajcarskie zegarki to tylko maszyny. I oby nikomu nie przyszło do głowy porównywać się do nich. Nie działamy przecież mechanicznie – przecież oprócz wszystkiego czujemy, współodczuwamy. Powinniśmy się właśnie w te uczucia wsłuchiwać, aby lepiej je rozpoznawać. Nie powinniśmy działać pod wpływem uczuć, ale sprawdzać, co nam mówią. Powinniśmy też pogodzić się ze swoją kruchością, ułomnością, małością, nieperfekcyjnością. A jedyne porównanie nas do perfekcyjnego szwajcarskiego zegarka powinno być takie:

Im bardziej skomplikowani jesteśmy, tym drożsi. W oczach Boga i dla Boga.

Dorota

P.S.

Za tę analogię, przytoczoną na konferencji podczas Dnia Skupienia Rodzin Ogniska Dolnośląskiego, serdecznie dziękuję Ks. Rafałowi Chruślińskiemu. W końcu doceniłam swój niezrozumiały poziom skomplikowania 🙂

nic straconego

November 4, 2015 8:00 am

„Miłość nie wyrządza zła bliźniemu.” (Rz 13,10a)

To zdanie pięknie wygląda, dobrze się czyta, świetnie cytuje a mimo to – choć jest „oczywistą oczywistością” – jest niezwykle trudne do realizacji. Chociażby w codziennym życiu. Już sam komentarz do męża, który będzie złośliwy jest przeczeniem. Upominanie dzieci, bo „nie działają” jak powinny bez zagłębienia się w problem, dlaczego tak jest, może spowodować, że zniszczymy w nich zaufanie, otwartość. Albo obgadywanie czy oczernianie, zamiast upominania. Kogokolwiek.

Ale jeszcze nic straconego. Święty Paweł nas nieustannie zachęca: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo.”(Rz 13,8) Każdego dnia mamy nową szansę: „nie bądźcie” – czas przyszły – więc wszystko przed nami. „Kto (…) miłuje” – czas teraźniejszy – nasze nastawienie, nasz aktualny wybór, nasza wola ma na to wpływ. „Wypełnił Prawo” – czas przeszły, tak jak Jezus, który sam jest Miłością i Prawo wypełnił. I również pozostał z nami, aby nam w tym wyzwaniu pomagać.

Dobrego dnia z Panem!

Dorota

wierna miłość

October 29, 2015 5:00 am

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…) Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.” (Rz 8, 35.37)

Czytając dzisiejsze Słowo z wielką wdzięcznością myślę o chorych, których noszę w sercu i o opiekujących się nimi. Dziękuję Panu za ich niezwykłe, piękne świadectwo wierności Bogu, miłości do ludzi, pogody ducha w cierpieniu. To właśnie dzięki takim Świadkom narasta we mnie pewność, że rzeczywiście nikt i nic “nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 39). Mogę to uczynić jedynie ja sama, na własne życzenie. Bóg jest zawsze niewyobrażalnie wierny, w każdej chwili mojego życia.

Basia

śmiertelny gniew

October 7, 2015 5:00 am

“Na to rzekł Bóg do Jonasza: “Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?” Odpowiedział: “Słusznie gniewam się śmiertelnie”. Rzekł Pan: “Tobie żal krzewu, którego  nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?” (Jon 4,9-11)

Przeszywający jest ten śmiertelny gniew Jonasza.

Jonasz, człowiek oddany Panu Bogu, gdy nie widział efektów swojej pracy i służby, był bliski rezygnacji. Rezygnacji z życia. Jeszcze bardziej wtedy, gdy został pozbawiony zewnętrznej ochrony, jaką był krzew i jego cień, choć ten krzew był prezentem od samego Pana Boga, aby ująć mu goryczy.

Przeszywający jest ten jego gniew, gdy uświadamiam sobie, jak ja nieraz potrafię się rozgniewać lub obrazić, gdy coś idzie nie po mojej myśli – mimo że działam w słusznej sprawie. Że pod wpływem niepowodzeń mam ochotę zrezygnować z dalszych wysiłków, bo czuję się niezrozumiana, niedoceniona, czasami poniżona. Potrafię wówczas obrazić się, gniewać. Na innych. Na Pana Boga.

I dlatego przeszywający jest ten gniew Jonasza, bo to był tak silny gniew, że wręcz śmiertelny. Jonasz był tak zrezygnowany, że pragnął swojej śmierci.

Dlaczego? Miał dość opornego ludu Niniwy, miał za złe Panu Bogu, że ulitował się nad tym miastem, że był dla nich łaskawy i łagodny. Był tak pryncypialny, zasadniczy, że trudno mu było zrozumieć zamysły Boga.

Ale, jak widać,  tylko dzięki temu, że Bóg jest miłosierny i łagodny, mamy szanse na zmianę. Przede wszystkim na naszą zmianę, na naszą przemianę.

On nie chce naszego zniszczenia, On pragnie naszego ocalenia.

Dorota