po rozmowie z Panem

April 20, 2015 10:10 am

Ranek. I to jeszcze poniedziałkowy. Kiedy człowiek wstaje już z zaległościami (choćby zaległy wpis na dzisiaj!), a piramida Hejhopsa rzeczy nowych, które czekają, szczyt swój znaczy wysoko w chmurach. Tam, gdzie także sięgają marzenia i plany. Pod nogami za to, blisko podłogi, porozrzucana odzież dzieci, nieco wyżej stosik naczyń, które się wczoraj nie zmieściły w zmywarce. Pawełek na moich rękach rozpoczyna maraton karmień, zabaw i drzemek, który dopiero co skończył się w nocy. Wszystko mówi: nie ma czasu, pora przejść do działania.

W okolicach poduszki czeka Oremus, a w Nim wyjątki czytań na dzisiaj. Materialny dowód bliskości, paczuszka listów na każdy dzień, bo samemu można w gonitwie pytań i myśli zginąć. Jak się zatrzymać? Telefon już świeci informacją, że zaległe telefony z wczoraj. W tym jeden ważny w sprawie szukania miejsca na Program 3 w czerwcu. Piszę smsa, że będę czekać na wiadomość. Dostaję zwrotny: “Dam znać po rozmowie z Panem”. Chodzi o pana koordynującego działanie ośrodka rekolekcyjnego, ale odpisuję, iż całość przemawia do mnie dość “mistycznie”. 🙂 Przchodzę więc do rozmowy z Panem.

Co mówi Ewangelia na dziś? “Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”. Co “czynić”? – “uwierzyć”. Na pierwszy rzut oka jakaś mocna niekompatybilność znaczeń. A jednak. Bez tego spotkania można znać się z Nim już tylko ze słyszenia (“A, Jezus. No, słyszałem, że zmartwychwstał”) i pogrążać się w galopie chaotycznego działania.

Razem przy herbacie na otwarcie nieprzytomnych oczu zaczynamy dzień, który będzie relacją z Nim – żywym, kochającym, ludzkim. Przychodzącym z pomocą w codziennym maratonie. Obdarzonym także poczuciem humoru, skoro przysłał takiego smsa. 🙂

M

 

Z odwiedzinami u Rodziny

January 22, 2015 8:09 am

Z jaką radością sprawowałem Mszę św. u Matki Bożej na Jasnej Górze w Jej cudownej kaplicy. O tej porze roku było spokojnie i bardzo kameralnie. Kilka sióstr zakonnych w moim wieku i trochę starsze, z którymi mogliśmy wymienić pełne pokoju, ciszy i wewnętrznej radości pozdrowienia, oraz dosłownie kilka osób świeckich i nas trzech kapłanów koncelebrujących Mszę św. o Niej. Nawet to, że po łacinie i że cała śpiewana (śpiew gregoriański oczywiście z Missa de Angelis – mojej ulubionej) pogłębiał to wrażenie spokoju i oderwania od wszystkiego. A nad tym wszystkim Jej najpiękniejsze spojrzenie. Oczy, które dotykają Ciebie z największą miłością, jakby nie patrząc, żeby dotknąć od razu serca. I dziękczynienie po Mszy św., które było tylko patrzeniem na siebie nawzajem.

Czestochowa21.01.2015Droga powrotna wiodła przez Kalisz, bo dawno nie byłem u św. Józefa. U Niego, jak to u mężczyzny, było trochę inaczej: głośniej i aktywniej – bo trwają prace nad remontem organów na chórze. A św. Józef z całą Świętą Rodziną adorowali Najświętszy Sakrament. Oni od strony ołtarza; my po drugiej, przed kratą. Ale można ich rozpoznać po tym samym, co na Jasnej Górze: są tak zanurzeni w ciszy (mimo hałasów), żeby nie uronić najmniejszej myśli kierowanej do Nich przez Pana Jezusa. Zasłuchani w Nim i w Niego i tak pięknie słuchający nas.

Kalisz21.01.2015Po ludzku to był jakiś wysiłek; tyle godzin w samochodzie (na szczęście prowadził przyjaciel od lat), sporo wydłużona trasa (a jeszcze przecież trzeba było wrócić do domu) i dodatkowe zmęczenie, ale czas jakże cenny i błogosławiony. Mogłem osobiście zostawić IM wszystkich Was, Kochani, i powierzyć tak bardzo imiennie troskę o tyle Waszych spraw i intencji.

Z modlitwą serdeczną

Ks. Jarosław

Jak „nowy“

January 14, 2015 5:00 am

Tyle „nowości“ w tym roku się już nagromadziło.

W Pustelni, odnowionej (pomalowanej) po raz pierwszy od wybudowania (jakieś 10 lat temu), wszedłem w Nowy Rok (pierwszy raz w życiu taki Sylwester), minął potem kolejny rok mojego życia (dziękuję za pamięć i życzenia), no i sam temat pustelni i jednocześnie zadanie na ten rok: żeby „uczyć się na nowo prawdziwej wiedzy o życiu“. W tym miejscu, gdzie jest jego Autor, ten, który powiedział o sobie, że jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Jednym z zadań pustelnika jest modlitwa za tych, co pozostali w świecie, więc było co robić. Było jej tak dużo, ile się tylko dało. Wychodzi się na pustynię nie po to, żeby od ludzi uciec, tylko żeby się do nich zbliżyć, żeby dotrzeć do ich serc, a nie zatrzymać się tylko na powierzchni tematów czy relacji. Ufam, że teraz „odnowiony“, będę jeszcze bardziej z Wami.

Dziękuję Wam za pamięć o mnie w tym czasie, za zastane tu i ówdzie ślady tej pamięci, za modlitwę, żebym owocnie przeżył ten czas i za to, że po prostu jesteście w moim życiu.

Do zobaczenia na misyjnych szlakach

Ks. Jarosław

Pustynia

December 30, 2014 5:00 am

To czas najzupełniej wyjątkowy. Można się na nią wybrać samemu, bywa się wyprowadzanym na pustynię przez Pana Boga, ale wydaje się, że tak czy inaczej, jest niezbędna. Bez opuszczenia wszystkich podpórek, bez wydania się na prawdę o swoim wnętrzu, trudno jest usłyszeć głos Pana Boga, który lubi przemawiać w ciszy. Nie w trzęsieniu ziemi, nie w huraganie, ale w łagodnym powiewie wietrzyka.

Wiecie jak ważny jest dla mnie ten czas. I choć mam świadomość, że wiele spraw jeszcze nie jest skończonych i terminy gonią, to pierwsze chwile roku chcę oddać Panu Bogu, żeby nabrać właściwego kierunku, żeby się wsłuchać w Jego prowadzenie. Wejście w pustynię oznacza także jakoś porzucenie siebie i swoich planów. To nie zwykłe wejście do kościoła, żeby się pomodlić, z którego można wyjść, gdy się „wyczerpał“ temat rozmowy. To trwanie w Obecności, od której nie da się wyjść. To krok w nieznane, choć w wierze. To krok, by być bliżej Tego, który nieustannie czeka, by powiedzieć, że nas kocha.

Będzie to rok intensywny. Każdy prawie weekend to spotkania z małżeństwami (Programy – będzie ich w roku 2015 aż 26 w 6 krajach) oraz dni skupienia i rekolekcje dla rodzin. Weekendów wolnych już nie ma. A czas pomiędzy weekendami też już jest zajęty. Planujemy w tym roku wydać z Gosią Rybak naszą książkę, ukończyć z Agnieszką Rogalską Program 5 i zorganizować Program 4 dla tak już wielu absolwentów pierwszych trzech Programów. Powstają nowe ośrodki, które pragną służyć naszymi Programami, w których trzeba będzie szkolić księży i nowe pary trenerskie. Rok będzie intensywny, więc tym bardziej potrzeba Jego błogosławieństwa i Jego obecności w każdym dniu.

Proszę Was o pamięć, o modlitwę i towarzyszenie z różańcem św. W tym roku idę na pustynię, prosząc Matkę Bożą, żeby mnie wzięła do swojego domu i uczyła mnie, jak kochać Pana Jezusa, jak być Jego uczniem i jak być Jej synem. To program oczywiście większy niż na te dwa tygodnie. 🙂 Ale z Waszą modlitwą będzie mi łatwiej go zacząć.

Będę każdego dnia z Wami modlitwą i błogosławieństwem. Będziecie ze mną w każdej Mszy św. Tradycyjnie, będę w tym czasie poza „czasem“, czyli bez zegarka, z informacją o tym, jaki dziś dzień, płynącą z codziennych czytań. Możecie się więc spodziewać nagłego dopływu łaski w każdym momencie dnia. 🙂

Do usłyszenia, jak Pan Bóg pozwoli, za dwa tygodnie, w środę 14. stycznia.

Błogosławię Was całym sercem

Ks. Jarosław z Pustelni św. Eliasza

(choć pisałem jeszcze w Łomiankach)

 

święty olej

December 14, 2014 5:00 am

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! (1 Tes 5, 16-17)

Jakby jedno warunkowało drugie: modlitwa “nieustannie” prowadzi do radości “zawsze”. Nie dlatego, że “zawsze” są powody, ale dlatego, że pozostaję w kontakcie z Kimś, kto nade mną czuwa, co zdejmuje ciężar z serca. Pozwala mi być niewystarczalnym, nie wiedzieć, nie móc, oczekiwać pomocy. Niekiedy nieźle muszą się sprawy naplątać, byśmy w niej szukali ucieczki. składając broń. Ale przecież może towarzyszyć nieustannie, jako komentarz do (zbyt trudnej nieraz) rzeczywistości. Bo z modlitwą przychodzą konkretne odpowiedzi.

Znajome Siostry z zaprzyjaźnionej Fundacji Evangelium Vitae mają radę na zmartwienia: “święty olej”. Olej od słowa “olewać” – w znaczeniu przestać się przejmować, by sprawami zajął się Pan Bóg. A On w Niedzielę “Gaudete” przychodzi z najpiękniejszym przesłaniem Adwentu: “Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej.” (Iz 61,1-2a)

Namaszczony. Może właśnie tym “świętym olejem”, który pozwala nam pozwoli się mniej przejmować, mniej “robić”, ale przeżywać więcej radości wypływającej z ufnego powierzania Mu wszystkiego, co nas dotyczy.

Mplus

 

ćma

November 17, 2014 5:00 am

Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! (…) Łk 18, 39

Cały czas możemy być w dialogu z Nim. I dialog ma dwie strony. On mówi, działa, nie pozostaje bierny. Nie chce wcale, byśmy “nie sprawiali Mu kłopotu”, niczego nie chcieli.

Tę historię przypomniałam sobie na naszym spotkaniu rodzin wczoraj, gdy szukaliśmy śladów Jego działania w naszym życiu. Ale przecież podobnych zdarzeń jest wiele.

Jadąc z rodziną do Wisełki na tegoroczny długi weekend czerwcowy, wiozłam ze sobą trudne doświadczenia. Pomyślałam, że w naiwnym zaufaniu do ludzi, które łączy się z intencją ofiarowania tego, co najlepsze, bez względu na cenę, jestem jak ćma, która leci prosto do ognia, wiedziona błędną intuicją ciepła i światła. I że spaliło tej ćmie skrzydła. Że nie zostało jej nic, na czym by można latać. Trudno dziś oddać to poczucie ogołocenia, które mi wówczas towarzyszyło. W egipskich ciemnościach i ciszy nocnego autobusu ten obraz we mnie do Niego krzyczał. “Zobacz. To się stało. I jest nieodwracalne. Ćmy, ślepe idealistki, tak kończą właśnie”.

Po przyjeździe bladym świtem poszłam do kaplicy, by tam zapewne ładnie się przywitać – bo w kaplicach bywamy wyprasowani i pełni tych “poprawnych” słów. Ale kilka centymetrów od tabernakulum na ścianie siedziała mała ćma. W promieniach światła, które ten Jego domek podświetlało. Słyszał. Odpowiedział. Tą samą metaforą, tym samym obrazem. “Ja się opiekuję ćmami. Ona tu wyzdrowieje.”

20140619_103427

Czasem najgorsze, że nie potrafimy mówić, że chcemy Mu przynieść siebie poskładanych, poradzić sobie sami. A On chce być Kimś obecnym, Kimś ważnym, komu się zadaje pytania, kogo się potrzebuje.

Mplus

początek dnia

September 3, 2014 9:58 am

“Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne.” (Łk 4, 42)

Nasze kalendarze pękają w szwach. Jego kalendarz był nie mniej obfity, a miał tylko parę lat, by zrobić “wszystko”. Ileż to ludzi czekało na spotkanie, słowo, uzdrowienie; ileż miast na Jego odwiedziny. A on wychodzi na pustynię, sam, gdy tylko otwiera się dzień z nowymi możliwościami działania.

Ktoś mądry powiedział, że jaki początek dnia, taka i jego reszta. Jeśli zacznę od znaku krzyża, powierzenia całego dnia Jemu, może jutrzni czy rozważania Jego słowa, natychmiast ułożą mi się wszystkie priorytety. W gąszczu “rzeczy do załatwienia” zacznę widzieć ludzi, których spotkam. Inaczej przyjmę komplikacje, bo przecież rano spotkałam się z Tym, który mnie miłuje i zapewnia, że mnie nie opuści. Może uda mi się pomyśleć: “ale to dobrze, bo…”, znane z Programu 1, bo przecież On na koniec ze wszystkiego wyprowadzi jakieś dobro.

Jeśli zacznę dzień od gonitwy, cały będzie gonitwą. Ja będę gonitwą, targaną przez okoliczności. Nikt się przy mnie nie uspokoi, podam ją dalej. A przecież ze stosem pracy jest tak, że gdy wyciągamy jeden klocek z dołu, od góry na kupkę już spada następny. Nigdy się nie kończy.

A na miłość mamy ten jeden dzień.

Mplus

 

Przemienienie Pańskie

August 6, 2014 11:45 am

I znowu Pan Jezus idzie w góry.

W poniedziałek zostawił Apostołów i poszedł w góry, żeby się modlić, dziś zabiera ze sobą kilku uczniów.

Dla Pana Jezus modlitwa jest czymś naturalnym po ciężkiej pracy. Dla nas naturalną reakcją na zmęczenie po pracy jest pragnienie wypoczynku, bo przecież jesteśmy zmęczeni, a modlitwa jest nową czynnością, która też wymaga trudu. Dla Pana Jezusa praca – to “robić coś”, a modlitwa – to “być z Kimś”. Kiedy jest z Ojcem, wszystko się “przemienia”, odsłania, jaśnieje. Modlitwa jest pełna osób, relacji i komunikowania miłości – “to jest mój Syn umiłowany”.

Być z ukochanymi może być prawdziwym wypoczynkiem. A Pan Jezus, jak o tym pięknie wspomniała Małgosia, zawsze podejdzie blisko, dotknie, podtrzyma na duchu i zostawi z krzepiącym słowem.

Z modlitwą za Was zawsze blisko

ks. Jarosław

The Book of Kells

August 1, 2014 9:13 am

Najważniejszym zabytkiem dla Irlandczyków jest Book of Kells, czyli po prostu cztery Ewangelie. Podobnie bowiem jak dla nas, początkiem tożsamości narodowej dla Irlandczyków było związanie się z Chrystusem. Cały świat kolorów, zwierząt, roślin i tradycji został “wtopiony” w Dobrą Nowinę.

Z całej przepięknej kolekcji (jest tam także The Book of Armagh, z zapisem życia św. Patryka i św. Marcina z Tours oraz historia życia sławnego króla Brian Boru) największe wrażenie zrobiły na mnie “kieszonkowe” wydania Pisma św. dla misjonarzy. Noszone jak nasze “chlebaki”, pełne skrótów, żeby pomieścić wszystko towarzyszyły wszędzie posłańcom Dobrej Nowiny.

Jego Słowo trwa przez pokolenia. Irlandczycy szczycą się tym jak największym skarbem.

Dziś każdy z nas ma czasem więcej niż jeden egzemplarz Pisma św. Niektóre z nich towarzyszą nam w podróży, inne służą do studium, jeszcze inne lubimy mieć blisko siebie, żeby szybko wziąć do ręki, kiedy potrzebna nam jest Jego Obecność przy nas. Już nie stoi za nimi pilny skryba tylko drukarnia, ale w dalszym ciągu jest to On Sam cały w Swoim Słowie.

Z modlitwa za naszych Czytelników

ks. Jarosław

o fejsbuku i wdzięczności

July 15, 2014 5:00 am

“Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły”. (Mt 11, 20)

Widziałam na fejsbuku* ostatnio taką zabawę: przez tydzień trzeba codziennie opisać 3 pozytywne rzeczy, które się wydarzyły. I ludzie piszą. O zwykłych, ale i osobistych sprawach, w przestrzeń publicznej oceny, osądów i “lajków”, wirtualnych interakcji.

Znaczy jest taka potrzeba serca, o czym świadczy rosnąca ilość osób podejmujących zabawę. Pomyślałam, że to wersja pokrewna modlitwy dziękczynienia. Gdyby od niej zaczynać wieczorne spotkanie z Nim, niepotrzebne na ogół byłoby pytanie: “Ale czy mnie kochasz?”, okazałoby się bowiem, że pokazał to tego dnia już przez tyle osób i sytuacji, że moglibyśmy się poczuć jak pączek w maśle.

Uzdrawianie pamięci. Pamięć o dobru, która ma wielkie znaczenie, bo z trudnych doświadczeń nie czyni subiektywnej wieczności. O tym dobru, które dociera do nas przez wszystkie chmury – te realne, i te jedynie wymalowane przez nasze obawy. Więc może zamiast fejsbuka – Tydzień Walki z Demencją poprzez zaczęcie od “dziękuję”. 🙂

Mplus

*spolszczenie celowe, by odebrać FB nieco powagi