Traffic prayer series – cd.

June 21, 2014 5:00 am

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Trudno nie podziwiać Amerykanów za to, że są ludźmi czynu. Kiedy jest coś, co im się nie podoba, z czym się nie zgadzają, coś, co narusza ich wartości, potrafią się przeciwstawić. Trzeba zorganizować dyżur modlitewny przed klinikami aborcyjnymi, to się tam zbierają.

Tak jak teraz z modlitwą za zagrożonych wykorzystaniem: Traffic Prayer Series. Przez 10 dni, każdego dnia od 6 rano do 22, co dwie godziny spotykają się różne grupy, by modlić się w tej intencji: z różnych kościołów, różnych wyznań, różne rodzaje modlitw, ale zjednoczeni we wspólnym wołaniu. W czasie naszego dyżuru nie było nas dużo, ale przyszli ludzie nie tylko ze środowiska Instytutu Papieża Pawła VI, ale też i z różnych wyznań, by razem prosić. Modlitwa jest też czynem miłosierdzia i potrafi połączyć także tych, którzy nie mają zbyt wiele okazji by się poznać.

z pamięcią o Was

ks. Jarosław

College World Series

June 16, 2014 10:55 am

– to wydarzenie, na które się czeka przez cały rok. Podobnie jak cały świat futbolu (tu nazywanego “soccer”) jest teraz w Brazylii, tak tu, od 14 do 24 czerwca Omaha żyje baseballem i College World Series. Sport jest jednym z elementów życia, które wydają się ogromnie ważne dla Amerykanów. Każdy stan, każde większe miasto ma swoją drużynę, której mecze się oglada i której się kibicuje. Podobnie i uniwersytety. Ostatnio jeden z uczniów liceum w Omaha został “kupiony” przez drużynę z innego stanu za million dolarów. Na te mecze przyjeżdżają więc tłumy: nie tylko rodzice graczy i ich przyjaciele, ale także i zawodowcy, poszukujący młodych talentów.

Niestety obok świata sportowej rywalizacji jest też świat pełen konsumpcyjnego spojrzenia na człowieka, którego można kupić, sprzedać, wymienić. Takiej mentalności łatwo przychodzi patrzeć w ten sposób także na kobiety. Od lat trwa więc w tym samym czasie akcja nieustannej modlitwy wstawienniczej. Włączają się w nią wszystkie wyznania i środowiska, którym droga jest Boża wizja człowieka. Także i Instytut Papieża Pawła VI włącza się w ten czas czuwania. Jutro, od godziny 16 do 18 pracownicy i przyjaciele Instytutu będą przewodniczyć tej modlitwie. Proszę więc także i Was o wsparcie.

Ks. Jarosław

http://www.traffickprayerseries.com/

problemy z modlitwą

May 27, 2014 10:16 am

“Po wymierzeniu wielu razów wtrącili ich do więzienia (…). O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. (…) Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany.” (Dz 16, 23. 25. 26b)

“Problemy z modlitwą”. Pojawiają się, gdy – jak czytaliśmy we wczorajszym wpisie – przychodzi czas na przerwanie działania i “bycie”. Ileż razy wolelibyśmy działać, niż być. “Bycie” wymaga konfrontacji z poczuciem wewnętrznej pustki czy niepokoju. Czasem z obrazem Boga, z którym po prostu nie chce się być – bo jest obojętny, oskarża, przeraża, zawstydza i nie wiadomo, czego chce. Tak łatwo wyprojektować koszmary dzieciństwa na łagodność środków, jakimi On się posługuje.

Może ten moment ciszy natychmiast konfrontuje nas z największym problemem czy zniewoleniem, jakiego doświadczamy w sobie. I mówimy: “w tym nie ma Boga.” Ale natura nie znosi pustki. Jeśli Boga nie ma – to kto tam jest? komu oddajemy władzę nad tym ciężarem?

A Paweł i Sylas śpiewają w więzieniu. Uwielbianie Boga (nie w Jego krzywym obrazie, ale w tym, co sam mówi o sobie w swoim Słowie) – to dawanie Mu dostępu do swojego życia. Także do swojego więzienia, kajdanów, do swoich “miejsc pustych”. I nawet jeśli na początku nie ma “entuzjazmu”, nasze emocje w końcu radość wersetów dogonią.

W modlitwie, która wydaje się tak mało “realna”, dzieją się najbardziej realne rzeczy, które zmieniają nas od środka, a z nami – nasze życie. Jak bardzo warto przerywać “działanie.”

M

 

 

Miejsce modlitwy

May 26, 2014 10:28 am

“W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie – jak sądziliśmy – było miejsce modlitwy.” (Dz 16, 13)

Jak widać, “miejsce modlitwy” może być wszędzie: “za bramą nad rzeką”, w naszych domach, na ulicach, w biurze, w parku. Ponieważ modlitwa jest częścią naszego życia, a nie czymś przypisanym do miejsca w przyrodzie czy architekturze. Możemy się modliść wszędzie. W modlitwie chodzi bardziej o relację niż działanie, bardziej o to, żeby “być” niż żeby “robić”. Żeby coś zrobić, potrzebujemy konkretnego miejsca i czasu, czasem też narzędzi. Do tego, by “być” – nie potrzebujemy niczego, ponieważ łączymy się z Nim sercem, a modlitwa jest najbardziej naturalnym tego wyrazem.

Jednocześnie musimy chronić nasze relacje przy pomocy zasad, zobowiązań, obietnic, które dotrzymujemy. Prawdziwa więź opiera się na rozumie i wolnej woli, nie uczuciach. Dlatego potrzebujemy “miejsca modlitwy” – które jest “za bramą miasta”, poza moimi zajęciami, w którym nie ma presji i listy rzeczy do zrobienia. Potrzebujemy miejsca w naszym mieście (kościół), w moim domu (krzyż na ścianie, obraz z Matką Bożą czy świętymi), noszonego przy sobie Pisma Świętego czy nawet małego “miejsca modlitwy” we własnej sypialni.

“Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”. (Rz 5,5)

ks. Jarosław

 

 

uwierzyć na Słowo

May 10, 2014 5:00 am

“Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego.” (J 6, 67-68)

Wiele słów, które słyszymy, nas zaskakuje, przerasta. Już samo to, co nam komunikują inni ludzie, bywa wyzwaniem, na które nie jesteśmy gotowi. Może jakieś pochopne podsumowanie, trudna wiadomość na początek dnia, postawienie wobec nagłej zmiany planów.Sytuacje, które wymagają jakiegoś wysiłku, podjęcia rozmowy, wyjaśnienia, dojrzewania. Czasu, zanim staną się jasne.

Jego Słowo także bywa dla nas trudne, jakby na wyrost, na miarę, do której jeszcze nie dorośliśmy. On jednak potrafi przeczekać nasze niezrozumienie, opór, lęk. Wystarczy Mu, że nie chcemy “odejść”. Będąc blisko, pozwalamy, by Słowem sam nas prowadził, przekonywał, podnosił. W czasie, który jest na to potrzebny. Dlatego nie ma potrzeby złościć się na siebie, że jesteśmy za mało pojętni czy w ogóle “jacyś” – tak jak On cierpliwie przewiduje nasze zwątpienie. I zawsze na nowo prosi o zaufanie, wiedząc, dokąd chce nas zaprowadzić.

M

pokłóć się ze Mną

March 18, 2014 5:00 am

“Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan.

Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna.” (Iz 1, 18)

Nie mówi: “potrzeba Ci więcej dyplomacji.” Mówi: “Pokłóć się ze Mną. Wygarnij Mi. Bądź ze mną szczera, szczery – jak z Kimś, kto się dla Ciebie liczy. Z kim nie wystarczy, że będziesz na uprzejme chłodem ‘dzień dobry’ w windzie”.

Więc mówię. “Popatrz. Że kochasz X, Y i Z – to widać na kilometr. A gdzie ja mam szukać dowodów Twojej miłości? A jeszcze bardziej – jej powodów? Kiedy mogłam Ci się podobać, robiąc to czy tamto, z sercem zajętym głównie sobą? Co Ci po takiej Mrs Trouble, co wszystko leci jej z rąk?”

A On – czeka, słucha, aż po ostatnią pretensję urwaną w szloch, potem ogarnia ramionami – i żywe czerwienią rany zamienia w najczystszą biel. Widząc w nas to wszystko, i przywracając w nas na nowo, to, czego nie widzimy, ani nie możemy przywrócić sobie sami. Bo nam wypadło z rąk.

M

Spotkania z Nim

March 17, 2014 8:53 am

Choć to nie jest czas mojej pustelni (tej w ścisłym tego słowa znaczeniu), to jednak ostatnio mój tryb życia trochę bardziej przypomina ten czas. I dobrze, że po okresie wielkiej aktywności – teraz jest okres spokoju. Przekłada się to przede wszystkim na możliwość odwiedzania codziennie kaplicy z wystawionym Najświętszym Sakramentem (pisałem o niej całkiem niedawno). Zwykle zajmuję miejsce najbliżej Pana Jezusa, żeby móc patrzeć tylko na Niego. I zwykle mam trochę więcej czasu niż mniej.

Kocham ten czas, choć każdy, kto odwiedza Pana Jezusa w ten sposób wie, że nie jest to łatwy czas. Jak łatwo mi przychodzi spędzić ten czas “produktywnie”: zmówić różaniec, odmówić Liturgię Godzin, przygotować homilię (ale ta pokusa na szczęście 🙂 Was omija), zabrać jakieś ciekawe rozważanie (tego nie robię)… Liczne podpórki, które mają mi ułatwić… Co dokładnie? Modlitwę czy czas na nią przeznaczony?

Różaniec i modlitwy zmówione, homilia przygotowana. Nawet już wszystkie intencje omówiłem sobie z Panem Bogiem. Zostaję sam na sam. Bez podpórek. I ten czas, tak trudny, tak ogołocony, oddaję Mu bez reszty. Czas tylko dla Niego. Na zawsze. Oddany. Bez reszty. I bez zegarka, bo ktoś ma po mnie przyjechać, żeby mnie zebrać do domu. I wtedy ten czas przestaje nade mną panować, odpadają wszystkie “nie wyrabiam się w czasie”, “czas mnie goni”, “na nic nie mam czasu”, “napiszę szerzej, jak znajdę wolną chwilę czasu”… Nawet jeśli to się zdarza choćby tylko tu. Ale już wiem, gdzie go szukać, jak znowu mi czasu zabraknie. Jest tam, przed Najświętszym Sakramentem. Pamiętam dobrze, bo sporo go tam zostawiłem. A u Jego stóp jest mu dobrze. Już nie mówiąc o tym, że On go potrafi pomnożyć (każdy, kto… 100 razy tyle otrzyma na tej ziemi, a…).

Z pamięcią w takich miejscach o Was szczególnie

ks. Jarosław

Przez dziurkę od klucza

March 9, 2014 5:00 am

Kiedyś, jako dziecko, sprawdzałem czy ktoś jest w pokoju przez dziurkę od klucza.

Czasem, gdy patrzę na tabernakulum, myślę sobie o tym, co Pan Jezus widzi przez dziurkę od klucza.

Jakiś podgląd na to miałem, gdy modliłem się w kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu w Omaha. Osobna kaplica, z osobnym wejściem, gdzie przez 24 h na dobę można przyjść spotkać się z Panem Jezusem. Kaplica jest oczywiście częścią kościoła, a tabernakulum, które jest w kościele, po naszej stronie jest monstrancją. Ściana ze szkła, przez którą trudno coś zobaczyć, daje jednak pewien wgląd w akcję po drugiej stronie, zwłaszcza gdy ktoś przechodzi blisko tabernakulum. I wtedy mogłem zobaczyć to, co widzi Pan Jezus: szybkie przyklęknięcie, skłon głowy, głęboki skłon, niedbałe przyklęknięcie, itp. Pozwoliło mi to na przyjrzenie się na nowo swoim gestom, jakie towarzyszą mi przy wejściu do kościoła.

Św. Hieronim pisał, że od rannego wstawania zależy łaska rozmyślania, a od łaski rozmyślania – łaska powołania. Może jest podobnie z modlitwą w kościele. Im bardziej Go zauważam przy wejściu, tym bardziej wchodzę w misterium Jego obecności wewnątrz.

IMG_1414

 

Z pamięcią o Was

ks. Jarosław

modlitewnik

February 7, 2014 5:00 am

Szukam modlitewnika. Tego od Pierwszej Komunii, a jakże, to ostatni posiadany. Przypominam sobie słowa, że rozwój wiary może się zatrzymać na katechezie w szkole podstawowej, i że mówił kolega, iż nabył sobie książeczkę dla dorosłych. Rozważam przez chwilę. Ale potem myślę, że słów takich nie napisano jeszcze, że musiałby zbiór taki wyjść spod pióra kobiety, choć dobrze, by emocjonalnie bliżej skandynawskiego opanowania. W tym stopniu spersonalizowania musiałabym stworzyć go sama.

Pamiętam stary modlitewnik Babci, że pewnie miał swoją nieznaną nikomu historię okoliczności używania go. I tak się z Babcią po ostatnie jej dni zrósł. I mój niech będzie jeden, podpisany panieńskim nazwiskiem. Litanie w nim pachną kadzidłem nabożeństw majowych i szturchaniem się ze znajomymi w ławce. A przecież wypełniła je potem dorosła, osobowa i osobista treść.

Pamiętam też modlitewnik pierwszy i najstarszy, maleńki, z datą druku 1956, dla dzieci, od drugiej Babci. Otwierałam go, mając kilka lat, na jednym tylko obrazku. Parę lat temu wycięłam go stamtąd i trafił do ulubionych w Piśmie Świętym. Tyle czasu minęło i wyraża to samo pragnienie: ciszy, bezpieczeństwa, zaufania. Sznurki słów w książeczkowych Litaniach, powtarzane w szczególnych potrzebach. Też są ścieżkami pokoju.

Jezus ucisza burzę

Ciekawe, jaką historię opowiada Twoja książeczka.

M

opowie Ci

January 19, 2014 5:00 am

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, ale otworzyłeś mi uszy. (Ps 40, 7)

Jak ogromny w tym szacunek dla człowieka. Bóg, który wyjmuje z rąk ofiary, skrupulatne zadośćuczynienia, daniny. Wszystko to, co najemnik mógłby przygotować, żeby jakoś przekonać chłodny, zdystansowany Los.

Bóg w geście “otwarcia uszu” – otwiera na rozmowę z Nim. Gdzie On będzie tłumaczył, prowadził, pomagał, przekonywał i wspierał. I można przyjść o każdej porze, więcej: pora zależy tylko od nas, mimo że spotykamy się z Kimś od nas większym. Jakby nie interesowało Go, jak wiele dla Niego zrobimy, ale bardziej stan naszego serca. Stan ducha. Gdzie zwyczajowe “jak leci?” szuka szczerej odpowiedzi, o nią się troszczy, tam chce wejść ze swoim światłem. Bo z pustego strąka serca i Salomon nie naleje. Niekochani, nie przyniesiemy owocu.

Więc zależy Mu, żeby Ci opowiedzieć o wszystkim. Ile dla Niego znaczysz. Co jest ważne i dobre. “Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15,15). Jesteś Jego przyjacielem, synem, córką, bratem i siostrą. Nieodzowną częścią.

M