pan od muzyki

April 20, 2016 5:00 am

To film z 2004 roku. Bardzo go lubimy i po latach do niego wróciliśmy. Na kompletne odludzie, do szkoły dla chłopców sprawiających problemy wychowawcze (jakaś odmiana wczesnopowojennego poprawczaka we Francji) przyjeżdża niemłody już nauczyciel muzyki, by objąć prowadzenie jednej z klas. W szkole panuje narzucona przez dyrektora metoda: “akcja-reakcja”. W skrócie polega ona na zwalczaniu agresji i przemocy tymi samymi sposobami. Im więc gorsze i groźniejsze wybryki uczniów, tym bardziej radykalne i błyskawiczne kary. Nietrudno się domyślić, że spirala się nakręca.

Pan Clément Mathieu spada w ten świat jak z księżyca i wnosi coś zupełnie innego – pytanie przed karaniem, motywowanie przed gniewem i towarzyszenie przed odrzuceniem. Właściwie można powiedzieć, że realizuje “personalistyczny program wychowawczy” – ten, który radykalnie proponują Programy naszej Fundacji.

Zobaczcie sami. 🙂 Poniżej zwiastun, a film można w całości obejrzeć na YT z polskim lektorem (tytuł filmu: “Pan od muzyki”).

m

rozbiórka

April 18, 2016 5:00 am

Od kilku dni jest rozbierany jest stary plac zabaw. Po 10 latach nie spełnia warunków bezpieczeństwa. A dzieci biegają obok i co chwila łapią mnie za rękaw:

– Ale dlaczego nam psują ten plac? A domek też wyrzucą? A tam była taka lina do wciągania, pamiętasz? Ale hamaki zostaną, prawda?

Z pełnym przekonaniem mówię im:

– Będzie nowy plac, zobaczycie! taki że szok Emotikon smile a hamaki zostaną :)))))

Pomóżcie, bo co ja im powiem…

Agnieszka Rogalska, współautorka Programów na Miłość i Życie, Fundacja Pomoc Rodzinie

Od Redakcji: Prosimy, kliknij i zagłosuj teraz – Twój głos pomoże nam wygrać konkurs grantowy:

http://todlamniewazne.pl/inicjatywa,850,rodzinny-plac-zabaw.html

Nadal brakuje nam bardzo wielu głosów, by dostać się do dwudziestki najbardziej wspieranych inicjatyw, które otrzymają dotację.

20160413_161507 (1)

20160413_161517 (1)

 

wychowanie i szacunek

April 13, 2016 5:00 am

Wychowywanie to trudne zadanie. Często skupiają naszą uwagę granice i ciągniemy jakiś protest song wobec życia bez wartości, które w mediach i środkach transportu, i galeriach handlowych i jeszcze gdzie tam. Czasem grozi jednak pułapka taka, że celem wychowania będzie sprawienie, by dzieci robiły zawsze i w każdych okolicznościach to, co my chcemy. Wówczas one znikają jako oddzielne osoby, które zasługują na szacunek.

Myślałam wczoraj na spacerze z Pawełkiem o takim zestawie pytań ratunkowych:

1. Czy oczekuję, że dziecko zrobi natychmiast to, co mu zlecam, i to tylko dlatego, że “tak” (bez wyjaśnienia, dlaczego)?

2. Czy odezwałabym/odezwałbym się do dorosłej osoby zaproszonej do domu tak, jak nieraz odzywam się do naszych dzieci, zaproszonych przez nas do naszego życia?

3. Czy potrafię przerwać Bardzo Ważną Pracę, gdy dziecko przychodzi do mnie z bardzo ważną sprawą?

4. Czy wracam do spraw określonych dla dzieci datą: “potem” w czasie, jaki dyktowałaby słowność?

5. Czy używam telefonu w obecności dzieci, prowadząc konwersację ustną lub pisemną z resztą świata, nie zauważając na to, że są obok?

6. Czy w małżeńskich kłótniach i sporach ocalam wrażliwość dzieci przed tym, co dla nich jest za trudne? (o tym szczególnie mówił ks. Rafał Chruśliński podczas ostatniej konferencji w czasie spotkania rodzin Ogniska Dolnośląskiego – TU)

Gdy wyobrazimy sobie siebie samych na miejscu naszych dzieci – o co byśmy poprosili nas, jako rodziców?

dobrych rozważań 🙂

m

 

swoim kliknięciem zbuduj z nami plac zabaw

April 9, 2016 5:00 am

Drodzy Przyjaciele naszych inicjatyw:

Mamy do Was wielką prośbą. Nasza Fundacja prowadzi świetlicę – Placówkę Wsparcia Dziennego (strona świetlicy w budowie). Prowadzi ją od wielu lat, z przerwą ostatnio na spełnienie nowych wymogów prawnych, a od lutego 2016 znowu, we współpracy z “Dziewczynami” z Instytutu Świętej Rodziny w roli fantastycznych opiekunek.

Nadeszła wiosna, zrobiło się ciepło, ale dzieci mają do dyspozycji tylko kawałek trawnika, gdyż plac zabaw nie nadaje się do użytku. Na nowy sprzęt/remont starego potrzeba 15 tys. złotych. Placu zabaw potrzebują także dzieci rodzin przyjeżdżających na spotkania Ogniska czy na Pielgrzymkę Rodzin.

Upartym staraniem Agnieszki Dowejko, która szukała w Niebie i na ziemi, udało się zgłosić projekt do Fundacji Aviva, która w drodze głosowania wybiera 20 inicjatyw do dotacji. Już dziś możesz oddać swój głos. Jednym kliknięciem wejdziesz na stronę inicjatywy i znajdziesz przycisk “Głosuj”:

http://todlamniewazne.pl/inicjatywa,850,rodzinny-plac-zabaw.html#

Prosimy, nie odkładaj tej sprawy na kolejne otwarcie komputera – działaj z nami teraz!!! 🙂 Poproś o głos swoich bliskich, sąsiadów i znajomych z FB. Razem wygramy.

Jeśli chcesz wesprzeć projekt także wrzutką do skarbonki, możesz to zrobić tu: https://wspieram.to/projekt/6461/rodzinny-plac-zabaw Darowizny także przeliczane są na głosy.

Serdecznie dziękujemy

Fundacja Pomoc Rodzinie

889f452b-697d-48b4-9ee2-cb0b02e27347

 

aroni-738302_960_720

drugi etap plebiscytów

April 5, 2016 5:00 am

Drodzy Czytelnicy,

Tylko i wyłącznie dzięki Waszym głosom nasza książka “Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance otrzymała nominację i znalazła się w finale plebiscytów “Najlepsza książka na wiosnę” i “Najlepsza książka katolicka”. Serdecznie dziękujemy! 30 marca rozpoczął się drugi etap konkursu i potrwa jedynie do 13 kwietnia. Bardzo prosimy Was o wsparcie dla książki, ponieważ każde słowo opublikowane w mediach na jej temat zwiększa szansę wejścia jej na rynek czytelników spoza grona Fundacji.

W nowym głosowaniu można wziąć udział na stronach:

“Najlepsza książka na wiosnę” http://ksiazkanawiosne.pl/
“Najlepsza książka katolicka” http://ksiazkakatolicka.pl/

Dziękujemy Wam za czytanie książki, polecanie jej (w tym za pomysł, by fotografować się z książką i wklejać post na nasze tablice na FB 😉 ) i wszystkie Wasze piękne komentarze na jej temat, które do nas wracają. To dla nas wielka radość i znak, że warto było włożyć w tę pracę krew, pot i łzy, by podzielić się z Wami tym, co jest polem naszego osobistego doświadczenia i zmagań. Książki rozchodzą się poprzez Fundację ogromnie szybko, już dwa razy musieliśmy zamawiać nowe partie egzemplarzy z drukarni. Cieszymy się, że dobre słowo dzięki Wam idzie w świat! 🙂

Serdecznie pozdrawiamy

Małgorzata Rybak i ks. Jarosław Szymczak

 

o kruchości i sile kobiecości

April 4, 2016 5:00 am

“Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.” (Łk 1, 30 – Święto Zwiastowania Pańskiego)

Niezwykłe, jak Pan Bóg rozumie kobiety. 🙂 “Nie bój się” potrzebne było, by na świecie pojawił się pod sercem Maryi mały Jezus. Wiadomość dla nas o kobiecości: podatna jest na lęk. Nie tylko lęk o siebie, ale i lęk o innych. W każdej kobiecie jest taka ogromnie krucha część, która potrzebuje usłyszeć “nie bój się”. W wielu okolicznościach. Szczególnie także wtedy, gdy zostaje mamą.

Wspaniale, gdy pierwszym, który powie jej “nie bój się”, jest tata dziecka. A także gdy radość z wieści o macierzyństwie podzieli rodzina, rodzice, znajomi. Zwłaszcza gdy, jak w przypadku Maryi, potrzebna jest drobna korekta planów; gdy Życie przychodzi jako niespodzianka. Wtedy “nie bój się” jest bardzo potrzebne, by nowy człowiek mógł jak najszybciej być otoczony pokojem i bezpieczeństwem miłości.

Lęk zamyka kobietę w sobie i powoduje, że walczy jedynie o przetrwanie w świecie pełnym przeciwności. “Nie bój się” czyni z niej “niewiastę dzielną” – zdolną do dzieł, które przechodzą ludzkie pojęcie. I do takiej też miłości.

I nawet gdyby cały świat stanął przeciw radości zwiastowania, co niestety zdarza się i to nierzadko – zawsze Bóg Ojciec mówi: “Nie bój się”. On, który liczy włosy na głowie i jest gotowy chronić każde życie – i każdą mamę.

m

czułość

March 29, 2016 5:00 am

“Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni” (J 20, 16)

Czasami wolelibyśmy kochać rozsądnie. Jak rozsądnie inwestuje się na giełdzie – żeby nie stracić. Żeby się bardzo nie przywiązać. Żeby się z bólem potem nie żegnać. Żeby się za bardzo nie odsłonić z tym, na czym nam zależy, czego potrzebujemy – bo co, jeśli druga strona nie usłyszy prośby albo nie zechce jej spełnić?

Słyszałam nawet o mamie, która bała się, żeby niemowlę nie przywiązało się do niej za bardzo, by mogła szybko wrócić do pracy. Upływać nam tak może małżeństwo, relacje z dziećmi, z bliskimi, z przyjaciółmi. Im mniej się zaangażujemy, tym mniejsze ewentualne rozczarowanie i cierpienie. Nawet z Panem Bogiem można się ułożyć na bezpieczny dystans. Bo jeśli uwierzymy w Jego szaloną miłość do nas i ją odwzajemnimy, a potem wydarzą się rzeczy trudne, to wyjdzie, że znowu nie byliśmy ostrożni.

Jezus i Maria. “Mario!” i “Rabbuni”. Dwa słowa. Ile czułości, ile bliskości, jak ogromna serdeczność, jak wielka głębia tego spotkania. Mimo że trwa tylko chwilę, bo Jezus mówi “Nie zatrzymuj mnie”. A przecież Maria nie może mieć wątpliwości, że jest bardzo kochana. A On nie może mieć wątpliwości, że kobieta, która – myśląc że rozmawia z ogrodnikiem – mówi: “powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”, kocha Go naprawdę.

Co się stanie, jeśli do miłości dołożymy czułość?

m

Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?

March 24, 2016 5:00 am

Gest, który natychmiast znosi wzajemny dystans. Umycie nóg. Naturalnie rodzi opór: “Nie, nigdy nie będziesz mi nóg umywał”. Nie tylko dlatego, że wymaga otwarcia na intymność, bliskość drugiej osoby, ale i odsłania to, co słabe, brudne. Tak bowiem, jak pragniemy bliskości, tak samo bardzo na drugim biegunie chcemy być samowystarczalni. “Sam sobie poradzę z tym, co we mnie brudne i słabe”. Jezus na dzień przed swoją śmiercią prosi o to, by Mu to wszystko ufnie powierzyć.

Jest to gest, który góruje niepodzielnie nad wszystkimi innymi gestami możliwymi między ludźmi. Ma moc otworzyć serce, ma moc zjednać drugiego, ma moc zakończyć konflikt. Jak w małżeństwie, gdy “umycie nóg” ma moc przerwać pasmo nieporozumień: gest podania herbaty czy kanapki, uprzątnięcia “za drugiego” zostawionych naprędce części odzieży, wyręczenia z jakiegoś obowiązku.

W “Dniu Kapłańskim”, przy całych dyskusjach o władzy w Kościele i “klerze” – to także krańcowy gest “sprawowania władzy”. Brania na siebie ciężarów drugiego w Spowiedzi, brania na siebie jego biedy, odpowiadania na jego potrzeby najbardziej podstawowe, jak głód Eucharystii i Słowa. Karmienie i “umywanie” – gesty, które codziennie podejmuje każda mama i również tata. Autorytet, który wypływa z miłości bliskiej temu, co słabe i wymagające wsparcia.

Genialny gest, przejmująca fotografia, zostawiona na pamiątkę w ostatnich chwilach życia

m

zupełnie nowy Człowiek w Zespole Fundacji!!!

March 22, 2016 9:16 pm

Dziś o 1:40 w Glasgow przyszła na świat Amelka, córeczka Ani i Armina, naszych specy od IT. Czekało już na nią stęsknione rodzeństwo, Adaś i Agatka.

Drogiej Rodzinie na “A” życzymy pięknego czasu wzajemnego poznawania się po tej stronie brzucha, a Amelce – wszelkiego błogosławieństwa na wspaniałe i pełne miłości życie. Wszystkiego, co najlepsze!

Serdeczności i modlitwę śle

Zespół Fundacji Pomoc Rodzinie

baby-718146_960_720

jesteś bogiem

March 16, 2016 8:34 am

“To wszystko, co mam na świecie”, mówi młodziutki chłopak z blokowiska, wkładając koledze do torby twardy dysk komputera (modelu, jaki pamiętamy z lat ’90). W tym czasie jest już świeżo upieczonym tatą dziecka w drodze. To tylko jedna z przejmujących scen filmu “Jesteś bogiem”.

W dodatkach na DVD oglądamy z mężem wywiady z twórcami i myślę wtedy, że komuś się coś pomyliło. Że to nie jest film o rzekomych “narodzinach legendy” i o tym, “że jak się bardzo chce, to się da”. W historii krótkiej, bo zaledwie póltorarocznej “kariery” hiphopowca, zakończonej jego wyjściem z domu przez okno dziewiątego piętra – i to tuż po ukazaniu się płyty Paktofoniki – czytam tragiczną opowieść o rozpadzie więzi rodzinnych aż po moment, kiedy samotności nie da się już dalej unieść. I zapamiętuję najbardziej widok ojca, który nie zamienia ani słowa z dorastającym synem, czy matki, która jest niemą donosicielką jedzenia; rodziców, którzy nie zauważają, że ich już prawie całkiem dorosłe dzieci mają w sobie jakieś życie psychiczne, nie są zaś technicznym zadaniem do załatwienia.

Myślami jestem przy pytaniach zadawanych naszym dzieciom po powrocie do domu. “Jak było w szkole?” Już gdy kończę intonacyjnie na znaku zapytania, wiem, że wypadam bardzo słabo. Że zawsze jest pokusa, by przyjąć zdawkowe “dobrze” i wrócić myślami do swoich dorosłych, pilnych spraw. Że rodzicom tak ogromnie łatwo jest przegapić coś ważnego, a potem wtrącić dzieci do “świata ciszy” – gdzie tyle razy niewysłuchane, przestają wysyłać swój sygnał nadawczy do nas. Szansa bliskości zostaje stracona. Są same.

Jest tyle pytań, które pokazują, że nam zależy bardziej. “Która lekcja była dziś najnudniejsza?”, “Z kim najlepiej ci się bawiło”, “Czy na obiad był szpinak czy coś lepszego?” Nawet to, co do nas wykrzyczą w gniewie, jest lepsze od ściany milczenia, która w rodzinie sprawia, że ludzie będąc na wyciągnięcie ręki, nie mają nikogo.

m