Gra: „Gościniec… poprzez czas i przestrzeń”

October 4, 2016 9:53 am

O tej grze dziś już się bardzo dużo mówi i dużo dobrego pisze (np. wywiad w Gościu Niedzielnym), a jednak grono, które miało okazję już w nią zagrać, jeszcze nie jest liczne. Nam się to udało! I choć był to zaledwie jeden scenariusz, dał nam jednak przedsmak tego, co nas w niej czeka.

Prawdziwe emocje, prawdziwe wyzwania, prawdziwa współpraca i prawdziwy duch wspólnoty. Każdy wnosi ze sobą to, kim jest, nikogo nie udaje i dzięki temu ma znakomitą okazję, by poznać siebie w sytuacjach, które w życiu nie zdarzają się często.

Fantastyczna przygoda dla całej rodziny! I to wielopokoleniowej. Młodzi zyskują dzięki wiedzy i doświadczeniu starszych, a starsi mogą przeżyć sytuacje i wyzwania, którym mogą sprostać tylko młodzi. Uczymy się siebie nawzajem i jak sobie pomagać. Nikt z nikim nie rywalizuje, lecz wszyscy szukamy dobra wspólnego. Czasem grupa jest trochę zbyt zachowawcza, czasem odwrotnie, ale dzięki temu można przeżyć przygody, których w pojedynkę przeżyć by się nie udało.

To powrót do bajek i historii z dzieciństwa, gdzie dobro było dobrem, a zło złem. Gdzie stanięcie po stronie wartości kosztuje, ale też przynosi satysfakcję. Gdzie doświadczamy siebie nawzajem i robimy coś razem.

Gorąco polecam!

ks. Jarosław Szymczak

TU znajdziesz stronę poświęconą grze. “Gościniec” można zamówić na drodze przedsprzedaży tylko do końca października 2016 r. Zostanie wydrukowana w takim nakładzie, jaki wskaże ilość zamówień. Wysyłka do 30 listopada 2016 r. 

gos-przed

 

karta goscinca - Macke - Up

karta goscinca - Macke - Up

karta goscinca - Macke - Up

 

 

 

Program 2: MY+RODZINA w Craig Lodge, Szkocja

July 24, 2016 5:00 am

Bardzo rzadko się zdarza, że możemy prowadzić Program 2 dla tego samego grona, które ukończyło Program 1. Jeśli już tak się dzieje, to najczęściej za granicami naszego kraju. Tym razem udało się nam zrealizować drugą część dokładnie w rok po “Jedynce”, w tym samym miejscu – w Craig Lodge Family House of Prayer. Kiedyś dom rodzinny, dziś, kiedy wszystkie dzieci się usamodzielniły i stworzyły własne rodziny, stał się mieszkaniem dla Craig Lodge Community. Miejscem spotkań, formacji i odkrywania swojego powołania.

Ponieważ jesteśmy w tej samej grupie, która miała także okazję widywać się w ciągu roku (poza jedną parą, która ze względu na odległość nie była w stanie przyjeżdżać), mogliśmy spotkać się jak „starzy znajomi”, co szczególnie było widać po dzieciach – część „poznajmy się” nie była im potrzebna, bo już się wszystkie znały. Pięcioro z jednej rodziny i pięcioro z drugiej, plus czwórka, trójka i dwójka dzieci z pozostałych, było dużym wyzwaniem logistycznym dla miejscowej Wspólnoty, która wspierała nas zajęciami dla dzieci, by dać nam czas na wykład, warsztat i dialog.

Teraz czas na kolejny rok pracy, a za rok, jak Opatrzność pozwoli, Program 3 w Polsce.

Dziękuję wszystkim za wsparcie i pamięć o nas w tym czasie.

Z serdeczną modlitwą za wszystkich

ks. Jarosław

IMG_0068

IMG_0069

IMG_5247

 

czułość

March 29, 2016 5:00 am

“Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni” (J 20, 16)

Czasami wolelibyśmy kochać rozsądnie. Jak rozsądnie inwestuje się na giełdzie – żeby nie stracić. Żeby się bardzo nie przywiązać. Żeby się z bólem potem nie żegnać. Żeby się za bardzo nie odsłonić z tym, na czym nam zależy, czego potrzebujemy – bo co, jeśli druga strona nie usłyszy prośby albo nie zechce jej spełnić?

Słyszałam nawet o mamie, która bała się, żeby niemowlę nie przywiązało się do niej za bardzo, by mogła szybko wrócić do pracy. Upływać nam tak może małżeństwo, relacje z dziećmi, z bliskimi, z przyjaciółmi. Im mniej się zaangażujemy, tym mniejsze ewentualne rozczarowanie i cierpienie. Nawet z Panem Bogiem można się ułożyć na bezpieczny dystans. Bo jeśli uwierzymy w Jego szaloną miłość do nas i ją odwzajemnimy, a potem wydarzą się rzeczy trudne, to wyjdzie, że znowu nie byliśmy ostrożni.

Jezus i Maria. “Mario!” i “Rabbuni”. Dwa słowa. Ile czułości, ile bliskości, jak ogromna serdeczność, jak wielka głębia tego spotkania. Mimo że trwa tylko chwilę, bo Jezus mówi “Nie zatrzymuj mnie”. A przecież Maria nie może mieć wątpliwości, że jest bardzo kochana. A On nie może mieć wątpliwości, że kobieta, która – myśląc że rozmawia z ogrodnikiem – mówi: “powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”, kocha Go naprawdę.

Co się stanie, jeśli do miłości dołożymy czułość?

m

Poniedziałek Wielkanocny

March 28, 2016 5:00 am

Za nami pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych. W naszej tradycji to przede wszystkim spotkania z najbliższymi, w bardziej czy mniej tradycją ustalony sposób – np. śniadanie u rodziców, obiad albo kolacja u któregoś z rodzeństwa albo odwrotnie. Czasami Boże Narodzenie u jednych rodziców, a Wielkanoc u drugich. Czasem decyzja o tym, czy pojedziemy do rodziców, zależy od tego, czy ktoś z rodzeństwa nie zdecyduje się pojechać, a wtedy ma pierwszeństwo, bo dalej mieszka. Wiecie dobrze, ile tu obowiązuje wersji.

Bez względu na to, jak dokładnie u nas ten zwyczaj wygląda, jedno jest pewne: jest to czas spotkań i… siedzenia przy stole. A jak siedzenie przy stole, to rozmowy i wspomnienia, dzielenie się „newsami” i opowiadanie, co u nas. Dziś czeka nas ciąg dalszy, bo różne tradycje rodzinne mają też i pomysły na drugi dzień świąt.

Jak przeżyć ten intensywny czas!? Najprościej – zabierając ze sobą dużą porcję szacunku. Nasi starsi rodzice (i nie tylko oni) lubią, jak się ich słucha z uwagą. Nawet jeśli czasem sprawia trudność ich „jedyny słuszny sposób interpretowania rzeczywistości”, to nic nie tracimy na okazywaniu szacunku przez cierpliwe i pełne uwagi słuchanie. A taki sposób słuchania zawsze nam się przyda przy dialogu małżeńskim. Czasem przecież na jego brak w małżeństwie się skarżymy, więc teraz mamy „za darmo” dobry trening umiejętności słuchania ze zrozumieniem, dawania pierwszeństwa drugim i radosnego daru z siebie. 🙂

I tak może się radość Wielkanocna udzielić wielu, bo Pan Jezus oddał za nas całkowicie swoje życie, byśmy my je mieli w obfitości.

Dobrego świętowania. Trzymam kciuki. 🙂

Z modlitwą zawsze blisko Was

ks. Jarosław

Wielki Poniedziałek

March 21, 2016 5:00 am

Wchodzimy w ostatni etap przygotowań do Wielkanocy – Wielki Tydzień. Każdego dnia w liturgii Słowa przechodzimy przez wydarzenia, które przyniosły nam życie i objawiły nieskończoną miłość Pana Boga. Ten wyjątkowy czas ma swoje określenia: „sześć dni przed Paschą”, które słyszymy dziś i inne, które w następnych dniach będą nam precyzyjnie odmierzać czas (jak np. „w czasie wieczerzy” czy też „w pierwszy dzień Przaśników” itp.). One wszystkie mówią o zbliżaniu się „godziny” Jezusa – „Jezus wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca.”

Dla nas ten czas jest także bezpośrednim przygotowaniem do świętowania w gronie swoich bliskich. “Wreszcie będziemy mieli trochę czasu dla siebie” – czasem sobie obiecujemy. Żeby jednak nie było to pobożne życzenie, trzeba każdego dnia o ten czas dla nas powalczyć. Jeśli się uda w wirze ostatnich przygotowań znaleźć czas dla siebie i „dla nas”, wtedy wspólne wyjście na liturgię i wspólne świętowanie nabierają smaku tej „godziny”, o którą przecież chodzi.

Wielki Poniedziałek jest wielki miłością Pana Jezusa i może być wielki, gdy my na tę miłość uczymy się odpowiadać. Jak Maria, siostra Łazarza, dzięki której cały dom „napełnił się wonią olejku”. A pewnie jeszcze bardziej jej miłością do Zbawiciela.

Z modlitwą o dobry czas w naszych domach

xj

 

Program 2, Narzeczeni i Szkolenie trenerów Programu „Radość i Nadzieja”

March 13, 2016 9:54 am

Nie powiem, że to nasz typowy weekend, bo w typowy weekend jest zwykle tylko jeden z naszych Programów. Od czasu do czasu wypada jednak kumulacja. Podziwiać trzeba nasze pary trenerskie, które wpadają tylko z jednych zajęć na drugie. Gdyby nie świadomość, że tyle dobra w tym czasie się dzieje, można by się poddać i zaprotestować: już dość, ile można? Okazuje się jednak, że będąc trenerami Programów, jest się nade wszystko ich ponownymi uczestnikami i każda powtórka przynosi jeszcze więcej korzyści i radości własnemu małżeństwu.

Podobnie jest i po stronie prowadzącego, który nie może się nacieszyć kolejnym Programem, bo przecież tam ciągle czekają nowe rzeczy do odkrycia.

Prosimy o Wasze wsparcie na ostatni już dzień. Zaczęliśmy w piątek wieczorem, kończymy dzisiaj wieczorem. Przez te 48 osiem godzin tyle dobra się wydarzyło. Także dzięki Wam i Waszemu wsparciu.

Dobrej Niedzieli i duuużo czasu dla siebie i swoich rodzin. Pamiętajcie, że „Raz się żyje”. 🙂

xj

Ps. Dziękujemy za wszystkie dobre słowa kierowane pod adresem naszej książki. 🙂

gorączka

January 13, 2016 5:00 am

Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. (Mk 1, 30-31)

Tak trudno jest myśleć racjonalnie w gorączce. Każdy, kto chorował, wie, że to najgorszy czas na podejmowanie decyzji, pracę, cokolwiek.

Gorączka zdarza się nam także w sensie emocjonalnym. Nazywamy te sytuacje również “nagłym podniesieniem ciśnienia” lub “zagotowaniem się”. To wtedy, gdy coś nas bardzo porusza i myśli są już tylko na usługach gwałtownych uczuć. Wiele można wtedy zepsuć, często niestety dalekosiężnie. Co gorsza, naprawianie wszelkiego rodzaju szkód dokonanych w gorączce zajmuje mnóstwo czasu.

Istnieją rozmaite techniki ratowania się (bohaterka pewnego kryminału, który ostatnio podczytuję, przypomina sobie zdanie swojego mentora: “pomyśl o konsekwencjach”- co chroni ją na przykład przed wyrwaniem sztachety i przyłożeniem komuś). Niektórzy radzą liczyć do dwudziestu. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że czas czekania można napełnić czymś żywym, opartym na relacji – złapać Jezusa za rękę. On ucisza w nas sztorm, leczy z gorączki, pomaga widzieć rzeczy od najlepszej strony. Dorastać do odpowiadania miłością w każdych okolicznościach.

M

Św. Szczepana, pierwszego Męczennika

December 26, 2015 5:00 am

Dziwne są te Boże paradoksy. Wczoraj przeżywaliśmy cud Bożego Narodzenia w paradoksach: że Bóg, ale wcielony, że Moc, ale truchleje, że Pan Niebiosów, ale obnażony, że ogień krzepnie i blask ciemnieje, że ma granice Nieskończony.

Dziś kolejny: drugi dzień świąt, dzień odwiedzin bliskich i przyjaciół, dzień radości z Bożego Narodzenia, a w liturgii pojawia się pierwszy męczennik. Ale przecież jego męczeństwo jest „tylko” daniem świadectwa o Jezusie Chrystusie i o prawdzie, którą przyniósł: jesteśmy dziećmi Pana Boga, który nas kocha i pragnie byśmy postępowali drogami, które prowadzą do Nieba.

Bywa, że i nasze świąteczne odwiedzanie się przynosi jakiś trud opowiadania się za prawdą, ale Pan Jezus nam obiecał, że będzie z nami Jego mądrość i Jego Duch. Jego prawda jest zawsze przekazywana z miłością i choć bywa odrzucona, ocala nas i naszą godność.

z serdeczną modlitwą

ks. Jarosław 

Dzień skupienia w Belgii

December 14, 2015 12:50 pm

Nasze belgijskie Ognisko realizuje charyzmat Świętej Rodziny i szuka ciągle miejsca dla siebie. Ponieważ jesteśmy rodziną rozwojową i ciągle nas przybywa – i rodzin, i w dzieci – czasem trudno nam znaleźć miejsce, gdzie możemy pogodzić wszystkie wymiary dnia skupienia: konferencję, adorację i Mszę św., z zajęciami dla dwóch dużych grup dziecięcych, które muszą być od siebie odseparowane.

Do tej pory korzystaliśmy m.in. z Foyer – międzynarodowego ośrodka, w którym pojawiają się grupy różnych narodowości, więc wszystko jest dość spięte godzinowo, bo przed nami jest jedna grupa, a po nas już w kolejce następna.

Tym razem, dzięki Agnieszce i Rafałowi Buczkowskim, spotkanie zostało zorganizowane niedaleko Brukseli, w Alsemberg, w kościele Onze-Lieve-Vrouwekerk, czyli Najświętszej Marii Panny. Ta przepiękna świątynia poświęcona Matce Bożej, z Jej wspaniałą figurą, przyjęła nas wyjątkowo gościnnie, oddając i kościół, i pobliskie centrum parafialne na nasze spotkanie.

Pojawiły się na tym spotkaniu, ku naszej ogromnej radości dwie nowe rodziny, które szukały dla siebie wspólnoty, gdzie można by dzielić troskę o rodzinę i o wychowanie dzieci. Ufamy, że będzie im z nami dobrze. 🙂

Na zakończenie spotkania odbyła się sesja fotograficzna. Nie tylko całej naszej grupy, ale także prowadzącego dzień skupienia księdza, którego trzeba było uwiecznić na ambonie, gdy głosi Słowo Boże. Prawdziwej ambonie! Takiej, jakie to (chyba) tylko Belgowie mają. Bo ich ambony, przynajmniej z tego, co udało mi się zobaczyć w kilku kościołach brukselskich, to prawdziwe dzieła sztuki.

Może uda się przekazać wkrótce kilka zdjęć ze spotkania.

Z pamięcią

Ks. Jarosław