„Nikt ich nie wyrwie z Mojej ręki”

April 22, 2013 9:32 am

Cały wczorajszy dzień upłynął w mocy tych słów. Po tym ciężkim tygodniu były one wielką pociechą. Nikt i nic nie pokona Bożej miłości. Ona jest przy mnie każdego dnia. Jak dobrze jest to sobie wyobrazić, że On mnie trzyma za rękę.

Z powodu ogromnego zmęczenia dzień mijał na zwolnionych obrotach. Poza wstawaniem, bo ono było wczesne, żeby jeszcze tradycyjnie spotkać się na śniadaniu z Faculty, zanim się rozjadą do swoich domów. Wrażenia, najpiękniejsze momenty, uznanie dla trudu wszystkich…

I najważniejsza radość – z tego, że to On dał siłę i łaskę, i to wszystko dla Jego chwały. Bóg życia i miłości. I sam tę miłość nam ciągle okazuje – trzyma nas za rękę i nie pozwoli, by ktokolwiek nas od Niego oderwał. Nawet my sami, przez nasze słabości.

Zmęczony, ale pełen radości z uczestniczenia w czymś wielkim,

Zawsze blisko Was

Fr. Jay 

Class 35

April 21, 2013 9:43 am

zakończyła swoją część szkoleniową. To zawsze bardzo uroczysty dzień. Po wieczornej Mszy św. następuje wręczenie dyplomów, a potem niekończące się pożegnania. Naprawdę trudno się rozstać. Choć ten widok powtarza się co roku, za każdym razem chwyta za serce. Ludzie jeszcze wczoraj sobie obcy, dziś żegnają się z trudem. 

Jak zauważyła jedna z Uczestniczek kursu na swoim blogu, jest to chyba jedyny kurs w dziedzinie medycyny, gdzie uczestnicy spotykają się każdego poranka na Mszy św. I traktują to bardzo poważnie. Tu też rodzi się bliskość.

Eucharystia czyni nas najbardziej bliskimi sobie nawzajem. Dzisiaj nam Pan Jezus powtarza, że trzyma nas za ręce i nigdy nie pozwoli, by ktokolwiek nas od Niego oddzielił. Jaka to radość i pociecha. 

Z modlitwą z Omaha

Fr. Jay

właściwa strona

April 18, 2013 4:53 pm

Przyjechali z Kanady, Meksyku i Brazylii, z dalekiej Australii, z Francji, a nawet jedna osoba z Polski 🙂 . Do tego oczywiście należy dodać „miejscowych” Amerykanów, którzy tym razem wyjątkowo licznie reprezentują aż dwadzieścia dwa stany USA. Wszyscy z decyzją, by wbrew temu, co proponuje obecnie świat, służyć życiu, małżeństwu, głębokim relacjom międzyludzkim.

Czasem jakby chciało przyjść na mnie zwątpienie. Zwłaszcza gdy widzę, jakie decyzje podejmują  ludzie wokół mnie. Jakie ponoszą tego konsekwencje, nie chcąc widzieć związku między podjętą decyzją a jej skutkiem. Często bardzo cierpią. Wtedy od razu przed oczyma mam tych ludzi, których spotkałem na kursie w Łomiankach, tutaj i w wielu innych miejscach. Ludzi, którzy całe swoje życie poświęcają służbie życiu. Budują cywilizację miłości. Bo dobra jest bardzo dużo. Ono się tak nie rzuca w oczy, bo ma pełne ręce roboty. Zło przeciwnie. Bardzo się narzuca, by nie zobaczyć tego pierwszego.

Jest tylko jeden „problem”. Trzeba wybrać którąś ze stron. Stanie w miejscu tylko z pozoru wydaje się być dobrym wyborem, bo jest łatwiejsze. Jednak kto stoi, ten się cofa…

Michał

Men’s Club…

April 18, 2013 8:36 am

continuation…

Jak widać, nasz męski klub się zdecydowanie powiększył:

Październik 2012, opisany TU

men's club 2

Kwiecień 2013

Tradycji stało się zadość. W czasie EP jedno wyjście tylko dla mężczyzn. I oczywiście to samo miejsce i to samo menu – Anthony’s Steakhouse. 

Naturalnie wyjście na steak było tylko pretekstem, żeby się znowu spotkać, porozmawiać, pobyć ze sobą. Każdy ma inną historię do opowiedzenia, inne doświadczenia, więc dobrze jest siebie nawzajem posłuchać i odkryć, ile mamy sobie nawzajem do przekazania, do podzielenia się.

Tym razem dołączył Francuz, Polak, Meksykanin, Peruwiańczyk, i oprócz innych nowych w naszym klubie – także dwóch amerykańskich kapłanów. Jak dobrze jest wiedzieć, że możemy na siebie nawzajem liczyć. Jeśli będzie taka potrzeba, wiemy, gdzie się szukać. Męskie wsparcie zawsze jest potrzebne. I co najważniejsze paniom to się nawet bardzo podobało, że panowie wychodzą razem. One wiedzą, że mężczyźni muszą od czasu do czasu poprzebywać w swoim własnym gronie. Wracają zawsze lepsi. 🙂

Fr. Jay

Jak w domu

April 17, 2013 8:05 am

Kiedy patrzę na uczestników szkolenia,czuję się jak w domu. Typowy widok naszych studiów zaocznych. Zdecydowana większość to kobiety, część kobiet w stanie błogosławionym, mężowie opiekujący się w tym czasie dziećmi, przerwy wypełnione rozmowami i rozmodlona sala wykładowa, która staje się kaplicą. Nie dziwi więc, że tak nam od początku było blisko do siebie.

Może dlatego łatwiej znosić tęsknotę za domem. W takich miejscach jak te każdy czuje się ważny, potrzebny, kochany. Jest to więc też nie tylko czas intensywnego uczenia się, ale i rekolekcji. Pozbierania się na nowo, przygotowania do misji, do służby. I to jest też pierwszy i najważniejszy przekaz – chcę Ci pomóc, bo jesteś dla mnie bardzo ważną osobą.

Z pamięcią o wszystkich, a zwłaszcza o Domownikach

Fr. Jay

Szczęśliwie w Omaha

April 13, 2013 10:36 am

Tym razem odbyło się już bez niespodzianek. Lot do Omaha był spokojny i o czasie. Okazało się też na miejscu, że nasze bagaże już na nas czekały, wysłane wczoraj.

Zaczynam od odwiedzin w Instytucie Pawła VI. Dziś są urodziny Alice Sales, która od wielu lat jest koordynatorem wszystkich szkoleń. Była także w Polsce i dzięki niej wszystko przebiegało tak spokojnie.

Po południu wykorzystujemy chwilę, żeby wraz z Michałem na chwilę wybrać się do miasta. Jak widać Michał łapie każdą chwilę, żeby poznać się bliżej z Ameryką i jej historią. Zawiera także ciekawe znajomości. 😉

Michael

Jutro zaczynamy. Teraz dni będą na nowo pełne spotkań, zajęć, ludzi. Tym razem będzie 100 uczestników. Jest więc za kogo się modlić.

z serdeczną pamięcią o Was wszystkich

Fr. Jay

 

Pusty Dom

February 17, 2013 8:36 am

Jak zupełnie inaczej wygląda Dom, w którym przez 10 dni od rana do późnej nocy (najdłuższy dzień pracy skończył się o 0:30) tętniło życie. Dziś korytarze są puste, nikt nie siedzi w salach, nie ma nikogo w naszej małej, miłej kawiarence…

Ale zostały wspomnienia. Kaplica jest ciągle pełna modlitw i intencji pozostawionych przez kursantów, sale są pełne treści, która jeszcze nie wybrzmiała do końca, korytarze odpowiadają echem niezliczonych rozmów i konsultacji, które się tu odbywały.

Jak dobrze było być częścią tego. Jak wielu mówiło – to były prawdziwe rekolekcje, wyjeżdżamy umocnieni (choć koszmarnie zmęczeni), szkoda, że to już koniec…

Połączyło nas coś ważnego. Jakoś każdy z nas, przez przykład innych na nowo mógł „uwierzyć miłości”, bo ona przychodzi na tylu różnych drogach, na tyle różnych sposobów. Ona, gdy jest, daje siły na wszystko.

Życzę Wam dobrej niedzieli, żebyście nie zapomnieli, że jest dana także po to, żeby się na nowo odnaleźć, żeby pobyć ze sobą bliżej niż codziennie, żeby poszukać miłości na innych niż powszednie drogach.

Zawsze Was gorąco wspierając

ks. Jarosław

Ostatni dzień

February 16, 2013 4:03 pm

to nie tylko dzień pożegnań, tym razem aż do nie-wiadomo-kiedy i nie-wiadomo-gdzie, ale także dzień egzaminów. Więc w Instytucie nastrój nostalgiczno-poważny. Egzaminy pisemne, ustne i prezentacje podzieliły studentów na różne grupy i grupki, w zależności czy to Educators, Practitioners, Medical Consultants czy Double Program.

A przy tym wszystkim serdeczna troska o siebie nawzajem, wspieranie i szybkie konsultacje. Jak to przy egzaminach.

Abp Henryk Hoser, który nas dziś odwiedził i odprawił Mszę św., wprowadził nas na głębokie wody NaPro – zarówno jako Lekarz-praktyk i Teolog-Pasterz. Tego nam wszystkim dziś bardzo było potrzeba. Homilią, jak tylko się ukaże drukiem, chętnie się podzielimy. A póki co, jeszcze do roboty, bo kilka godzin pracy nadal przed nami. Do usłyszenia jutro.

Zawsze z serdeczną pamięcią o Was

ks. Jarosław

 

Typowy początek dnia

February 15, 2013 10:38 am

Tuż przed ósmą rano nasz Instytut nabiera tempa. W auli komputer podłączony do projektora, na ekranie pierwszy slajd prezentacji, dr Hilgers  już z mikrofonem czeka gotowy na wykład, Faculty na swoim miejscu, studenci wchodzą do sali. Za chwilę wspólna modlitwa na rozpoczęcie. We współczesnej łacinie – po angielsku. Kto nie potrafi, modli się w swoim języku, więc czasem jest wrażenie jak przy modlitwie językami.

Gdy zamykają się drzwi Auli, w hallu pojawiają się dzieci uczestników ze swoimi ojcami lub opiekunkami. Okazja do spotkań i wymiany doświadczeń.

Dziś niby podobnie, ale i trochę inaczej. Jest też jeden mąż, który towarzyszy swojej żonie, ale bez dzieci (te są pod opieką dziadków). Uczestniczy we Mszy św. i w niektórych wykładach tylko.

Po modlitwie usiadł sobie przy stoliku i otworzył Pismo św. Zatopił się w lekturze. Gdy wróciłem po jakimś czasie ciągle trwał na modlitwie. Obok leżał I-Pad. Przyjdzie czas na sprawdzenie poczty, „co tam panie w polityce”, może jeszcze coś… Ale najpierw spotkanie ze Słowem Bożym. To też przecież „uwierzyć miłości”. Kto nam o niej lepiej powie?

Z serdeczną pamięcią o Was

ks. Jarosław

NaPro znowu w Łomiankach

February 10, 2013 5:27 pm

Od czwartku Łomianki na nowo stają się europejskim centrum NaProTechnologii.

Najpierw przyjechała ekipa z Omaha. Od poniedziałku trwały przygotowania sal, potrzebnego wyposażenia, miejsc na indywidualne spotkania z instruktorami i sprawdzenie całego sprzętu. W czwartek zaczęła się praca z edukatorami modelu Creightona. Studenci z Afryki, Chorwacji, Irlandii i Polski. To najbardziej zaawansowani – ci, którzy będą mieli uprawnienia do prowadzenia szkoleń dla instruktorów. To już naprawdę wyższa szkoła jazdy.

W sobotę zaczęli zajęcia ci, którzy zetknęli się z Modelem Creightona w innych miejscach niż Omaha i Łomianki. Mamy studentów z Francji, Anglii, Szkocji, Litwy i oczywiście z Polski. Dziś, w niedzielę, dojadą uczestnicy szkolenia we wrześniu – głównie lekarze, a od poniedziałku wszyscy pozostali. W sumie 12 krajów, blisko 120 osób.

Dla nas to nie tylko wyzwanie o charakterze logistycznym, ale nade wszystko przeżycie czegoś wyjątkowego: spotkanie ludzi z różnych krajów, różnych zawodów i powołań, ale połączonych pragnieniem służenia parom małżeńskim i osobom, które pragną realizować swoje powołanie do rodzicielstwa w zgodzie z Bożym planem. Jest to więc nie tylko czas intensywnego studium, ale i wielkiej modlitwy. Cudownie było patrzeć i słuchać jak w tylu różnych językach płynie modlitwa Ojcze nasz, jak łączy nas ta sama wiara i ta sama liturgia. Choć odpowiedzi na wezwania kapłana w czasie Mszy św. płynęły w różnych językach, potwierdzały tylko jedność i powszechność liturgii. Za każdym z tu obecnych kryje się już tak wiele wcześniejszych spotkań z parami małżeńskimi. Są tu, by jeszcze lepiej pomagać. Teraz nasz czas na to, żeby im pomagać i ich wspierać.

Z samego centrum

świadek naoczny

ks. Jarosław