Nasza rocznica

February 24, 2015 10:25 am

To prawda, jest za co dziękować. 🙂

Nie tylko za to, że jest Przystań, gdzie możemy się podzielić tym, co w naszym życiu zmieniły Programy, jak nauczyły nas nowych sposobów przeżywania rzeczywistości czy pokazały, że więcej radości jest w byciu darem niż w rozliczaniu innych z tego, co dla nas zrobili. Oprócz tych owoców społecznych jest też i owoc bardzo osobisty: Przystań nauczyła mnie, że o wielu wartościowych rzeczach można nie tylko mówić, ale też i pisać. Co dla wykładowcy, rekolekcjonisty i konferencjonisty od przeszło 25 lat nie było to tak całkiem oczywiste.

Tak krótka forma wypowiedzi, jaką jest blog, stanowi niesamowite wyzwanie dla kogoś, kto normalnie mówi przez 60 minut do 1,5 godziny. No chyba, że chodzi o homilię. 🙂 Wtedy trochę krócej.

Po trzech latach wpisów mogę powiedzieć, że nie tylko bardzo polubiłem tę formę, ale też że i ona sporo zmieniła w moim życiu. Uczę się pisać bardziej „po ludzku” – a nie tylko naukowe artykuły. Od kiedy dodatkowo zacząłem pisać równolegle bloga  po angielsku (homilie), odkryłem piękno dzielenia się słowem/Słowem pisanym.

Każdy wpis to prawdziwa przygoda: opowiedzieć o tym, co dla mnie ważne, w taki sposób, żeby to kogoś zainspirowało i pozwoliło pogodniej spojrzeć na rzeczywistość.

Sam każdego dnia otwieram z ogromną ciekawością naszą Przystań. Znamy się dobrze w całym Zespole, także swoje „style pisarskie”, a przecież czekam na każdy wpis.

Dziękuję Wam, nasi kochani Czytelnicy, za otwieranie Przystani, za zaglądanie do niej, za tworzenie razem środowiska ludzi, dla których życie jest ciągłym zaproszeniem do radowania się jego niespodziankami.

Z serdeczną modlitwą i błogosławieństwem

Ks. Jarosław

3 lata Przystani

February 23, 2015 6:03 pm

Dzisiaj mijają 3 lata od pierwszego wpisu na Przystani. Choć ta historia zaczeła się kilka miesięcy wcześniej od tajemniczego telefonu Basi i Michała, iż jest coś na rzeczy, jakiś projekt nowy, i musimy się spotkać u Doroty. Rąbka tajemnicy uchylił kolejnym telefonem Fr. Jay i powiedział jak niegdyś Martin Luther King: “I have a dream…” Marzenie było takie, by Fundacja miała swój blog. A ja zajmowałam się, prócz prowadzenia bloga przygodowego z życia gospodyni domowej i właścicielki działalności jakże gospodarczej, również prowadzeniem rozmaitych blogów na użytek publiczny.

Ogromnie ucieszyłam się na pomysł wspólnego działania w tak zacnym gronie 🙂 – z Basią i Michałem znaliśmy się z rekolekcji i Programu organizowanego we Wrocławiu w roku 2011, z Dosią – jeszcze z dzieciństwa. Po burzy mózgów w temacie nazwy bloga (w końcu zaświtała Basi “Przystań” i tak już zostało) i szaty graficznej czekaliśmy już tylko na powrót ks. Jarka z pustelni i pierwszy wpis.

Przyszedł na serwetce. Bo blog to literatura serwetkowa: w zamierzeniu lekka, dobrze przyswajalna, choć tu dodalibyśmy – niosąca dobrą treść. Której pisanie nie powinno nas angażować na tyle, by utrudniać codzienne życie. Być bardziej “przy okazji” życia. Wiele razy zastanawialiśmy się – i tak zostało do tej pory – czy spełniamy oczekiwania, jak pisać, czy jest za mało czy też za bardzo pobożnie, czy ktoś to w ogóle czyta? Nie będzie w tym przesady, gdy napiszę, że każda kropka po ostatnim zdaniu wpisu nas z tymi pytaniami jakoś konfrontuje. Kiedyś często komentował nas Andrzej O. (będąc jakimś wskaźnikiem – “chyba kiepsko dziś napisałam, bo nawet Andrzej nie skomentował” 😉 ), ale od kiedy na zaproszenie ks. Jarka wszedł w skład Redakcji, zasadniczo komentarze zanikły, pozostawiając nas całkowicie we mgle.

A jednak piszemy. Trzy lata tygodniowej ramówki. W nadziei, że pasja pisania komukolwiek pomaga. Dziękujemy, że jesteście z nami.

I pamiątkowy pierwszy wpis 🙂

zdjc499cie

M

post-scriptum

August 20, 2014 5:00 am

Zastrzeżenia co do (nie)ortodoksyjności poprzedniego wpisu wyrażone w komentarzu sprawiły, że postanowiłam dopisać swego rodzaju erratę. Albo raczej post-scriptum, bo przecież errata na ogół zajmuje się indeksowaniem błędów. 🙂

Nie jestem bogaczem. Zawsze odnajdowałam się w grupie “anawim” (hbr.) – “ubogich w duchu”, w dosłownym tłumaczeniu “wyzutych ze wszystkiego”, którzy nie mają nic swojego (chociaż ilekroć cokolwiek gubię czy mi się psuje, doświadczam swoich licznych przywiązań). I wpis też nie był o tym, że Pan Bóg broni bogatych. Myślę, że generalnie broni każdego człowieka, bez względu na to, co ma. Jeśli “wciąga do Nieba przez igielne ucho”, to siłą rzeczy musi uzdolnić do wypuszczenia z rąk tobołów, które się z człowiekiem razem nie przecisną. Czy to będą dobra materialne, czy to będą torby faryzeusza wypchane własnymi dobrymi uczynkami w jednej ręce, a w drugiej – krzywdami, jakie zadali nam inni. Więc jeśli wciąga bogacza do Nieba, to znaczy że kochając go nade wszystko, porządkuje mu serce do kochania osób także. Kochając jako Pierwszy.

Co do cytowanego wpisu ks. Jarka – choć każdemu mógł powiedzieć co innego, dla mnie był o tym, iż całe prawo Boże idzie przez drugiego człowieka. Znaczy wypełnić je można w relacjach z drugą osobą. Czasem łatwiej się wzruszyć i wyznać Mu miłość, niż uczynić to, o co prosi: o miłość do bliźniego. I siebie samego. Więc się cieszę, że mi się to przypomina. 🙂

Mam nadzieję, że wszystko stało się jasne i Przystań nie zostanie zamknięta z powodu radykalizmu piszących. Choć Ewangelia jest radykalna i wywrotowa w rzeczy samej.

Z pozdrowieniami zwłaszcza dla uważnych i komentujących/dialogujących Czytelników,

Mplus

 

 

sól i pokój

February 27, 2014 5:00 am

„ Bo każdy ogniem będzie posolony. Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie?  Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”. (Mk 9, 50)

Od kilku lat szczególnie doświadczam tego, jak wielką moc ma Boże Słowo. Tak często bowiem przychodziło mi na ratunek w trudnych sytuacjach, chwilach. Tak często dzięki światłu Słowa odnajdywałam pokój serca, właściwy kierunek drogi, uzdrowienie, pocieszenie. Słowo jest dla mnie jak sól dodana do potrawy. Często przeczytane rano jedno krótkie zdanie potrafi nieść przez cały dzień i nadawać życiu  „smak”,  jak szczypta soli dodana do potrawy.

Przystań jest dla mnie niezwykłym darem. Codziennie stanowi wielką pomoc, by mimo natłoku obowiązków zatrzymać się i zaczerpnąć „soli” dobrych słów. Dzięki tekstom Księdza Kapitana, Małgosi, Dosi, Michała, łatwiej jest mi żyć słowem Bożym na co dzień, przekładać je na konkrety życia, mądrzej kochać. Bardzo Wam dziękuję Kochani Autorzy za codzienną inspirację. Przy Was zawsze przystaję z ochotą i radością. Dziękuję zwłaszcza za Waszą wytrwałość, za znoszenie ognia trudności i prób. I za bóle rodzenia:-) . Małgosi – wielki podziw za cierpliwe ogarnianie całości, dyspozycyjność, życzliwość i odpisywanie na każdego (!) maila.

A moje pisanie? Urodziło się z pragnienia, by dzielić się tym ogromnym dobrem, jakie płynie ze Słowa. Moim marzeniem jest, by Przystań była pomostem między Nim a nami, którzy tu przystajemy. I by to przystawanie pomnażało w nas sól i pokój.

Dobrze, że jesteście!

Basia

IMG_3204

bóle rodzenia

February 26, 2014 5:00 am

Wprost nie do uwierzenia. Minęły dwa lata. Czuję się podobnie patrząc na nasze dzieci: kiedy one urosły? Gdyby nie zaproszenie do wspólnego projektu, to pewnie nic bym nie napisał do dzisiaj. Ale rozpoczęło się rzeczywiście od wspomnianego „przynajmniej piszcie dla mnie”.

Gosia – latarnik. Dosia – zdążająca w ostatnich minutach. Ksiądz Jarosław – podjęte wyzwanie zawodowego mówcy, by zacząć pisać. A ja? Jeślibym miał jakoś scharakteryzować moją obecność na Przystani,  to od razu przychodzi mi do głowy sformułowanie „bóle rodzenia” 🙂 . Mile wspominam chwile, gdy jednego dnia powstawało nawet kilka wpisów, lecz to rzadziej. Częściej muszę się zmagać z trudem „tworzenia”, choć przecież tyle tematów, tyle spraw, którymi chciałoby się podzielić. Czy to kiedyś minie?

Podobnie jak ks. Jarosław, staram się uczyć od bardziej doświadczonych. „Pisząc starajcie się zawsze mieć kogoś konkretnego przed oczami” – powiedziała Gosia na jednym z redakcyjnych spotkań. Dlatego pisząc mam przed oczami naszą Naczelną, Dosię, naszego Kapitana, moją żonę. Bez ich obecności, wsparcia nic bym nie „urodził” 🙂 . Dziękuję Wam bardzo, że jesteście i piszecie także dla mnie. Lecz grono to ku mojemu zaskoczeniu i radości bardzo się poszerzyło. Nie raz zaskakiwała mnie informacja od tej lub innej osoby, że zagląda na Przystań, czyta, wręcz dziękuje za wpisy. Jakim zaskoczeniem jest przejechać 450 km by odwiedzić rodzinę, a przy okazji dowiedzieć się od znajomej o jej codziennej bytności na Przystani. Dlatego bardzo dziękuję wszystkim Czytelnikom za obecność. Także tym nieznanym. Wiem, że jesteście i pisząc myślę także o Was, choć ostatnio rzadziej pojawiam się na pokładzie. Wasze trwanie z nami tym bardziej mnie dopinguje do wytrwania w pisaniu.

Michał

P.S.

Zdjęcie obrazuje to, co się dzieje w mojej głowie…

IMG_3207

za pięć dwunasta

February 25, 2014 5:00 am

To raczej nie jest powód do dumy, ale to prawda, że przeważnie (ku rozpaczy naszej Redaktorki Naczelnej i dla zasług ku jej świętości) w ostatniej chwili wysyłam wpisy do zamieszczenia. Choć wcale to nie oznacza, że do ostatniej chwili nie myślę o Przystani.

Wręcz przeciwnie.

Od dwóch lat Przystań gości w naszym domu. Tak bardzo się z nią zżyłam, że z biurka w gabinecie przeniosłam się z nią do jadalni i zasiadłam przy naszym rodzinnym stole. (Na szczęście jest on bardzo duży i Rodzina zrobiła przy nim miejsce).

Tak bardzo bym chciała, aby każdy, kto tu zajrzy, dobrze się z nami poczuł i odwiedzał jak najczęściej. I bardzo przeżywam każdą wizytę.
I cieszę się z każdej.

Ciszę się też z tego doświadczenia tworzenia z tego wspólnego miejsca, chociaż każdy z nas, piszących, w innym miejscu – i nie dotyczy to nawet granic jednego miasta czy nawet kraju, ale różnych zakątków świata. To taki duży plus globalizacji! Niezależnie od tego, gdzie jesteśmy, mamy miejsce wspólnego spotkania i temat do wspólnej refleksji, wsparcia, współpracy i modlitwy.

Dobrze, że jesteście, Drodzy Współautorzy i Drodzy Współczytelnicy (przecież ja też tu zaglądam, bo potrzebuję na chwilę w życiu przystanąć).

Pozdrawiam Was serdecznie życząc dobrego dnia!

Dorota

IMG_2934[1] IMG_2997[1]

Nasza rocznica

February 24, 2014 5:00 am

Dziękuję, Gosiu. Oczywiście, że pamiętam swój pierwszy wpis. A raczej jego formę. 🙂 I do dziś jest u mnie w biurku.

Dwa lata odwiedzania Waszych domów. Niektóre codziennie, inne od czasu do czasu.

Dwa lata wierności. Niezależnie od miejsca, strefy czasowej, natłoku zajęć. Z ambicją, żeby tekst był na czas, jak najbardziej aktualny, pożyteczny i inspirujący.

Nasza rocznica – to dla mnie przede wszystkim okazja do wyrażenia wdzięczności. Najpierw naszej M., niezawodnej Szefowej Przystani, która z ogromnym poświęceniem umieszcza moje wpisy i upiększa grafiką nasze posty, które trafiają na FB naszego bloga, i troszczy się, żeby Przystań trzymała poziom. Bywało, że nie było innej możliwości dotarcia na blog jak tylko poprzez przesłanie zdjęcia napisanego tekstu, bo łącza zawiodły. I wtedy Gosia ratowała. Ale jest także, a może i przede wszystkim, autorem tekstów. I najdłuższym stażem blogerem. Od niej najwięcej się uczę.

Dosia, Basia i Michał piszą sercem. I z serca. I bardzo ofiarnie. Każda osoba inaczej, własnym stylem i tak bardzo naturalnie, że jak słyszę później w jakich trudnościach tekst powstawał, to się temu dziwię. Dziękuję Wam, Kochany Zespole, za Wasz trud i zaangażowanie.

A dla mnie osobiście? To była zupełnie nowa formuła pisania: krótko i na temat. I zawsze do kogoś konkretnego.

Dla kogoś, kto przez całe swoje dorosłe życie głównie mówi (25 lat pracy na Wydziale Studiów nad Rodziną!!!) i to przynajmniej 90 min., napisanie jednego paragrafu to trudne zadanie. Ale bardzo mi pomogło. Do dziś nie jest to łatwe, ale za to sprawia dużo radości. Tym bardziej, że będąc tak często w drodze, mając okazję spotykać tylu różnych ludzi, mogłem, dzięki naszej Przystani, podzielić się tym z Czytelnikami.

Cieszę się, że jesteście, że czytacie naszą Przystań, że inspiruje i że na nią czekacie. To wielki powód do wdzięczności. Tyle razy Was prosiłem o modlitwę, gdy zaczynałem gdzieś prowadzić Program, i tyle razy doświadczyłem siły “nie wiadomo skąd”, bo po ludzku to było tak trudne. Dziękuję za każde wsparcie i każdą modlitwę.

Pamiętając o Was zawsze, ale dziś jeszcze szczególniej

ks. Jarosław

writing

 

Piszemy wszędzie, gdzie się da… 🙂

IMG_0994

dwa lata

February 23, 2014 12:15 am

minęły od pierwszego wpisu na “Przystani”, który popełnił ks. Jarek w dość niezwykłej formie prozy serwetkowej. W sumie to już 759 opublikowanych postów. Nie stoi za tym automat 🙂 Zatem dziś trochę o ludziach.

Michał powiedział na jednym z pierwszych spotkań Redakcji (ponieważ mieszkamy od siebie daleko, widzimy się razem “na żywo” bardzo rzadko): “Obiecajcie, że nawet gdyby nas nikt nie czytał, będziecie pisać dla mnie”. Myślimy podobnie. Często bardzo doświadczamy, jak wpis redakcyjnej kolegi czy koleżanki przynosi jakieś światło, prowadzi.

Mnie przypada rola latarnika, który czuwa nad tym, żeby lampa na Przystani nie zgasła, by brać pisanie w ramy grafiku. Grafik nie liczy się z weną, ale podziwiam, jak wszyscy dajemy radę, korzystając też z jakiejś łaski chwili. Basia i Michał pomagają stałością czwartkowego dyżuru. Dosia osiąga szczytową formę w niezawodnym last minute.

W grafiku pojawiają się też nagłe dziury, awarie i improwizacje, co mamy nadzieję nie mąci wód w naszej zatoce. Krzyż Walecznych za heroiczne pory pisania trzeba przyznać ks. Kapitanowi – z meksykańskiej strefy czasowej przyszła kiedyś wiadomość z prośbą o usprawiedliwienie braku “zadania domowego”: “Zasnąłem przy pisaniu. Obudziłem się przed chwilą, przy otwartym kompie.”

Jest w tym pewien trud, że nie do końca wiemy, do kogo nasza poczta w butelce dociera, czy trafiamy, czy jesteśmy potrzebni. Ale czasem wraca do nas alfabetem Morse’a znak, że tak. Bardzo te chwile doceniamy. Motywują, by znowu otworzyć “kitchen sink” edytora.

Dziękujemy, że jesteście z nami, nawet gdy ta obecność jest najbardziej dyskretna. Od dziś zapraszamy Was do galerii – i spojrzenia od kuchni, czyli w okoliczności naszego pisania. Dzisiaj – stanowisko M w gierkowskim M 🙂

Stanowisko M

Wasza M 

nowości na Przystani

January 1, 2014 10:26 pm

Drodzy Czytelnicy,

Wraz z podróżą misyjną ks. Jarka przybył nam nowy tryb pisania na Przystani: codziennie możecie czytać jego homilię w języku angielskim (w zakładce EN). Do tej pory publikowane były tam wpisy tłumaczone na język angielski przez Agnieszkę Buczkowską lub przeze mnie, dla Czytelników nieznających polskiego. W tej chwili, niezależnie od tego, co publikujemy na stronie polskiej, ks. Jarek pisze po angielsku swój komentarz do Słowa-z-dnia. Znajdziemy w tych refleksjach to, z czego znaliśmy go na naszej półkuli – poszukiwania dobra, zachęty, zawierzenia, bliskiego odniesienia do życia. Dzielimy się więc tą informacją, by nie pozostawała wiadoma tylko Redakcji.

Nie, żebym była monotematyczna, ale skoro wersji polskiej na ogół nie mamy, chyba że na specjalną prośbę – może to kolejna szansa, by doskonalić znajomość języków obcych. 😉 Tym bardziej, że w Zespole powitaliśmy tłumacza homilii na język hiszpański (ES) – jest nim Roberto Garza Castillon Cantú, wykładowca Universidad Panamericana, który ubogaca nas także swą wielką pogodą ducha i serdecznością.

“Przystań” – od początku zawierzona Matce Bożej przez Basię i Michała, a potem wiele razy przez cały Zespół, doczekała się niedawno swojego zawierzenia także Matce Bożej z Guadalupe. I gdy ks. Jarek po angielsku właśnie Matce Bożej oddaje cały nadchodzący rok, Jej powierzamy nasze pisanie, a przede wszystkim Czytelników, bez których pisanie nie ma sensu.

Dziękujemy za Waszą obecność z nami – w czytaniu, dialogu i modlitwie,

Małgosia w imieniu Zespołu Przystani

czytelnia

July 31, 2013 5:00 pm

Zapraszamy do czytania zaprzyjaźnionego bloga na stronie:

http://ecclesiasta.wordpress.com  .

Jego autorem jest Dariusz Skrętowski, mąż i ojciec piątki dzieci, z wykształcenia historyk, znany w swoim środowisku z prawdziwej pasji przedmiotu. Rodzina Skrętowskich należy do warszawskiego Ogniska Świętej Rodziny.

Nowo powstały blog będzie oscylował wokół wiary, teologii i Pisma Świętego, choć jak zapowiada Autor, zapewne nie uda mu się uniknąć tematów związanych z historią Polski, zwłaszcza najnowszą.

Już czekamy na kolejne wpisy.

Zespół Przystani