Boże Ciało, czyli Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

May 26, 2016 5:00 am

Dziś wyznajemy naszą wiarę w żywą obecność Pana Jezusa, obecnego pośród nas w Swoim Ciele i w Swojej Krwi. W ostatnim czasie dwukrotnie pokazał w naszej Ojczyźnie, że jest pośród nas (przez cuda eucharystyczne w Sokółce i w Legnicy), ale przecież to tylko wyjątkowe potwierdzenie najbardziej zwyczajnej obecności pośród nas.

W tylu tabernakulach, w tylu kościołach czy kaplicach – tych filialnych, zimnych i nieogrzewanych, na maleńkich wioskach, a także w tych pięknych, przytulnych i ciepłych maleńkich kapliczkach klasztornych czy wspólnotowych. Jest wszędzie tam, gdzie miłość ludzka uczyniła mu miejsce, by być blisko Niego.

Od tego zaczynam każdy swój czas na pustyni, od tego św. Teresa Wielka zaczynała każdą swoją nową fundację, od tego zaczyna się życie każdej parafii – Najświętsza Ofiara to zaproszenie Go, żeby zamieszkał w nas i wśród nas. Kiedy jestem z Nim sam w pustelni, odwiedzam Go co chwilę, jakoś nie mogąc się nacieszyć Jego obecnością, taką tylko i wyłącznie dla mnie. On tam jest żeby być ze mną, żeby mnie kochać i być moim Zbawicielem. Nikt inny tam nie zagląda (poza Aniołami, oczywiście) i mogę się Nim cieszyć tylko dla siebie. Nie ma większej miłości, niż być całkowicie dla kogoś, niż być zamkniętym z kimś tylko po to, żeby go kochać. A przecież tym Zamkniętym jest sam Bóg.

Dziś wychodzi na nasze ulice, żeby przeniknąć do naszych domów i do naszych rodzin. On sam przecież zna najlepiej życie rodzinne, bo przez trzydzieści lat sam żył w rodzinie. I pragnie być częścią naszego życia nie tylko w niedzielę, ale w każdym dniu i w każdej godzinie. Jak cudownie móc Go zaprosić do siebie.

Z modlitwą serdeczną i pamięcią o Was

ks. Jarosław

 

święta racja

May 17, 2016 5:00 am

“Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.” (Mk 9,33-34)

Te kłótnie, sprzeczki, ostre wymiany zmian o rację, o wydumaną wyższość, pozycję – chyba każdemu są znane. A konsekwencje? Ciche godziny, dni, z łaską udzielone odpowiedzi, rozmowy tylko konieczne, zazwyczaj organizacyjno-logistyczne. Gorzej jeszcze, gdy w konflikt wciągnięte zostaną dzieci i stawiane pod ścianą „jedynie słusznego wyboru” jednej ze stron.

Och!

A racja? Ta święta racja – jaka jest?

Uczniowie Jezusa, w Jego obecności, gdy chciał dowiedzieć się, o czym tak zawzięcie rozmawiali, postanowili … zamilknąć.

Ta pozycja, wyższość, tytuły, wydumane racje potrzebne są tylko nam samym, naszemu egoizmowi. A już na pewno nie Jemu, Jezusowi. Bo On zachęca, aby przyjąć każdego takiego jakim jest, z należnym szacunkiem. Aby stać się też sługą, zwłaszcza dla najbliższych. Aby przyjmować tych najsłabszych i najmłodszych, a wówczas przecież przyjmuje się Jego.

Radości z podjętej służby życzę sobie i Wam 🙂

Dorota

i tak codziennie

May 10, 2016 5:00 am

“Pan niech będzie przez wszystkie dni błogosławiony:
Bóg, który nas dźwiga co dzień” (Ps 68,20)

Jesteśmy piękni dla Boga, bo nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. Jednakże… sami siebie potrafimy zlekceważyć, pomniejszyć swoją wartość, poniżyć. A później też skrzywdzić innych, odbierając im słowami, gestami, czynami ich godność

Ale…

Ale Bóg, codziennie nas dźwiga z naszego dołka. Przywraca nam naszą godność. Przywraca nam nasze piękno.
I gotów jest to robić codziennie!

Tylko dobrze by było, żebyśmy my zechcieli codziennie tę pomoc przyjąć.

Dorota

błogosławieństwo i chwała

April 7, 2016 5:00 am

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.” (Ps 34, 2)

Taka decyzja i bardzo świadomy wybór. Czasem przychodzi łatwo, czasem totalnie „pod prąd” trudności i problemów. Ale zawsze przemienia.

“Głosząc Moją chwałę, przejdziesz zwycięsko każdy dzień swojego życia. Sławiąc Mnie, łączysz się ze Mną więzią, która wykracza poza czas i okoliczności. (…) Sławiąc  Moje Imię, zbliżasz się do Mnie tak bardzo, że możesz dostrzec cząstkę Mojej siły i chwały. Przygnębienie, strach i gorycz znikają, gdy się pogrążasz w modlitwie płynącej z serca. (…) Bez względu na to, jak ponury czy ciężki wydaje ci się twój dzień, światłość Mojej bliskości rozproszy mrok, gdy będziesz Mnie sławić.” (S. Young, Jezus jest blisko, s. 162)

Basia

Niedziela Miłosierdzia Bożego

April 3, 2016 5:00 am

Weszła już na stałe do naszej świadomości, choć pamiętam jej początki, a jeszcze wcześniej przedzieranie się do naszej codzienności koronki do Bożego Miłosierdzia. Dziś cały Kościół celebruje już nie tylko Niedzielę Bożego Miłosierdzia, ale cały rok. Może też i dlatego, że „gdzie wzmógł się grzech, tam obficiej rozlała się łaska”?

Dziś sobie przypominamy, że Miłosierdzie Boże to nie kolejna, piękna teologiczna idea, ale żywa, konkretna Osoba – to Pan Jezus, który JEST Bożym Miłosierdziem. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy; z Nim uczymy się na nowo wypowiadać “Abba—Tatusiu”; przez Niego jesteśmy kochani tak, że odważamy się żyć dla Niego i dla innych w sposób, o jakim nam się nie śniło.

Dziś Niebo ma swoje święto. Dziś my mamy swoje święto. Dziś jest czas na telefon, na który ktoś czeka od lat, na modlitwę na kolanach za kogoś, na kim już dawno postawiliśmy krzyżyk, na dobre słowo, którego nie umieliśmy znaleźć… Dziś możemy promieniować miłością, której doświadczyliśmy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.

Z modlitwą

ks. Jarosław 

Ciekawość i odwaga

April 1, 2016 5:01 am

Lecz żaden z uczniów nie miał odwagi zapytać Go, kim jest. Wiedzieli już bowiem, że to był Pan (J 21, 12).

To konkluzja dzisiejszego fragmentu Ewangelii św. Jana, opisującego cudowny połów ryb. Ciekawy jestem – bo o tym św. Jan nie pisze – co Apostołów upewniło, że spotykają Jezusa. Czy 153 ryby w sieci pustej po całonocnym połowie? Czy troska o to, by nie cierpieli głodu? Św. Piotr rzucił się wpław do Jezusa, by szybciej znaleźć się blisko Niego. Może poczuł się tak, jak na Górze Tabor w czasie przemienienia, gdy mówił: “Panie, dobrze nam tu być”?

Wielkanoc to czas radości, nadziei, ale również pragnienia bliskości ze Zmartwychwstałym. Gotowość do odrzucenia wszystkiego co stare, niedobre, co jest balastem niewoli, nawyków, przyzwyczajeń. To czas działania, aktywności; teraz wielkopostna praca wydaje owoce.

Co roku przeżywam pamiątkę męki, śmierci i zmartwychwstania. Co roku jestem bliżej spotkania ze Panem. Czy umiem Go poznać, gdy wyjaśnia mi pisma i łamie chleb? Czy miłością do Niego płonie moje serce? (por. Łk 24, 32)

Andrzej O.

 

mamy tę Moc!

March 30, 2016 5:00 am

„…Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu (chromemu od urodzenia) powiedział: Spójrz na nas. A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!” (Dz 3,4-6)

Bo któż z nas ma tyle srebra i złota żeby rozdawać? Raczej odkładamy na niewielkie zakupy prezentowe tych kruszców. Bo i któż z nas ma tyle pieniędzy, żeby rozdawać? Raczej ciężko pracujemy, żeby utrzymać rodzinę, a w końcowym bilansie to nawet sami potrzebujemy wsparcia z zewnątrz.

I wygląda na to, że niezwykle bliscy są nam Piotr i Jan.

Niewiele mają materialnych rzeczy, nie mają nic szczególnego, czym mogli by się podzielić, ale mają wiarę! Wiarę w Jezusa Chrystusa, powstałego z martwych, która góry przenosi, wiarę, która chromego do tańca zachęca!

Ale co my mamy z tym wspólnego?

Otóż my też otrzymaliśmy wszystko, aby taką wiarę mieć. Przecież w powyższych słowach i nas Piotr i Jan podnieśli z naszego łoża dla chromych. Przecież i my nie raz, i nawet nie dwa, dając wsparcie sobie nawzajem, podnieśliśmy siebie. Przecież nie raz przebaczając drugiemu daliśmy moc do stanięcia na nogach. Przecież nie raz, zdolni do poświęcenia dla siebie, dla najbliższych, dla przyjaciół, a nawet dla nieznanego bliźniego, daliśmy wszystko, co mieliśmy. Uzdolnieni do miłości daliśmy siebie.

I było to możliwe tylko dlatego, że mogliśmy to zrobić w imię Jezusa Chrystusa. Mamy tę Moc!

Dorota

Chrystus zmartwychwstał, Alleluja!

March 27, 2016 5:00 am

Prawdziwie zmartwychwstał, Alleluja!

Tak się witamy przez całą Oktawę Zmartwychwstania Pańskiego. Przez osiem dni będziemy świętować to samo wydarzenie, nie mogąc nie tylko nim się nacieszyć, ale i ogarnąć wszystkich konsekwencji, jakie ma ono dla naszego życia.

Jeśli On zmartwychwstał, to oznacza, że wszystko, co powiedział i co zostało napisane w Piśmie Świętym, jest prawdą. A to oznacza, że… jestem Jego ukochanym Dzieckiem, że jestem tak ważna/ważny, że za mnie oddał życie, bym się nim cieszyła/cieszył w obfitości.

Będziemy to przeżywać przez całą Wielkanoc, dodając potem do tej radości Jego Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego. A czas „zwykły”, który po tym nastąpi, będzie implementowaniem tego doświadczenia w naszym „zwykłym-normalnym” życiu, które przecież już takie samo nie będzie po tym, co się stało.

I takiego „normalnego-zwyczajnego” życia życzymy sobie wszyscy: żeby Dobra Nowina nigdy nas nie opuszczała, żebyśmy umieli odegnać od siebie okrzykiem „Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!” wszelkie demony zwątpienia, poczucia niskiej wartości, czy codziennej „deprechy” – bo mi nie wyszło. JESTEŚMY Jego ukochanymi dziećmi i nic tego nie zmieni, a nasze CZYNY to tylko wyraz naszej miłości do Niego – ważne nie przez ich wielkość czy spektakularność – tylko przez włożone w nie serce.

Z najlepszymi życzeniami i gorącą modlitwą za Was wszystkich

ks. Jarosław

 

krzyk ciszy

March 26, 2016 5:00 am

A może można by było w tym czasie trochę rzeczy jeszcze w domu ogarnąć? A może trochę odpocząć? Albo zakupy jeszcze zrobić, przecież zaraz zamkną sklepy na całe dwa dni…

Prawdę mówiąc w kościele zamieszanie. Święconka, próba przed liturgią, rozmowy niby szeptem, ale rozkojarzają.

Więc gdzie jest ta dostojna cisza Wielkiej Soboty?

Może gdzieś z boku, w bocznej nawie będzie łatwiej ją odnaleźć?
Może pomoże różaniec albo litania? Tak chciałoby się, żeby już się skończyło. Jest tak nieswojo! Czyżby to ta cisza Wielkiej Soboty we mnie tak krzyczała?

Panie Jezu, jakże trudno odnaleźć siebie w tej ciszy. Albo raczej jak trudno odnaleźć tę ciszę w sobie. Taką ciszę, która przybliży mnie do Ciebie, która przygotuje na spotkanie z Tobą podczas Wielkiej Nocy.

Dorota

kochający Idealista

March 22, 2016 5:00 am

“Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi.” (J 13,21)

Przecież to, czego uczył i uczy Jezus jest idealne. Królestwo Jego nie jest z tego świata, choć i tak, jeśli chcemy, możemy go teraz doświadczać. I wiedział wszystko. Wiedział, że zostanie zdradzony, że się go wyprą najbliżsi uczniowie, uciekną w godzinie trwogi, wiedział, że będzie cierpiał, a mimo to od razu nie zerwał z tymi ludźmi kontaktu. Nie dokonał wymiany „personelu”. Został z nimi i dla nich. Dla tych, których wybrał i pokochał – ze wszystkimi ich słabościami i przywarami. Po prostu kochający Idealista.

Wzruszam się sama na myśl o głębokim wzruszeniu Jezusa podczas wieczerzy. I myślę sobie, że przecież nie raz jedli uczniowie wspólny posiłek ze swoim Mistrzem, nawet w ekstremalnych warunkach pustyni. Pewnie byli do tego przyzwyczajeni. Pewnie podczas tych posiłków odbywały się rozmowy i wesołe, i poważne. Pewnie były to też chwile wspólnego poznawania się i radości bycia razem.

I przenoszę ten tę chwilę do naszego stołu w domu. Do wspólnych posiłków, do tych rozmów, często niedokończonych, przy stole. Do tej atmosfery, zwłaszcza dobrej, bo tę pragnę i wolę zapamiętać.

I chociaż do Świąt jeszcze kilka dni i zapewne spotkamy się wtedy rodzinnie przy świątecznym stole podczas uroczystego śniadania i nie tylko. I pewnie odświętnie się ubierzemy, i pięknie stół nakryjemy, już myślę o tym, aby forma nie przerosła treści tego wydarzenia. Żeby w ferworze przygotowań świątecznych nie przegapić teraz tych codziennych okazji do spotkań z najbliższymi i samym Jezusem. Aby moja idealistyczna wizja nie przyćmiła i nie zepsuła tego, co ważne na co dzień.

Dorota