Piękne życie

April 10, 2015 5:00 am

“Życie jest piękne, tylko trzeba pięknie żyć”

Te słowa bardzo często powtarzał ks. Andrzej Kwaśnik, tragicznie zmarły w drodze do Katynia proboszcz parafii św. Tadeusza Apostoła w Warszawie na Sadybie, kapelan Federacji Rodzin Katyńskich, kapelan warszawskich Oddziałów Prewencji Policji.

Księdza Andrzeja przez prawie dwa lata spotykałem w każdą niedzielę, czasem w tygodniu. Dla każdego miał czas, uśmiech, dobre słowo. Ożywił bardzo parafię – wszyscy staliśmy się sobie bliżsi, zaczęliśmy tworzyć jedną, wielką parafialną rodzinę. W ostatnim roku jego proboszczowania przeprowadziłem się z rodziną na prawy brzeg Wisły, ale serdeczne więzy pozostały. Jego ostatnim prezentem i – jak się okazało – testamentem dla parafii była kaplica adoracji Najswiętszego Sakramentu, którą urządził z okazji jubileuszu 60-lecia parafii.

Dlaczego o tym piszę teraz, w oktawie Wielkiej Nocy? Bo wtedy, pięć lat temu, 10 kwietnia też wypadł w wielkanocnej oktawie. Wtedy była to sobota, wigilia święta Miłosierdzia Bożego. Wyobrażam sobie, że każdego z 96 uczestników tragicznego lotu Pan zawołał po imieniu: Leszku, Mario, Ryszardzie, Andrzeju, Zdzisławie, Krzysztofie…

Zachęcam do ponownego przeczytania wtorkowego wpisu Małgosi. “Tracenie – boli, a On w ten ból przyszedł z pomocą”. Oni tracili życie. “Wpuszczali Go w miejsca najbardziej osobiste” – i usłyszeli z czułością wypowiedziane swoje imiona… Tych imion na ziemi tak bardzo brakuje, po ludzku tak bardzo są potrzebni. Ale wezwał ich Pan. Być może każdy z nich mówi do mnie, do nas: noli me tangere, nie zatrzymuj mnie…? Czas paschalny daje inną perspektywę tego wydarzenia.

Ksiądz Andrzej Kwaśnik miał piękne życie – i pięknie żył. Doczesne jego szczątki złożono w Świątyni Opatrzności Bożej – w Panteonie Wielkich Polaków.
Jego dzieło żyje w nas, w tych, których prowadził do Pana. Był nauczycielem, ale także towarzyszem i świadkiem. Dziękuję Panu Bogu za Niego, za Jego życie, za tragiczną śmierć…

Ten, którego kochają – zostanie zbawiony (J.Twardowski)

Andrzej O.

IMG_20150409_081010

uparciuszek

February 11, 2015 5:00 am

Mówiono o mnie, że uparta byłam. Nawet moja przyjaciółka z dzieciństwa, gdy „los mnie rzucił”, w wieku lat 12, 300 km na zachód od niej, napisała o mnie opowiadanie, które zresztą bardzo mnie wzruszyło, a znaczną część jego rozwinięcia poświęciła właśnie tej cesze charakteru. 😉 I przyznam szczerze, że napawało mnie to nawet dumą, że taka wyrazista byłam. I, muszę to tu dodać, że nie przypominam sobie, żebym w jakiś mało ważnych, głupich czy nieodpowiedzialnych rzeczach upartość swą  przejawiała. No ale może nie umiałam, a zwłaszcza wtedy, spojrzeć na siebie obiektywnie. 🙂

Przyglądam się teraz naszym dzieciom i widzę w nich wiele swoich cech – zarówno te dobre, ale nierzadko te irytujące również. I widzę tę cechę – upartość, w działaniach dobrych i konkretnych, ale  też taką, która w kluczowych momentach organizacyjnych i logistycznych potrafi się również uzewnętrznić  w sposób niezwykle irytujący, że można by o tym niejeden wpis napisać :). Ale gdy emocje trochę opadną i przeanalizuje się na spokojnie daną sytuację, to właściwie zawsze umotywowana. A ostatnio, dzięki „obowiązkowej” lekturze „Miłości i odpowiedzialności” Karola Wojtyły konkretnie nazwana. Bo każda osoba jest alteri incommunicabilis – nieprzekazywalna, nieodstępna. I jakże często swoim uporem, konkretnym  stanowiskiem, stanowczym głosem mówimy (i dzieci też): ”ja mogę nie chcieć tego, czego ty chcesz, abym ja chciał – jestem i powinienem być samodzielny w swoich poczynaniach”*. Co wcale nie znaczy, że w tym momencie można przyzwolić na wszystko, zwłaszcza wtedy, gdy jest niebezpieczne lub nierozsądne lub godzi w czyjąś godność, ale zwracać uwagę na odpowiedzialność i jej uczyć. A przede wszystkim łatwiej zrozumieć.

Dorota

 *”Miłość i odpowiedzialność” Karol Wojtyła

Naszej córce, pierwszoklasistce, po poskładaniu z liter na okładce nazwiska Autora, pojawił się błysku w oku, bo przecież zna Tego świętego, poskładała więc też tytuł i pozwoliła sobie na komentarz: to jest książka o tym, żeby się kochać i być dla siebie dobrym, i robić dla siebie same dobre rzeczy.

Zadziwiająca jest ta dziecięca intuicja 🙂

Plus

February 8, 2015 3:31 pm

PlusPoznajcie Plusa. Przyszedł na świat 7 lutego, o 8:15, otoczony modlitwą wielu serc. Ważył 3610, jak udało się ostatecznie ustalić (legendy podawały różne wersje) i miał 54 cm wzrostu (póki co może bardziej długości). Otrzymał 10 punktów w skali Apgar. Jego przyjście na świat ogromnie uradowało rodzinę “Rybaków z Przystani” i poszerzyło Rodzinę Redakcyjna. Plus po tej stronie brzucha został Pawełkiem.

O czym donosi tak bardzo wdzięczna za wszystkie wyrazy troski i dzielenia naszej radości

M z pomocą Niezawodnej i Kochanej Redakcji

 

dar zamiast roszczeń

February 5, 2015 5:00 am

W dokumentach Soboru Watykańskiego II czytamy, że : “Człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK 24). Jak ważne musiało to być stwierdzenie dla św. Jana Pawła II, który tak często przy przeróżnych okazjach wracał do tych słów.

Jakby filmową  ilustracją do nich okazał się obejrzany wczoraj rodzinnie film „Listopisarz”. Ślicznie przedstawiona historia dziewczyny, która pod wpływem otrzymanego listu, a potem kontaktu z jej autorem, pięknieje i rozkwita. Potwierdza fakt, że dar z siebie uszczęśliwia, nie tylko tych, do których jest skierowany, lecz również i „nadawcę” daru.

Wzrusza również postać samego Listopisarza, który do ostatnich swych dni znajduje sposób na to, by czynić radosny, twórczy, pełen miłości i ciepła dar z siebie.

Jak miło zobaczyć film, który tak wyraźnie kojarzy się z kulturą miłości i życia. Film o mocy dobrego słowa. Serdecznie polecam.

Basia

zachęcajcie

January 15, 2015 5:00 am

„…zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co „dziś” się zwie’’ (Hbr 3, 13)

Pamiętam, jak śp. abp K. Majdański – założyciel Wspólnoty Św. Rodziny i fundator Fundacji Pomoc Rodzinie prosił, by pokazywać sobie prawdziwych świadków, by o nich sobie opowiadać, czerpać z ich przykładu. Tydzień temu mieliśmy na Przystani okazję posłuchać pięknego świadectwa Moniki i Marcina Gajdów, dziś chciałabym Was zaprosić do Miasta na górze – miejsca w sieci, którym się bardzo zachwyciłam.  Blog emanuje miłością, ciepłem i pięknym przeżywaniem wiary w rodzinie. Umocniona, zachęcona i ogrzana ciepłem tego niezwykłego domu nie mogę się oprzeć pragnieniu, by odwiedziło go jak najwięcej osób.  Zachęcam zatem 🙂 .

Basia

Konsekracja biskupia

December 21, 2014 5:00 am

Dziś w mojej Diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej była szczególna uroczystość – konsekracja biskupa pomocniczego ks. prof. dr hab. Henryka Wejmana. Dla mnie szczególnie bliska, bo 30 lat temu posługiwałem jako diakon na Mszy św. prymicyjnej wtedy nowego Prezbitera. Dziś uczestniczyłem wraz z moim Braćmi ze Wspólnoty, ks. Wiesławem Jankowskim i ks. Krzysztofem Wolskim, w wyjątkowym wydarzeniu – w jego konsekracji biskupiej.

Katedra Szczecińska wypełniła się kapłanami i wiernymi. Przybyło wielu księży biskupów, wśród nich ostatni konsekrowany tutaj ks. biskup Stanisław Stefanek. Kiedy byliśmy razem seminarzystami, był wtedy naszym Rektorem. Potem naszym Dyrektorem w Instytucie Studiów nad Rodziną. Dziś, już jako Biskup Emeryt Diecezji Łomżyńskiej, witany był przez swoich byłych wychowanków wyjątkowo serdecznie.

Spotkanie z Braćmi w kapłaństwie jest zawsze szczególnie serdeczne, tym bardziej, że przez całe nasze kapłańskie lata widujemy się dość rzadko. Nasze posługiwanie w Łomiankach powoduje, że widujemy się zwykle tylko w Wielki Czwartek. Taka okazja jak dziś to święto wyjątkowe. Raz na 34 lata. 🙂

Konsekracja biskupa to teoretycznie święto Diecezji, ale w wymiarze powszechnym to wydarzenie wyjątkowe – otrzymaliśmy pasterza, którego zadanie, choć lokalne, to przecież zawsze w wymiarze duchowym ogarnia cały Kościół. Ks. Wejman wybrał jako swoje zawołanie biskupie “Servire Deo Misericordiae” – Służyć Bogu Miłosierdzia. Pokrywa się to z jego dotychczasową posługą i jako ojca duchownego kleryków i jako profesora teologii duchowości.

Towarzyszymy mu modlitwą i wypraszamy wszelkie łaski potrzebne na Jego posługiwanie. Każde powołanie jest skarbem w Kościele. I choć przyszłość Kościoła idzie przez rodzinę, potrzebujemy prowadzenia pasterzy. Dziś modlimy się, żeby jego posługiwanie było pełne Ducha Świętego i Bożego prowadzenia.

Z pamięcią o Was

ks. Jarosław

IMG_4203

29 lat

December 15, 2014 5:00 am

Pielęgnowania pamięci o rocznicach można by się od niego uczyć. Podobnie zakorzenienia we własnym powołaniu – wydobywania z niego, co najpiękniejsze i wypełniania go entuzjazmem, intensywną pracą i czytelną treścią. Sutanna wyciera wszystkie zakątki świata, we wszystkich temperaturach i miejscach najmniej spodziewanych, by ją tam zobaczyć. Nie garnitur, nie koszula lub wystająca spod swetra koloratka. Między ludzi idzie w niej nie jako znak sprzeciwu i konfrontacji, ale znak akceptującej miłości Boga, która w każdym widzi kogoś wyjątkowego i niepowtarzalnego – nikogo nie wyklucza, nikomu nie mówi “do widzenia”. Obdarzony zaufaniem wielu rodzin, nosi na sobie ich sprawy – mimo że po tej pogodzie ducha nikt by się nie spodziewał, iż torba pełna spraw często po ludzku niemożliwych do rozwiązania. A jednak ciągle doświadczamy – sami i przez świadectwo innych – owocności wytrwałej modlitwy, która nas otacza.

Pozostaje nam dziękować Panu Bogu za jego kapłaństwo i życzyć owocności tej posługi oraz łaski, która wyprzedza wszystkie wyzwania. I może jeszcze czasu, którego by starczyło na obecność wszędzie tam, gdzie bywa potrzebny.

Zespół Przystani

 

Dwanaście gwiazd

November 28, 2014 9:41 am

Wczoraj, 27 listopada, minęły 184 lata od chwili, gdy Matka Boża objawiła się francuskiej zakonnicy ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia (szarytek), św. Katarzynie Labouré, i poleciła jej wybić medal, zwany współcześnie Cudownym Medalikiem. Wielu z nas go nosi stale na sobie, wielu powtarza modlitwę do niego przywiązaną: “O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy”. Ta modlitwa otacza wizerunek Maryi Niepokalanej umieszczony po jednej stronie Cudownego Medalika. Na drugiej jego stronie widać dwa serca – Jezusa i Maryi – oraz dwanaście gwiazd.

To nawiązanie do Apokalipsy św. Jana, który mówi o “Niewieście obleczonej w słońce, mającej pod stopami księżyc, a nad głową koronę z dwunastu gwiazd” – (Ap 12, 1).

Symbol dwunastu złotych gwiazd na niebieskim tle flagi często ostatnio widuję. Nie w domach, ale w urzędach, instytucjach, na ulicach. Te symbole ważne są dla tych, którzy w swoim otoczeniu je umieszczają. Dwanaście gwiazd zauważam również na monetach i banknotach euro.

Unia Europejska, Rada Europejska, Komisja Europejska, Parlament Europejski, Rada Europy – to wiele różnych organów wspólnej Europy. To tam własnie kilka dni temu papież Franciszek mówił, że “Europa musi się zastanowić, czy jej ogromne dziedzictwo humanistyczne, artystyczne, techniczne, społeczne, polityczne, gospodarcze i religijne jest zwyczajnym zabytkiem muzealnym przeszłości, czy też jest jeszcze ona w stanie zainspirować kulturę i otworzyć swe skarby dla całej ludzkości”.

Zawstydziły mnie, Polaka i Europejczyka, słowa papieża pochodzącego z Argentyny. Czy za parę lat będę świadkiem ewangelizacji prowadzonej przez południowoamerykańskich misjonarzy…?

Dwanaście gwiazd na niebieskim tle – symbol i zobowiązanie…

Andrzej O.

Love and Life Unlimited Conference – i magik

November 11, 2014 10:20 am

Love and Life Unlimited Conference to równolegle prowadzony kurs dla tych wszystkich, którzy pragną się zapoznać z NaProTechnologią i Creighton Model of FertilityCare System. Jest mąż instruktorki Modelu Creigtona, jest lekarka, która przyjechała się dowiedzieć, jak lepiej może pomagać swoim pacjentkom, jest nowa pracownica Instytutu (zwyczajowo każdy, kto pracuje w Instytucie bł. Papieża Pawła VI, przechodzi także tę konferencję).

Jest też Andres, syn moich przyjaciół z Meksyku, który uczestniczył ostatnio w Programie 1  wraz ze swoją żoną, zawodowy magik. Niezwykły magik, bo swoje występy (stworzył kilka scenicznych osobowości) wykorzystuje do uczenia młodzieży teologii ciała, wartości czystości, pracy nad sobą i motywacji, przeciwdziałania uzależnieniom. Występuje w szkołach, parafiach, na konferencjach, dla firm. Wszędzie służy prawdzie o miłości i życiu. Przyjechał, by pogłębić swoją wiedzę, żeby prawda o Bogu, który nas nie tylko cudownie stworzył, ale jeszcze piękniej odkupił, docierała do wielu.

Można nauczać na różne sposoby. Można połączyć pasję życiową, ogromny wysiłek włożony w przygotowanie każdego triku i dołożyć do tego misję, która może zmienić życie wielu.

Warto zobaczyć choćby migawkę z jego prezentacji:

A jego strona to www.openmagic.com.

 xj

 

Radosny pogrzeb

September 27, 2014 5:00 am

Pochowaliśmy w czwartek śp. Mieczysława Lemieszka, tatę naszej siostry Magdaleny. Zwyczajem przyjętym w wielu diecezjach, gdy umiera ktoś z rodziców kapłana (Andrzej, brat Magdy, jest kapłanem), uczestniczy w pogrzebie ksiądz biskup i liczne grono kapłanów. Tak było i tym razem. Przewodniczył ks. Biskup Sufragan, a kapłanów było blisko pięćdziesięciu. Od strony ludzkiej bardzo piękny wyraz tego, że Kościół jest rodzinny. Ale jeszcze piękniejszym przeżyciem były pożegnania. Podeszło do mikrofonu wielu kapłanów i każdy miał do powiedzenia właściwie tylko jedno – śp. Mieczysław był człowiekiem na wskroś radosnym. Nie odebrała mu tej radości ani choroba, ani bardzo bolesne ostatnie dni życia.

Radość jest owocem Ducha Świętego, więc trudno sobie przypisywać zasługę, ale już współpraca z Duchem Świętym i pielęgnowanie w sobie tego daru – zasługą jest.

Dziś myślałem o tym, jak nas zapamiętują ludzie? Co z mojego życia najbardziej im zapadnie w pamięć? Jakoś o swoim pogrzebie myślimy jako o przyszłości. Odległej przyszłości. I choć nie moja to rzecz znać tę datę, to jednak uczestniczenie w takim pogrzebie jak ten, śp. Mieczysława, było cudownym, pełnym wiary, doświadczeniem.

 ks. Jarosław