trzecie rozwiązanie

June 27, 2014 5:00 am

„Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga.” (1J 4,7)

Wraz z naszym synem na treningi piłki nożnej chodzi pewien chłopak, starszy od naszego, który jest momentami bardzo agresywny a wręcz perfidny. Ostatnio upatrzył sobie naszego syna i nieustanie „nadeptuje mu na odcisk”. Od naszego syna wymaga to niemałego wysiłku, aby nie dać się sprowokować. Ostatnio jednak, na jego zaczepki, odpowiedział mu: „Nie mów tak do mnie, bo będziesz miał kłopoty”. Gdy tamten zapytał: „jakie?”, odpowiedział mu: „Będziesz miał do czynienia z moim Tatą!”

No.

Jeszcze nie wiemy, czy będzie konieczna interwencja ojcowska, ale przypomniały się nam pewne sytuacje sprzed roku, gdzie nasz syn brał udział w sprzeczkach rówieśniczych i gdzie chłopców poniosło. Pamiętam, jaka czułam się rozdarta, gdy z jednej strony, widząc, że pewne zachowania agresywne kolegów pobudzają naszego syna do agresywnej odpowiedzi, nie wiedziałam, czy namawiać męża, aby „po męsku” załatwił sprawę, czy przekonywać syna, że czasami trzeba sobie odpuścić. Przecież gniew i agresja budzi tylko agresję, ale pozostawienie dziecka bez wsparcia też zdawało się kiepskim zakończeniem sprawy.

Po długich namysłach znaleźliśmy trzecie rozwiązanie 😀

Widząc, że syn znowu „ładuje się” w jakąś przykrą sytuację, w której brał udział jako strona pokrzywdzona, mąż podchodził do drugiego chłopca (a byli nam oni dobrze znani) i mówił: „Jestem przekonany, że Twój Tato, gdyby widział, że dzieje się Tobie krzywda na pewno przyszedłby Ci z pomocą. I ja też nie chcę i nie pozwolę, żeby mojemu synowi działa się krzywda.” Więcej słów nie było potrzebnych, bo chłopcy słysząc, że ich tato na pewno też przyszedłby im z pomocą natychmiast łagodnieli, a nasz syn również czuł silne wsparcie ze strony swojego ojca i wcale nie miał ochoty dalej się na kolegę dąsać. W tym momencie było podanie ręki, żółwik, piątka itp. 😉 – Idziemy się bawić.

Nie wiem, czy w opisanej na początku historii będzie potrzebna interwencja i nie wiem, czy zadziała, bo zupełnie nie znamy ojca tego chłopca. Będziemy szukać trzeciego rozwiązania. Mam nadzieję, że się wszystko dobrze skończy.

Dorota

 

przykładem, nie "kazaniem"

June 26, 2014 5:00 am

„Jojakin czynił to, co jest złe w oczach Pana, zupełnie tak jak jego ojciec.” (2 Krl 24, 9)

Bez wątpienia dzieci uczą się dużo więcej na podstawie tego, jak żyjemy i w jaki sposób się do nich odnosimy, niż na podstawie naszych rodzicielskich „kazań”.

Gdy jestem kochająca, uczę miłości.

Gdy uważnie słucham, uczę uważnego słuchania.

Gdy krzyczę, uczę krzyczeć.

Gdy jestem spokojna i cierpliwa, uczę spokoju i cierpliwości.

Gdy narzekam, krytykuję, wciąż koryguję, uczę tego samego.

Gdy chętnie przebaczam, uczę przebaczenia.

Gdy oskarżam, uczę oskarżać.

Gdy jestem opanowana, uczę opanowania.

Gdy………

„Nie pamiętaj nam win przodków naszych, niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie, bo bardzo jesteśmy słabi. Wspomóż nas, Boże nasz, Zbawco, dla chwały Twojego imienia; wyzwól nas i odpuść nam grzechy przez wzgląd na swoje imię.” (Ps 79, 8-9)

Basia

planowanie

June 20, 2014 5:00 am

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – zacznij planować. To powiedzonko od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju, żeby nie powiedzieć, że wręcz mnie prześladuje. Bo ile razy coś sobie zaplanuję, wymyślę, ułożę misterny plan, to i tak zazwyczaj nici. Przy piątce dzieci zaplanowanie czegokolwiek na dłużej niż dwanaście godzin do przodu graniczy z cudem. Choć przecież ja jestem zorganizowana kobieta i lubię mieć wszystko przemyślane i ułożone. Tak jest po po prostu łatwiej. Teoretycznie. Praktyka uczy mnie zdecydowanie pokory wobec wszelkiego planowania. Weźmy ostatni miesiąc. Czego to ja miałam nie robić? Ot, choćby zaplanowaliśmy majówkę w pięknych okolicznościach przyrody. Przecież w maju to już nikt nie choruje. Trzeba wyjechać, naładować akumulatory, pooddychać świeżym powietrzem, rozkoszować się ciszą (co to jest?). I co? I nic, bo w przedszkolu ospa panuje i tym razem także nas dopadło. Najpierw jedno dziecię chore, za chwilę pozostała czwórka. Nawet niemowlęcia nie oszczędziło. Zamiast kontemplować przyrodę, walczyłam z hurtową ilością krostek.

A ile kaw miałam z sąsiadkami wypić? Już nie liczę. Przestałyśmy się umawiać na za tydzień czy za parę dni, bo to nie ma sensu. Bo nawet jeśli u nas wszyscy zdrowi, pech chce, że sąsiadkowe dzieci zasmarkane, zakichane czy z gorączką. Postawiłyśmy na pełen spontan. W ostateczności ciasto zjemy na placu zabaw, to nic, że na plastikowych talerzykach. Kawę każda wypije w swoim domu.

Narzekam? Broń Boże. Na razie uczę się dystansu do wszelkich planów. I już się nie frustruję, szkoda nerwów. A moje „ulubione” pytanie – czy wszystkie nasze dzieci były planowane – zbywam uśmiechem. Oczywiście, że były. Przez Pana Boga.

Małgorzata Terlikowska

 

"Moja kochana mama"

June 17, 2014 9:49 am

“Moja kochana mama.

Moja mama jest wysoka. Ma jasne i długie włosy. Lubi ubierać się w eleganckie ubrania. Moja mama potrafi ugotować pyszne jajka na twardo. Bardzo lubię z mamą rozmawiać. Bardzo często razem chodzimy na zakupy. Kocham moją mamę za to, że jest sprawiedliwa. Moja mama bardzo lubi czytać ‘Ucho od śledzia’.”

Gdy wychowawczyni w I B kończy czytać i pyta, która mama rozpoznaje siebie w tym opisie, wstaję (wśród ogólnej wesołości wywołanej jajkami na twardo i “Uchem od śledzia”) i zgłaszam się po odręcznie napisaną przez Grzybka kartkę. Bo pani zrobiła taką rodzicom niespodziankę z okazji Dnia Mamy i Taty, że poprosiła dzieci, by opisały swoich rodziców. Mamy kilkoma zdaniami, a tatusiów – obrazkiem. Każdy rodzic miał potem sam się w tych formach rozpoznać.

To bardzo porusza. “Eleganckie ubrania”, gdy rano po prostu wypada z szafy cokolwiek, bo nigdy nie ma czasu się zająć uzupełnieniem wybrakowanej garderoby. Znoszenie po drodze ze szkoły siatek z zakupami, gdy synek mi pomaga albo kupować, albo nieść i taki jest z tego dumny. I jedna prawidłowość we wszystkich opisach: dzieci uwielbiają wszystko, co robią razem z rodzicami. Więc słychać od “Lubię oglądać z mamą telewizję”, przez “lubię z mamą gotować” po “grać w badmintona” czy “gry planszowe”.

Widać, że ze wszystkiego, co możemy dzieciom dać, czas spędzony z nimi pozostaje najpiękniejszym wspomnieniem. Jak niewiele (i wiele) naprawdę od nas chcą, jak bardzo to dla nich jest kluczowe, jak bardzo to w swoich małych sercach doceniają.

Z pozdrowieniami dla wszystkich Rodziców

M

IMG_8728

pełnia

March 29, 2014 5:00 am

„Miłość zawsze łączy się z prawdą. Miłość bliźniego musi kierować się prawdą o nim. (…) Na pewno umie ona na pierwszym planie dostrzegać dobro w drugim człowieku. Umie jednak również trzeźwo patrzeć na zło – na grzechy i wady. I wedle poczucia obowiązku umie to zło nazywać po imieniu, a przede wszystkim umie je naprawiać. To jest najważniejszym przejawem miłości, to jest jej sprawdzianem: umieć naprawiać zło w drugich. Taka jest miłość Boga ku nam, taka jest miłość Chrystusa, która „weseli się z prawdy” : z każdego prawdziwego dobra w człowieku – a równocześnie nieustannie i niezmordowanie naprawia zło”. (K. Wojtyła, List pasterski na Wielki Post 1970)

Trzy elementy: na pierwszym planie dostrzegać dobro i cieszyć się nim, nazywać zło po imieniu, umieć naprawić zło w drugich. W każdym z tych obszarów – sprawdzian miłości. W kontekście wychowania – pełnia.

Basia

pokojowo

March 6, 2014 5:00 am

Nie może poznać sługa Boży, ile ma cierpliwości i pokory, dopóki się wszystko dzieje po jego myśli. Gdy zaś przyjdzie czas, kiedy ci, którzy powinni postępować według jego woli, zaczną mu się sprzeciwiać, ile wtedy okaże cierpliwości i pokory, tyle jej ma, nie więcej.” (św. Franciszek)

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. (Łk 9, 23)

„Niech się zaprze samego siebie” – dla mnie jest to stałe wezwanie do zachowania łagodności i cierpliwości (czyli naśladowania Jezusa), szczególnie wtedy, gdy w relacjach zaczyna być bardzo trudno. Nie udaje się zachować łagodności bez mocnego przekonania, że – co by się nie działo – utrzymanie równowagi jest opcją stale dostępną dla mnie, że to zarządzanie własnymi emocjami i własnym działaniem pozwala na zachowanie spokoju.  Nie możemy mieć pełnej władzy nad zachowaniem naszych dzieci na przykład (nie mówiąc o ich emocjach 🙂 ), ale zawsze możemy dokonywać konstruktywnych wyborów nawet w chwilach najtrudniejszych.

„Pozostawanie w wystarczającym spokoju, aby znaleźć konstruktywną odpowiedź na wszystkie dziecięce zachowania i burzliwe emocje kryjące się za nimi, sprawia, że my również rośniemy jako rodzice. Jest to wręcz warunek naszego wzrostu. (…) Spokojna obecność rodzica ma o wiele bardziej potężny wpływ na dziecko niż rodzicielskie krzyki przy każdej nadarzającej się okazji. Twoja własna emocjonalna regulacja  – umiejętność pozostawania w spokoju – pozwoli ci traktować  ludzi w twoim życiu (włączając w to małych ludzi) spokojnie, z szacunkiem i odpowiedzialnie. To dar nie tylko dla dzieci, ale i dla samych siebie. ” (Dr. Laura Markham)

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.” (Mt 5, 9)

Basia

polegać na miłości

February 6, 2014 5:00 am

Dyscyplina  (rzecz niezbędna w wychowaniu) – może być oparta na miłości lub na strachu.

Strach izoluje i dzieli. Miłość  tworzy wspierające więzi.

Strach koncentruje się na tym, czego brakuje i łatwo osądza. Miłość  szuka tego, co najlepsze i raduje się dobrem.

Strach szuka winnych. Miłość szuka rozwiązań.

Choć strach prowadzi do szybkich (choć nietrwałych) „efektów wychowawczych”, to tylko miłość rozwija i wychowuje do samodyscypliny.

Strach osłabia, miłość umacnia.

Nie ma potężniejszego „narzędzia wychowawczego” od miłości. Nie bójmy się na niej polegać.

z inspiracji: Becky A. Bailey, Easy to love, difficult to discipline.

Basia

Duch Święty

January 27, 2014 10:03 am

wspomniany dziś w Ewangelii. Tak bardzo obecny w naszym życiu. Wzywany w czasie sprawowania Euchrystii i w czasie sprawowania Sakramentu Małżeństwa. Bez Niego nie było by rozgrzeszenia grzechów w Sakramencie Pojednania. A jednocześnie, choć tak ważny, tak dyskretny, że można Go nie zauważyć. Jak na naszej ikonie Rodziny Świętej. To wielkie zielone koło to On. Nikogo sobą nie przesłania. Obecny w każdym słowie i czynie Pana Jezusa. Miłość Ojca.

Bł. Maria, Mała Arabka, prosiła kapłanów, by w każdym miesiącu odprawili Mszę św. wotywną do Ducha Świętego. Tak bardzo potrzeba Go w naszych rodzinach.

Ale o tym niech już opowie ona sama: “Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, ktokolwiek będzie wzywał Ducha Świętego, będzie Mnie szukał i Mnie znajdzie, znajdzie Mnie przez Niego. Jego świadomość będzie delikatna jak polny kwiat. I jeżeli będzie to ojciec lub matka, pokój będzie w jego rodzinie. I pokój będzie w jego sercu zarówno w tym, jak i w przyszłym, świecie. Nie umrze w ciemności, ale w pokoju.

Żarliwie pragnę, byś powiedziała, że wszyscy kapłani, którzy odprawią Mszę św. raz w miesiącu do Ducha Świętego, uczczą mnie. A ktokolwiek Mnie uczci i będzie uczestniczył w tej Mszy św., będzie uczczony przez samego Ducha Świętego; i będzie miał w sobie światło; w głębi jego duszy będzie pokój. To On przyjdzie uleczyć chorych i obudzić tych, którzy śpią. A na dowód tego, ci wszyscy, którzy będą odprawiać tę Mszę św., albo będą w niej uczestniczyć, i którzy będą wzywać Ducha Świętego, nie wyjdą z tej Mszy św. nie doznawszy tego pokoju w głębi swej duszy. I nie umrą w ciemnościach”. [Za:] Bienheureuse Marie de Jésus Crucifié, Pensées, Editions du Serviteur, 1993, s. 85.

Niech Duch Święty nam od poniedziałku towarzyszy. Z Nim będzie łatwiej przeżyć ten tydzień tak, żeby nasze rodziny były piękniejsze.

Z pamięcią

Fr. Jay

szanujący rodzice

November 21, 2013 5:00 am

„Najważniejszą rzeczą w szacunku jest patrzenie. Ale patrzenie na co? Według nas, szacunek dla drugiej osoby polega na tym, aby patrzeć na wszystko, czego ona doświadcza, a w szczególności zwracać uwagę na jej uczucia i potrzeby. Patrząc na swoje dziecko, możecie skupiać się na różnych rzeczach. Możecie skupiać się na jego zachowaniu i oceniać je ze swojego punktu widzenia: swoich potrzeb i swoich kryteriów. Ale możecie także starać się spojrzeć na nie z jego własnej perspektywy, biorąc pod uwagę jego potrzeby i jego uczucia”. (Sura Hart, Victora Kindle Hodson, Szanujący rodzice, szanujące dzieci. Jak zamienić rodzinne konflikty we współdziałanie? Wydawnictwo MiND)

A stąd już blisko tego, do o czym pisał Benedykt XVI:

„Przenikając to, co zewnętrzne w drugim człowieku, dostrzegam jego głębokie wewnętrzne oczekiwanie na gest miłości, na poświęcenie uwagi (…). Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, czego konieczność widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje.” (Benedykt XVI, Deus caritas est, 18)

Basia

mów do mnie częściej

October 21, 2013 5:00 am

Córka nasza Skakanka (lat 10) z uporem daje odpowiedź odmowną na prośbę mą jakże słuszną. Nie pomaga odwołanie się do tradycji przodków, przywołanie wielu otrzymanych tego dnia “łask” rodzicielskich. Ani uniesiona brew, ani lista konsekwencji. Jest późno, jest zmęczenie obu stron, jest ściana – jest eskalacja. Dwie kobiety w tak różnym wieku wykrzykują do siebie kilka przykrych zdań.

Później przytula się do mnie zmartwiona i mówię do niej: “Moja kochana Córeczko”. “Mów do mnie tak częściej”, odpowiada. “Znaczy mówię za rzadko?” “Tak”.*

I myślę, jakim On jest doskonałym pedagogiem. Wobec złości, wstydu, żalu, poczucia winy i krzywdy splątanych niemożebnie – i wobec wszystkich “już nigdy nikomu nie uwierzę”, przychodzi ze słowami: “Moje kochane Dziecko”. Przychodzi do okopu, do ciemnej szafy zwątpienia i obrazy, z rąk wyjmuje granat, pistolet, zmywa z twarzy maskę barw wojennych i nieufności. Rozbraja miłością, dodaje wiary przebaczeniem. Łagodny i cierpliwy Rodzic, który nie rezonuje burzy, co bierze nas w posiadanie. Jak bardzo chciałabym umieć tak samo. I proszę Go, mów do mnie tak częściej, żebym też umiała.

M

*Oczywiście przypomniałam sobie – niestety ciut za późno – wpis Basi.