witaj na świecie!

February 12, 2013 12:44 pm

BSBCard

Dziś redakcyjni Basia i Michał powitali po tej stronie brzucha swojego synka Michała Juniora!

Gratulujemy! Posyłamy serdeczności i otaczamy modlitwą, dziękując Panu Bogu za szczęśliwe przyjście na świat Małego Człowieka.

Witaj na świecie! Tyle wspaniałych rzeczy przed Tobą, tyle dobra – dla Ciebie i przez Ciebie.

Zespół Przystani

projekt "Mama" i "Tata"

February 1, 2013 10:10 pm

Drogi Czytelniku, codziennie staramy się i spinamy, żebyś miał co czytać, i to już od rana. Nie, żeby nie sprawiało nam to przyjemności. Ale przecież piszemy z tą myślą, że jesteś po drugiej stronie. To zobowiązuje.

Czasem o coś prosimy, zwłaszcza gdy Fundacja “Pomoc Rodzinie” ma przed sobą jakieś większe przedsięwzięcie. Prosimy o kibicowanie w modlitwie, bo ludzka moc nie jest w stanie ogarnąć tych wszystkich działań opartych na dobrej woli wielu.

Dziś też prosimy o modlitwę, za naszą redakcyjną Koleżankę Basię, która lada moment spodziewa się rozwiązania. To moment piękny i przewrotowy w życiu każdej mamy, więc wsparcie bardzo się przyda. Zarazem nasz redakcyjny Michał,  Mąż Basi, zostanie ponownie Tatą. O nim też pamiętamy. Zwłaszcza w dniu Ofiarowania Pańskiego, gdy jakoś szczególnie widzimy Maryję i Józefa jako rodziców, przynoszących do świątyni swój największy Skarb.

Ten wpis miał polecieć jutro, ale wieszamy go już dziś. Bo już dziś bardzo się przyda Twoja modlitwa.

Małgosia w imieniu pozostałej części Zespołu “Przystani” 🙂

Kościół sobie a życie sobie…

December 29, 2012 5:00 am

– można by pomyśleć. Bo w Kościele trwa Oktawa Bożego Narodzenia, a my już na powrót w normalnym życiu. Czeka nas co prawda jeszcze Sylwester, ale to już święto z innego rozdzielnika.

No może nie do końca tak. Bo świętowanie wcale nie musi się ograniczać do nic-nie-robienia. Prawda o tym, że przyszło na świat dzieciątko, nie zmienia biegu świata, on dalej pędzi gdzieś przed siebie. Ale dla każdej mamy przyjście na świat dziecka zmienia całkowicie jej świat. Dla niej „oktawa” – to codzienne odkrywanie na nowo cudu życia.

To liturgiczne trwanie przez osiem dni w wydarzeniu uczy nas jak trwać przy Osobie, gdy cały świat pędzi i żyje swoim rytmem: praca, zajęcia, codzienne obowiązki, stałe fragmenty prozy życia… Nie tracę Go z oczu, choć tyle zadań przychodzi mi wykonać.

xj

Zelia

November 16, 2012 5:23 am

Biedne te polskie dzieci, tak często niechciane…. – powiedział ze smutkiem zaprzyjaźniony kapłan.

Jakby na potwierdzenie jego słów, usłyszałam następnego dnia z ust dawno niewidzianej koleżanki: Mamy już dwoje dzieci (chłopca i dziewczynkę). I mam nadzieję, że więcej nie będziemy już mieć.

I przypomniała mi się postać błogosławionej Zelii Martin, matki św. Tereski od Dzieciątka Jezus, która w jednym z listów * do swojej bratowej napisała, że kocha dzieci do szaleństwa i urodziła się po to, aby je mieć. A przecież doświadczyła tak wielu trudów i cierpień związanych z macierzyństwem. Pisząc te słowa tuż przed narodzinami najmłodszej, dziewiątej z kolei Tereski, miała za sobą najpierw choroby, a potem utratę „czwórki aniołków” zmarłych we wczesnym dzieciństwie. Boleśnie dotykały ją kłopoty sprawiane przez jedną z córek – „biedną Leonię”. Wiedziała jak mało kto, że macierzyństwo to nie tylko radości…  Jednak „kochała do szaleństwa” i pragnęła „mieć” kolejne dzieci. A najbardziej pragnęła tego, by jej dzieci były święte, chciała rodzić je „dla nieba”.

Może warto w Roku Wiary przyjrzeć się oczyma  wiary własnemu rodzicielstwu?

Basia

* Listy bł. Zelii i Ludwika Martin zostały zebrane w książce „Korespondencja rodzinna (1863-1885)”, Wydawnictwo Karmelitów Bosych. Serdecznie polecam.

 

płaszczyzna porozumienia

November 12, 2012 5:00 am
Powiadacie:
– Nuży nas obcowanie z dziećmi.
Macie słuszność.
Mówicie:
– Bo musimy się zniżać do ich pojęć.
Zniżać, pochylać, naginać, kurczyć.
Mylicie się.
Nie to nas męczy. Ale że musimy się wspinać do ich uczuć.
Wspinać, wyciągać, na palcach stawać, sięgać.
Żeby nie urazić.

Janusz Korczak “Kiedy znów będę mały”

matematyczne rozważania

October 29, 2012 6:23 am

Ile razy w nocy można wstawać do płaczącego dziecka? Jakie jest prawdopodobieństwo punktualnego wyjścia na mszę św. mając małe dzieci i ile jest zmiennych niewiadomych związanych z tą czynnością? Ile razy dziecko obsiusia deskę sedesową zanim nauczy się ją podnosić? Ile razy należy pouczać dziecko by czegoś nie robiło, akceptując jednocześnie, że jeszcze wielokrotnie to uczyni? Itd., itp.

Czy można matematycznie przeanalizować życie rodzinne? Czy byłoby to warte Nobla? Pewnie tak. Intuicja podpowiada mi jednak, że jest to bardzo trudne w odniesieniu do jednego małżeństwa, a co dopiero do wszystkich. Co jest prawidłowością u jednych, nie musi się ani trochę sprawdzać u innych. I tak sam dochodzę, że wszystko ginie gdzieś w nieskończonościach. Czy otarłem się o Nobla? Pewnie nie, raczej o jedną z cech miłości.

Michał

Dzieją się wielkie rzeczy

October 16, 2012 8:44 am

gdy cierpliwie trwamy pośród codziennych zmagań.

W ciągu ostatnich 19 lat wydarzyło się coś wspaniałego: FertilityCare i NaProTECHNOLOGIA stały się dostępne w krajach hiszpańskojęzycznych.

W tym roku w programach edukacyjnych Instytutu Papieża Pawła VI wzięła udział największa w historii delegacja z krajów latynoamerykańskich: 7 uczestników EP1 oraz 3 księży – z Meksyku, Wenezueli i Brazylii.  Silna gałąź pięknego drzewa życia.

Początki marzeń o leczeniu niepłodności sięgają roku 1994 i meksykańskiej lekarki, która modliła się z ogromną wytrwałością o dar macierzyństwa. Skutkiem tej wytrwałej modlitwy Eloisa – szalona i odważna Meksykanka, porywająca swoim przykładem innych – wzięła udział w kursie w Omaha w 2009 roku. Była tam pierwszą przedstawicielką naszej części świata.  Od tego czasu programy Instytutu Papieża Pawła VI ukończyła piętnastka absolwentów i księży z Meksyku, Kostaryki, Hiszpanii i Kolumbii, i w ciszy podejmuje pracę apostołów Humanae Vitae na wielu frontach, w USA i w krajach swego pochodzenia.

W miarę rozwoju dzieła udało się zaprosić do Kostaryki, Argentyny i Kolumbii zespół lekarzy z Omaha pod kierownictwem dr Hilgersa: dr Keefe, dr Aldana and dr Diaz. Część Programów FertilityCare jest już prowadzona w tych krajach po hiszpańsku.

Do końca roku 2013 odbędzie się aż 11 Programów FertilityCare w języku hiszpańskim: w Meksyku, Brazylii, Wenezueli, Argentynie, Kolumbii, Kostaryce, Gibraltarze, USA i Hiszpanii!

Tak, dzieją się wielkie rzeczy, gdy cierpliwie trwamy pośród codziennych zmagań. Wspaniałe otwarcie Roku Wiary dla międzynarodowej wspólnoty FertlityCare!

Beatriz

Beatriz GonzalezBeatriz Gonzalez, Meksyk, żona i matka. Przedsiębiorca i koordynator wielu działań społecznych. Od roku 2009, gdy z mężem zaczęła korzystać z pomocy NaProTechnologii, została oddaną promotorką FertilityCare dla krajów hiszpańskojęzycznych. Instruktorka Modelu Creightona w trakcie szkolenia. Prowadzi projekt “Vida Florida Latinamerica” z siedzibą w Mexico City, przez który pomoc w dziedzinie leczenia niepłodności dociera do osób w Meksyku, Kolumbii, Argentynie, Kostaryce i Chile. Tłumaczy blog Fundacji “Pomoc Rodzinie” na język hiszpański.

"nic się nie stało"

September 19, 2012 5:00 am

Jest ból odrzuconych, dla których nie starczyło miejsca, żeby mogli stać się tym kimś, kim by byli, gdyby przyszli na świat. Ojciec Miłości i Życia, przyjmując ich do siebie, wytłumaczył im już zapewne, że przyczyna odrzucenia nie tkwiła w nich. Że nie byli odrażający, zbyt skomplikowani i za trudni, groźni, brzydcy i w ten sposób spowinowaceni ze śmietnikiem, na którym się znaleźli, zanim pierwszy oddech.

Jest ból tych, co ich nie przyjęli, bo czegoś zabrakło – wiedzy, odwagi, wsparcia, miłości ze strony otoczenia. Bo znalazł się ktoś, kto zaproponował za drobną odpłatą szybkie rozwiązanie, ale nie dał rękojmi, w której zgodziłby się na siebie wziąć konsekwencje. I nie będzie słuchał rozdzierającego wnętrzności krzyku lat przyszłych. Echa tego pierwszego krzyku, który nie miał szans wybrzmieć na szpitalnej sali. I jeszcze tęsknoty za ciepłem policzka. I tego pytania, kim byłoby, gdyby.

Wielu mówi, że jednego  i drugiego bólu nie ma, że wymyślono go sobie. Fakt, bywa tak wyparty, że można uwierzyć, że nie istnieje.

Ale pro-life nie rodzi się z oderwania od realiów życia. Pro-life wyrasta z bólu jednych i drugich.

Małgosia

po co przychodzi?

September 18, 2012 5:00 am

“Z pewnością dziecko oznacza dla rodziców nowy trud, nowy zasób potrzeb i kosztów. Stąd też pokusa, ażeby go nie było. Pokusa bardzo mocna w niektórych środowiskach społecznych i kulturowych. Czy więc nie jest ono darem? Czy tylko przychodzi zabierać, a nie dawać? (…)

Dziecko obdarowuje sobą rodzinę. Jest darem dla rodzeństwa i dla rodziców. Dar życia staje się równocześnie darem dla samych dawców.” (bł. Jan Paweł II, List do rodzin, 11)

Ojcowie z dziećmi

September 11, 2012 3:26 am

To, co mnie jakoś szczególnie urzeka, to widok ojców, którzy przyjechali razem ze swoimi żonami, by opiekować się w czasie kursu dziećmi. Tatusiowie, którzy spacerują po korytarzu z malutkimi dziećmi, wołają swoje żony na karmienie, w czasie Mszy św. stoją obok swoich małżonek, które choć na tę chwilę mogą spokojnie przytulić dzieci do serca. Tak jak nie ma rodzicielstwa bez pary małżonków, tak i posługa instruktora czy lekarza zawsze ma gdzieś na zapleczu żonę, czy męża, którzy – choć nieobecni przy samym procesie – w jakiś własny sposób go umożliwiają.

Dziś szczególnie serdecznie myślę o tych wszystkich pozostawionych w domach żonach, mężach, dzieciach, którzy tęsknią, ale wiedzą, że ten czas rozłąki przyniesie wielkie owoce nie tylko innym, ale i im samym. Bo „cokolwiek uczyniliście dla jednego z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili….”

Niech Was Bóg ma w swojej opiece

xj