Tata plus

February 10, 2015 5:00 am

Po oddziałowej tułaczce, bo przepełnienie, trafiam do sali, gdzie wszystkie trzy wydałyśmy na świat dziecko po raz trzeci. Nie jest to takie oczywiste. Więc rozmaite teksty personelu i odwiedzających, że norma to jeden bądź dwa, chłopiec i dziewczynka, i wszyscy w domu. Zawsze bardzo mnie bolało tak utylitarne i przedmiotowe podejście do dzieci, jakby się dało je mieć.

Ale przede wszystkim patrzę na ojców, co tu są. I jest w nich coś, co uczyniło możliwym zostanie tatą po raz kolejny – mimo że dla obu koleżanek z sali były to dzieci “nieplanowane”. Widzę mężczyzn, którzy z tych dzieci się cieszą, są dumni, otwarci na więcej. Pięknie odnoszą się do swoich żon i jest w nich tyle troski. W dużej mierze szczęśliwe macierzyństwo tych kobiet jest możliwe dzięki oparciu w stabilnym, mądrym, odpowiedzialnym ojcostwie mężów.

Potem przywożą mamę po cięciu, ale wzruszony tata dziecka nie może nic podpisać, gdyż jest narzeczonym. Życzę mu w myślach, by stał się równie pięknym mężem, na którym oprze się nowa rodzina.

Pozdrawiając mojego Boskiego Andy’ego i dziękując mu za to, że jest
Z uśmiechem do Czytelników

M z Pawełkiem w radościach i trudach pierwszych dni

I zapraszamy na wykład do Wrocławia, który te relacje mocno tłumaczy.

10luty2015

Papież Franciszek o ojcostwie

February 6, 2015 7:54 am

Od dwóch dni jestem pod ogromnym wrażeniem środowej katechezy papieża Franciszka. Zachęcam wszystkich do przeczytania całości, a poniżej jej fragmenty. Zachęcam także do otoczenia modlitwą w piątek, sobotę i niedzielę kolejnej zagranicznej edycji Programu 1: JA+TY=MY.

Andrzej O.

“(…) Zatem najbardziej konieczne jest to, aby ojciec był obecny w rodzinie. Aby był bliski małżonki, żeby dzielili wszystko – radości i smutki, nadzieje i trudy. Oraz aby był blisko dzieci w ich rozwoju: kiedy się bawią i kiedy się angażują, kiedy są beztroskie i kiedy przeżywają troski, kiedy mówią i kiedy milczą, kiedy mają odwagę i kiedy sie boją, kiedy uczynią błędny krok i kiedy odnajdują drogę. Ojciec obecny zawsze. Kiedy mówimy obecny, nie znaczy to “kontroler”, bo ojcowie nazbyt kontrolujący przekreślają dzieci, nie pozwalają im wzrastać.

(…) Dobry ojciec potrafi oczekiwać i potrafi przebaczać z głębi serca. Oczywiście, potrafi też stanowczo korygować: nie jestem ojcem słabym, uległym sentymentalnym. Ojciec potrafiący korygować nie poniżając jest tym samym, który potrafi chronić nie szczędząc siebie.

(…) Jeśli istnieje więc ktoś, kto może dogłębnie wyjaśnić modlitwę “Ojcze nasz”, jakiej nauczył nas Jezus, to jest nim właśnie ten, kto osobiście żyje swoim ojcostwem. Bez łaski, pochodzącej od Ojca, który jest w niebie, ojcowie tracą odwagę i porzucają pole. Ale dzieci potrzebują takiego ojca, który na nich oczekuje, gdy powracają ze swoich niepowodzeń. Zrobią wszystko, aby się do tego nie przyznać, aby tego nie okazywać, ale tego potrzebują; a jeśli go nie znajdą, to otwierają się w nich rany trudne do zagojenia (…)”.

Papież Franciszek

kraina łagodności

September 12, 2014 5:00 am

“Stałem się wszystkim dla wszystkich” (1Kor 9, 22)

Słowa św. Pawła to także kwintesencja rodzicielstwa. Bycie mamą – to dawanie i podtrzymywanie życia, przy czym troska o jego biologiczną stronę (“jedzenie i przyodzianie”) nie może przytłoczyć nas do tego stopnia, by zniknęły z pola widzenia potrzeby psychiczne: one utrzymują przy życiu w znacznie głębszym sensie. Przyjęcie, uwaga, wsparcie. Dzieci potrzebują być kochane.

Podobnie w ojcostwie jest miejsce na bycie “wszystkim”. Na stanowczość i zdecydowanie, oraz na stawanie się “słabym dla słabych”: łagodnym i cierpliwym, by dzieci poprowadzić ku wewnętrznej stabilności i mocy. Nie z pozycji dyktatora czy egzekutora, ale kogoś, kto umie mądrze towarzyszyć i prowadzić, ponieważ zna drogę.

I choć czasem wydaje się, że powinniśmy być w kilku egzemplarzach, by zaradzić potrzebom – tak różnym – wszystkich dzieci (dla mnie w tej chwili – Plus, gdy jestem chora, wymaga mojego leżenia, syn – pomocy przy odrabianiu lekcji, córka – przejrzenia wypracowania), właśnie cierpliwe pozwolenie na to, by być “dla”, uczy dzieci spokoju. I nie chodzi przecież o to, by na rzecz domowników “zarobić się na śmierć”. Żeby być czymkolwiek dla kogokolwiek, potrzeba mądrej troski o samego czy samą siebie.

By dom był miejscem szacunku, współdziałania, radości. Oazą życia.

Mplus

kruchość

July 25, 2014 5:00 am

“Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas.” (2 Kor 4, 7)

Bardzo na czasie, gdy myślę o małym Plusie, który rośnie pod moim sercem. Co dziwne, kobieta w tym czasie staje się słabsza, bardziej delikatna i fizycznie ograniczona; nie powinna dźwigać, nie powinna się forsować; bywa śpiąca, częściej głodna. A wydaje się, że aby mogła zapewnić dziecku bezpieczny byt, powinno być dokładnie odwrotnie: powinna się stawać człowiekiem z żelaza.

A jednak Pan Bóg wymyślił rodzinę, by w tym szczególnym czasie bezpieczeństwo kobiety nie pochodziło od niej samej, ale z zewnątrz. Przez siłę jej męża, przez pomoc otoczenia w postaci pierwszeństwa w kolejce czy miejsca w tramwaju. Nie przez jej moc, ale przez słabość rozwija się zupełnie nowy człowiek, zaczyna się nowa biografia, nowe zmierzanie ku wieczności.

Myślimy o Nim często w kategoriach oczekiwań i pięter do zdobycia, a On pragnie jednego: przychodzić nam z pomocą. Zapewniać to wszystko, czego nie potrafimy w sobie znaleźć sami. Lubię bardzo modlitwę składającą się jedynie ze słów: “Pozwalam Ci, byś mnie kochał”. Jest w tym trudna zgoda na kruchość gliny – i odszukiwanie w sobie małego dziecka, które w końcu zasypia pod sercem matki.

Mplus

 

trzecie rozwiązanie

June 27, 2014 5:00 am

„Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga.” (1J 4,7)

Wraz z naszym synem na treningi piłki nożnej chodzi pewien chłopak, starszy od naszego, który jest momentami bardzo agresywny a wręcz perfidny. Ostatnio upatrzył sobie naszego syna i nieustanie „nadeptuje mu na odcisk”. Od naszego syna wymaga to niemałego wysiłku, aby nie dać się sprowokować. Ostatnio jednak, na jego zaczepki, odpowiedział mu: „Nie mów tak do mnie, bo będziesz miał kłopoty”. Gdy tamten zapytał: „jakie?”, odpowiedział mu: „Będziesz miał do czynienia z moim Tatą!”

No.

Jeszcze nie wiemy, czy będzie konieczna interwencja ojcowska, ale przypomniały się nam pewne sytuacje sprzed roku, gdzie nasz syn brał udział w sprzeczkach rówieśniczych i gdzie chłopców poniosło. Pamiętam, jaka czułam się rozdarta, gdy z jednej strony, widząc, że pewne zachowania agresywne kolegów pobudzają naszego syna do agresywnej odpowiedzi, nie wiedziałam, czy namawiać męża, aby „po męsku” załatwił sprawę, czy przekonywać syna, że czasami trzeba sobie odpuścić. Przecież gniew i agresja budzi tylko agresję, ale pozostawienie dziecka bez wsparcia też zdawało się kiepskim zakończeniem sprawy.

Po długich namysłach znaleźliśmy trzecie rozwiązanie 😀

Widząc, że syn znowu „ładuje się” w jakąś przykrą sytuację, w której brał udział jako strona pokrzywdzona, mąż podchodził do drugiego chłopca (a byli nam oni dobrze znani) i mówił: „Jestem przekonany, że Twój Tato, gdyby widział, że dzieje się Tobie krzywda na pewno przyszedłby Ci z pomocą. I ja też nie chcę i nie pozwolę, żeby mojemu synowi działa się krzywda.” Więcej słów nie było potrzebnych, bo chłopcy słysząc, że ich tato na pewno też przyszedłby im z pomocą natychmiast łagodnieli, a nasz syn również czuł silne wsparcie ze strony swojego ojca i wcale nie miał ochoty dalej się na kolegę dąsać. W tym momencie było podanie ręki, żółwik, piątka itp. 😉 – Idziemy się bawić.

Nie wiem, czy w opisanej na początku historii będzie potrzebna interwencja i nie wiem, czy zadziała, bo zupełnie nie znamy ojca tego chłopca. Będziemy szukać trzeciego rozwiązania. Mam nadzieję, że się wszystko dobrze skończy.

Dorota

 

przykładem, nie "kazaniem"

June 26, 2014 5:00 am

„Jojakin czynił to, co jest złe w oczach Pana, zupełnie tak jak jego ojciec.” (2 Krl 24, 9)

Bez wątpienia dzieci uczą się dużo więcej na podstawie tego, jak żyjemy i w jaki sposób się do nich odnosimy, niż na podstawie naszych rodzicielskich „kazań”.

Gdy jestem kochająca, uczę miłości.

Gdy uważnie słucham, uczę uważnego słuchania.

Gdy krzyczę, uczę krzyczeć.

Gdy jestem spokojna i cierpliwa, uczę spokoju i cierpliwości.

Gdy narzekam, krytykuję, wciąż koryguję, uczę tego samego.

Gdy chętnie przebaczam, uczę przebaczenia.

Gdy oskarżam, uczę oskarżać.

Gdy jestem opanowana, uczę opanowania.

Gdy………

„Nie pamiętaj nam win przodków naszych, niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie, bo bardzo jesteśmy słabi. Wspomóż nas, Boże nasz, Zbawco, dla chwały Twojego imienia; wyzwól nas i odpuść nam grzechy przez wzgląd na swoje imię.” (Ps 79, 8-9)

Basia

planowanie

June 20, 2014 5:00 am

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – zacznij planować. To powiedzonko od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju, żeby nie powiedzieć, że wręcz mnie prześladuje. Bo ile razy coś sobie zaplanuję, wymyślę, ułożę misterny plan, to i tak zazwyczaj nici. Przy piątce dzieci zaplanowanie czegokolwiek na dłużej niż dwanaście godzin do przodu graniczy z cudem. Choć przecież ja jestem zorganizowana kobieta i lubię mieć wszystko przemyślane i ułożone. Tak jest po po prostu łatwiej. Teoretycznie. Praktyka uczy mnie zdecydowanie pokory wobec wszelkiego planowania. Weźmy ostatni miesiąc. Czego to ja miałam nie robić? Ot, choćby zaplanowaliśmy majówkę w pięknych okolicznościach przyrody. Przecież w maju to już nikt nie choruje. Trzeba wyjechać, naładować akumulatory, pooddychać świeżym powietrzem, rozkoszować się ciszą (co to jest?). I co? I nic, bo w przedszkolu ospa panuje i tym razem także nas dopadło. Najpierw jedno dziecię chore, za chwilę pozostała czwórka. Nawet niemowlęcia nie oszczędziło. Zamiast kontemplować przyrodę, walczyłam z hurtową ilością krostek.

A ile kaw miałam z sąsiadkami wypić? Już nie liczę. Przestałyśmy się umawiać na za tydzień czy za parę dni, bo to nie ma sensu. Bo nawet jeśli u nas wszyscy zdrowi, pech chce, że sąsiadkowe dzieci zasmarkane, zakichane czy z gorączką. Postawiłyśmy na pełen spontan. W ostateczności ciasto zjemy na placu zabaw, to nic, że na plastikowych talerzykach. Kawę każda wypije w swoim domu.

Narzekam? Broń Boże. Na razie uczę się dystansu do wszelkich planów. I już się nie frustruję, szkoda nerwów. A moje „ulubione” pytanie – czy wszystkie nasze dzieci były planowane – zbywam uśmiechem. Oczywiście, że były. Przez Pana Boga.

Małgorzata Terlikowska

 

"Moja kochana mama"

June 17, 2014 9:49 am

“Moja kochana mama.

Moja mama jest wysoka. Ma jasne i długie włosy. Lubi ubierać się w eleganckie ubrania. Moja mama potrafi ugotować pyszne jajka na twardo. Bardzo lubię z mamą rozmawiać. Bardzo często razem chodzimy na zakupy. Kocham moją mamę za to, że jest sprawiedliwa. Moja mama bardzo lubi czytać ‘Ucho od śledzia’.”

Gdy wychowawczyni w I B kończy czytać i pyta, która mama rozpoznaje siebie w tym opisie, wstaję (wśród ogólnej wesołości wywołanej jajkami na twardo i “Uchem od śledzia”) i zgłaszam się po odręcznie napisaną przez Grzybka kartkę. Bo pani zrobiła taką rodzicom niespodziankę z okazji Dnia Mamy i Taty, że poprosiła dzieci, by opisały swoich rodziców. Mamy kilkoma zdaniami, a tatusiów – obrazkiem. Każdy rodzic miał potem sam się w tych formach rozpoznać.

To bardzo porusza. “Eleganckie ubrania”, gdy rano po prostu wypada z szafy cokolwiek, bo nigdy nie ma czasu się zająć uzupełnieniem wybrakowanej garderoby. Znoszenie po drodze ze szkoły siatek z zakupami, gdy synek mi pomaga albo kupować, albo nieść i taki jest z tego dumny. I jedna prawidłowość we wszystkich opisach: dzieci uwielbiają wszystko, co robią razem z rodzicami. Więc słychać od “Lubię oglądać z mamą telewizję”, przez “lubię z mamą gotować” po “grać w badmintona” czy “gry planszowe”.

Widać, że ze wszystkiego, co możemy dzieciom dać, czas spędzony z nimi pozostaje najpiękniejszym wspomnieniem. Jak niewiele (i wiele) naprawdę od nas chcą, jak bardzo to dla nich jest kluczowe, jak bardzo to w swoich małych sercach doceniają.

Z pozdrowieniami dla wszystkich Rodziców

M

IMG_8728

pełnia

March 29, 2014 5:00 am

„Miłość zawsze łączy się z prawdą. Miłość bliźniego musi kierować się prawdą o nim. (…) Na pewno umie ona na pierwszym planie dostrzegać dobro w drugim człowieku. Umie jednak również trzeźwo patrzeć na zło – na grzechy i wady. I wedle poczucia obowiązku umie to zło nazywać po imieniu, a przede wszystkim umie je naprawiać. To jest najważniejszym przejawem miłości, to jest jej sprawdzianem: umieć naprawiać zło w drugich. Taka jest miłość Boga ku nam, taka jest miłość Chrystusa, która „weseli się z prawdy” : z każdego prawdziwego dobra w człowieku – a równocześnie nieustannie i niezmordowanie naprawia zło”. (K. Wojtyła, List pasterski na Wielki Post 1970)

Trzy elementy: na pierwszym planie dostrzegać dobro i cieszyć się nim, nazywać zło po imieniu, umieć naprawić zło w drugich. W każdym z tych obszarów – sprawdzian miłości. W kontekście wychowania – pełnia.

Basia

Nowenna do św. Józefa

March 14, 2014 5:00 am

Zbliża się powoli Jego święto – 19 marca. Jak dobrze, że w naszych parafiach trwają nowenny, które pozwalają nam każdego roku na nowo uświadomić sobie, jak to dobrze, że On jest.

W naszym Domu modlimy się do Niego codziennie. Trudno się dziwić, skoro to Dom Świętej Rodziny. Przecież to dzięki Niemu ten dom. I ten pierwszy, w Nazarecie i ten nasz, w Łomiankach i w Wisełce.

Nazywamy go “Głową Najświętszej Rodziny” (choć pewnie na ten tytuł nie jeden gender się burzy), bo wiemy, że Jego rola w budowaniu i trwaniu Świętej Rodziny była kluczowa. Jak wielkim był oparciem dla Matki Najświętszej. Uszanował Jej powołanie, choć musiało to być dla Niego trudne, trwał przy Dzieciątku jak najlepszy Ojciec, choć wiedział, że ma reprezentować Najwyższego, oddał swoje życie Ewangelii, choć nie powiedział ani jednego słowa, które by do niej trafiło.

Kochany św. Józef. Ile się ciągle od niego możemy uczyć. My mężczyźni, którym powierzono skarby – kobiety i dzieci.

“Św. Józefie, Głowo Najświętszej Rodziny – opiekuj się nami i Kościołem świętym. Amen.”

ks. Jarosław