ohana

May 2, 2012 9:00 am

Profesorem nauk o rodzinie w naszym domu jest nasz sześcioletni synek. To błysk geniuszu uwięziony w tzw. nieharmonijnym rozwoju, którego podłoże, mimo daleko posuniętej diagnostyki, pozostaje w sferze domysłów. Więc z jednej strony nasz syn wymaga wielostronnej rehabilitacji, by nadążyć za innymi dziećmi, z drugiej zaś – w lot pojmuje wszystkie zasady życia wspólnego. Zachwyca nas swoją wrażliwością.

Rok temu zapamiętał kwestię z jednej z bajek Disneya – o przygarniętym przez pewną dziewczynkę stworku, który jest inny od wszystkich i ma z tego powodu same kłopoty: “Ohana [po hawajsku] znaczy rodzina, a w rodzinie nikogo się nie odtrąca, ani nie porzuca”. Trzeba dodać, że hawajska “ohana” otwiera serce na wszystkich krewnych, a także bliskich sercu. Wszyscy oni do niej należą.

Jednego wieczoru, gdy siedzieliśmy pod ikoną Świętej Rodziny, powiedział mimochodem: “No, to jest ohana”.

Nie wiem, jak to się ma do zaawansowanej teologii, ale tak – wydaje mi się to doskonałą definicją podręczną Świętej Rodziny i każdej dobrej rodziny: wspierających więzi, pewności, że jest się kochanym. Tego nam wszystkim życzę.

Małgosia

Św. Józef, Rzemieślnik

May 1, 2012 6:00 am

Wzór i patron ludzi, którzy własną pracą zdobywają środki do życia. Pracę zawodową łączył z troską o Świętą Rodzinę, którą Bóg powierzył jego opiece.

Cudowny święty. Bez wielkich cudów, bez wielkich przemówień, bez rozgłosu. Człowiek największej spójności. Bez przechyłu w jedną, czy w drugą stronę.

Dziś w każdej większej firmie mówi się, obserwuje i martwi o work-life balance. Idźcie do Józefa. On wam powie. W końcu słynie z tego know-how. 😉

X Jarosław

Zwiastowanie

March 26, 2012 6:00 am

Dziś myślą i sercem przenosimy się do Nazaretu. To tu wydarzyło się coś, co na zawsze odmieniło bieg historii – począł się Jezus!

Z podziwem wpatruję się w Maryję, która to niezwykłe i niespodziewane wydarzenie potrafiła przyjąć w tak spokojny sposób, z pokornym, ufnym i w pełni otwartym na Boży plan sercem. A przecież zapewne miała świadomość konsekwencji swojego „FIAT” – najtragiczniejszą z nich mogło być przecież ukamienowanie! Pewnie zastanawiała się również, jak przyjmie tę sytuację Józef.

A Józef – czyż nie cierpiał, gdy dowiedział się, że jego ukochana żona stała się brzemienna – została matką dziecka, którego na pewno nie jest ojcem? Z zachwytem myślę o Józefie, który ocalił wtedy Maryję przed oskarżeniami w sobie samym. Ocalił, choć przecież nie rozumiał – ani Jej, ani zaistniałej sytuacji. A jednak nie osądzał, nie potępiał, nie pozwolił sobie na rozgoryczenie i czynienie wyrzutów Maryi.

Czy dla nich dwojga, w pierwszych chwilach oswajania się z nowiną, poczęcie Jezusa nie stało się próbą małżeńskiej miłości? – Próbą, przez którą przeszli w zachwycająco piękny sposób?

Również dla wielu z nas – matek i ojców, niespodziewane poczęcie dziecka, choć w swej istocie jest przecież zawsze wydarzeniem radosnym i godnym jak najpiękniejszego świętowania, stanowi czasami próbę małżeńskiej miłości.

Widać tak Pan Bóg chciał, by w życiu małżeńskim splatały się ze sobą wielkie radości i cierpienia; nadzieje i obawy, skoro nie oszczędził tego nawet najświętszym małżonkom – Maryi i Józefowi. Zawierzmy Im dziś nasze rodzicielstwo. Prośmy o pomoc w owocnym przeżyciu prób małżeńskiej miłości. Bo Oni tak dobrze nas rozumieją!

Basia

Matka

March 23, 2012 6:00 am

wierni w miłości będą przy Nim trwali… (Mdr 3,9)

Matka – obecna od początku do samego końca krzyżowej drogi.

Wierna w miłości. Wytrwała i mężna w cierpieniu. To Ona pokazuje nam, jak ważna jest współczująca i cicha obecność, pełna dobroci i modlitwy, przy kimś, kto bardzo cierpi.

Nie zapominajmy, że we wszystkich naszych bólach i smutkach towarzyszy nam Matka. Od Niej uczmy się, jak kochać cierpiących.

Basia

Bohaterowie

March 20, 2012 7:33 am

Ostatnia niedziela minęła jak z bicza strzelił. Choć w naszym Ognisku był dzień skupienia, to mój dyżur telefoniczny dał się we znaki. Tak więc gdy inni adorowali Pana w Najświętszym Sakramencie, mnie przyszło zszywać przeciętą łapę pewnej miłej suczce, zresztą stałej pacjentce. Na szczęście w dalszej części dnia los okazał się łaskawy i mogłem spokojnie uczestniczyć we wspólnotowej Eucharystii. W sumie – jak w życiu. Ciągła walka, by nie zapominać o oddaniu należnego czasu Bogu.

Wieczór, jak najbardziej małżeński, także okazał się inspirujący do zastanowienia się nad życiem. Wspólna projekcja „Bohaterów”* przyniosła nam wiele satysfakcji, bo film okazał się świetny! Mnie samego zaś zmusił do n-tego z kolei zastanowienia się, jakim jestem ojcem. Bo film w swej fabule skierowany jest do tych, których Bóg powołał do ojcostwa.

W jednej z pierwszych scen przytoczone zostały dane, z których wynika, że istnieje ścisły związek między przestępczością wśród dzieci i młodzieży, a jakością ich relacji z ojcem. Wychodząc od tego, jedna z postaci kieruje takie oto słowa do swoich podwładnych: „Ciężko pracujcie (…) ale potem wracajcie do domów i kochajcie bliskich.”

Przypadków przecież nie ma, więc jak tu nie zauważyć, że na drugi dzień przypadła uroczystość św. Józefa. Bycie ojcem nie jest dla mnie łatwe, ale mogę podzielić się tym, iż opiekun Jezusa jest dla mnie przykładem. Tak jak ja trudził się, by zapewnić godny byt rodzinie, a jednocześnie nie zapominał, że jest mężem i ojcem. I wszystko to przeżywał w posłuszeństwie Bogu.

Tak, jak był cichy na kartach ewangelii, tak i cichy pozostaje w swym orędownictwie za nami. Cichy, lecz bardzo skuteczny.

Św. Józefie, głowo Najświętszej Rodziny, opiekuj się nami!

*Bohaterowie, 2011, reż. Alex Kendrick

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=MKtO_yAYEQM?rel=0&w=560&h=315]

Michał

Opiekun Rodzin

March 19, 2012 4:14 am

Im dłużej żyję, tym bardziej zachwyca mnie św. Józef.

Kim musiał być, że Bóg chciał się z nim podzielić tytułem Ojca względem Syna Bożego?

Kim musiał być, że Niepokalana Matka Boga chciała go mieć za swojego najbliższego towarzysza życia?

Kim musiał być, że Jezus wołał na niego “Tato”?

Wiemy, że święty Józef musiał wypowiedzieć imię Jezus, kiedy pytano go, jak ma mieć na imię jego SYN, bo należało to do obowiązków ojca. A poza tym nad całym jego życiem rozciąga się wielkie milczenie. Żadnych cudów, żadnych wielkich czynów, żadnych objawień. A w Niebie jest taki ważny – Opiekun Kościoła Świętego! Po cichu uważany też za Ministra Finansów. My czcimy go także jako Opiekuna Rodzin.

Święty Józefie, któryś spędził swe życie w cichości i pokorze, naucz mnie przyjmować z rąk Bożych wszystko, co boli, upokarza i umartwia, abym na wzór serca Jezusowego stał się cichy i pokorny sercem. Tak jak Ty.

X Jarosław