Dawno nie było programu pierwszego… ;-)

March 23, 2013 11:54 am

Minęły już przecież dwa tygodnie od ostatniego. Ktoś się mnie kiedyś zapytał, czy mi się nie nudzi od tylu już lat prowadzić Program 1? Trochę ich przecież każdego roku jest. Trzy tygodnie temu Anglia, dwa tygodnie temu Belgia, teraz – po raz pierwszy w Trzęsaczu. Za miesiąc w Springfield, USA, a tydzień później w Mexico City. Odpowiedź brzmi oczywiście NIE. Nie nudzi się, wręcz przeciwnie, BARDZO lubię spotykać się z małżeństwami, które przychodzą na nasze programy. Każde z tych spotkań jest inne, każde coś wnosi do mojego życia i jest dla mnie samego ogromnym ubogaceniem.

Dziś zaczął się Program 1 w Trzęsaczu. W całości przygotowany i zorganizowany przez niezwykłego kapłana, ks. Stanisława Krzyżanowskiego, oddanego od 10 lat Młodzieżowemu Ośrodkowi Szkoleniowo-Wypoczynkowemu im. Jana Pawła II. Ciągle się tu coś dzieje. Tym razem ks. Stanisław zaprosił grupkę 11 małżeństw ze stażem od 5 miesięcy do 40 lat na nasz Program. Towarzyszą mi Agnieszka i Robert Bondarenkowie (zabrali ze sobą swoją „piątkę”) oraz Renata i Maciek, nasi najstarsi stażem trenerzy.

Warunki idealne. Na dworze mróz i wszystko pokryte śniegiem, na niebie piękne słońce, w domu ciepło i przestronnie. A od nas do morza 200 metrów. Sprawdziliśmy wczoraj w nocy, po przyjeździe. Morze jest. Nie zamarzło.

I już pewnie wiecie o co Was proszę… Z Waszym wsparciem możemy o wiele więcej.

Do usłyszenia jutro,

z modlitwą za Was,

z szumem fal

ks. Jarosław Szymczak

W drodze na święcenia

March 15, 2013 7:04 pm

Kto tylko może już jest, lub za chwilę będzie, w drodze do Szczecina na święcenia kapłańskie naszego brata dk. Dariusza Krawczyka. Uroczysta Msza Święta w sobotę o 12:00.

To już drugi spośród naszych Braci, który przeszedł całą formację w naszym Domu. W zeszłym roku były święcenia Rafała, a w tym roku – Darka. Jedyna różnica w tym, że Darek odkrył swoje powołanie do kapłaństwa stosunkowo późno i przyjmie święcenia jako 46-latek. Okoliczność szczególniejsza, że w ostatnim etapie swoich przygotowań został zaproszony jeszcze bliżej krzyża (choroba nowotworowa). Więc jedziemy by być z nim w tym wyjątkowym dniu, gdy stanie się kapłanem Chrystusowym na wieki.

Wiem, że wielu spośród Was także tam będzie. A na pewno wszyscy możemy się odnaleźć przez modlitwę. Jeśli to tylko możliwe, spotkajmy się przez udział we Mszy św w Darka intencji. Albo przy Różańcu. Modlimy się o dar zdrowia, żeby mógł jako kapłan długo służyć rodzinom w naszym charyzmacie.

Wasz zawsze z modlitwą

Ks. Jarosław

Środa Popielcowa – uwierzyć miłości

February 13, 2013 7:19 am

Dziś zaczyna się Wielki Post. Czas najzupełniej wyjątkowy. Czas specjalnej łaski. Czytam z jakąś nową wrażliwością Orędzie Benedykta XVI na Wielki Post 2013 roku. W świetle tego, co się stało w poniedziałek, każde jego słowo czytam trochę jak testament, za chwilę przecież przestanie przemawiać jako Papież.

Całe Orędzie mnie zachwyciło. Warto się w nie wczytać. Pozwólcie, że dwoma zdaniami z niego z Wami się podzielę:

Chrześcijanin to osoba zdobyta przez miłość Chrystusa, dlatego też przynaglany przez tę miłość – „caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14) – jest otwarty w głęboki i konkretny sposób na miłość bliźniego (por. tamże, 33). [nr 1]

Wszystko bierze początek w pokornym przyjęciu wiary („dowiedzenia się, że jesteśmy kochani przez Boga”), ale punktem dojścia musi być prawda miłości („umiejętność kochania Boga i bliźniego”), która pozostaje na zawsze, jako pełnia wszystkich cnót (por. 1 Kor 13, 13). [nr 4]

Można powiedzieć w największym skrócie, że chodzi po prostu o to, żeby „uwierzyć miłości” (1 J 4, 16).  Program na Wielki Post. Dla każdego z nas będzie to wyznaczało odmienne zadania, inne zmagania, inny punkt wyjścia… Punkt dojścia mamy wspólny.

Do zobaczenia na trasie.

z serdeczną pamięcią o Was wszystkich i modlitwą

ks. Jarosław

 

Po Pustelni

February 4, 2013 8:53 am

Wyszedłem. I od razu w akcję – na spotkanie rodzin Ogniska Dolnośląskiego.

Przydał się ten długi czas dojazdu (500 km) od Pustelni do Wrocławia, żeby się powoli aklimatyzować. Blisko 2 tygodnie życia poza cywilizacją (brak bieżącej wody, brak elektryczności, ciepło z kominka), ale za to bliżej Pana Boga i prostego stylu życia, pozwoliły choć troszkę zdystansować się od codziennej pogoni za czasem, za wyrobieniem się z zadaniami, sprawnym odpowiadaniem na maile i tyloma innymi drobiazgami, których codzienne ogarnięcie jest za każdym razem wyzwaniem.

Przepraszam więc, że dopiero dzisiaj piszę, żeby Wam wszystkim podziękować za obecność przy mnie, za wszystkie Wasze modlitwy, za pamięć i wsparcie. Jest ono zawsze potrzebne i nad wyraz mile widziane ;-), ale wierzcie mi, szczególnie potrzebne w czasie pustyni, gdzie staje się na nowo w obliczu zdumiewającej własnej słabości (zwłaszcza kiedy się myślało, że „to i owo już się ma, jako tako, przerobione” i „nie jest ze mną tak tragicznie, jak kiedyś”) i doświadczanej wtedy jeszcze bardziej niepojętej miłości Pana Boga.

po pustelni

 

Dziękuję, że byliście ze mną.

z serdeczną modlitwą wdzięczności

ks. Jarosław

paczka dla Pustelnika

January 21, 2013 5:00 am

A więc Kapitan “Przystani” wyjeżdża na swoje sam na sam z Tym, który trzyma nas wszystkich w swoim ręku.

Wielu z nas zawdzięcza mu wiele – z jego czasu, dyspozycyjności, gotowości dzielenia się doświadczeniem, prowadzenia, towarzyszenia. Nieustannie w drodze, w podróży, wołany do wszystkich zapaleń płuc i awarii, wzywany telefonami i kilometrami wiadomości tekstowych. Odsypiający w pociągach noce zarwane tym, czego dzień nie był w stanie pomieścić, gdy wychodził ostatni penitent. Bo dla człowieka zawsze musi znaleźć się czas.

Czy to nie wspaniałe, że przez najbliższe dwa tygodnie możemy się jakoś zrewanżować modlitwą, która uprosi łaski potrzebne na czas Pustelni? 🙂

pustelnia

Wspierajmy go na końcu świata. Z drugiej strony – wystarczy zajść przed Najświętszy Sakrament, żeby było całkiem blisko.

Redakcja (=to, co z niej na najbliższe dwa tygodnie zostało 😉 )

Dni skupienia…

January 19, 2013 5:00 am

płyną sobie swoim rytmem. Jeden raz w każdym miesiącu, przynajmniej jeśli chodzi o Was. U nas w Domu rytm dni skupienia – to rytm podróży: jedni do Poznania, inni do Olsztyna, jeszcze inni do Katowic i Rybnika, reszta ma dzień skupienia na miejscu – Warszawa. A w następnym tygodniu Wrocław, Chojnice, Warszawa 2, czyli Praga. Gdzieś tam jeszcze Szczecin, choć podróż to już z perspektywy Wisełki i Szczecina. Rozjeżdżają się nasze zespoły pociągami, autobusami, rzadko samochodem. Żyjemy trochę inaczej niż normalni ludzie, czyli pracowity tydzień i wreszcie weekend w domu. My po tygodniu na weekend wyjeżdżamy.

Już nie pamiętam kiedy (poza świętami) byłem w czasie weekendu w Domu. A raczej jestem w Domu, ale za każdym razem innym. I tak was poznaję. Od strony Domu. I muszę to przyznać … lubię u Was bywać. 😉

xj

Gdy dookoła wszyscy padali…

January 9, 2013 11:00 am

na grypę czy inne choroby powtarzałem  ze chorych nie należy ani odwiedzać, ani nie karmić… żeby dodać im motywacji do wyzdrowienia. Brzmi okrutnie? Owszem, ale na zwykle choroby wydaje się skuteczne. Teraz, kiedy i mnie dopadło przeziębienie, wygląda na to, ze trzeba będzie kurację zastosować na sobie. To dobrze, bo mogę pokazać, ze działa. Tym bardziej, ze w ten weekend w słynnym Wrocku Program 3. Wszystkie siły będą potrzebne. Kto może niech śle co może jako wsparcie na ten weekend. Opowiem jak było. Do szybkiego…

xj

Jak dogoniłem nr 4 z Maratonu we Florencji

November 27, 2012 9:23 am

Gdy wsiadałem we Florencji do samolotu, który leciał do Frankfurtu, zobaczyłem młodego i wysportowanego ciemnoskórego mężczyznę. Szedł w towarzystwie dwóch managerów (?), lekko utykając. Potem spotkaliśmy się ponownie we Frankfurcie, zajmując obok siebie stoliki w strefie restauracyjnej, gdzie przez najbliższe 5 godzin miałem oczekiwać na połączenie do Warszawy.

Ponieważ byłem ciekaw, czy to on wygrał maraton, podszedłem i zadałem takie pytanie  (w samolocie widziałem w gazecie zdjęcie najszybszych, sami ciemnoskórzy zawodnicy). Okazało się, że niestety nie. Kontuzja uniemożliwiła mu zwycięstwo. Był … czwarty. Czas 2:12. Zapytali też o mój czas. “Niecałe 2 godziny później, ale za to 16 minut szybciej niż ostatni,” nie omieszkałem dodać.  A potem, gdy panowie odeszli już na swój samolot, okazało się, że jeden z nich zostawił kabel do ładowarki. Więc się rzuciłem w pogoń i dogoniłem kolegę maratończyka. Bardzo serdecznie podziękował, uścisnęliśmy sobie ręce i z uśmiechem się rozstaliśmy.

My, maratończycy, możemy być w różnym czasie na mecie, ale wszyscy mamy dla siebie respekt, bo każdy musi wygrać sam ze sobą.

Dziękuję Wam wszystkim Kochani za wsparcie, za słowa otuchy i słowa uznania. Jesteśmy razem we wszystkim.

Z gorącą modlitwą

ks. Jarosław

Czas wracać

November 26, 2012 9:28 am

Wczoraj każdy z nas z dumą nosił swój medal. W restauracjach, na ulicach. Ci, co biegli, dobrze to rozumieją, ci co nie biegli – niech przynajmniej widzą  😉  Dziś schowany w plecaku, jutro będzie przypominał i motywował.

Za chwilę trzeba ruszać w drogę powrotną. To już po raz drugi odwiedziłem Florencję z powodu maratonu i mogę powiedzieć, że dość dobrze znam to miasto z perspektywy 😉 42,195 km x 2 oczywiście. A ponieważ przyjazd był tu tylko na maraton, więc w ostatniej chwili przylot i pierwszym samolotem powrót – nie było chwili czasu, żeby cokolwiek pozwiedzać. Może przy okazji kolejnego maratonu?

Dziś dłuuugie oczekiwanie na przesiadkę we Frankfurcie i późny powrót do domu. Po ostatnim maratonie, jako że nie był to jeszcze koniec sezonu, usłyszałem radę: “Ten tydzień – to odpoczynek. Bieg tylko 3 x po 12 – 14 km.” Tak wypoczywają maratończycy. Teraz jednakże koniec sezonu i można trochę poleniuchować. Zima to okres zdobywania formy. Niewiele jest piękniejszych przeżyć biegowych jak bieganie po świeżym śniegu w lesie. Jest oczywiście ciężej, ale za to siła biegowa rośnie. No i już przygotowujemy się do maratonu na wiosnę, bo wciąż jest słabość, którą trzeba pokonać, bo wciąż trzeba więcej od siebie wymagać, bo wciąż… Niech każdy sobie dopisze resztę.

Do zobaczenia na trasach biegowych. Do zobaczenia na wiosnę (lub później) gdzieś na maratonie.

Z serdeczną pamięcią o Was wszystkich

ks. Jarosław

Viva Cristo Rey

November 25, 2012 4:30 pm

To Jego dzień, to Jego Święto, to Jemu chwała. Tak odpowiadałem na pozdrowienia ludzi, którzy serdecznie reagowali na widok biegnącego księdza. Viva Cristo Rey!

Maraton ukończony. I to z życiówką. Jeszcze nie wiem dokładnie ile, bo przed biegiem mój biegowy zegarek mnie zawiódł i odmówił posłuszeństwa. Wiem, ze brutto było 4:14.Ogon, gdzie zająłem właściwe sobie miejsce, miał jakąś chwile, zanim objął nas pomiar czasu.

Strategia biegu była taka: zaczynam z tymi, co biegną 4:30 i po jakimś czasie zostawię ich i biegnę swoim tempem. Potem łapię tych, co biegną na 4:15 i z nimi dobiegam do mety. Dogoniłem ich przed półmetkiem, a ponieważ dobrze mi się biegło, więc dalej swoim tempem. Pomysł był taki, ze jak dopadnie mnie kryzys, to zawsze mogę do nich wrócić. I tak się stało. Choć ukończyłem przed nimi, to jednak ich pace makerom zawdzięczam, ze mimo dużego osłabienia zmobilizowałem się i tempo utrzymałem.

Jeszcze lepiej rozumiem św. Pawła, który mówił, ze bieg ukończył, wiary ustrzegł. Bo tak to na maratonie bywa,że w końcówce zostaje tylko wiara i motywacja. Ten maraton był szczególnie za rodziny. Za wszystkie Ogniska, choć szczególnie te najmłodsze i za wszystkie moje podopieczne rodziny, zwłaszcza te, które doświadczają największych trudności. Może to dlatego było w końcówce tak ciężko. 😉

Maraton jest czymś szczególnym. To duże wyzwanie, to okazja zmierzyć się z prawdziwą słabością, gdzie zostaje już tylko wola walki, choć ciało mówi “dość.” Wiele razy, wyjątkowo wiele, mijałem innych maratończyków, którzy rezygnowali, lub, gorzej, zbierani byli karetkami. To pokazuje, ze to naprawdę jest wyzwanie. Zresztą pamiętamy, co spotkało naszego zawodnika na półmaratonie uznamskim. Jestem z niego dumny, bo się nie poddał i dalej trenuje.

Za rok znowu zawalczymy. A teraz idziemy świętować.

xj