Nowy Rok bieży…

January 1, 2017 1:31 am

…a z nim nowe nadzieje i nowe perspektywy. Choćby miniony był bardzo dobry, ten nowy ma być jeszcze lepszy. Tylko trochę nie do końca wiemy, kto się ma tym zająć? Czy ten Nowy Rok, czy też my? W każdym razie życzeniowo chcielibyśmy, żeby on się sam takim lepszym stał i żeby nas przyjemnie zaskoczył.

A przecież to od nas w dużej mierze zależy, jakie strategie podejmiemy, w co się zaangażujemy i czy zbudujemy lepszy rok w oparciu o spójniejszą tożsamość. „Szczęśliwe związki nie spadają z księżyca” ani „happy relationships don’t grow on trees”, przypominamy na naszych Programach. 🙂 Wczoraj Gosia podała świetną strategię na ocalenie wszelkiego dobra, jakie dokonało się w ciągu roku; dziś z życzeniami, by nie zabrakło karteczek w żadnym z obszarów.

Życzę Wam, Kochani, w tym nowym roku dużo łagodności; szacunku, który otacza troską każdego; takiego daru z siebie, który zachwyca swoją radością; rytuałów, które zmieniają codzienność w święto; dialogu, który jest ciekaw drugiej strony i zjednoczenia, które oczyszcza każdy dar.

ks. Jarosław

(w drodze do Pustelni)

Czas przedświąteczny

December 23, 2016 5:00 am

Najdłuższy możliwy adwent “wreszcie” dobiega końca, jutro wigilia Bożego Narodzenia. Nasze dzieci dziś już nie idą do “placówek dydaktycznych, edukacyjnych, opiekuńczo-wychowawczych”. Najczęściej są w domu – i tutaj z grubsza są dwie możliwości: albo same pomagają, albo pomocy wymagają 😉

Przygotowania przedświąteczne i atmosfera panująca wtedy w domu chyba każdemu zapada mocno w pamięć. Wydarzenia te, z dzieciństwa i wczesnej młodości, utrwalone dodatkowo przez mocno emocjonalne podejście, towarzyszą mi również w dorosłości. Ale, jak zwykle, z pomocą przychodzi dzisiejsze czytanie z Księgi proroka Malachiasza. Zawarta w nim jest bardzo cenna wskazówka:

“Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą” (Ml 3, 23-24).

Jeśli Eliasz skłania moje serce ku ojcu i ku synowi, ku tym, z którymi mam więzy krwi – to o ileż bardziej chcę skłaniać serce wobec Osoby, którą wybrałem i ślubowałem jej przed Bogiem…

Takiego “skłonienia serca, by nie ulec klątwie” życzę w czasie przedświątecznym wszystkim PT Czytelnikom “Przystani”. Niech maleńki Jezus czuje się dobrze w naszych rodzinach. Błogosławionych Świąt, pełnych miłości, radości i pokoju!

Andrzej O.

Kawa czy herbata?

December 21, 2016 6:37 am

Ostatnio dowiedziałam się, że tak naprawdę istnieje osiem sakramentów świętych… Ten ósmy to oczywiście taki niepisany, ale bardzo ważny. Kawa lub herbata z drugim człowiekiem 😉 Czyli po prostu relacja, ofiarowanie swojego czasu komuś. Mówił na ten temat ks. Zbigniew Wądrzyk, podczas Wieczoru Chwały w jednej z olsztyńskich parafii. Zachęcał do dawania świadectwa swojej wiary, do otwartości na bliźniego. Mówił, jakie to teraz potrzebne.

Przyszło mi wtedy na myśl, że takie to wydaje się być proste, banalne i przyjemne zarazem – kawa z przyjaciółką. Ale jakże prawdziwe, a źródłem przecież jest życie Jezusa Chrystusa. On też spotykał się z innymi, przechadzał, biesiadował. W ten sposób nauczał, dawał się poznać i poznawał. Słuchał. Miał czas. Wyrażał tak swoją miłość i szacunek do drugiego człowieka. Te spotkania nie zawsze były łatwe i miłe, ale zawsze bardzo istotne, bo dzięki nim życie jakiegoś człowieka miało szansę się zmienić na lepsze. I my też tak możemy, jeśli tylko zechcemy.

Jednak jak to zwykle bywa, nie jest to takie proste w realizacji, bo czasu zawsze nam brakuje. A zadania i obowiązki się mnożą, zwłaszcza w przedświątecznym okresie. Ale jak zauważył ks. Jarosław: czas mają ci, którzy go planują.
Planujmy więc mądrze i nie zrażajmy się potknięciami.

Owocnej końcówki Adwentu!

Ola

Wypełnienie czasu

December 16, 2016 5:00 am

Słyszę czasem różne określenia – “czas się wypełnił”, “nadeszła pełnia czasu”, “kiedy się wypełniły dni”. Pełnia kojarzy się z doskonałością, obfitością. Także w relacjach – wypełnienie, pełnia – kojarzy mi się  po pierwsze z trwaniem, wytrwałością, konsekwencją; po drugie – ze swego rodzaju inwencją,  pozytywnym wysiłkiem, dobrą treścią.

Dysponuję czasem tylko w teraźniejszości, nie mam wpływu na przeszłość i przyszłość. Czas dla Małżonka, Dzieci, Bliskich – może niejednokrotnie być porównany do napełniania basenu przy pomocy łyżeczki czy naparstka. Nie widać od razu zmian, dobrych rezultatów. Ale przez swoją ciągłość, trwanie – przynosi zaskakujące skutki. Czas wypełnia relację, prowadzi ją do pełni.

Adwent  – to oczekiwanie na przyjście Chrystusa do nas. Pamiątka jego narodzenia, ale i oczekiwanie na powtórne Jego przyjście w pełni czasu. To nie jest bierne oczekiwanie – On także czeka na mnie i na tych, którzy są dla mnie ważni, których kocham. Czeka na moje działanie, także na mój czas – niejednokrotnie w moim poczuciu uznany za “stracony” – a poświęcony Rodzinie.

Andrzej O.

 

Jak coś jest do wszystkiego…

December 14, 2016 10:04 am

Niemiecki przedstawiciel Oświecenia, Georg Christoph Lichtenberg, powiedział kiedyś, że ludzie, którzy nig­dy nie mają cza­su, czy­nią najmniej. Zastanawiające, prawda? Muszą przecież ciągle coś robić, skoro nigdy nie mają czasu, a jednocześnie przy tym czynią najmniej – czyli tak, jakby nic nie robili?

Przekładając to na nasze podwórko, można zestawić to powiedzenie ze swojskim „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Działa to na różnych płaszczyznach – w biznesie weryfikowane jest bardzo szybko, bo jeśli ktoś chce otworzyć lokal, gdzie bar szybkiej obsługi połączony będzie z myjnią samochodową, a transmitowane mecze Ligi Mistrzów będą przerywane koncertami filharmoników, to raczej dobrze na tym nie wyjdzie. Na połączenie tylu płaszczyzn potrzebne są osobne miejsca i osobne czasy. Jeśli będzie się chciało wszystko połączyć, to ani czasu, ani efektów nie będzie.

Jak to działa w małżeństwie, da się łatwo sprawdzić: jak już się uda w ciągu tygodnia wyrwać godzinę na randkę, spróbujmy załatwić sprawę zajęć pozalekcyjnych dzieci, zakupów na Święta, mycia okien, wyjazdu na ferie (pomijając przy tym niezwykle ważne dla drugiej strony wydarzenia, jak choćby Liga Mistrzów czy koncert filharmoników). Efekt zapewne popamiętamy na długo. 😉

Łukasz

 

Nierówni

December 9, 2016 5:00 am

Parę dni temu ukazała się płyta Mietka Szcześniaka o tym tytule. Artysta, wraz z brazylijskimi muzykami, prezentuje utwory oparte na tekstach księdza Jana Twardowskiego. Latynoskie rytmy, latynoskie instrumentarium. Zachęcam do posłuchania całej płyty, ale piosenka “Nierówni” (oparta na wierszu “Sprawiedliwość”) wywołuje u mnie ogromne wrażenie.

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
Gdyby wszyscy byli silni jak konie
Gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
Gdyby każdy miał to samo
Gdyby każdy miał to samo
Nikt nikomu nie byłby potrzebny

To co mam i to czego nie mam
Nawet to czego nie mam komu dać
Zawsze jest komuś potrzebne
Nierówni potrzebują siebie (…)

Kiedy zastanawiam się i myślę na temat daru z siebie (wolnego, radosnego i twórczego) – wracają do mnie te słowa.

Niech dzisiejszy patron, św. Juan Diego (na którego płaszczu powstał wizerunek Maryi z Guadalupe) towarzyszy wszystkim zaangażowanym we wrocławski program MY+RODZINA. I my o nich pamiętajmy.

Andrzej O.

Rzeczy ważne i konieczne

December 7, 2016 5:00 am

Z pisaniem bywa różnie – czasami do głowy wpada pomysł i trzeba się aż powstrzymywać, by nie przekroczyć rozsądnej liczby słów w najnowszym wpisie.

Czasami bywa jednak tak, że siada człowiek do klawiatury, wie, że napisać coś musi, ale zupełnie nie ma pomysłu, co. Przecież o darze już pisali poprzednicy – i że radosny, i że twórczy, i że przede wszystkim wolny ma być. Co tu można jeszcze wymyślić, czego jeszcze nikt nie napisał?

Siedzi sobie człowiek przy klawiaturze, nie wie nawet, od którego klawisza zacząć, a tu przychodzi beztroski 6-latek, który od Mikołaja dostał nowe klocki i potrzebuje „niewielkiej” pomocy przy ich złożeniu. Pierwsza próba prośby o pomoc była z jego strony nieudana – podjęcie tego tematu o 4 rano nie miało wielkich szans powodzenia… Człowiek znad klawiatury doskonale wie, że 6-latek spokojnie sam sobie z tymi klockami poradzi, ale jednak ignoruje cisnące się na usta „później, teraz nie mam czasu” i idzie budować. Budować nie tylko z klocków, ale też relację – na to miałby nie mieć czasu?

Św. Augustyn powiedział, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne będzie na swoim miejscu. Podobnie można stwierdzić, że jeśli znajdę czas na rzeczy naprawdę ważne, to i na te konieczne znajdzie się czas, a będzie nawet z nimi łatwiej. Tak jak to było z tym wpisem 🙂

Łukasz

Dar radosny

December 6, 2016 5:00 am

„Radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9, 7). To ostatni element bycia darem z siebie. Nie tylko wolny, nie tylko twórczy, ale i radosny. Jak bardzo uśmiech na twarzy, serdeczne zareagowanie na prośbę może zmienić cały nasza świat na lepsze. 🙂

I choć radość jest owocem Ducha Świętego, to uśmiech mieści się w zakresie naszych możliwości. Jest to najprostszy na świecie gest, zrozumiały dla każdego, tak wiele komunikujący. Rozumie ten gest dziecko i staruszek, sprzedawca „na kasie” i pan, który tankuje mi paliwo.

Ostatnio często jeździłem naszą autostradą „Wolności”, płacąc co chwilę za poszczególne odcinki. We Francji załatwiają to automaty. U nas, w małych budkach, siedzą panie. Każdej podziękowałem za to, że jest i że wykonuje tę pracę dla nas. Pani z ostatniego już odcinka przed zjazdem na S3 bardzo serdecznie podziękowała za podziękowanie, bo tak wielu ją traktuje jako element systemu (który na dodatek zabiera duże pieniądze) i prawie jak automat. A przecież wykonuje swoją pracę. I to jest jej dar dla nas kierowców.

Możemy przez serdeczny uśmiech naprawdę zmieniać nasz świat na lepsze. Uśmiechajmy się wiele, nie żałujmy sobie tego drobnego gestu. Czasem kosztuje, ale przecież warto. Skorzysta na tym nie tylko adresat, ale i moja własna twarz, bo ładniej nam w uśmiechach. Jeśli już dar, to niech będzie radosny.

Z życzeniami wielu darów od świętego Mikołaja, tym razem nie tylko uśmiechów

ks. Jarosław Szymczak

to tylko…

December 5, 2016 5:04 am

Zima próbuje się u nas rozgościć. Zwłaszcza w ranki przed szkołą i pracą to czujemy. Nie tylko przez skrobanie szyb. 🙂 Andrzej ostatnio na wjeździe do Wrocławia jechał za autem, które wpadło w poślizg i rozpoczęło taniec po trzympasmowej drodze. Ze skutkiem w postaci wylądowania na dużym samochodzie z podnośnikiem koszowym. Front mniejszego został mocno zdeformowany, była to większa stłuczka. Mąż zjechał, by zobaczyć, czy niepotrzebna pomoc. Z auta wysiadła starsza pani w sweterku. Na komentarz Andrzeja, że to poważna sprawa, odpowiedziała: “Panie, to tylko auto”.

Myślał potem długo o tej jej odpowiedzi. To jakby wehikuł czasu przeniósł tę panią do naszej epoki, gdy wokół wszyscy pędzą, walczą o to, by zdążyć gdzieś, płacą OC i AC, i siwieją ze stresu z powodu tylu spraw.

A ja pomyślałam, że jeśli ta pani i jej mąż razem powiedzą wieczorem: “to tylko auto” i chwycą się nad pokolacyjnym stołem za ręce, które w życiu zmierzyły się już z niejednym – to są naprawdę wygrani. I że warto by zaadoptować owo “to tylko” w naszej codzienności. “To tylko spóźnienie”, “to tylko niekupiony chleb”, “to tylko nie ta piżama ubrana dziecku”, “to tylko katar”, “to tylko ta jego zadaniowość”, “to tylko te jej nastroje”.

Na drugiej szali – wdzięczność, za to wszystko, co mamy, w czym uczestniczymy. A przede wszystkim wdzięczność za to, że jesteś. Mężu, Żono. Każdy dzień, w którym jeszcze jesteśmy, to dar. Bo kto wie, kiedy droga będzie zbyt śliska i może nie pozwoli nam do siebie wrócić.

Małgorzata Rybak

Adwentowe dary

December 2, 2016 5:00 am

W grudniu, w czasie adwentu, często myślę o prezentach – są co najmniej dwie okazje ku temu – mikołajki i gwiazdka 🙂

Ale adwent, radosny czas oczekiwania, ogniskuje moją uwagę na dawaniu, obdarowywaniu. Na różnych płaszczyznach tego działania – materialnej, duchowej, emocjonalnej. Doskonale przecież wiadomo, że mając niewiele materialnie – można podarować swój czas, uwagę, zainteresowanie, empatię. Dar z siebie w sposób wolny, radosny i twórczy – jak przypominał ostatnio Ks. Jarosław. Rzeczy materialne, finanse, mogą być jakimś ograniczeniem – mogę oddać to, co jest moją własnością. “Nie można bez pytania podarować biednym kapelusza mamusi” 😉 (x. J.Twardowski, “Zeszyt w kratkę”).

Wolność, radość, kreatywność – im więcej daruję, tym bardziej jestem, a nie mam.

Choć adwent ma cztery niedziele, to liczba jego dni jest różna – od 23 do 28. W tym roku adwent jest najdłuższy, zatem mam najwięcej czasu na wszelkie dobre działania. Pomny doświadczeń z ubiegłych lat wiem, że im wolniej i spokojniej przygotowuję się do świętowania, tym głębsze i radośniejsze jest tego przeżywanie. A i moim bliskim jest ze mną łatwiej i lżej…

Życzę wszystkim dobrego, spokojnego, nieśpiesznego przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Pamiętajmy w tych dniach o wszystkich, których zgromadził w Łomiankach Program 2: MY + RODZINA.

Andrzej O.